Log in
    

Reklama - pod menu głównym, strona główna

Nazwij Swój Szczyt! Tagas Expedition 2015 - ostatni dzień zbiórki

W połowie sierpnia w łańcuch Tagas chce się wybrać polska ekipa w składzie: Maciej Bedrejczuk, Maciej Janczar, Tomasz Klimczak i Marcin Wernik. W planach mają eksplorację i zdobycie kilku dziewiczych szczytów. Dziś jest ostatni dzień zbiórki na polakpotrafi.pl. Jeśli chcecie możecie wesprzeć ten ambitny projekt.

tagas expedition

Rejon działania:

DolinaLachit znajduje się na pograniczu Pakistańsko-Indyjskim. Aby się tam dostać musimy polecieć do Islamabadu, a następnie przy sprzyjających warunkach pogodowych do Skardu (jeżeli nie będzie pogody to czeka nas kilkudniowa podróż samochodem po jednej z najniebezpieczniejszych górskich dróg). Ze Skardu przeniesiemy się samochodami do wylotu doliny i rozpoczniemy kilkudniowy trekking do bazy, w trakcie którego będzie nas wspierać kilkunastu tragarzy.

Czas trwania wyprawy:

Wyprawa potrwa od połowy sierpnia do końca września 2015, w sumie planujemy około 30 dni na działalność wspinaczkową.

Więcej informacji ( i link do zbiórki) na polakpotrafi.pl

  • Damian

Wyprawa We Khan do it!

Wyprawa ma na celu zdobycie szczytu Khan Tengri położonego w paśmie górskim Tien – Szan w północno wschodniej części Kirgistanu. Kwestia jego wysokości jest dyskusyjna - 6995/7010 m, choć umownie wszyscy zaliczają go do siedmiotysięczników. Dodatkowo zdobycie szczytu to warunek otrzymania rosyjskiego wyróżnienia alpinistycznego – Śnieżnej Pantery. Przyznawane jest ono zdobywcom pięciu szczytów siedmiotysięcznych leżących w granicach byłego ZSRR. Wyprawa odbędzie się na przełomie lipca i sierpnia 2014 roku.

Organizatorami przedsięwzięcia są przyjaciele z Lublina działający w ramach Uczelnianego Klubu Turystycznego Mimochodek przy Uniwersytecie Marii Curie – Skłodowskiej w Lublinie.

Wyprawa „We Khan do it” ma specyficzny charakter ze względu na preferowany przez nas styl podróżowania oraz ograniczone możliwości finansowe. Całością organizacji zajmujemy się samodzielnie i nie korzystamy z komercyjnych ofert agencji turystycznych. Przygotowania przed wyprawą obejmują wiele obszarów, począwszy od przejścia niezbędnych szczepień, otrzymania stosownych pozwoleń, planowania tras dojazdowych i ustalenia środków transportu, a skończywszy na takich detalach jak rozplanowanie żywności, z uwzględnieniem jej bilansu kalorycznego i wagi.

Przy organizacji przedsięwzięcia korzystamy zarówno z własnego doświadczenia zdobytego podczas licznych wypraw górskich w Alpy, na Kaukaz czy ubiegłorocznej wyprawy na Pik Lenin jak i z rad zaprzyjaźnionych Ludzi Gór. Dodatkowo ogromną pomocą są dla nas Ludzie Dobrej Woli powiązani z Kirgistanem, których poznaliśmy podczas ostatniego wyjazdu.

Działalność górską w ramach projektu rozpoczniemy od trekkingu przez drugi pod względem długości lodowiec na świecie, świadomie rezygnując z możliwości przelotu helikopterem. Da to nam możliwość zminimalizowania kosztów oraz zapewni możliwość stopniowego aklimatyzowania się. Wejście na szczyt drogą klasyczną niesie ze sobą ryzyko w postaci wysokiego zagrożenia lawinowego, zmiennego uszczelnienia lodowca, trudności technicznych w partiach szczytowych oraz częstych załamań pogodowych.

Z tego miejsca chcielibyśmy podziękować serdecznie wszystkim, którzy umożliwili nam realizacji ubiegłorocznego projektu „Pik Lenin 2013” oraz wierzą w nas ponownie w tym roku. Zapraszamy do odwiedzania naszego fanpage’u na facebooku oraz bloga dokumentującego przygotowania do wyprawy. Wszelkie wsparcie będzie dla nas dodatkowym impulsem do wytężonej, zespołowej pracy. Razem damy radę! We Khan do it ! :)

Media wyprawy:

  • Blog wyprawy: http://wekhandoit.blogspot.com/

  • Fanpage na FB: https://www.facebook.com/pages/We-Khan-do-it/284072081759102?fref=ts

  • Damian

Anna Figura wyrusza na Pik Lenina

Ambasadorka marki DYNAFIT w Polsce, Anna Figura przygotowuje się do wyprawy w pasmo Pamiru. Celem będzie nie tylko zdobycie jednej z najwyższych gór regionu, ale również dokonanie szybkiego zjazdu z jej szczytu.

Anna Figura podczas Mistrzostw Polski (fot. Lukasz Kosut)

Anna Figura to jedna z najbardziej utytułowanych Polek w dziedzinie ski-alpinizmu, osiągająca dobre rezultaty również na arenie międzynarodowej. Wśród jej ostatnich sukcesów znaleźć można m.in. Mistrzostwo Polski w ramach Memoriału im. Piotra Malinowskiego, 1. m-ce w zawodach Bokami Západných Tatier oraz 13 m-ce Mistrzostw Europy w biegu indywidualnym. Na początku lipca zakopianka pokazała, że znakomicie radzi sobie również bez nart deklasując pozostałe zawodniczki w rozgrywanym nocą biegu Südtirol Ultra Skyrace na dystansie 66 km.

Tym razem, Ania staje przed możliwością realizacji kolejnego celu postawionego sobie na ten sezon. Jest nim położony w górach Pamiru Pik Lenina (7134 m). Przedsięwzięcie będzie miało charakter wspinaczkowo-narciarski, jako że zawodniczka DYNAFIT oprócz zdobycia siedmiotysięcznika planuje również zjazd z jego szczytu.

Wyprawa potrwa trzy tygodnie i przeprowadzona zostanie w stylu alpejskim bez pomocy tragarzy. Wyjazd już w najbliższy weekend! Następnie, Anię zobaczyć można będzie na starcie słynnego Elbrus Race – rozgrywanego od 1989 roku skyrunningowego biegu na najwyższy szczyt Kaukazu, który w tym roku odbędzie się w dniach 6-12 września
 

***

Pik Lenina (7134 m n.p.m.) – zwany również szczytem Awicenny, jeden z najwyższych szczytów Pamiru, położony na granicy między Tadżykistanem i Kirgistanem; zdobyty po raz pierwszy przez wyprawę niemiecką w składzie Karl Wien, Eugene Allwein i Erwin Schneider w 1928 roku. Obok chińskiej Muztagh Aty, najbardziej popularny siedmiotysięcznik w historii alpinizmu. Jeden z pięciu szczytów, których zdobycie wymagane jest dla uzyskania Śnieżnej Pantery – rosyjskiego wyróżnienia alpinistycznego.

  • Damian

Pik Kosmos. Odważ się być sobą

"Niemożliwe to nie fakt. To jedynie opinia. Niemożliwe to nie deklaracja. To wyzwanie. Niemożliwe to potencjał możliwości. Niemożliwe jest chwilowe. NIEMOŻLIWE NIE ISTNIEJE.”

Monika Sawicka Siedem kolorów tęczy

Boimy się. Obcych miejsc, obcych ludzi, obcej kultury, ostrej krytyki, która sprawiedliwie lub nie, potrafi  głęboko przeniknąć do naszego serca. Boimy się potężnych gór, ciemności nocy. Boimy się rzeczy nieznanych, i boimy się poznawać. Bo to, co nieznane, obarczone jest ryzykiem, a ryzyko może przynieść sytuację gorszą od obecnej. Dlatego trzymamy się kurczowo znanych nam miejsc i z wielkim oporem przekraczamy granicę „poznanego”.

We wspinaczce jest coś takiego, co nazwamy syndromem dobrej półki. Może nie wszyscy dobrze to znają, niektórzy wcale, ale ja aż za dobrze. Gdy wspinam się na trudnej drodze, gdy docieram do wygodnego i „bezpiecznego miejsca”, od którego należy ruszyć dalej „w trudności”, opanowuje mnie paraliż decyzyjny. To taki moment, w którym wykonanie kolejnego ruchu przychodzi mi z niezwykłym oporem. I chociaż wiem, że nie mogę tutaj stać w nieskończoność, chociaż wiem, że nawet w łatwym miejscu tracę siły, i zabraknie mi ich potem do pokonania kluczowych trudności, to jednak jakoś ruszyć się nie mogę. Bo lęk przed czymś nowym, z pozycji względnego komfortu, potrafi nadąć się do niebotycznych rozmiarów, i sparaliżować.

Podobnie jest w życiu. Tkwimy na tych „samych półkach”, na tych samych szlakach, z domu do pracy, z pracy do supermarketu,  potem wygodny fotel, ciepłe łóżko, a jednocześnie z tęsknotą spoglądamy na wielką ścianę. Wiemy, że na jej wierzchołku jest słońce, którego tak bardzo potrzebujemy, ale skrępowani lękiem boimy się wykonać ruch nad przepaścią. Nieracjonalne powody przekuwamy w racjonalną wymówkę, a racjonalną wymówkę, która może mieć uzasadnienie, tak mocno podkreślamy, że przestaje nas stać na cokolwiek więcej. I dalej patrzymy z tęsknotą.

Czy się boisz? Padają pytania. Boję się jak cholera, ale chyba bardziej od gór i wspinania boję się przeczucia, że bierność to najgorszy z możliwych lęków. Czego będę bardziej żałował? Tego, co zrobiłem, czy tego, co nie zrobiłem stojąc nad przepaścią? Ta przepaść jest moja, osobista, głeboko osadzona we wnętrzu duszy, i nie każdy musi mieć taką jak ja, ale każdy jakąś ma, i powinien chociaż raz spróbować ją przeskoczyć. Po swojemu.

W górach wysokich nie ma heroizmu. Nie biegamy w czerwonych pelerynach i majtkach naciągniętych na spodnie, szaleńczo przy tym młócąc czekanami. W górach są tylko góry i strach, bo góry są wielkie i zimne, a my mali i ludzcy. I tak sobie myślę z perspektywy czasu, że zorganizowanie wyprawy wysokogórskiej jest raczej łatwe. Wystarczy mieć cel. Bo cel jest początkiem wszystkiego. Cel wyznacza kierunki zmian, a zmiany wprowadzają „życie” w nasze życie. Zmiany również niosą ze sobą lęk i strach, ale chyba najgorszy z tego wszystkiego jest lęk, bo jest irracjonalny. Nie wynika on z aktualnego zagrożenia, ale ze stanu umysłu. Umysł generuje lęki, które mogą nam towarzyszyć przez całe życie, a strach pojawia się tylko na chwilę, i zaraz znika. Strach jest tylko odpowiedzią na realne zagrożenie! Nic więcej.

Pewni mistycy ze wschodu uważają, że lęk nie istnieje, a słowo fear jest tylko skrótem od „False Evidence Acting Real”, który oznacza „fałszywy dowód udający prawdziwy”. Fałsz. Mydlana bańka. Właśnie tym jest lęk, który sprawia, że boimy się poznawać. Dlatego na pytanie o „heroizm wyprawowy” zawsze przebijam tą mydlaną bańkę. Każdy może zorganizować wyprawę. Każdy! Wystarczy pozbyć się lęku, bo strach i tak przyjdzie, ale pojawi się tylko w ścianie. A gdy już pokonamy ścianę, prawdziwą lub tą wewnętrzną, na wierzchołku będzie czekać na nas słońce. To namacalne, które wypełnia duszę, i które zawsze z nas emanuje, gdy szczęśliwie wracamy do domu.

„Czasem łatwiej o bohaterstwo w godzinie próby, niż w codziennym życiu. Być sobą, walczyć o swoje prawa - to dopiero odwaga. Odwaga naszych czasów”. A godziną próby nie jest wspinaczka, której towarzyszy strach, ale podjęcie wyzwania w domu, na przekór silnym lękom, które są i zawsze będą.

Napisał: Piotr Picheta

Post scriptum

W wyprawę Pik Kosmos 2014 zaangażowana jest marka odzieżowa Dare2b, która tworzy odzież dla ludzi aktywnych, a więc dla ludzi, którzy "szukają samych siebie" i sposobów na realizację swoich pasji. Oficjalne hasło Dare2b brzmi „odważ się być sobą i odkryj swoje góry – takie góry, jakie czujesz i chcesz, żeby były”, i ten slogan chyba idealnie wpisuje się w klimat naszej kosmicznej wyprawy. Wszak Kosmos to bardzo surowe środowisko i chyba nie ma lepszego miejsca, żeby spróbować "być" i do tego jeszcze przeżyć :)

Oficjalna strona marki

Strona dystrybutora

  • Damian

Pik Kosmos 2014 – Wyprawa na granicę kosmosu

Pod koniec lipca do Kokszał Tau wyrusza krakowska wyprawa, której celem jest zdobycie Piku Kosmos (5942 m).

Możliwe warianty wejścia

Strona wyprawy:

Profil wyprawy na FB

Termin

27.07.2014 – 31.08.2014

Uczestnicy

Wyprawa organizowana jest z ramienia Klubu Wysokogórskiego Kraków oraz przez markę odzieżową Climbe.

Wszyscy uczestnicy wyprawy należą do KW Kraków i od wielu lat aktywnie wspinają się w górach wysokich. Są to: Wojciech Anzel, Jakub Gałka, Katarzyna Kowalska (climbe.pl), Hubert Lipczyński, Bogumił Pawlak, Piotr Picheta (climbe.pl), Radosław Robak.

Cel wyprawy eksploracyjnej

  1. Pierwsze wejście / pierwsze polskie wejście na drugi pod względem wysokości szczyt w paśmie południowo-zachodnim Kokszał Tau, o nazwie Pik Kosmos (zwany też: Pik Schmidta; 5942 m).

  2. Eksploracja i wspinaczka na okoliczne dziewicze pięciotysięczniki.

  3. Sporządzenie dokumentacji zdjęciowej i nakręcenie materiału filmowego (zob. filmy z poprzednich wypraw: Nocny Motyl (http://vimeo.com/21585655), Sath Marau – Seven Killed (http://vimeo.com/63463189).

  4. Akcja górska może być prowadzona z dwóch potencjalnych lodowców (Pal’gov lub Grigor’ev).

Mapa graniowa

Status Piku Kosmos - "Pierwsze wejście" 12 sierpnia 1998 roku

Szczyt po raz pierwszy „atakowany” był 12 sierpnia 1998 roku przez Igora Korsunowa i Walerego Bojkę* [zob. Kiełkowska Małgorzata, Kiełkowski Jan (red.): Wielka Encyklopedia Gór i Alpinizmu. Tom II, Góry Azji], i według rosyjskich źródeł został zdobyty. Nie mniej, wokół tego wejścia narosło sporo kontrowersji, które mogą stanowić podstawę do zakwestionowania pierwszego wejścia. Opinię tą podziela również Jerzy Wala, który stwierdza (po analizie źródeł, m.in. na stronie rosyjskiego klubu Chernogolovka, organizatora tej wyprawy), że Rosjanie rozwiązali północną ścianę, ale nie weszli na wierzchołek.

Przebieg wydarzeń z 1998 roku (źródło: Klub Alpinistyczny Chernogolovka)

12 sierpnia 1998 roku Rosjanie atakują północną ścianę. W akcji biorą udział co najmniej dwa zespoły. Koło południa jeden zespół pokonuje ścianę i wychodzi na łatwą grań prowadzącą na wierzchołek Piku Kosmos (ok. 100 – 150 m „łatwego” terenu). Niestety drugi zespół ulega wypadkowi w lawinie seraków, w wyniku czego akcja górska zostaje przerwana. Pierwszy zespół wycofuje się (nie osiąga wierzchołka) i dołącza do akcji ratunkowej. Dwa dni później zostaje podjęta decyzja o zakończeniu wyprawy.

Po powrocie do kraju, mimo braku wejścia na szczyt, Rosjanie uznają górę za zdobytą, twierdząc, że: wspinacze byli już poza wszelkimi trudnościami, wejście na szczyt łatwą granią nie stanowiło żadnego problemu, a prowadzona akcja ratunkowa miała ponad wszystko priorytet.

*Inne źródło podaje, że wypadkowi uległ właśnie Igor Korsunow (Korsun), który w wyniku doznanych obrażeń później zmarł [Źródło na stronie rosyjskiego klubu alpinistycznego "Chernogolovka"].

Opis rejonu

Południowo zachodnie Kokszał Tau to pasmo górskie usytuowane na granicy kirgisko-chińskiej, pomiędzy jeziorem Issyk Kul na północy, a pustynią Takla Makan w zachodnich Chinach. Pasmo to ma długość ok. 100 km i stanowi część większego pasma Kokszał Tau, które z kolei w całości należy do wielkiego pasma Tien Szan (kulminacją pasma jest Pik Pobiedy 7439 m.).

Wyprawa z 2010 roku. Fot. Jakub Gałka

Ten niezwykle urokliwy region w całości rozciąga się wzdłuż granicy z Chinami i stanowi naturalną barierę rozdzielającą republikę Kirgiską od komunistycznych Chin. Po stronie chińskiej te potężne skalne ściany określane są „Wielkim Murem” i są jakby kontynuacją Wielkiego Muru Chińskiego, a po stronie kirgiskiej nazywane są „górami na granicy z Chinami” lub „dzikimi, surowymi górami”. Najwyższe szczyty rejonu to Pik Dankova (5982), Pik Kosmos (5942) oraz Kyzyl Akser (5842).

W latach 50, w wyniku licznych napięć geopolitycznych pomiędzy Związkiem Radzieckim a Chinami (spór o przebieg granicy), w regionie tym stacjonowały wojska radzieckie, a nieliczni mieszkańcy zajmujący okoliczne doliny, zostali przymusowo przesiedleni w głąb Kirgizji. Przez kolejnych kilkadziesiąt lat region ten był całkowicie zamknięty dla podróżników z zachodu. Obecnie obszar jest otwarty i wciąż eksplorowany (każdego roku region odwiedza kilka wypraw), jednakże nadal kontrolowany przez wojsko (konieczne pozwolenia, permity).

Polska eksploracja Kokshaal Too

Do tej pory w regionie tym działały cztery polskie wyprawy:

  1. 2009 r. - Michał Kasprowicz, Wojtek Ryczer, Rafał Zając

  2. 2009 r. – Michał Król, Andrzej Sokołowski, Adam Kokot

  3. 2010 r. – Oktawian Cież, Jakub Gałka, Mariusz Norwecki, Tomasz Owerko, Piotr Picheta, Jakub Wrona

  4. 2011 r. – Michał Król, Andrzej Sokołowski

KONKURS

Wyprawa bierze udział w konkursie Portalu Górskiego. Do wygrania 10000,00 zł, które może ułatwić organizację wyprawy. Niestety, koszty stałe wyprawy są wysokie i każdy dodatkowy grosz odciąża kieszenie chłopaków. Wspomóżmy wyprawę oddając na nią głos w konkursie: „Łap (za) dyszkę”.

Szczegóły:

Informacje o konkursie.

Opis wyprawy tutaj.

Link do głosowania tutaj:

  • Damian

Mount Dickey Expedition 2014 - koniec wyprawy

Niestety Marcin i Dawid nie mieli na Alasce dobrych warunków do wspinania, więc musieli zakończyć wyprawę. Poniżej relacja Marcina:

Wszystkie nadzieje dotyczące dobrych warunków na naszej drodze, prysły już na pierwszych wyciągach w dniu finalnego ataku. Silny wiatr i częste opady śniegu kazały nam czekać, jednak wysokie temperatury w ciągu dnia ( nawet do +10st C w pochmurny dzień w cieniu) nie wróżyły niczego dobrego.

Źródło: profil fb Marcina Tomaszewskiego

W tym czasie udało nam się zalożyć pierwsze stanowisko w kominie po polu snieżnym i przetransportowac sprzęt. Czy to aby na pewno żywioł zimno? Codziennie drwiłem z samego siebie. Tropik byłby w tych warunkach bardziej odpowiedni. Wiosna na Alasce w tym roku przyszła o wiele za wcześnie, a my byliśmy jednymi z pierwszych alpinistów w tym sezonie, ktorzy mogli się o tym przekonać na własnej skórze. W głebokich formacjach naszej drogi zalegał luźny śnieg tworząc przewieszki i pozbawione asekuracji śnieżne okapy. Wiszące miejscami skąpe płaty lodu wytopione były od skały i przy każdym uderzeniem czekana groziły oderwaniem i lotem niczym ostrze golotyny na stanowisko, partnera i liny. Złe prognozy pogody, regularne pyłowki spadające naszą linią postawiły kropkę nad i. Tym razem góry dały mi pstryczka w nos, który przyjmuję jako kolejną lekcję pokory. Któż jej nie potrzebuje? Moje góry regularnie przypominają, że tylko wytrwałością i uporem utoruję sobie drogę na szczyt. Nie ma łatwizny!

Ocieram spływającą łzę, wycieram nos i napieram dalej do przodu! Za kilka dni wracamy z Dawidem do kraju, pokażę Wam więcej zdjęć z akcji i bazy oraz Alaskę, która jest jednym z najpiękniejszych miejsc dla takich stworów jak ja.

Dziękujemy że byliście z nami.
Yeti i Dawid

  • Damian

Goryonline.com

Źródła nie znaleziono