Log in
    

Reklama - pod menu głównym, strona główna

9. Spotkania z Filmem Górskim – najlepsze kino górskie w Polsce!

Podczas tegorocznej edycji festiwalu kina górskiego 29 filmów z 14 krajów będzie rywalizowało o Grand Prix 9. Spotkań z Filmem Górskim. Gwiazdą festiwalu będzie wybitny włoski himalaista - Simone Moro, a tegoroczne Spotkania zostaną zadedykowane pamięci Maćka Berbeki, który w marcu tego roku zginął na stokach Broad Peak.

9. Spotkania z Filmem Górskim odbędą się w dniach 4-8 września w Zakopanem. Jest to międzynarodowa impreza górska i jedyny w Polsce festiwal należący do prestiżowego stowarzyszenia International Alliance for Mountain Film. O nagrody festiwalu będzie ubiegać się 29 filmów z 14 krajów spośród których wybrany zostanie najlepszy film 9. SzFG, który otrzyma Grand Prix.

Gośćmi Spotkań będą wybitni himalaiści z kraju, tacy jak Krzysztof Wielicki, Piotr Pustelnik, Kinga Baranowska. Festiwal przewidział także gościa specjalnego, którym będzie Simone Moro – włoski wspinacz, alpinista, himalaista, przewodnik górski, pilot helikopterów i oficer wojska włoskiego. Dokonał on pierwszych zimowych wejść na Sziszapangma wspólnie ze śp. Piotrem Morawskim w 2005 roku, na Makalu w 2009 roku z Denisem Urubko i na Gaszerbrum II w 2011 roku z Denisem oraz Corym Richardsem. Simone określił zimowe wspinaczki jako najczystszy sposób eksploracji gór i przeżycia przygody. 

Po raz pierwszy, w ramach Spotkań z Filmem Górskim, zorganizowana zostanie Akademia Górska, podczas której będzie można poznać m.in. podstawy asekuracji i techniki wspinania na własnej asekuracji oraz nauczyć się ABC poruszania po via ferratach. A wszystko pod okiem przewodników wysokogórskich IVBV. W planie także liczne warsztaty, w tym nawigacji i zagrożeń w terenie górskim, oraz wycieczki przyrodnicze w towarzystwie pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego.

W trakcie festiwalu odbędzie się także wystawa zdjęć Maćka Berbeki oraz spotkanie poświęcone jego osobie, a także Międzynarodowy Konkurs Filmu Górskiego, Blok Prawa Człowieka w Górach, Wycieczka w Stylu Retro z góralską muzyką i przewodnikami, Puchar Polski we wspinaczce - adidas Zako Boulder Power 2013 oraz warsztaty i pokazy chodzenia po linie - slackline. Odbędzie się również spotkanie „Własną drogą. Opowieść o Arturze Hajzerze” w którym udział wezmą himalaiści: Janusz Majer, Krzysztof Wielicki, Piotr Pustelnik, Jerzy Natkański. Gościem Spotkań będzie także Cecylia Kukuczka, żona wybitnego polskiego himalaisty. Przedstawi ona pokaz slajdów oraz opowie o działalności górskiej męża. Spotkanie zatytułowane będzie „14 razy 8000, czyli Korona Himalajów Jerzego Kukuczki”.

Jednak, aby w tym roku program festiwalu został całkowicie zrealizowany, jego organizatorzy zgłosili swój projekt do portalu Polakpotrafi.pl na którym można wesprzeć festiwal nawet symboliczną kwotą: http://polakpotrafi.pl/projekt/spotkania-z-filmem-gorskim. Wspierając w ten sposób projekt można także kupić karnet na cały festiwal, ale na darczyńców czekają również inne, atrakcyjne nagrody za dotację festiwalu, których wykaz znajduje się na ww. stronie. Organizatorzy podkreślają, że każdy może pomóc budować tegoroczną edycję Spotkań z Filmem i zachęcają do tego słowami:

Pomóż nam zrealizować super żywiołową imprezę! Uszczęśliwisz kilka tysięcy osób, sprawisz, że w górach będzie bezpieczniej, przyczynisz się do promocji młodych twórców filmowych i promocji górskich aktywności sportowych: alpinizmu, wspinania i slackline'u. Bez Twojego wsparcia nie uda się nam zrealizować programu. Wesprzyj nas i przybądź na festiwal!

Organizatorem festiwalu jest Stowarzyszenie Spotkania z Filmem Górskim. Szczegółowy program imprezy oraz miejsca poszczególnych wydarzeń dostępne na stronie: http://www.spotkania.zakopane.pl/

  • Damian

Khunyang Chhish (7852 m n.p.m.) - 42 lata od pierwszego wejścia

Kunyang Chhish jest 21 szczytem pod względem wysokości szczytem na świecie. Znajduje się w masywie Hispar Muztagh, w Karakorum. Został zdobyty w 1971 roku przez wyprawę polską, pod kierownictwem Andrzeja Zawady.

Fot. zwoje-scrolls.com

Wysokość: 7852 m n.p.m.

Lokacja:  Karakorum, Pakistan

Pierwsze wejście: 1971, 26 sierpnia - Zespół: Andrzej Heinrich, Andrzej Zawada, Ryszard Szafirski, Jan Stryczyński

Pierwsze wejście zimowe: brak

Historia zdobywania

Pierwsze przymiarki do zdobycia Khunyang Chhist to rok 1962, podczas której angielsko-pakistańska wyprawa straciła dwóch wspinaczy w lawinie (Major James Mills i Kapitan M. R. F. Jones)

Trzy lata później kolejnej wyprawie japońskiej udaje się dotrzeć na 7200 metrów, gdzie ginie jeden ze wspinaczy.

Polska wyprawa w 1971 roku

W 1971 z górą postanowili zmierzyć się Polacy. W skład wyprawy wchodzili: Eugeniusz Chrobak, Krzysztof Cielecki, Jan Franczuk, Andrzej Galiński (operator filmowy), Zygmunt Andrzej Heinrich, Bogdan Jankowski, Andrzej Kuś, Jerzy Michalski, Jacek Poręba, Jan Stryczyński (lekarz), Ryszard Szafirski, Andrzej Zawada (kierownik) i Stanisław Zierhoffer (zastępca kierownika i lekarz).

Kunyang Chhish 1971. Od lewej: Ryszard Szafiski, Zygmunt A. Heinrich, Jerzy Michalski, Jan Stryczyński, Stanisław Zierhoffer i Krzysztof Cielecki. Fot. nyka.home

26 czerwca wyprawa przodem wysyła rekonensans, aby zorientować się która droga na szczyt będzie najoptymalniejsza.  Na lodowiec Khiang udaje się Andrzej Zawada i Jan Franczuk. Z kolei na lodowiec Pumarish Andrzej Heinrich i Ryszard Szafirski. Łączność pomiędzy nimi koordynuje Bogdan Jankowski. Finalnie wybór pada na wejście południową granią, poprzez Ice Cake. Droga ta była już atakowana przez dwie poprzednie wyprawy.

29 czerwca - 2 lipca organizowano bazę na lodowcu Pumari.

1600 metrowa lodowa ściana Ice Cake, dobrze widoczna z bazy okazała się pierwszym dużym wspinaczkowym problemem. 7 lipca zespół w składzie: Eugeniusz Chrobak, Andrzej Heinrich, Ryszard Szafirski, Andrzej Zawada wyruszył z bazy z zamiarem założenia obozu I. Szybko zdają sobie sprawę, że lawiny kamienne uniemożliwiają poruszanie się w godzinach rannych. Ruszają po południu i około 23.00 udaje im się założyć obóz I.

Następnego dnia podczas odpoczynku nad obozem przelatuje lawina, która zasypuje 30 centymetrową warstwą śniegu namiot z Ryszardem Szafirskim. Reszta zespołu odkopała Szafirskiego, lecz obóz był zniszczony.  W tej sytuacji musieli przenieść obóz, pod nieodległą skalną ścianę, miejsce zdecydowanie bezpieczniejsze.

Następny obóz (na szczycie Ice Cake) zakładają dopiero 24 lipca Heinrich i Szafirski. Po wcześniejszych dwóch nieudanych próbach.

Fot. zwoje-scrolls.com

"Radość ogromna. Jesteśmy wreszcie na południowej grani Kunyanga i to od razu w miejscu gdzie Japończycy mieli swój obóz VI!"

27 lipca Chrobak, Franczuk i Stryczyński założyli obóz III (6450 m) przed "Rampą". Grań pomiędzy obozem II i III okazała się najtrudniejszą partią drogi.

Następnego dnia zdarza się tragiczny wypadek. Pod Franczukiem łamie się most śnieżny. Wpada do szczeliny gdzie zwały śniegu go zasypują. Po półgodzinnie koledzy odkopują jego ciała.

Wyprawa stanęła pod znakiem zapytania. W końcu postanowiono głosować czy wracać do kraju, czy atakować górę. Finalnie 8 głosów za atakiem, trzy przeciw, jeden wstrzymujący.

6 sierpnia odbył się symboliczny pogrzeb Jana Franczuka.

8 sierpnia na przełęczy na 7200 metrów założono obóz IV, następnego dnia następuje dwudniowe załamanie pogody, które uniemożliwia atak. Dopiero 22 sierpnia pogoda się poprawia, umożliwiając sensowny atak.

Do szturmu rusza czwórka Zawada, Heinrich, Szafirski, Stryczyński. 25 sierpnia wieczorem docierają na wysokość 7800 metrów, gdzie zakładają biwak. 26 sierpnia o godz. 7.45 stają na wierzchołku.

Andrzej Zawada na wierzchołku Kunyang Chisha. Fot. Ryszard Szafirski

Wejście na Khunyang Chhish było pierwszym wielkim dokonaniem Polaków w Himalajach i Karakorum.

Ważniejsze wejścia

Drugie wejście miało miejsce dopiero 11 lipca 1988 roku (północno-zachodnie żebro, na północnej granii. ZespółL: Mark Lowe i Keith Milne), po pięciu próbach!

Wpisz ważniejsze wejścia na szczyt

Drogi

Znasz drogi na tej górze? Podziel się nimi.

Ciekawostki

Jakieś ciekawostki odnośnie góry

Cytaty

„...Nie ma dla mnie piękniejszej góry i wspanialszego sukcesu. Tego zdania jest zresztą Józef Nyka, który uważa, że było to największe osiągnięcie polskiego himalaizmu i że już nawet wejście zimą na Everest nie miało takiego znaczenia jak zdobycie Kunyanga. To olbrzymia góra (...) całe Polskie Tatry można schować w jednym Kunyang Chhishu...” Andrzej Zawada

Zdjęcia

Masz zdjęcia? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Filmy

Masz filmy? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

  • Damian Granowski

Batyżowiecki Szczyt / Ciernobiele Sokoliky VI+

Po lewej stronie potężnej ściany Batyżowieckiego Szczytu kryje się prawdziwa wspinaczkowa perełka – droga Ciernobiele Sokoliky. W porównaniu z innymi klasykami Batyża, droga nie jest długa, mamy tylko cztery wyciągi wspinaczki, ale wspinanie na niej jest tak nietypowe, że zdecydowanie warto się na nią wybrać przy okazji wizyty w Dolinie Batyżowieckiej.

Sylwia Zarzycka przed kluczowym okapikiem. Fot. Justyna Gorzoch

Wycena: VI+

Długość:  4 wyciągi

Czas przejścia: 1,5 godziny

Lokacja:  Południowo-zachodnia ściana Batyżowieckiego Szczytu

Uroda: Sam oceń. Jeśli przeszedłeś to zaznacz ilość gwiazdek (Od 1 do 5), tak aby inni wiedzieli na co warto iść ;)

Wystawa: SW

Charakter: płyty / okapy / kaloryfery :-)

Zagrożenia obiektywne: ?

Pierwsze przejście: 2000, 9-10 września - R. Babička, A. Michálková, V. Malý

Pierwsze przejście zimowe: ?

Dojście

Z Wyżnich Hagów żółtym szlakiem idziemy do Batyżowieckiego Stawu 2-3 godziny. Nie dochodzimy do samego stawu, lecz odbijamy w lewo i idziemy piargami w kierunku kościółka (Dużą kopę za stawem, możemy minąć z lewej, lub prawej. Z prawej jest o tyle lepiej, że wkrótce wejdziemy na ścieżkę (oznaczoną kopczykami), którą miniemy Kościółek z lewej strony, a później do góry pod południową ścianę Batyżowieckiego Szczytu. Około 1-1,5 godziny.

Opis

Przebieg drogi jest dość ewidentny, z dołu należy wypatrzyć niewielki kluczowy okap, droga zaczyna się w linii jego spadku. Linia drogi odznacza się także (zgodnie z nazwą) charakterystyczną czarno – biała barwą skały.

Pierwszy wyciąg o piątkowych trudnościach prowadzi na początku spękaniami na prawo od gładkiej płyty, następnie przez małe piątkowe zacięcie wyprowadza w łatwiejszy teren, którym dochodzimy do pierwszego stanowiska.

Końcówka drugiego wyciągu, z lewej widać „kaloryferki”. Fot. Sylwia Zarzycka

Drugi wyciąg to z jednej strony wspinaczkowa uczta, a z drugiej psychiczny pojedynek z samym sobą;) Wyciąg trzyma trudności od początku do samego końca. Najpierw kierujemy się wprost do góry, aby zaraz skręcić w lewo i wejść w odciągową ryskę z zatartą kością i hakiem. Ryską dochodzimy wprost pod okap, gdzie mamy kolejny hak. Tutaj pokonujemy trudność drogi (asekuracja jeszcze na razie bardzo dobra) i wychodzimy nad okap, gdzie trzeba kierować się w lewo do spita. O tego miejsca asekuracja staje się mocno psychiczna – nietatrzańska formacja (niemal gładka ściana, bez możliwości osadzenia własnej protekcji) obfituje w wymycia i ściskowe „kaloryfery” spotykane w westowych rejonach sportowych. Co 5-6 metrów mamy jednak do dyspozycji stały przelot (hak, spit).

Wyciąg wprowadza na stanowisko ostatnim okapikiem i można już zacząć cieszyć się z drogi, bo dwa ostatnie wyciągi to łatwe III-IV wspinanie zacięciem i kominkiem.

Ze stanowiska trzeciego możliwe jest rozpoczęcie zjazdów, chociaż oryginalnie droga prowadzi jeszcze około 15 metrów trójkowym terenem do grani jak puszcza, następnie granią przechodzimy do stanowisk zjazdowych na Płycie Kutty.

Końcówka drugiego wyciągu, z lewej widać „kaloryferki”. Fot. Sylwia Zarzycka

Zejście

Zjazdy, lub podejście granią do linii zjazdów z Drogi Kutty.

Sprzęt

Zestaw standardowy

Historia zdobywania

Nikt jeszcze nie dodał historii. Wrzuć w komentarzach!

Ciekawostki

Na drodze występują rzadko spotykane w Tatrach kaloryferki :-)

Znasz ciekawostki o tej drodze? Podziel się nimi.

Cytaty

Znasz wypowiedzi ludzi o tej drodze? Podziel się nimi

Topo

Fototopo ściany Batyżowieckiego Szczytu. Opracowanie: Damian Granowski

Masz topo? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Zdjęcia

Masz zdjęcia? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Filmy

Wyszperałeś w sieci filmy o tej drodze? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Jeśli zauważyłeś nieścisłości w tym opracowaniu, lub chciałbyś coś dodać od siebie, to możesz to zrobić przez nasz system komentarzy :-)

  • Sylwia Zarzycka

Konstanty Miodowicz

Konstanty Miodowicz należał do pokolenia Kaskaderów. W środowisku był znany zwłaszcza ze swoich solówek, oraz ciekawych przejść górskich. W latach 80-tych wycofał się ze wspinania, by zająć się polityką, a później tworzeniem służb specjalnych.

Konstanty Miodowicz. Fot. Adam Guz / Reporter

Data i miejsce urodzenia: 1951, 9 stycznia, Gniewków

Data i miejsce śmierci: 2013, 23 sierpnia, Warszawa

Biografia

Przesolował M. in. :

- Plemnik V+, 1976

- Lewa Baba Jaga V+, 1976

- Funiówka, 1978

- Cygaro VI+, 1979

- Ryski na Tablicą VI+, 1979

Warto pamiętać, że w tamtych czasach wspinano się w adidasach, lub korkerach podklejonych mikrogumą.

Kostek Miodowicz na wierzchołku Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego, 1976 r.. Fot. arch. Krzysztof Łoziński / kontrateksty.pl

Wytyczył też takie drogi jak:

- Ryski Kaskaderów VI.1+, 1977

- Dzióbek Kostka VI+, 1978

W Tatrach przesolował m. in. Łapińskiego-Paszuchę (asekurował się pętlą na ściance problemowej) , Filar Mięguszowieckiego Szczytu i Uskok Zadniego Mnicha. Na zachodniej ścianie Kościelca wraz z Jerzym Zającem wytyczli Drogę Kostka VI+, A2. Na Słowacji wraz z Dobrosławą Miodowicz-Wolf przeszedł Drogę Slimaka i Drogę Bellevue. Były to I polskie przejścia.

Ciekawych przejść Kostka było na pewno więcej, ale nie wszystkie zostawiły ślad w literaturze, na co niewątpliwie miał wpływ kuriozalny akt cenzury ustanowiony w 1974 roku przez zarząd PZA. W tym czasie nie można było publikować informacji o przejściach solowych. Zakaz ten uderzył mocno w Konstantego, który głównie solował.

W Alpach przeszedł m. in. Americane Direct na zachodniej ścianie Petit Dru, drogę Brown-Whillans na zachodniej ścianie Aiguille de Blaitiere

Kostek Miodowicz - mniej oficjalnie - w Chamonix w 1976. Fot. arch. irys.fijal.org.pl

Wspinał się też w Kaukazie gdzie wraz z Tadeuszem Karolczakiem zrobił II przejście drogi Chergianiego na północnej ścianie Szcheldy-tau Centralnej (4295 m). Oraz turystycznie wszedł na Elbrus. Pokonał również Drogą Przez Bastion 5B na północnej ścianie Piku Szczurowskiego (4259). Podczas tego przejścia partnerami Kostka byli Grzegorz Chwoła, Wiesław Krajewski, Michał Momatiuk i Marek Zierhoffer.

Przez pewien czas był zatrudniony na krakowskiej AWF w zakładzie Alpinizmu.

Kariera górska Kostka Miodowicza trwała kilkanaście lat i praktycznie urwała się z początkiem lat 80., gdy zajął się sprawami ważniejszymi: uwalnianiem Polski od komuny, a później budowaniem służb specjalnych wolnego kraju.

W 2013 po ciężkiej chorobie w szpitalu MSW w Warszawie zmarł Konstanty Miodowicz. Polityk, poseł, zasłużony patriota, w którego życiorysie przewijała się wspinaczka.

Miodowicz od 1 maja przebywał w szpitalu, wcześniej przeszedł operację mózgu konieczną po tym, jak w Busku-Zdroju podczas spaceru z psem, zasłabł. Niestety osłabiony organizm nie poradził sobie z powikłaniami pooperacyjnymi.

Źródło: interia.pl, wspinanie.pl, rp.pl, info własne

Jeśli kojarzycie jeszcze jakieś przejścia, próby to prosiłbym o komentarze (ew. podać źródła). Warto, żeby te przejścia nie były zapomniane.

Dokonania górskie

Tatry

1975, lato - Sprężyna VI, A0, Kazalnica Mięguszowiecka. Szybkie przejście (3 godziny). Zespół: Konstanty Miodowicz, Irena Kęsa

1976, maj - nowa, ryzykowna droga (V+, A3, 6 godzin) na zachodniej ścianie Kościelca. Zespół: Konstanty Miodowicz, Jerzy Zając

1977, przełom lipca i sierpnia - Droga Łapińskiego i Paszuchy VI- - samotnie z asekuracją (tylko na odcinku ok. 10 metrów) w 1:20 godz (najszybsze przejście drogi)

1977, lato - Północny Filar Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego V - solo (najszybsze przejście drogi. 2 godziny i 15 minut). Drugie przejście solowe.

1977, lato - Droga Motyki V, solo.

1979, 15 lipca - Droga Uznańskiego V, Zadni Mnich. Solo

1979, 15 lipca - Uskok VI-, Zadni Mnich. Solo

 

Alpy

Himalaje i Karakorum

Inne

Wiesz o przejściach danej osoby? Podziel się swoją wiedzą z nami. Dodaj przejście na dole w komentarzu!

Wyprawy

Ciekawostki

Był bratem Dobrosławy Miodowicz-Wolf.

Znasz ciekawostki o tej osobie? Podziel się z nami nimi ;)

Cytaty

Kostek w czasach gdy był starszym kolegą klubowym miał również duży wpływ na moje wspinanie. Wskazał mi wiele celów skałkowych i górskich, wspomagał sprzętowo. Andrzej Marcisz

Kostek prywatny był miły. Tak prostu swój chłop. Mówiło się o jego solowych przejściach w Tatrach, o pionierskich wspinaczkach w skałkach podkrakowskich, które właściwie zapoczątkowały wspinanie sportowe w Polsce. Marek Rabij

Kostek należał do czołówki, zarówno skałkowej, tatrzańskiej, alpejskiej. Również w Kaukazie robił co najmniej dwie drogi z najwyższej półki, na Szeldzie i na Szczurowskim. Był to również stały "garownik" Zakrzówka, gdzie spotykaliśmy się wszyscy stanowiąc jedną krakowską społeczność wspinaczkową. Z tamtych czasów wspominam go tylko z najlepszej strony. Andrzej Marcisz

Dorzuć cytaty tej osoby w komentarzach ;)

Zdjęcia

Podrzuć linki do zdjęć tej osoby, a z chęcią zamieścimy

Filmy

Nie ma jeszcze filmów o tej osobie. Możesz dorzucić linki w komentarzach, a zamieścimy!

  • Damian

Korona Ziemi. Nie-poradnik zdobywcy – wydanie drugie

Już niebawem, w ramach serii „Literatura górska na świecie” wydawnictwa Stapis, ukaże się II wydanie ostatniej książki Artura Hajzera „Korona Ziemi. Nie-poradnik zdobywcy”. Skromniejsza pod względem graficznym, czarno–biała edycja, w opozycji do bogatej, albumowej formy wydania pierwszego, ma być po prostu książką do czytania. Dzięki niej każdy w wygodny sposób będzie mógł na nowo odkryć wartość doskonałego tekstu Artura.

OD WYDAWCY:

Kiedy w 2011 roku wspólnie z Arturem Hajzerem wydawaliśmy jego książkę „Korona ziemi” podjęliśmy decyzję, by wydanie było albumowe, błyszczące i piękne. Tak jak góry, o których pisze i tak jak historia ich zdobywania opisana tak niestandardowo. Wyszło świetnie – warto było błysnąć światowym poziomem edytorstwa. Doskonałe zdjęcia, każdy rozdział poskładany przez innego grafika. W pewnym momencie, dzięki licznym pozytywnym recenzjom i uwagom nadsyłanym przez czytelników, zorientowaliśmy się, że chyba przesadziliśmy z formą. Że błysk i kolor przesłoniły treść, przecież bardziej od nich wyjątkową.

Podjęliśmy wówczas decyzję o wydaniu „kieszonkowym” – czarno-białym, w którym słowa będą ważniejszeniż ilustracje. Bo słowa w tej książce to jej niezwykły atut – to nie jest zwyczajny opis gór i historii ich zdobywania. To szereg doskonałych,unikatowych anegdot i wiele przeciekawych dygresji, pozornie tylko odległychod świata wspinania. Może to jedyna górska książka na świecie z Hitlerem jako jedną z omawianych postaci? To doskonały przykład wyobraźni i wiedzy jej Autora. Tuż po powrocie z lipcowej wyprawy 2013 roku Artur miał już zatwierdzać tę książkę do druku. Nie wrócił. Już nic więcej nie wymyśli, nie zatwierdzi, już nic nie napisze, nic nie powie. Został na zawsze w którejś z gasherbrumowych szczelin lodowcowych. Dlatego w tym drugim wydaniu rozdział O AUTORZE jest trochę nietypowy – najpierw fragmenty lakonicznego wywiadu z Arturem zrobionego e-mailowo tuż przed wyjazdem. Zaraz po jego powrocie mieliśmy go rozwinąć i miał być rzeczywistym wstępem tej książki. A później fragment rozdziału z przygotowywanej przez nas książki Walka Nendzy, „Prawdopodobnie widziałem Yeti”.

O autorze:

Artur Hajzer (ur. 1962), taternik i alpinista, należący do ścisłej czołówki polskiego himalaizmu; z wykształcenia kulturoznawca (absolwent Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach). Był współzałożycielem i prezesem firmy Alpinus, która produkowała m.in. wyposażenie alpinistyczne i turystyczne. Zginął 7 lipca 2013 roku na stokach Gasherbruma I. Więcej znajdziesz tutaj: Artur Hajzer

  • Damian

Zimowe wejście na Cerro Torre

30 lipca Dani Arnold, Thomas Huber, Stephan Siegrist i Matias Villavicencio stanęli na szczycie Cerro Torre po zimowym przejściu Ragni Route w doskonałych warunkach.

Wspinaczka na Cerro Torre zimą :-) Fot. visualimpact.ch

Jest to dopiero drugie zimowe przejście Ragni Route (po pierwszym zespołu: Stephan Siegrist, Gregory Courch, David Fasel, Thomas Ulrich – w 1999 roku), oraz trzecie zimowe wejście na Cerro Torre. Pierwsze miało miejsce w 1985 roku (zespół: Paolo Caruso, Maurizio Giarolli, Ermanno Salvaterra i Andrea Sarchi.

Bazując na doświadczeniach Siegrista tegoroczna wyprawa zamierzała działać pod koniec lipca. 28 lipca zdeponowali sprzęt na Niponnino Camp. Następnego dnia przeszli Col Standhardt i biwakowali na Col de la Esperanza.

Rankiem rozpoczęli wspinaczkę ścianą szczytową. Dzięki bardzo dobrym warunkom wspinaczka szła sprawnie i na szczycie stanęli późnym popołudniem. W przeciwieństwie do 1999 roku, gdy Siegrist nie był wstanie stanąć na szczycie z powodu silnego wiatru i słabych warunków (zabrakło 10 metrów), tak w tym mieli idealne. Słońce i brak wiatru sprawiły, że cała czwórka mogła delektować się wejściem na szczyt.

:-). Fot. visualimpact.ch

O 17.30 rozpoczęli zjazdy. O 23.00 byli już w miejscu biwaku. Prognoza pogody zapowiadała silny wiatr, więc kontynuowali schodzenie do El Chalten.

Stephan Siegris ma na koncie zimowe wejścia na Cerro Torre (dwa razy), Torre Egger (pierwsze zimowe wejście), oraz Cerro Standhardt (patrz news).

Źródło: planetmountain.com

  • Damian