Log in
    

Reklama - pod menu głównym, strona główna

Zimowe wejście na Cerro Torre

30 lipca Dani Arnold, Thomas Huber, Stephan Siegrist i Matias Villavicencio stanęli na szczycie Cerro Torre po zimowym przejściu Ragni Route w doskonałych warunkach.

Wspinaczka na Cerro Torre zimą :-) Fot. visualimpact.ch

Jest to dopiero drugie zimowe przejście Ragni Route (po pierwszym zespołu: Stephan Siegrist, Gregory Courch, David Fasel, Thomas Ulrich – w 1999 roku), oraz trzecie zimowe wejście na Cerro Torre. Pierwsze miało miejsce w 1985 roku (zespół: Paolo Caruso, Maurizio Giarolli, Ermanno Salvaterra i Andrea Sarchi.

Bazując na doświadczeniach Siegrista tegoroczna wyprawa zamierzała działać pod koniec lipca. 28 lipca zdeponowali sprzęt na Niponnino Camp. Następnego dnia przeszli Col Standhardt i biwakowali na Col de la Esperanza.

Rankiem rozpoczęli wspinaczkę ścianą szczytową. Dzięki bardzo dobrym warunkom wspinaczka szła sprawnie i na szczycie stanęli późnym popołudniem. W przeciwieństwie do 1999 roku, gdy Siegrist nie był wstanie stanąć na szczycie z powodu silnego wiatru i słabych warunków (zabrakło 10 metrów), tak w tym mieli idealne. Słońce i brak wiatru sprawiły, że cała czwórka mogła delektować się wejściem na szczyt.

:-). Fot. visualimpact.ch

O 17.30 rozpoczęli zjazdy. O 23.00 byli już w miejscu biwaku. Prognoza pogody zapowiadała silny wiatr, więc kontynuowali schodzenie do El Chalten.

Stephan Siegris ma na koncie zimowe wejścia na Cerro Torre (dwa razy), Torre Egger (pierwsze zimowe wejście), oraz Cerro Standhardt (patrz news).

Źródło: planetmountain.com

  • Damian

Kilian Jornet bije rekord na trasie Cervinia-Matterhorn-Cervinia

Hiszpan przebiegł tą trasę w rekordowe 2 godziny 52 minuty, bijąc tym samym poprzedni rekord Włocha Bruno Brunoda o 22 minuty!

Kilian Jornet na szczycie Matterhornu. Nadal w spodenkach i butach do biegania. Fot. Summits of My Life

Kilian wbiegł na szczyt drogą przez Grań Lion (AD+). Jest ona najkrótsza, lecz łącznie ma ona 12 km długości i 2,5 kilometra w pionie. Od Cervini na szczyt Matterhornu Kilian miał czas 1 godzina i 56 minut.

Kilian realizuje swój imponujący projekt "Summits of My Life", polegający na pobiciu rekordów wejścia i zejścia na wybranych szczytach:

    2013 – Matterhorn
    2013 – Elbrus
    2013 – Mont Blanc (już pobity, patrz news)
    2014 – Aconcagua
    2014 – Denali (Mount McKinley)
    lato 2015 – Mount Everest

Źródło: climbing.com

  • Damian

Test butów adidas Terrex Solo

Dziś mam przyjemność recenzować buty podejściowe adidas Terrex Solo. Firma adidas „od zawsze” zajmowała się obuwiem, lecz dopiero od kilku lat jest obecna na rynku outdoorowym. Czy jej produkt spełnia oczekiwania?

Na początek warto określić jakie to są oczekiwania.

Dla większości z nas obuwie to jeden z kluczowych elementów górskiego ekwipunku. Źle dobrane, obcierające pięty buty sprawią, że nawet najpiękniejsze góry stracą wiele uroku. Buty to również niemały wydatek, dlatego koniecznie kupujcie rozważnie. Dawno już minęły czasy, gdy buty służyły „do wszystkiego”. Na rynku jest dostępny szeroki wybór specjalistycznych modeli do odpowiedniej działalności outdoorowej.

Buty adidas Terrex Solo możemy przypisać do kategorii „letnie buty podejściowe”, czyli generalnie obuwie służące do podejścia pod ścianę w warunkach letnich (bez lodowców i śniegu). Dla takich butów wielce pożądane będą takie cechy jak: lekkość, odpowiednia sztywność, precyzja, stabilność, wygoda, trwałość. Zarówno podczas podejścia, zejścia jak i łatwego wspinania.

Ogólny opis (pierwsze wrażenie)

Po wyjęcia z pudełka buty uderzają od razu designem. Niecodzienny, można powiedzieć, że odbiega od innych firm outdoorowych, za to wpisuje się w inne buty adidasa z linii Terrex. Osobiście mi się podobają, lecz wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje :-).

Buty ważą 375 gram para (dla rozmiaru UK 8,5), więc są wystarczająco lekkie, aby bezproblemowo zawiesić je na uprzęży (asymetryczne szlufki w tym pomagają).

Autor testu na Skłodowskim (Kopa Spadowa). Fot. Anita Słowicka

Dość duża „climbing zone” sugeruje, że w tych butach bezproblemowo przełoimy niejedną drogę. Z drugiej strony może być trochę ciepło.

Po założeniu but dość ściśle opina nogę. Możemy ten efekt zwiększyć jeszcze poprzez przełożenie sznurówek przez dodatkowe dziurki.

Od razu nasuwa się pytanie, czy but będzie wystarczająco wygodny na podejściach i zejściach?

Producent na podeszwach zastosował opracowaną przez siebie gumę. Trzeba przyznać, że podeszwa dobrze trzyma się skały. Pytanie jak z trwałością, zwłaszcza jeśli porównamy ją z dominującym Vibramem. Póki co testuję je niemal dwa miesiące i trochę kilometrów już mają za sobą. Nie zauważyłem znaczących ubytków gumy, lecz dopiero dłuższe użytkowanie wykaże, jak jest z tym - zazwyczaj - newralgicznym elementem.

Podejścia i zejścia

Przed testem w Tatrach Terrex Solo przeszły swój „chrzest” w skałkach podkrakowskich. O ile w Słoneczne Skały spokojnie możemy wybrać się w sandałach, tak podejścia pod Sokolicę, czy Wysoką mogą niejednokrotnie sprawić nieco kłopotów w sandałach. Da się, lecz zupełnie inaczej podchodzi się w butach podejściowych.

Terrex Solo świetnie radzą sobie na skalistym wapiennym podłożu, z domieszką piasku. Jak zauważyłem podeszwa w systemie Traxion™ wybornie spisuje się w skalistym podłożu, czy to wapiennym, czy granitowym. Nieco gorzej jest piaszczysto, ziemnych błotnistych, lecz nie jest to tak duża różnica, w porównaniu z innymi butami z agresywniejszym bieżnikiem.

Po kilkunastu godzinach spędzonych w nich w skałach (zarówno podczas podejść, zejść, jak i pracy instruktorskiej) mogę powiedzieć, że jest to but, który sprawdzi się również w pracy instruktorskiej, gdzie często żywcujemy w łatwiejszym terenie.

Prawdziwym testem miały być jednak podejścia i zejścia w Tatrach. Tutaj butom Terrex Solo nie można nic zarzucić. Wydają się stworzone do podchodzenia po tatrzańskich ścieżkach, piargach i rzęchach.

Warto zwrócić na nasze "rzęchy", często jesteśmy zmuszeni pokonać łatwy trawiasto-skalny teren w którym nie wiążemy się, ani nie mamy czasu na zakładanie butów wspinaczkowych. Terrex Solo w takim terenie spisują się bardzo dobrze.

Podejście pod Skłodowskiego. Fot. Anita Słowicka

Warto tutaj powiedzieć, że nie jest to raczej but przeznaczony do długich wędrówek z ciężkim plecakiem, lecz raczej szybkie akcje z plecakiem średniej wielkości i wagi.

Środkowa część podeszwy została wzmocniona wbudowaną płytką z TPU (protection plate), która ma za zadanie zwiększać sztywność buta. Dodatkowo pięta została wyposażona w system adiPRENE® mający na celu pochłanianie siły uderzenia pięty o podłoże.

Pomimo tych udogodnień po kilkunastu kilometrach marszu możemy odczuwać dyskomfort w stopach.

O ile przyczepności nie można nic zarzucić, tak mankamentem dla mnie jest odprowadzenie ciepła i wilgoci. Podczas długiego marszu (zwłaszcza na zejściach), czuć kilometry w nogach, no i jest ciepło :-). Często po zdjęciu butów miałem mocno wilgotne palce u stóp, niczym po długiej kąpieli. Wydaje mi się, że ten efekt występuje tylko w przypadku długich marszy w wysokich temperaturach. Podczas pracy instruktorskiej, będąc cały dzień w skałach nie zauważyłem tego efektu.

Ciężko powiedzieć, czy producent nie mógł zaimplementować bardziej wydajniejszych rozwiązań. Być może niepodgumowany język byłby lepszym rozwiązaniem? Z drugiej strony mogłoby wpłynąć to na zmniejszenie sztywności buta podczas wspinania. Z dwojga złego, wolę, żeby było mi ciepło na zejściach, a but ściśle przylegał podczas wspinania.

Wspinanie

Czytając o tych butach, natrafiłem na info, że w ich projektowaniu pomagali bracia Huberowie, Beat Kammerlander i Bernd Zangler i spokojnie można w nich łoić teren nawet do VI+ UIAA. Oczywiście kusiło mnie, żeby to sprawdzić :-)

Pierwszy test w skałkach podkrakowskich utwierdził mnie w przekonaniu, że projektanci testowali swoje buty w granitowym rejonie.

Na I, II, III nie ma żadnego problemu. Na śliskich IV, V trzeba się skupić i szukać pozytywnych stopni. VI w wapieniu da się, jeśli korzystamy z dziurek w ograniczonym stopniu. Oczywiście „magia zapasu” obowiązkowa. Generalnie guma dobrze się trzyma w naszym wapieniu, a jeśli sprawdza się pod Krakowem, to i w każdym innym rejonie na świecie ;).

W granicie jest o wiele lepiej. Podczas podejść tatrzańskimi rzęchami, poruszałem się bezproblemowo w terenie II-III, a i zdarzało się pokonywać IV miejsca na pierwszego.

Myślę, że sprawny wspinacz, dla którego trudności tatrzańskiej piątki to rekreacja, spokojnie może pójść na drogi z miejscami V. Na drugiego spokojnie wybierałbym się z nimi na ww. drogi. Zwłaszcza gdy jest np. zimno. Czasami wilgoć nie jest też problemem. Osobiście zdarzyło mi się wspinać w nich w dobrej jakości granicie (czyt. lity i bez porostów) po deszczu w terenie III i muszę powiedzieć, że buty dawały radę.

Zejście Batyżowiecką Granią. Fot. Piotr Zabierzowski

Idealnie spisywały się na podczas przejść graniowych. Właściwie w żadnym momencie nie miałem dyskomfortu spowodowanego używaniem butów podejściowych. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że gdybym miał wybrać się na ambitną tatrzańską grań, to właśnie w tych butach.

Dzięki wspomnianym wygodnym szlufkom, po przejściu drogi możemy zdjąć – zazwyczaj – ciasne buty wspinaczkowe i wbić się w Terrex Solo.

Swoją drogą wspinając się w tych butach będziecie mogli docenić dokonania poprzednich pokoleń wspinaczy, którzy wspinali się w korkerach :-)

Podsumowanie

Buty adidas Terrex Solo to propozycja dla tych, którzy liczą się z wagą sprzętu i potrzebują lekkich, dobrze trzymających butów zarówno na podejścia, zejścia jak i łatwe wspinanie ścianowe, lub graniowe.

Warte rozważenia jest ich zastosowanie jako obuwie dla instruktorów wspinaczki i przewodników górskich.

Plusy:

Dobre dopasowanie

Świetna przyczepność

Lekkość

Rozsądna cena

Minusy:

Odprowadzanie ciepła i wilgoci

A po wspinie czas na odpoczynek... ;) Fot. Anita Słowicka

Damian Granowski

Sklep adidas online

Zobacz galerię zdjęć butów

  • Autor: Damian Granowski
  • Autor: Damian Granowski
  • Autor: Damian Granowski
  • Autor: Damian Granowski
  • Autor: Damian Granowski
  • Autor: Damian Granowski
  • Autor: Damian Granowski
  • Autor: Damian Granowski
  • Autor: Damian Granowski
  • Autor: Damian Granowski
  • Autor: Damian Granowski
  • Autor: Damian Granowski
  • Autor: Damian Granowski
  • Autor: Damian Granowski

  • Damian Granowski

Bushido - polska droga na Great Trango Tower

Marcin Tomaszewski i Marek Reganowicz wytyczyli nową drogę na Great Trango Tower. Nowa linia została nazwana Bushido (A4, VII+, VII Big Wall).

Roboczo wyrysowana linia drogi. Szczegółowe topo wkrótce. Fot. Marcin Tomaszewski

19 sierpnia chwilę przed północą zamknęliśmy w całość naszą drogę. W śnieżycy i załamaniu pogody osiągnęliśmy zwieńczenie (płn. -zach.) ściany na grani szczytowej Great Trango Tower. Ze względu na warunki atmosferyczne i gwałtowne załamanie pogody w godzinach nocnych zrezygnowaliśmy z dalszego trawersu w/w granią na oddalony poza głównym spiętrzeniem ściany główny wierzchołek masywu GTT. Odwrót do ostatniego biwaku okazał się dla nas jednym z największych i najtrudniejszych doświadczeń górskich. W trakcie kilku godzin wszystkie liny zamieniły się w zalodzone sople lodu, również zamki w karabinkach i cały sprzęt został skutecznie unieruchomiony przez lód. W trakcie całonocnych zjazdów walczyliśmy z zmęczeniem, zimnem oraz klinującymi się w szczelinach linami zjazdowymi. Cała akcja rozgrywała się na wysokości powyżej 6000 m n.p.m. Po zjeździe do biwaku w ciągu kolejnych dwóch dni zjechaliśmy pod ścianę do bazy.

Pomimo zmęczenia czujemy wielką radość z osiągniętego celu, wiązał się on z długimi przygotowaniami oraz wielodniową wymagającą wspinaczką na jednej z największych i najtrudniejszych ścian na świecie. Czujemy ogromny respekt przed naturą oraz tego typu urwiskami, które i tym razem poznaliśmy jeszcze lepiej, z innej strony. W trakcie całej akcji górskiej towarzyszyło nam wiele przemyśleń. Spięliśmy je klamrą o nazwie „Bushido”, tak też nazwaliśmy naszą drogę. Droga wojownika nie oznacza wcale walki, czasami wprost przeciwnie.

Pod ścianą zostaliśmy gorąco przywitani przez Amana i Abida,  którzy każdego dnia obserwowali nasze postępy w ścianie.

 
Informacje o drodze:

Długość: 1960 metrów, 46 wyciągów
Trudności: A4, VII+, VII Big Wall
Czas: 19 dni + 2 dni zjazdów ze ściany, osiągnięcie grani szczytowej 19.08.2013
Nazwa: Bushido
Miejsce: Pakistan, Karakorum, Great Trango Tower, pn.-zach. ściana
bez wejścia na gł. wierzchołek masywu

Serdecznie dziękujemy wszystkim bez których nasza wyprawa nie doszłaby do skutku.

Base Camp Great Trango Tower

Marcin Yeti Tomaszewski

Marek Regan Raganowicz

  • Damian

Oficjalna światowa premiera Into the Mind w Krakowie

W dniu 28 września 2013, w kinie Kijów. Centrum w Krakowie będzie można poczuć pierwszy, chłodny oddech zimy. Na ekranie zagości bowiem światowa premiera długo zapowiadanej produkcji „Into The Mind” autorstwa  kanadyjskiej wytwórni Sherpas Cinema – twórców wielokrotnie nagradzanego na całymświecie filmu narciarskiego „All I Can”.

Redakcja portalu HiverMAG.pl, we współpracy z wytwórnią Sherpas Cinemaprzygotowuje dla wszystkich fanów narciarstwa specjalne wydarzenie – światową premierę najnowszego dzieła autorów słynnego już filmu „All I Can”. Poza Krakowem,projekcja „Into The Mind” będzie miała miejsce jednocześnie w kilku wybranych miejscach na świecie, a tym samym, 28 września krakowscy widzowie będą jednymiz pierwszych, którzy zobaczą film. Olbrzymi ekran kina Kijów.Centrum pozwoli w pełni docenić operatorski kunszt filmowców Sherpas Cinema oraz niesamowite umiejętnościzgromadzonej przy tym projekcie grupy sportowców.

Ekipa Sherpas Cinema oraz najlepsi narciarze ekstremalni przemierzyli świat wzdłuż i wszerz poszukując najbardziej spektakularnych miejsc do jazdy na nartach i najgłębszego śnieżnego puchu. Odwiedzili miejsca tak odległe jak Boliwia, Himalaje czy mekkę wszystkich freeriderów jaką ciągle pozostaje Alaska. Będący efektem tych podróży film „Into The Mind” próbuje odpowiedzieć na pytanie co sprawia,że niektórzy dobrowolnie narażają się na niebezpieczeństwo i pokonują swoje słabości. Co powoduje, że przez kilkadziesiąt sekund zjazdu czują się jak prawdziwisuperbohaterowie? Autorzy wielokrotnie nagradzanego filmu „All I Can”, w swoim najnowszym dziele zabiorą widzów w podróż nie tylko do najbardziej oddalonych miejscna kuli ziemskiej, ale także odkryją co dzieje się umysłach sportowców dokonujących niemożliwego.

Przed premierą, w hallu kina Kijów.Centrum każdy będzie mógł z bliska przyjrzeć się najnowszym kolekcjom nart służącym do freestyle’u, freeride’u i skitour’u, freeride’owymsnowboardom, obejrzeć niezbędny w zimowych eskapadach sprzęt górski czy zasięgnąć informacji o bezpieczeństwie w górach. Po projekcji, w kinie odbędzie się obowiązkowe afterparty, które  będzie najlepszą okazją do wznoszenia toastów za śnieżną zimę!

Plan wydarzenia:

16:00 - otwarcie wydarzenia i wystawy (wstęp wolny)

20:00 - początek projekcji (wstęp biletowany)

22:30 - początek afterparty (OFF Kijów Klub)

Bilety:

Przedsprzedaż w dniach 20.08.2013 – 03.09.2013 w cenie 15 PLN

Sprzedaż w dniach 04.09.2013 – 28.09.2013 w cenie 19 PLN

Bilety dostępne są w kasie kina Kijów.Centrum (al. Krasińskiego 34, Kraków) oraz w

systemie sprzedaży internetowej https://ekobilet.pl/kino-kijow/w-dniu/2013-09-28.

Dodatkowe informacje:HiverMAG.pl, Facebook.com/hivermag, 

Strona wydarzenia na Facebook’u: http://bit.ly/IntoTheMindWorldPremiere

  • Damian

Ponownie uruchamiamy sprzedaż Taternika 2/2013

Szanowni Czytelnicy, przez prawie dwa tygodnie nie można było kupić papierowej wersji "Taternika" 2/2013 przez naszą stronę internetową (http://www.taternik.org/). Nakład bardzo szybko się wyczerpał. Zrobiliśmy dodruk i znów uruchamiamy sprzedaż przez stronę, pismo można też zakupić w Empikach i wybranych sklepach górskich.

Serdecznie pozdrawiam i zachęcam do lektury,
 Renata Wcisło

Więcej o nowym Taterniku

  • Damian

Goryonline.com

Źródła nie znaleziono