Log in
    

Reklama - pod menu głównym, strona główna

Wiosna, wiosna, ach to ty... - konkurs

Serwis Ceneria.pl i firma Lafuma zapraszają na wiosenny konkurs "Wiosna, wiosna, ach to ty...". Konkurs odbywa się za pomocą aplikacji na fanpage'u Cenerii na Facebooku, gdzie można zamieszczać zdjęcia, tematycznie związane z wiosennymi aktywnościami outdoorowymi.

W konkursie można wygrać 3 nagrody marki Lafuma, przydatne na wiosennych wycieczkach.

Śpiwór GR 30

Bardzo wszechstronny śpiwór ze sztucznym wypełnieniem. Polecany do trekkingu lub zwykłych wycieczek w górach. Ciekawa konstrukcja, wysokiej jakości materiały oraz różne rozwiązania technologiczne sprawiają, że śpiwór ten należy do ekskluzywnej linii śpiworów marki Lafuma.

Kapelusz Juggar Hat

Kapelusz unisex wykonany z tkaniny Dryway. Jest to oddychająca tkanina, która wspomaga szybki transfer wilgoci wyprodukowanej przez ciało oraz błyskawiczne wysychanie. Wewnętrzna opaska z CoolMax'u absorbuje wilgoć oraz przekazuje ją do dalszych warstw odzieży. Dodatkowo tkanina, z której został uszyty kapelusz nasączona jest preparatem anti UV. Kapelusz posiada wewnątrz małą kieszonkę, w którą łatwo można zwinąć kapelusz i zaoszczędzić miejsce.

Czapka Trail Cap

Czapka z kolekcji biegowej marki Lafuma. Podstawową zaletą czapki jest tkanina, z której została uszyta. Jest to oddychająca tkanina DryWay ®, która wspomaga szybki transfer wilgoci wyprodukowanej przez ciało oraz błyskawiczne wysychanie. Są to dwie podstawowe właściwości zmierzające do spełnienia wymagań różnych aktywności sportowych. Dodatkowymi zaletami czapki Trail Cap jest ochrona przed promieniami UV oraz wewnętrzna opaska z tkaniny Coolmax ® oferującej wyśmienity transfer wilgoci, szybkie wysychanie i pozostawianie skóry w komforcie termicznym. Czapka ta posiada też dodatkową wentylację w postaci laserowo wycinanych otworów oraz regulację obwodu czapki.

Więcej informacji:

www.ceneria.pl

  • kingaz

Kolekcja Patagonii Torrentshell wiosna / lato 2013 dostępna na polskim rynku

W sezonie wiosna/lato 2013 pierwszy raz na polskim rynku pojawiła się doskonała, rozszerzona kolekcja Patagonia Torrentshell. Teraz wachlarz zastosowania modeli Torrentshell jest jeszcze szerszy i pełniejszy, dzięki bardziej dopasowanemu krojowi, wzmocnieniom w newralgicznych miejscach, lepszej wydajności oraz bardzo lekkim, technicznym modelom z 2,5-warstwową membraną H2No® Performance Standard z tkaniny Stretch.

Kolekcja Torrentshell jest doskonałą alternatywą dla amatorów długich spacerów, turystów, wspinaczy i alpinistów.

Patagonia Torrentshell

Uniwersalna kurtka z 2,5-warstwową membraną H2No® Performance Standard. Lekka i wygodna, idealnie nadaje się na jednodniowe trekkingi, jak również na wielodniowe wypady górskie. Chroni przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. W modelu Torrentshell ulepszony został krój, który jest bardziej dopasowany. Kurtka wyposażona jest w 2,5-warstwową membranę o wysokich parametrach, a przy tym jest niewielkich rozmiarów po spakowaniu (zwija się ją do jednej z 2 zewnętrznych kieszeni, wyposażonych dodatkowo w karabinek). Kompatybilny z kurtką kaptur posiada laminowany daszek i możliwość zrolowania go i schowania w kołnierzu. Centralny zamek został zabezpieczony w zewnętrzną i wewnętrzną listwę, chroniącą przed wiatrem i wodą. Zamki pod pachami pełniące rolę wentylacji, chronione są klapą oraz zostały dodatkowo pokryte DWR. Kołnierz od wewnętrznej strony wyścielony jest mikropolarem, a mankiety przy rękawach zakończone rzepami. Dla idealnego dopasowania kurtki dół wyposażony jest w regulowany ściągacz.

Szczegóły:

  • 2,5-warstwowa membrana H2No® Performance Standard ze wzmocnioną odpornością na wilgoć;
  • regulowany w 2 płaszczyznach kaptur, wyposażony w laminowany daszek z możliwością zwinięcia i schowania w kołnierzu;
  • wnętrze kołnierza wyścielone mikropolarem zwiększającym komfort użytkowania;
  • centralny zamek chroniony wewnętrzną i zewnętrzną listwą;
  • mankiety wyposażone w rzepy;
  • ulepszony krój dla lepszego dopasowania do sylwetki;
  • możliwość spakowania kurtki do jednej z dwóch kieszeni bocznych;
  • waga: 345 g.

Patagonia Torrentshell Plus

Kurtka Torrentshell Plus jest zewnętrzną, wodoodporną i bardzo dobrze oddychającą kurtką z membraną H2No® Performance Standard. W kurtce zastosowano odporne na przetarcia panele na ramionach i wzdłuż talii zapewniające trwałość nawet podczas najbardziej intensywnych aktywności. Kurtka została zaprojektowana z myślą o wszystkich, którzy lubią wędrówki z plecakiem dzięki zastosowaniu wzmocnień, chroniących kurtkę w newralgicznych miejscach przy wysokim obciążeniu. Kurtka posiada kaptur regulowany w dwóch płaszczyznach, z usztywnionym daszkiem i możliwością schowania do kołnierza. Centralny zamek jest laminowany i zabezpieczony listwą od wewnątrz. Dwie kieszenie boczne posiadają zamki zabezpieczone Deluge® DWR. Mankiety zapinane na rzepy, ściśle przylegają, co podnosi komfort użytkowania kurtki.

Szczegóły:

  • 2,5-warstwowa, wodoodporna i wiatroszczelna membrana H2No® Performance Standard;
  • panele boczne i ramiona dodatkowo wzmacniane są materiałem wysoce odpornym na ścieranie;
  • kaptur regulowany w 2 płaszczyznach z laminowanym daszkiem i możliwością schowania w kołnierzu;
  • kołnierz od wewnątrz wyścielony mikropolarem w celu zwiększenia komfortu użytkowania;
  • bryzgoszczelny zamek główny, dodatkowo chroniony listwą od wewnątrz;
  • wzmocnione i obszyte dwie kieszenie boczne, z zamkami powleczonymi Deluge® DWR;
  • kieszeń boczna stanowi jednocześnie woreczek do spakowania kurtki;
  • wentylowane panele pod pachami, zapinane na wzmocniony zamek pokryty Deluge® DWR;
  • mankiety wyposażone w rzepy;
  • waga: 337 g.

Patagonia Torrentshell Stretch Jacket

Wodoodporna i oddychająca kurtka z 2,5-warstwową membraną H2No® Performance Standard, która jest jednocześnie bardzo wytrzymała oraz wygodna, ze względu na elastyczne wstawki pod pachami i wzdłuż ramion, które poprawiają swobodę ruchów. Torrentshell Stretch Jacket to najbardziej zaawansowana kurtka w kolekcji Torrentshell. Posiada kompatybilny z kaskiem kaptur z laminowanym daszkiem z możliwością zrolowania do kołnierza. Wszystkie zamki, w tym centralny pod pachami oraz we wszystkich kieszeniach, są laminowane i wodoodporne oraz pokryte Deluge® DWR. Dla lepszego komfortu użytkowania kołnierz wykończony jest mikropolarem, mankiety ściśle zapinane na rzep oraz ściągacze w newralgicznych miejscach.

Szczegóły:

  • 2,5-warstwowa, wodoodporna i oddychająca membrana H2No® Performance Standard, połączona z Nylonem Ripstop;
  • elastyczne panele na ramionach i wzdłuż talii w celu zapewnienia lepszego komfortu ruchów;
  • regulowany w 2 płaszczyznach, kompatybilny z kaskiem kaptur, wyposażony w laminowany daszek i ściągacze, z możliwością schowania w kołnierzu;
  • kołnierz wyścielony mikropolarem w celu zapewnienia lepszego komfortu użytkowania;
  • wentylacja pod pachami;
  • zamek centralny bryzgoszczelny, od wewnątrz chroniony listwą;
  • 2 kieszenie boczne i jedna kieszeń piersiowa typu „napoleonka” wyposażone w zamki bryzgoszczelne i schowki zabezpieczające przed wnikaniem wody;
  • mankiety zakończone rzepami i ściągaczami;
  • cała kurtka podatkowo pokryta Deluge® DWR (Durable Water Repellent).

Patagonia Torrentshell Pants

Lekkie i pakowne spodnie przeciwdeszczowe, wyposażone w 2,5-warstwową, wodoodporną i oddychającą membranę H2No® Performance Standard. Materiał dodatkowo pokryty jest warstwą Deluge® DWR (Durable Water Repellent). Spodnie wyposażone są w elastyczną taśmę w pasie, ułatwiającą dopasowanie, profilowane kolana i 3 kieszenie zapinane na zamek. Lewa, przednia kieszeń pełni jednocześnie funkcję woreczka do przechowywania spodni. Nogawki rozpinane są do wysokości połowy łydki i zakończone ściągaczami.

Szczegóły:

  • 2,5-warstwowa membrana H2No® Performance Standard;
  • elastyczna taśma w pasie ze ściągaczem umożliwia idealne dopasowanie;
  • 2 kieszenie boczne i 1 kieszeń tylnia wyposażone są w zamki pokryte Deluge® DWR i zabezpieczone od zewnątrz listwami, a od środka wyścielone delikatnym materiałem;
  • profilowane kolana;
  • nogawki rozpinane do połowy łydki (zamki pokryte Deluge® DWR i chronione listwą);
  • możliwość spakowania spodni do lewej przedniej kieszeni wyposażonej dodatkowo w karabinek
  • waga: 260 g.

W opisanych modelach wykorzystano następujące technologie:

Materiał H2No® Performance Standard jest całkowicie wodoodporny, wiatroszczelny i oddychający. Membrana H2No ® Performance Standard poddawana jest najbardziej rygorystycznym testom w branży outdoor – „Killer Wash”. Wodoodporność materiałów H2No® przed testem wynosi 20.000 mm, a po testach 10.000 mm. Dodatkowo testerzy sprzętu Patagonia wysyłani są „w teren”, aby odkryć wszelkie potencjalne wady i niedociągnięcia materiałów i konstrukcji. Produkt, który nie przejdzie testów, choćby w najdrobniejszym elemencie, jest odrzucany.

Deluge® DWR to opatentowana przez Patagonię impregnacja tkanin. Deluge® DWR jest znacznie trwalsza od standardowej impregnacji DWR. Odzież wykorzystująca technologię Deluge® DWR zachowuje właściwości hydrofobowe na niezmiennym poziomie, nawet po wielu latach intensywnego użytkowania.

  • kingaz

IV Memoriał Andrzeja Skwirczyńskiego 2013 – Ostańce Jerzmanowskie coraz bliżej!

Coraz więcej słońca, coraz więcej mocy... Dlatego wszystkich niezdecydowanych zapraszamy do wzięcia udziału w zawodach. Będzie można sprawdzić poziom mocy, spędzić dzień w doborowym towarzystwie wspinaczy, a przede wszystkim cieszyć się wspinaniem i powietrzem pachnącym wiosną!

Konkurencję wygra ten zespół, który zdobędzie największą liczbę punktów, to znaczy przejdzie najwięcej dróg w najlepszym stylu. Ale jak mówił Alex Lowe – legenda światowego wspinania: „najlepszym wspinaczem jest ten,  któremu wspinanie sprawia najwięcej radości”.


Zabierzcie więc ze sobą pokłady dobrej energii i do zobaczenia!

Na zawody można zarejestrować się na naszej stronie: www.kw.krakow.pl/memorial/2013
Tam odnajdziecie również regulamin zawodów, a wkrótce również listę dróg wspinaczkowych. Biuro zawodów będzie natomiast zlokalizowane w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w Jerzmanowicach.


W razie jakichkolwiek pytań prosimy o kontakt.
Termin: 11 maja 2013
Miejsce: Ostańce Jerzmanowskie
Kontakt: Kamila Chlebińska
Klub Wysokogórski Kraków
Tel: 886-366-281
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

  • Damian

Kocioł Kazalnicy Mięguszowieckiej / Sprężyna VI/VI+ [7+]

Sprężyna VI/VI+ (zimą M7). Klasyk Morskiego Oka, zwłaszcza zimą. Sprężyna jest drogą godną polecenia, zwłaszcza po zapoznaniu się z łatwiejszymi, acz wymagającymi  drogami w Kotle Kazalnicy takimi jak Orzeł z Epiru i Parada Jedynek.

sprezyna 4 wyciag fot dg 00628

Kacper Tekieli prowadzi czwarty wyciąg Sprężyny. Fot. Damian Granowski

Wycena: VI/VI+ (zimą M7 [7+ zimowoklasycznie])

Długość: 8 wyciągów

Czas przejścia:

Lokacja:  Kazalnica / Kocioł Kazalnicy Mięguszowieckiej

Uroda:

Wystawa: N

Charakter: Zacięcia / trawki / przewieszenia

Zagrożenia obiektywne: Przy słabych warunkach możliwe lawiny na podejściu.

Pierwsze przejście letnie: 1961, 29 lipca. Zespół: Ryszard Berbeka i Maciej Gryczyński.

Pierwsze przejście zimowe: 1968, 2 grudnia. Zespół: Henryk Bednarek i Andrzej Tarnawski.

Pierwsze przejście zimowe (klasyczne): 2006, 29 grudnia. Zespół: Maciej Ciesielski i Jan Kuczera.

Pierwsze przejście (samotne): 1977, 25 lipca - Zbigniew Czyżewski.

Drugie letnie samotne: 1982 - Jacek Czyż

3, 4 i 5 samotne: Czesław Szura !!!

"W niedzielę i kawałek poniedziałku, 10-11 sierpnia [2003] udało mi się w końcu zrobić
Ekspandera solo. Całe przedsięwzięcie trwało 25 godzin non-stop i niestety nie byłem w stanie zmieścić się w ciągu jednej doby. To jednak straszna wyrypa, szczególnie jeżeli wszystko się samemu targa na plecach. Akcję wykonałem bez depozytów i czyjegokolwiek wsparcia.
Start nastąpił punktualnie o północy na Małym Młynarzu, o godzinie 8.00 pod Kotłem, o 16.00 pod Mnichem, o 23.30 wszedłem w ścianę Kościelca. Koniec około 1.00. Styl był bezmłotkowy (7 kości i 9 friendów), używałem lin 2x50m i to bez ekspresów (15 karabinków luzem).
Czesław Szura
[wspinanie.pl]

Wcześniej Czesław miał dwie nieudane próby, podczas jednej doznał kontuzji kolana, podczas drugiej deszcz uniemożliwił dalsze wspinanie.

Dojście

Ze schroniska w Morskim Oku podchodzimy czerwonym szlakiem na próg Czarnego Stawu, skąd idziemy w prawo pod ścianę Kazalnicy Mięguszowieckiej. Droga znajduje się w prawej częsci Kotla Kazalnicy. Czas podejścia to około 1 godzina.

Opis

Pierwszy wyciąg (M6+/7) to około 35 metrów wspinania w zacięciu, które miejscami jest kominem, a kończy się delikatną przywieszką, za którą po kilku metrach dochodzimy do lekko wiszącego stanowiska. Wspinanie ciągowe z jednym trudniejszym miejscem na początku, raczej wymagające, ale z dobrą asekuracją, jest troche stałych haków.

sprezyna dolny trudny wyciag fot dg

Wypychające zacięcie na pierwszym wyciągu. Fot. Damian Granowski

Drugi wyciąg (II) to właściwie przeniesienie, skośnie w lewo do góry stanowiska o 15-20m, w zależności od warunków - po trawach lub stromym śniegu. Asekuracja trudna, można spróbować igieł, lub poszukać rysek w niewielkiej ilości skały - którą znajdziemy na tym wyciagu. Ze stanowiska po pierwszym wyciągu widać dwa zacięcia, bliższe wygląda na bardziej kruche, nasze stanowisko jest między zacięciami. Logistycznie dobrze jest połączyć pierwsze dwa wyciągi w jeden.

Widok na Sprężynę (Kluczowy wyciąg i zjazd). Fot. arch. Joanna Klimas

Trzeci wyciąg (IV). Ze stanowiska startujemy w lewo do góry w kierunku dalszego zacięcia, nim w górę, pod wyjściu z  zacięcia, (około 5 metrów)  znajdziemy stanowisko po prawej stronie  pod malym okapikiem. Asekuracja rosądna, po drodze znajdujemy dwa haki,  oraz (na początku zacięcia w środku płyty) stanowisko które omijamy. W zacięciu asekuracja możliwa  z cama 4 lub kołków drewnianych :). Cam 3.0 ledwo siedzi, jeśli rysa jest oblodzona.

sprezyna drugi wyciag fot dg 00614

Początek trzeciego wyciągu. Fot. Damian Granowski

Wyciągi czwarty i piąty (III) to bardzo miłe wspinanie w stromych trawkach, po drodze mozna znaleźć ryski oferujące rzadką, lecz dobra asekurację (male friendy - do 0.4). Topo z Żuławskiego wskazuje dwa wyciągi których nie ma sensu robić inaczej niż za jednym zamachem. Stanowisko najlepiej założyć na komfortowej półce w zacięciu, gdzie znajdziemy pojedyńczy hak, ale nie ma gotowego stanowiska.

Szósty wyciąg (M7/7+) jest kruksem drogi. Nie jest tak ciągowy jak wyciąg startowy, kończy się wypluwającym, lekko przewieszonym kominem, cały czas posiada dobrą asekurację, lecz należy zwrócić uwagę, aby nie przesztywnić sobie liny przed kruksem.

sprezyna kluczowy wyciag fot k tekieli

Kluczowy wyciąg Sprężyny. Fot. Kacper Tekieli

Nominalnie stan znajduje się nad przewieszeniem.

Wyciąg siódmy (IV) wiedzie łatwym, położonym zacięciem, a kończy się krótkim trawersem w prawo. Warto pociągnąć go razem z szóstym (jesli nie ciągniemy za soba “słonia”) i dojsć aż do stanowiska zjazdowego.

Kolejny, ósmy “wyciąg” to okolo 20 metrów zjazdu. Dojeżdzamy, w skos w prawo, do stanowiska, które pózniej będzie stanowiskiem - zjazdowym - prowadzącym w dół do zasłużonego piwa.

sprezyna zjazd

Zjazd na Sprężynie. Fot. Kacper Tekieli

Ostatni wyciąg (M5-) to bardzo ładne, ewidentne (największe z widocznych ;-)) zacięcie. Istnieją trzy warianty startu:

(1) w skos w prawo w góre, skalnie, przez dość sporych rozmiarów odstrzelone bloki i trawers nie najprzyjemniejszą płytą w prawo,
(2) lekko obniżając się trawers okolo 7 m w prawo i potem albo nyżą do płyty z (1), albo
(3) troszke dalej pionowo w górę trawami.

sprezyna kociol kazalnicy ostatnie zaciecie fot dg 00657

Zacięcie za M5- (niebanalne). Fot. Damian Granowski

Wszystkie 3 warianty doprowadzają do startu zacięcia, którym mniej więcej 30 m wspinamy się z dobrą asekuracją, po małych klamkach i często na wypór. Są dwie opcje zakończenia drogi:
(a) na końcu zacięcia trawers 7 m w lewo do stanowiska kończącego drogę Polak w Kosmosie,
(b) lub 5 m wyżej do stanowiska po prawej stronie, stąd można zjechać, lub przez Sanktuarium wyjść na wierzchołek.

Opis autorstwa Ilony Gawędy i Joanny Klimas. Ten sam opis znajdziecie na stronie Sekcji Wspinaczki Wysokogórskiej KW Kraków.

Zejście

Zjazdy

Jeśli zakończyliśmy w stanowisku niższym to czekają nas 4 przyjemne zjazdy prosto w dół. Stanowisk nie da sie przegapić. Przedostatni zjazd odbywa się w lufie i prowadzi do stanowiska kończącego wyciąg pierwszy.

Możliwości wycofu
Bardzo łatwo jest wycofać sie po pierwszym i drugim wyciagu jak i przed ostatnim. W trakcie wycofu z innych miejsc drogi należy być przygotowanym na zostawienie sprzętu w ścianie.

Sprzęt

Friendy i kosci. Haki potrzebne tylko do ewentualnego wycofu.

[przyp. dg - Niebieski Cam 3.0 przydaje się również na innych wyciągach, więc w ogólnym rozrachunku jest przydatny].

Historia zdobywania

Nikt jeszcze nie dodał historii. Wrzuć w komentarzach!

Ciekawostki

W lutym 1975 roku, wraz z Markiem Serwą i Andrzejem Martyńcem, zrobiliśmy III-cie przejście zimowe "Sprężyny". Było to jednocześnie pierwsze przejście w zimie kalendarzowej. Mieliśmy stalowe raki bez zębów atakujących i drewniane czekany z Góry Kalwarii. Raki z klubowego magazynu nie pasowały na nasze buty. Dzień wcześniej udaliśmy się więc pieszo /była ostra zima i autobusy nie kursowały do M.Oka/ na Bukowinę do Kowala, który dopasował nam raki do naszych "Zawratów". Przejście zrobiliśmy z jednym biwakiem. Spaliśmy na trawkach pod zacięciem doprowadzającym do zjazdu. Najwięcej trudności dostarczył nam kilkunastometrowy, przewieszony lodospad spływający z Sanktuarium i wywieszający się nad ostatnim, wyjściowym zacięciem. By droga była zaliczona, musieliśmy wyjść na Kazalnicę. Z naszym sprzętem jaki posiadaliśmy w tamtej epoce, walka była naprawdę ostra. Kazimierz Szych

marek serwa 3 przejscie zimowe sprezyny fot kazimierz szych

Marek Serwa po 3-cim wyciągu. Fot. Kazimierz Szych

Znasz ciekawostki o tej drodze? Podziel się nimi.

Cytaty

Znasz wypowiedzi ludzi o tej drodze? Podziel się nimi

Topo

Topo sprężyny na Kazalnicy

Fototopo Sprężyny (trudności wzięte z przewodnika Żurawskiego) autorstwa Ilony Gawędy i Joanny Klimas. Fot. Piotr Zieliński (Po kliknięciu dokładne zdjęcie ;)

Topo znajdujemy w Żurawskim. Pogladowe topo rownież na KW Warszawa.

Masz topo? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Zdjęcia

Masz zdjęcia? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Filmy

Wyszperałeś w sieci filmy o tej drodze? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

  • Ilona Gawęda

Wyprawa na Makalu – Baza główna

21 kwietnia 2013 roku Kinga Baranowska i Rafał Fronia dotarli do bazy głównej pod Makalu, znajdującej się na wysokości 5600 m n.p.m. Jest to jedna z najwyżej położonych baz w całych Himalajach.

Makalu. Fot. Kinga Baranowska

Zespół dotarł do Katmandu 06 kwietnia br. Złe warunki pogodowe w Regionie Wschodnim sprawiły jednak, że stolica Nepalu zatrzymała himalaistów na trochę dłużej niż się tego spodziewali. Po tygodniu oczekiwania, w końcu wystartował pierwszy lot do Tumlingtar. Stamtąd zespół ruszył od razu do Khandbari i po krótkim odpoczynku rozpoczął trekking do bazy głównej przez Dolinę Barun. Kinga i Rafał na swojej drodze minęli wioski Tashigaon (2200 m n.p.m.), Dobato (3850 m n.p.m.) i Yangle Karka (3640 m n.p.m.), docierając w końcu do miejsca zwanego Bazą Hillary’ego na 4800 m n.p.m. Karawana biegła trasą pełną przewyższeń i długich podejść, a towarzyszyła jej kapryśna aura (mocne popołudniowe opady gradu, śniegu lub deszczu), sprawiająca, że cały trekking stał się bardzo wymagający. Zespół postanowił spędzić dwie doby w Bazie Hillary’ego, by odpowiednio zaaklimatyzować się do osiągniętej wysokości. Burza śnieżna wymusiła jednak odrobinę dłuższy postój. Ostatecznie, 21 kwietnia br. Kinga i Rafał dotarli do bazy głównej pod Makalu (5600 m n.p.m.). Oprócz nich znajdują się tam również dwie inne wyprawy. Swoją bazę Kinga i Rafał dzielą jeszcze z himalaistą włoskim i towarzyszącym mu Szerpą.

Na lotnisku w Katmandu. Fot. Kinga Baranowska

Jak mówi Kinga:

Trekking był bardzo ciężki fizycznie i niezwykle męczący. Do tej pory myślałam, że to karawana pod Kanczendzongę jest tą najbardziej wymagającą, ale w wyniku ostatnich tygodni zmieniłam zdanie i już rozumiem dlaczego większość wspinaczy decyduje się na wynajęcie helikoptera. Mimo to czujemy się dobrze i aklimatyzujemy do wysokości. Trzeba pamiętać, że baza pod Makalu to, obok tej pod Kanczendzongą, najwyżej położona baza w całych Himalajach i bardzo się to odczuwa. Czas upływa nam na organizowaniu i przygotowywaniu bazy. Mamy już messę, namioty, dzisiaj ma przyjechać namiot prysznicowy i solary. Oprócz nas znajdują się tu jeszcze dwie inne międzynarodowe wyprawy. My naszą rozpoczynamy oficjalnie jutro od tradycyjnej puji, czyli buddyjskiego rytuału religijnego za powodzenie wyprawy. Jednocześnie jutro planujemy pierwsze delikatne wyjście do góry, choć jeszcze nie do Obozu I. Trzymajcie za nas kciuki!”

Lot do Tumlingtar. Fot. Kinga Baranowska

***

Makalu (8481 m n.p.m.) to piąty co do wysokości szczyt świata, położony w Himalajach Wysokich. Mimo, że w linii prostej znajduje się jedynie 20 km od Everestu, to dostać się pod Makalu wcale nie jest prosto. Szczyt wznosi się bowiem w odległym, trudno dostępnym rejonie Nepalu, przy granicy z Chinami. Makalu zaliczane jest do tzw. wysokich ośmiotysięczników i jest silnie zlodowacone - granica wiecznego śniegu znajduje się na ok. 5700 m.

Choć geneza nazwy szczytu nie jest do końca znana, bardzo prawdopodobne jest, że wywodzi się ona od tybetańskiego maha-kala, oznaczającego również „Wielką Czerń”, co doskonale oddaje wygląd tej potężnej skalnej piramidy, kiedy wiatr oczyści ją ze śniegu. Maha-kala może również odnosić się między innymi do położenia góry – jest ona bowiem trudno dostępna i znajduje się w rejonie słynącym z bardzo silnych wiatrów.

Szczyt po raz pierwszy został zdobyty w 1955 roku przez ekspedycję francuską. Pierwszego wejścia zimowego dokonali Simone Moro i Denis Urubko w 2009 roku. Pierwsze polskie wejście miało miejsce w 1981 roku, dokonane przez Jerzego Kukuczkę. Do końca XX w. na wierzchołku Makalu stanęło 180 wspinaczy. Do tej pory górę zdobyło dziesięcioro Polaków.

Uczestnicy wyprawy:

Kinga Baranowska

Polska himalaistka, członkini kadry narodowej Polskiego Związku Alpinizmu we wspinaczce wysokogórskiej oraz zarządu Klubu Wysokogórskiego Warszawa. Od 2012 roku
w międzynarodowym zespole SALEWA alpineXtreme Team. Zdobywczyni ośmiu ośmiotysięczników, na trzech stanęła jako pierwsza Polka – na Dhaulagiri (8167 m), Manaslu (8156 m) oraz Kanczendzondze (8598 m). Od kilku lat sukcesywnie realizuje swoje plany sportowe związane ze wspinaczką na ośmiotysięczniki należące do Korony Himalajów.

Rafał Fronia

Członek kadry narodowej Polskiego Związku Alpinizmu oraz członek Sudeckiego Klubu Wysokogórskiego. Kartograf, wieloletni zawodnik w biegach górskich, maratonach i zawodach cyklu adventure racing. Uczestnik siedmiu wypraw w Himalaje i Karakorum, w tym zimowej wyprawy na Broad Peak. Zdobywca Gasherbruma II (8035 m n.p.m.). Wspinał się także w Andach, Kaukazie, Alpach, Pamirze, górach Afryki.

Bieżące relacje: www.kingabaranowska.pl oraz www.facebook.com/KingaBaranowskaClimber

  • Damian

Święto skialpinistów w Tatrach - XVI Memoriał Piotra Malinowskiego

W ostatnią sobotę, 20 kwietnia, w Tatrach odbył się XVI Memoriał Piotra Malinowskiego. Na starcie zlokalizowanym w pobliżu Schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej stanęło 195 zawodników rywalizujących we wszystkich kategoriach wiekowych. Tegoroczny Memoriał był również finałem Pucharu Polski PZA oraz Pucharu Europy Środkowej. Ten ostatni to cykl zawodów organizowanych w Polsce i na Słowacji. Sponsorem głównym zawodów była Towarowa Giełda Energii i firma DYNAFIT, która ufundowała talony na nagrody dla zwycięzców i bardzo ładne koszulki dla wszystkich zawodników.

Fot. Monika Strojny

Doskonałe tej wiosny warunki śniegowe pozwoliły organizatorom (TOPR oraz TKN TATRA TEAM) wytyczyć dwie piękne i wymagające trasy. Trasa kategorii sportowych prowadziła więc z Hali Gąsienicowej na Liliowe do Świnickiej Przełęczy, skąd rozpoczynał się zjazd zabezpieczony linami w stronę Czerwonych Stawków, drugie podejście prowadziło na Karb a następne przez Zmarzły Staw i przez Zawrat na Mały Kozi Wierch. Pod Małym Kozim zawodnicy zdejmowali raki (wcześniej założyli je w Zawratowym Żlebie), zakładali narty i zjeżdżali do „kamienia” pod progiem Pustej Dolinki. Ostatnie podejście częściowo zabezpieczone linami poręczowymi prowadziło na Kozią Przełęcz skąd rozpoczynał się zjazd przez Czarny Staw pod Schronisko Murowaniec gdzie usytuowana była meta.

Fot. Monika Strojny

Liczna grupa amatorów rywalizowała na krótszej trasie, która wiodła na Liliowe, Beskid, do Suchej Przełęczy skąd prowadził zjazd w rejon Czerwonych Stawków. Następnie zawodnicy podchodzili na Karb i zjeżdżali do mety.

Mimo zapowiadanej złej pogody, w sobotni poranek nad Tatrami świeciło słońce. Chwilę po tym, jak zawodnicy rozpoczęli rywalizację, strefę ogródka startowego oraz mety spowiła mgła. Wyżej, przez cały czas trwania zawodów, utrzymywała się przepiękna słoneczna pogoda, a jedyne, co mogło doskwierać zawodnikom, to wysoka temperatura powodująca przegrzanie co poniektórych :-)

W klasyfikacji generalnej zawodów najlepszy czas (1:57:37) po raz kolejny, uzyskał Milan Madaj (James Bobrovec, HZS) ze Słowacji (startujący nota bene w kategorii weteranów). Wśród seniorów najlepszy był Słowak, Jozef Hlavco (SkiAlp Bobrovec Dynafit Team) (1:59:46), za nim Marek Litvaj (SkiAlp Bobrovec) również ze Słowacji a na trzecim miejscu uplasował się pierwszy z Polaków, Szymon Zachwieja (KS Kandahar/GOPR) (2:03:18).

Wśród Pań zwyciężyła Anna Figura (KW Zakopane) z czasem 2:29:05, a za nią na metę po prawie 15 minutach przybiegły kolejno dwie Słowaczki: Michaela Dankowa oraz Simona Triznowa (obie SkiAlp Bobrovec).

Najlepsze seniorki. Fot. Monika Strojny

W klasyfikacji końcowej Pucharu Polski PZA zwyciężyli Mariusz Wargocki i Anna Tybor (obydwoje KW Zakopane). W kategorii Ratownik Górski triumfowała rodzina Zachwiejów: wśród nestorów najlepszy był Jerzy Zachwieja (ojciec) a wśród seniorów Szymon Zachwieja (syn), obaj z GP GOPR.

Najlepszymi spośród amatorów okazali się w tym roku zawodnicy ze Słowacji: Jakub Siarnik i Daniela Kotschova.

Najlepsi w Pucharze Europy Środkowej ( Jozef Hlavco, Milan Madaj, Matus Danko, Mariusz Wargocki). Fot. Monika Strojny

Tradycyjnie Memoriał Piotra Malinowskiego to również zakończenie sezonu startowego oraz oficjalnego sezonu skialpinistycznego w Polsce i na Słowacji. Wspólna zabawa trwała do wczesnych godzin porannych :-) Do zobaczenia za rok!

Pełne wyniki na www.memorial.topr.pl

Organizatorzy bardzo dziękują sponsorom generalnym: firmom DYNAFIT i TGE oraz obstawie zawodów: ratownikom TOPR i wolontariuszom, którzy przygotowali i zabezpieczyli trasę. Serdeczne podziękowania dla kierownictwa Schroniska Murowaniec: Uli i Andrzeja Kusionów oraz całego personelu.

Metę w pyszne ciastka owsiane i nie tylko zaopatrzyła Cukiernia GAŁUSZKA z Żywca (Sylwia Krębuszewska – Kozieł) a numery startowe wydrukowała nam Firma Poligraficzna SYMPTOM z Nowego Targu. Wsparła nas również firma SEWIK z Zakopanego. Wszystkim bardzo dziękujemy.

TKN Tatra Team

Magda Zbrzeska

Justyna Żyszkowska

  • Damian

Goryonline.com

Źródła nie znaleziono