Log in
    

Reklama - pod menu głównym, strona główna

„Góry wartości" - spotkanie z Michałem Kochańczykiem

We wtorek, 26 lutego o godz. 18.30 odbędzie się kolejne spotkanie z cyklu „Góry wartości”. Gościem 1Piętra będzie tym razem Michał Kochańczyk.

Termin: 26 lutego 2013 roku
Godzina: 18.30
Miejsce: 1Piętro
Adres: ul. Foksal 11, Warszawa

Uwaga – na spotkanie obowiązują zapisy!

W czwartek, 21 lutego, o godz. 15.00, na stronie www.centrumjp2.pl pojawi się lista pozwalająca zapisać się na spotkanie. Pierwsze 170 osób otrzyma mailowe potwierdzenie, będące jednocześnie wejściówką.

Na korytarzu uruchomiony będzie także rzutnik z ekranem dla 30–40 osób, które nie zmieszczą się w sali głównej.

„Góry wartości” to cykl comiesięcznych spotkań z wybitnymi alpinistami i himalaistami, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami ze wspinaczki wysokogórskiej, opowiadają o tym, że alpinizm to nie tylko sport, zmaganie z siłami natury czy intensywny trening, lecz również zgłębianie piękna natury, praca nad charakterem oraz rozwój duchowy. Tytuł „Góry wartości” oznacza trudną drogę człowieka poszukującego sensu życia.

Źródło: goryonline.com

  • kingaz

Michał Kochańczyk

Michał Kochańczyk z wykształcenia jest ekonomistą i afrykanistą, a także alpinistą, polarnikiem, żeglarzem, kajakarzem. Od wielu lat wspina się w Tatrach, Pamirze, Himalajach, Andach, w górach Afryki, na Spitsbergenie i Alasce.

fot. Jerzy Czarkowski

Na swoim koncie ma dwadzieścia wypraw w góry wysokie podczas których był zarówno kierownikiem jak i uczestnikiem. Do największych osiągnięć Michała Kochańczyka można zaliczyć Był kierownikiem i uczestnikiem dwudziestu wypraw w góry wysokie. Jego największym osiągnięciem górskim jest udział w poprowadzeniu nowej drogi na jedną z najtrudniejszych gór świata: Fitz Roy w Patagonii.

Jest prezesem Klubu Wysokogórskiego „Trójmiasto” w Gdańsku, instruktorem alpinizmu PZA.

  • kingaz

Kronika TOPR 26.02.2013

W Tatrach piękna śnieżna i dość mroźna , choć mało słoneczna zima. Warunki na stokach narciarskich wspaniałe. Wędrowanie w górach utrudnione bo szlaki zasypane i trzeba brodzić w głębokim śniegu. Tak było do soboty 23.02. kiedy to silny południowy wiatr przyniósł gwałtowne ocieplenie destabilizujące pokrywę śnieżną. Takie warunki przyczyniły się do tragicznego w skutkach wypadku lawinowego.

W dniu 14.02. z Doliny Kościeliskiej do szpitala przewieziono 12-letniego turystę, który w wyniku upadku i uderzenia głową o lód doznał chwilowej utraty przytomności.

W dniu 15.02 podczas zjazdu szlakiem narciarskim z Hali Gąsienicowej do Kuźnic kontuzji nogi doznała 42-letnia narciarka z Sosnowca. Po udzieleniu I pomocy kontuzjowaną turystkę skuterem przetransportowano do Kuźnic i dalej samochodem do szpitala.

W godzinach popołudniowych z Kalatówek do szpitala przewieziono 72-letnią turystkę., która upadając złamała rękę.
W dniu 16.02. w rejonie Świnickiej Przeł. podczas wycieczki skiturowej złamał podudzie mieszkaniec Murzasichla. Rannego śmigłowcem przetransportowano do szpitala.

Od 22-giej do 6-tej rano  z 16/17.02.  trwała akcja poszukiwawcza i sprowadzanie dwojga turystów, którzy we mgle i ciemnościach pobłądzili w rejonie Starorobociańskiego Wierchu.  Zasypane szlaki i brak znajomości topografii i braki w umiejętnościach właściwego  planowania oraz bezpiecznej wędrówki w zimowych warunkach były przyczyną całego zdarzenia.
W dniu 17.02. o godz. 9.23. powiadomiono ratowników o wypadku narciarskim w żlebie nad Zielonym Stawem. Zjeżdżająca tamtędy 36-letnia narciarka z Warszawy w wyniku upadku złamała kość udową. Z pomocą pospieszyli ratownicy pełniący dyżur na Kasprowym Wierchu. Po zaopatrzeniu rannej, wezwano śmigłowiec, który przewiózł kontuzjowaną narciarkę do zakopiańskiego szpitala.

O godz. 10.20 do TOPR dotarła informacja o wypadku w rejonie Suchych Czub Kondrackich . Turysta idący granią wszedł na nawis , który urwał się pod jego ciężarem , i turysta spadł około 150 m śnieżno skalnym terenem do Dol. Suchej Kondrackiej. W wyniku upadku  doznał on urazu twarzoczaszki, chwilowej utraty przytomności z dużą niepamięcią wsteczną. Miał szczęście , ze zdarzenie to widzieli turyści będący na Łopacie, którzy powiadomili TOPR. Na miejsce wypadku ratownicy polecieli śmigłowcem. Po desancie w pobliżu oczekującego na pomoc turysty udzielono mu I pomocy. Po zapakowaniu do noszy francuskich został on windą wciągnięty na pokład będącego w zawisie śmigłowca i przetransportowany do szpitala.

Po godz. 14-tej z Ornaku do szpitala przewieziono 57-letnią turystkę z Krakowa, która w wyniku poślizgnięcia i upadku złamała rękę.

Po godz. 16-tej ponownie wezwano ratowników na Ornak, gdzie w wyniku upadku kontuzji nogi doznała 42-letnia turystka z Krakowa. Ranna po udzieleniu I pomocy przewieziono do szpitala.
Po godz. 20-tej rozpoczęto poszukiwaniu dwojga turystów, którzy zagubili się gdzieś pomiędzy Równią Waksmundzką a Murowańcem. Ratownik pełniący dyżur w Murowańcu przed 23-cią odnalazł turystów w rejonie Żółtego Potoku i doprowadził ich do schroniska.

W dniu 20.02. na drodze na Kalatówki upadła i złamała rękę młoda turystka. Ranna po udzieleniu I pomocy przetransportowano do szpitala.

W dniu 21.02. o godz. 11.19 do Centrali TOPR zadzwonił turysta z informacją, że nad Smreczyńskim Stawem natknął się na częściowo przysypane śniegiem zwłoki mężczyzny. Okazało się, że śmierć poniósł 52 letni mieszkaniec Jastrzębia Zdroju. Przyczynę zgonu bada zakopiańska policja. Ratownikom pozostał smutny obowiązek przetransportowania zwłok.
W dniu 23.02. z Kotła Goryczkowego do Kuźnic zwieziono skuterem dwoje narciarzy z Niemiec, których umiejętności nie pozwoliły na samodzielny, bezpieczny zjazd tą trasą.

W dniu 24.02. o godz. 10.55 do Centrali TOPR dotarła informacja o wypadku lawinowym w rejonie Morskiego Oka. 5-cio osobowa grupa turystów podchodziła w kierunku Dolinki za Mnichem pomiędzy szerokim Żlebem a Dwoistą Siklawą. Gdy byli  w rejonie tak zwanej Płaśni pod Mnichem ruszyła lawina, która zabrała całą grupę w kierunku Morskiego Oka. Wszyscy po zatrzymaniu lawiny znaleźli się na jej powierzchni. Podczas spadania z lawiną dwoje z nich doznało poważnych obrażeń: jeden urazów klatki piersiowej , drugi wielonarządowych obrażeń wewnętrznych. Pozostała trójka nie odniosła obrażeń. Na lawinisko ratownicy polecieli śmigłowcem. O godz. 11.19 .po desancie przystąpiono do zaawansowanych  zabiegów resuscytacyjnych najciężej poszkodowanego 32-letniego turysty z Kluczborka. Niestety nie przyniosły one rezultatu. Turysta zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. W tym czasie druga grupa ratowników udzielała I pomocy drugiemu rannemu turyście. Po zaopatrzeniu  rannego w noszach francuskich wciągnięto windą na pokład śmigłowca i o godz. 11.53 przetransportowano go do szpitala. Śmigłowiec  powrócił  do  Morskiego Oka skąd do Zakopanego zabrał ratowników biorących udział w wyprawie i zwłoki turysty. Turyści w warunkach jakie tego dnia panowały w górach nie powinni wybierać się na  wycieczkę na Szpiglasową Przeł. gdyż trasa którą wybrali przebiegała przez zagrożony w co najmniej kilku miejscach teren zagrożony zejściem lawin.
Ponieważ Lotnicze Pogotowie Ratunkowe odmówiło lotu , w  godz. popołudniowych ratownicy z Grupy Beskidzkiej GOPR poprosili o przylot TOPR-owskiego Sokoła na Klimczok, gdzie zawału serca doznała 54-letnia turystka. Turystkę przetransportowano do szpitala w Bielsku.

Zakończyły się zimowe ferie. Niestety w tym okresie doszło do wielu narciarskich i snowboardowych wypadków. Na stacjach narciarskich , na których dyżurują ratownicy TOPR  zwieziono w okresie 12.01-24.02. 1043 kontuzjowanych narciarzy i snowboardzistów.

Na najbliższy tydzień przewidywana jest w miarę słoneczna pogoda . Pod koniec tygodnia należy liczyć się z ochłodzeniem i możliwymi niewielkimi opadami śniegu.

Prosimy by przed planowanymi wycieczkami pieszymi czy skiturowymi  zapoznać się z aktualnie panującymi warunkami panującymi w Tatrach w tym z ogłoszonym i prognozowanym stopniem zagrożenia lawinowego. Te informacje można uzyskać na stronach TOPR i TPN. Pozwoli to być może uniknąć tragicznych w skutkach zdarzeń.

Źródło: topr.pl

  • Adam Marasek

Włochy / Sottoguda / Excalibur (WI4+/II, 120 m )

Lodospad Excalibur (WI4+/II)  - jeden z klasyków Serrai di Sottoguda. Godny polecenia piękny, długi lodospad (najdłuższy w wąwozie) dający dużo satysfakcji. W jego skład wchodzą trzy progi, naturalnie dzieląc lodospad na 3 wyciągi.

Excalibur. Fot. Katarzyna Kula

Wycena:  L1: WI4+, L2: WI3+, L3: WI4+ 

Zagrożenia obiektywne: narciarze w wąwozie ?

Nachylenie: do 90°

Długość / liczba wyciągów: L1:45 m, L2:35 m, L3:40 m (według przewodnika „Eisklettern in Sϋdtirol")

Czas przejścia:

Wysokość podstawy n.p.m.: ok. 1300m

Lokalizacja: Wąwóz Sottoguda znajduje się na wschód od Marmolady, około 1 km od Malga Ciapela (też na wschód)

Namiary GPS

Wystawa:

Czas podejścia: ok. 20 min od parkingu

Uroda: Sam oceń jeśli przeszedłeś.

Pierwsze przejście:

Dojazd

Dojazd do Sottogudy nie powinien sprawiać trudności, dalej należy się kierować zgodnie z brązowymi tabliczkami „Serrai di Sottoguda” - one doprowadzą do parkingu obok wąwozu.

Excalibur WI4+. Fot. Damian Granowski

Dojście

Z parkingu idziemy za znakami na Serrai di Sottoguda i po ok. minucie dochodzimy do wejścia do wąwozu, który już na samym początku wita nas lodowymi formacjami. Gdy po prawej stronie miniemy charakterystyczną szeroką lodową ścianę Cattedrale (przepiękny lodospad!)  zostają nam do przekroczenia 3 mostki i po lewej stronie wąwozu będzie czekał Excalibur. Aby dostać się do lodu trzeba przejść przez strumyczek, ale nie powinno sprawić to problemu, bo poziom wody jest zwykle naprawdę niski.

Opis

Pierwszy wyciąg to wspinanie w niemalże pionowym lodzie 85-90° (WI4+), trudności ciągiem, dopiero na ostatnich metrach lód się kładzie. W dolnej części (cały pierwszy wyciąg) lodospad jest szeroki, warto jednak iść lewą stroną (lepiej wylana i kończąca się stanowiskiem z 2 ringów połączonych taśmą). Pierwszy stan może być przysypany śniegiem i przez to trudny do znalezienia, ale warto przyłożyć się do szukania, bo bez niego będzie ciężej zjechać – brak drzew w związku z czym pozostaje tylko robienie Abałakova.

Drugi wyciąg wyceniony na WI3+ pozwala odrobinę odpocząć. Należy kierować się na prawo. Tam, obok podstawy trzeciego progu,  znajduje się stanowisko, a dla tych którzy go nie zauważą, poniżej – solidne drzewo.  Stamtąd już nie pozostaje nic innego jak zrobić trzeci wyciąg.

Trzeci wyciąg wyceniony jest na WI4+, jakieś 85°, ale odcinek z trudnościami jest odrobinę krótszy  niż na pierwszym wyciągu. Stanowisko znajduje się po prawej stronie.

  • Lodospad wyposażony jest w 3, opisane powyżej, stanowiska z ringów.
  • W przewodniku „Ghiaccio Verticale II” Excalibur zaznaczony jest jako lodospad tworzący się co roku.

Zejście

Po ukończeniu drogi zjeżdża się na dwa razy (w przypadku liny połówkowej 60 m). Z ostatniego stanowiska zjeżdża się bezpośrednio do pierwszego stanu, a następnie drugi zjazd prosto do rzeki.

Ostatni zjazd z Excalibura. Fot. Damian Granowski

 

Sprzęt

Zestaw standardowy (8-10 śrub). Gotowe stanowiska.

Historia zdobywania

Nikt jeszcze nie dodał historii. Wrzuć w komentarzach!

Ciekawostki

  • Wąwóz jest bardzo popularny wśród narciarzy w związku z czym trzeba uważać żeby uniknąć „stłuczki” i pogodzić się z tym, że będzie się atrakcją turystyczną.
  • W Sottogudzie, przy głównej drodze, znajduje się sklep ze sprzętem. Ceny są dość wysokie ale jak ktoś czegoś zapomni to sklep może okazać się jedynym ratunkiem.
  • Śmiało mogę polecić pizzę w Sottogudzie w lokalnej knajpce (w drodze powrotnej po prawej stronie, jakieś 200-300m od wąwozu. Spory parking i znak „Pizzeria. Grill” ). Dobra pizza, miła obsługa a do tego przyjazne ceny (4,5-10E za pizze).
  • warto skorzystać z przewodnika „Eisklettern in Sϋdtirol” po niemiecku oraz „Ghiaccio Verticale II” po włosku. W tym drugim znajduje się bardzo fajna mapka wszystkich, tworzących się w wąwozie, lodospadów (jak dobrze poszukać, można na nią trafić w necie).

Cytaty

Znasz wypowiedzi ludzi o tym lodospadzie? Podziel się nimi

Topo

Excalibur. Topo. Katarzyna Kula

Excalibur. Topo. Katarzyna Kula

Fot. Katarzyna Kula

Zdjęcia

Masz zdjęcia? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Filmy

Wyszperałeś w sieci filmy o tym lodospadzie? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

  • Katarzyna Kula

MacTronic Luna – mała latarka o wielkich możliwościach

Firma MacTronic wprowadza na polski rynek swoją najnowszą latarkę czołową – model Luna. To niewielkie, lekkie urządzenie wyróżnia się na tle konkurencji świetnym wzornictwem i ergonomią, silnym światłem oraz długim czasem pracy na bateriach (do 80 godzin w trybie 100%).

Luna jest kolejną – po zaprezentowanym niedawno modelu Epic – latarką firmy MacTronic, którą zaprojektowano od podstaw, z wykorzystaniem bogatego doświadczenia MacTronic w dziedzinie oświetlenia osobistego (wzór latarki chroniony jest patentem). Przed projektantami postawiono zadanie stworzenia czołówki, która będzie wygodna w użytkowaniu, wszechstronna, zapewni silne światło… a gdy nie będzie używana z powodzeniem będzie ją można schować nawet w ciasnej kieszeni.

Komfort i ergonomia

Wszystkie te cele udało się zrealizować. MacTronic Luna wyróżnia się przemyślanym kształtem – w niewielkiej, kompaktowej obudowie udało się zmieścić moduł z trzema diodami (białą, czerwoną, zieloną) oraz zasobnik na trzy baterie AAA. Komfort użytkowania zwiększa piankowa okładzina na tylnej części, miękka opaska na głowę oraz ergonomicznie rozmieszczone przyciski funkcyjne. Latarka jest bardzo lekka (waży zaledwie 96 g) – jej ciężar jest podczas użytkowania praktycznie nieodczuwalny.

Biała dioda zapewnia silne, jednorodne światło o jasności 140 lumenów (to wynik niespotykany w latarce o tak małych gabarytach) – dzięki temu Luna doskonale sprawdzi się na kempingu, podczas wieczornego jogginu, spaceru z psem czy też wszelkich sytuacjach awaryjnych, w których niezbędne jest silne światło oraz dwie wolne ręce (np. zmiana koła w aucie). Oprócz niej do dyspozycji mamy dwie dodatkowe diody – zieloną i czerwoną – które przydadzą się np. do sygnalizowania zagrożenia (tryb SOS). Przydatną funkcją jest również zapamiętywanie trybu pracy.

1 komplet baterii = tydzień nieprzerwanego świecenia

W przypadku nowoczesnej latarki krytyczną kwestią jest czas pracy na jednym zestawie baterii. Projektanci z MacTronic zdecydowanie mają się czym pochwalić w przypadku modelu Luna – testy wykazały, że zestaw baterii (3xAAA) wystarcza na ok. 80 godzin nieprzerwanego świecenia w trybie 100% siły światła i nawet 180 godzin w trybie 10% (dostępny jest również tryb 50%). Zaznaczmy, że w tym drugim przypadku mówimy o ponad tygodniu (7,5 dnia) nieprzerwanej pracy latarki!

Latarka jest wodoodporna (spełnia wymagania normy IPX4), wyposażono ją też w system sygnalizowania wyczerpywania się baterii. Luna dostępna jest w dwóch wersjach kolorystycznych: fioletowej oraz szaro-zielonej.

Cenę urządzenia ustalono na 120 zł.

 

  • Informacja prasowa od dystrybutora

90 godzin świecenia na 100% - czołówka od MacTronic

W ofercie firmy MacTronic pojawiła się nowa latarka czołowa - model Epic HLS-NL3. To idealny produkt dla osób, poszukujących wszechstronnej, trwałej czołówki, oferującej silne światło i długi czas pracy – np. dla majsterkowiczów czy mechaników samochodowych. Dzięki zastosowaniu energooszczędnej diody Samsung 3535 LED komplet baterii wystarczy nawet na 90 godzin nieprzerwanej pracy (i to w trybie 100%)!

Najnowsza czołówka firmy MacTronic już na pierwszy rzut oka wyróżnia się na tle innych latarek tego typu. „To nasza autorska konstrukcja – od początku zależało nam na tym, by w modelu Epic połączyć najlepsze cechy wszystkich naszych latarek czołowych. Priorytetem było stworzenie lekkiej i wygodnej w użyciu latarki, która oferować będzie silny, jednorodny strumień światła o regulowanej mocy, ale która jednocześnie będzie zapewniała długi czas pracy na bateriach. Wygląda na to, że nam się udało” – komentuje Bartosz Mocek Business Development Manager z firmy MacTronic.

Silna i oszczędna

Latarkę wyposażono w dwie diody – podstawową: białą Samsung 3535 LED, generującą światło o jasności 180 lumenów (tryby pracy: 100/50/10/2%) oraz czerwoną (tryb 100% oraz SOS), którą wykorzystać można np. do sygnalizowania sytuacji alarmowych. Użytkownik ma do dyspozycji przesłonę rozpraszającą strumień światła – dzięki niej możliwe jest uzyskanie skupionej lub szerokiej wiązki, w zależności od potrzeb.

Przydatnymi funkcjami jest również wskaźnik poziomu baterii (ostrzegający użytkownika o wyczerpywaniu się zasilania) oraz pamięć trybu pracy. Posiadacze urządzenia z pewnością docenią długi czas pracy – testy przeprowadzone przez producenta wykazały, że komplet baterii wystarcza na zawrotne 90 godzin pracy w trybie 100% światła i nawet 350 godzin w trybie 2%.

Zasilanie: do wyboru, do koloru

W modelu Epic zastosowano oddzielny zasobnik na baterię (nie jest on zintegrowany z głowicą) – takie rozwiązanie ma szereg zalet. Chodzi tu np. o lepsze rozłożenie masy (dzięki czemu latarkę wygodniej nosi się na głowie) oraz o możliwość odpięcia zasobnika z paska na głowę i umieszczenie go np. w wewnętrznej kieszeni kurtki – to rozwiązanie idealne dla osób, które zamierzają korzystać z latarki zimą, ponieważ wystawienie baterii czy akumulatorów na bezpośrednie działanie mrozu drastycznie obniża ich trwałość. Pomysłowo rozwiązano również kwestię zasilania – wspomniany zasobnik na baterie jest uniwersalny i pasują do niego zarówno baterie (lub akumulatory) 3xAA, jak i 3xAAA (po umieszczeniu w dołączonym „koszyku”).

Warto zaznaczyć, że cały projekt latarki został opracowany w biurze projektowym MacTronic i stanowi opatentowany wzór przemysłowy firmy. Urządzenie jest wodoodporne (w zakresie normy IPX4).

W komplecie z latarką nabywca otrzymuje dodatkowy koszyk na baterie AAA, 1-metrowy kabel przedłużający (dzięki któremu zasobnik z bateriami możemy umieścić w plecaku lub kieszeni) oraz komplet baterii AAA. Cenę modelu Epic ustalono na 185 zł.

 

  • Informacja prasowa od dystrybutora

Goryonline.com

Źródła nie znaleziono