Log in
    

Reklama - pod menu głównym, strona główna

Mój pionowy świat wznowiony

Książka Jerzego Kukuczki "Mój pionowy świat" została po raz kolejny wznowiona.

Książką biograficzna autorstwa Jerzego Kukuczki, opisujące szczegółowo, jego drogę od początków wspinaczki i pierwszych niezbyt udanych kontaktów z górami wysokimi, po zdobycie przez niego jako drugiego człowieka na świecie wszystkich 14 ośmiotysięczników. Książka wiedzie nas poprzez kolejne wyprawy, od pierwszych himalajskich prób, pierwszych ośmiotysięczników, aż po ..... który zamknął jego drogę ku koronie himalajów.

Każda z wypraw została szczegółowo opisana, nie tylko z punktu wadzenia stricte technicznych trudności jakie przedstawiała dana wspinaczka, dana góra z która się Jerzy Kukuczka mierzył, ale całego emocjonalnego i środowiskowego ogromu zmagań jakie towarzyszyły organizowaniu wypraw w trudnych czasach PRL-u. W charakterystyczny dla niego sposób, prostym, nie wyszukanym językiem, świetnie oddającym nastrój tych irracjonalnych czasów, przestawia niuanse i paradoksy tychże przygotowań. Z tego punktu widzenia książka stanowi również cenne źródło informacji, szczególnie dla młodszego pokolenia na temat tych pełnych zaprzeczeń, cynizmu i paradoksów czasów, w którym przyszło jemu i innym gwiazdom złotej ery polskiego himalaizmu działać.

Książka jest również wspaniałym szkicem psychologicznym samego autora, ukazującym jego wnętrze, jego głębokie ja, niezłomną osobowość i inne cechy charakteru które determinowały jego sukcesy w najwyższych z gór świata. Pozycję tę polecam każdemu związanemu z górami, każdemu kto je kocha i do nich wraca, stanowi ona swoisty „Biały Kruk” wśród pozycji rodzimej literatury górskiej.

Ostatnie wydanie z 2008 roku, zostało wydane dzięki staraniom rodziny Jerzego Kukuczki i miało miejsce w 20 rocznicę śmierci jej autora. Książka ta została wzbogacona o dodatkowy rozdział, w którym zawarto opis zmagań J. Kukuczki z południową ścianą Lhotse – ścianą na której zginął podczas próby jej przejścia, nowa drogą w 24.10.1989. roku.

Pierwszy rozdział książki można sobie przeczytać za darmo tutaj. Kupić ją możecie pod kukuczka.net, dzięki czemu wspomożecie rodzinę Kukuczki, bezpośrednio.

Więcej o Jerzym Kukuczce znajdziecie pod tym linkiem: Jerzy Kukuczka

Źrodło: facebooks-nikiel-mojegory.pl

  • Damian

Softshell MARMOT'a Tempo Jacket-test

Kurtka, którą otrzymałem do testowania, to model na 2012 rok. Moja wersja nie miała kaptura, ale dostępny jest również wariant z kapturem. Kurtka wykonana jest w technologii M3 Softshell. Elastyczna, nylonowa tkanina – Softshell Double Weave, o składzie: 90% Poliester, 10% Elastyn Stretch i ciężarze 20 dkg/m2 – zapewnia wyjątkową swobodę ruchów.

OPIS

Na pierwszy rzut oka widać dopasowany, sportowy krój ze stójką oraz raglanowo wszyte rękawy. Kurtka posiada dwie obszerne kieszenie boczne oraz tak zwaną kieszeń napoleońską na lewej piersi. Wszystkie zamki wykonane są przez firmę YKK. Centralny suwak podszyty jest osłaniającą listwą z odblaskową lamówką. Mankiety rękawów zostały wykończone elastyczną lamówką.
Wszystkie szwy są podwójne, a od środka obszyto je listwami maskującymi brzegi materiałów. Dolny obwód kurtki można regulować sznurogumką z jednym blokerem po prawej stronie. Nad kieszenią na lewej piersi znajduje się odblaskowy napis Marmot. Na prawym rękawie widnieje również odblaskowe logo – stylizowana literka M w srebrnym kole.

Kurtka waży 453 gramy. Moje TEMPO zostało uszyte w dwóch różnych odcieniach zieleni.

Fot. www.goryonline.com

OCENA

To, co od razu zauważamy po wzięciu kurtki do ręki, to elastyczność dzianiny. Dzięki temu jest ona szalenie wygodna, gdyż nie krępuje ruchów i zapewnia wyjątkową swobodę. Mimo tego, że należy do dopasowanych, swobodnie można ubrać pod nią polar, jeśli wymaga tego temperatura. Dwie boczne kieszenie są na tyle duże, że do każdej z nich zmieszczą się złożone na pół foki długości 165 cm. Obszerna jest również kieszonka napoleońska, mieszcząca swobodnie czołówkę czy GPS-a. Na uwagę zasługują suwaki, gdyż posiadają mocne sprężynki uniemożliwiające samoczynne otwieranie się kieszeni. To samo dotyczy oczywiście głównego zamka.

Całość testu znajdziecie na: www.goryonline.com

  • kingaz

Zmarł Janusz Nabrdalik

23 listopada, po kilkumiesięcznej chorobie zmarł Janusz Nabrdalik. Wspinacz, himalaista i właściciel firmy Lhotse – produkującej sprzęt wspinaczkowy.

Janusz Nabrdalik w Lądku Zdroju w 2004 roku. Fot. Janusz Kurczab / wspinanie.pl

Janusz w 1976 roku wstąpił do Klubu Speleologicznego Aven, by po roku przejść do KW Katowice, by przerzucić się na wspinanie powierzchniowe Na koncie miał wspinaczki w Tatrach, Alpach, Dolomitach (jego ulubione góry), Szkocji i Angli. Uczestniczył w dwóch ekspedycjach w Himalajach – Ganesh II i na południowej ścianie Lhotse.

Od końca lat 80tych produkował uprzęże wspinaczkowe. W 1991 założył firmę Lhotse, najbardziej znaną właśnie z uprzęży.

Janusz Nabrdalik zostanie pochowany na Katolickim Cmentarzu Komunalnym w Sosnowcu, przy ul. 11 Listopada.
Pogrzeb odbędzie się w piątek 30 listopada o godz. 14.00.

Ponieważ wokół grobu jest niewiele miejsca, żona Jasia prosi, by zamiast wieńców, składać skromne wiązanki kwiatów.

Źródło: kw katowice, pza.org.pl, wspinanie.pl, brytan.com.pl

  • Damian

Plein Sud na Grandes Jorasses

16 listopada doborowy zespół brytyjski Matt Helliker i Jon Bracey dokonał prawdopodobnie drugiego przejścia Plein Sud (900 m, VI, WI4+/5 R, M6+) na południowej ścianie Grandes Jorasses.

Plein Sud

Matt Helliker na Plein Sud. Fot. Jon Bracey

Południowa ściana Grandes Jorasses nie słynie z krótkiego podejścia. Brytyjczycy podchodzili pod drogę około 7 godzin (głęboki śnieg, morena, seraki, mokre płyty... sam miód :-).

Po biwaku wystartowali o 3.30, aby jeszcze w cieniu przewspinać pierwsze 650 metrów ściany. Plein Sud rzadko ma odpowiednie warunki. Oferuje delikatne mikstowe i lodowe wspinanie. Linia kontrowersyjnie kończy się około 60 metrów poniżej grani Tronchey, z powodu terenu, który nie jest możliwy do przejścia bez użycia spitów.

Matt i Jon mieli w planach przedłużenie Plein Sud do grani, a następnie do szczytu Grandes Jorasses. Gdy jednak doszli do końca drogi, zdali sobie sprawę, że pierwsi zdobywcy podjęli słuszną decyzję co do zjazdu. Teren poniżej grani oferował pokaźną liczbę luźnych bloków, które mogłyby spaść na asekuranta.

W tej sytuacji postanowili zjechać wzdłuż linii wcześniej pokonanej drogi. Poniżej ich komentarz na temat przejścia:

„Jest to jedna z tych dróg, na których warunki są rzadko spotykane. Przedłużenie Plein Sud do szczytu będzie wymagało o wiele lepszych warunków niż my napotkaliśmy. Jednakże droga oferuje i tak fantastyczne wspinanie. Dziękujemy autorom pierwszego przejścia ( Sergio De Leo, Michel Coranotte, Marcello Sanguineti, Maro Appino).”

Plein Sud zostało wytyczone 22 maja 2010 (900 m, VI, WI4+/5 R, M6+). Patrz news

Źródło: ukclimbing.com

  • Damian

Patagonia 2012 - 4 Żywioły

 

23 listopada br. wyrusza, związana z projektem "4 Żywioły", wyprawa do Patagonii argentyńskiej. Celem dwuosobowego zespołu w składzie Marcin Yeti Tomaszewski (www.geronimo.civ.pl, HiMountain, Edelrid) i Jakub Radziejowski (Uniwersytecki Klub Alpinistyczny w Warszawie) jest północno zachodnia ściana Cerro Torre.

 

alt

Cerro Torre. Źródło: osp.com.au

 

Na ścianie zachodniej i północno zachodniej, czyli od strony lodowca, istnieją obecnie dwie linie: droga pierwszych (potwierdzonych) zdobywców, tzw. Ragni Route (z 1974 roku, włoskiego zespołu, którym kierował Casmiro Ferrari) oraz Cristalli nell Vento (z 1994 roku), niedokończona linia włoskiego zespołu, w skład którego wchodził między innymi Elio Orlandi. Ta ostatnia wspinaczka zakończyła się pod kopuła szczytową, w miejscu, w którym przebiegać miała droga Maestri-Egger z 1959 roku. Odcinek ten, do szczytu został pokonany wiele lat później - w 2005 roku, kiedy to Alessandro Beltrami, Rolando Garibotti i Ermanno Salvaterra w poszukiwaniu drogi Maestriego, wytyczyli El Arca de los Vientos (startującą od strony wschodniej).

Wszystkie informacje o przedsięwzięciu można znaleźć na stronie projektu www.4zywioly.net,

Serdecznie dziękujemy wszystkim, bez których pomocy nasza wyprawa nie doszłaby do skutku.

***

"4 Żywioły" to projekt wspinaczkowy, który powstał w 2009 roku. Jego pierwotne założenia opierały się na wytyczaniu nowych dróg w 4 charakterystycznych dla gór żywiołach, będących z kolei wizytówką 4 legendarnych rejonów górskich. Alaska była wizytówką Zimna, Patagonia Wiatru, Ziemia Baffina Wody, a Wenezuela Tropiku.

Celem projektu w każdym z tych rejonów jest możliwie największa i najtrudniejsza ze ścian. Do każdej z nich należy podejść indywidualnie, w innym stylu, użyć innej techniki wspinaczkowej, ubioru, sprzętu. Z czasem projekt ten jednak zaczął żyć własnym życiem. Przechodził proces ewolucji, który zresztą trwa do dziś. Do udziału w kolejnych wyprawach zaproszeni zostali wybitni polscy alpiniści, pompując w niego swój indywidualizm i niesamowite pomysły. Celem Żywiołów jest nie tylko wytyczenie nowej drogi, ale również testy sprzętu, z którym można zapoznać się na powyższych stronach.

Początki projektu nie były proste. Dwie nieudane wyprawy solowe do Patagonii i na Alaskę to niezbyt optymistyczny wynik 2:0. Kolejna wyprawa w większym składzie do Wenezueli zakończyła się już pełnym sukcesem i wytyczeniem nowej 650-metrowej drogi na Acopan Tepui na Wyżynie Gujańskiej o trudnościach 7c. Bilans: 2:1.

W kwietniu tego roku bilans został wyrównany. Na Ziemi Baffina powstała droga Superbalance (http://wspinanie.pl/serwis/201205/23superbalance-relacja.php). Obecny rezultat 2:2

W kolejnych latach wstępnie planowany jest rewanż z Alaską (2014). Niezależnie od sukcesu na Baffinie zespół Tomaszewski - Raganowicz planuje już kolejną wyprawę do Pakistanu (2013 r.), której celem będzie wytyczenie nowej drogi na turni Trango Tower.  

 

  • Damian

To w Polsce zdarzają się lawiny? Ruszają kursy lawinowe

Tatry, Karkonosze, Bieszczady a nawet niektóre beskidzkie szczyty to miejsca, w których zimą występuje realne zagrożenie lawinowe. O tym skąd czerpać wiedzę na ten temat i jak zachować się w razie wypadku przypominają Polskie Stowarzyszenie Freeskiingu i ratownicy TOPR.

Jeżeli w górach jest śnieg, to trzeba przyjąć, że gdzieś pojawić się może lawina. Silny wiatr, ukształtowanie terenu i wiele innych czynników sprawia, że kiedy w jednym miejscu warstwa białego puchu jest bardzo cienka w innym może się go zgromadzić wystarczająca ilość by stanowić zagrożenie dla turystów pieszych, narciarzy i snowboardzistów. Lawiny zdarzają się zarówno w otwartym terenie wysokogórskim, jak i w bezpiecznych z pozoru niższych partiach porośniętych drzewami.

Już po raz 5. Polskie Stowarzyszenie Freeskiingu i TOPR organizują akcję Never Stop Exploring Safely, w ramach której w tatrzańskich schroniskach odbywają się szkolenia lawinowe dla narciarzy, snowboardzistów i miłośników wszelkiego rodzaju zimowej aktywności górskiej, którzy chcą zdobyć podstawową wiedzę z zakresu planowania wypraw, oceny zagrożenia, obsługi sprzętu ratowniczego (detektor, sonda i łopatka) oraz zasad postępowania w razie wypadku lawinowego. Przez ostatnie cztery lata wzięło w nich udział już ponad pół tysiąca osób!

Jak przyznaje organizujący kursy Andrzej Lesiewski z roku na rok cieszą się one coraz większą popularnością - „Akcję zaczęliśmy od jednego 20 - osobowego kursu skierowanego do miłośników freeride’u. Już wtedy okazało się, że chętnych jest dużo więcej, ale z różnych względów nie znaleźli wcześniej szkolenia, które by im odpowiadało. W kolejnych latach zwiększaliśmy liczbę kursów, dodając także poziom zaawansowany, a chętnych do wzięcia udziału nigdy nie brakowało.”

W sezonie 2012/2013, dzięki współpracy z partnerami akcji, odbędzie się aż 9. kursów na poziomie podstawowym, 2. kursy na poziomie zaawansowanym oraz kurs freeturowy przeznaczony dla osób, które chcą zdobyć lub poszerzyć swoje umiejętności związane z uprawianiem narciarskiej turystyki wysokogórskiej.

Podobnie jak w poprzednich latach akcji towarzyszyć będzie szeroko zakrojona kampania informacyjna, której celem jest promocja wiedzy na temat zagrożeń związanych z uprawianiem zimowej turystyki górskiej czy freeride’u. To już kolejny rok, w którym kursy lawinowe wspiera PZU. Dzięki temu, w czasie licznych konkursów organizowanych w mediach, będzie można wygrać kilkanaście miejsc na szkoleniach. Partnerami akcji zostali także czołowi producenci z branży outdoorowej, którzy ufundowali nagrody rzeczowe (m.in. najnowocześniejszy sprzęt lawinowy) oraz Tatrzański Park Narodowy, na którego terenie odbywa się większość kursów.

„Jesteśmy przekonani, że do popularyzacji szkoleń przyczyniają się także sami uczestnicy, którzy z pewnością zachęcą do udziału znajomych, z którymi się wspinają, jeżdżą na nartach czy snowboardzie.” - dodaje Lesiewski.

Kursy lawinowe nie są ekskluzywnymi wydarzeniami zarezerwowanymi dla ratowników i przewodników górskich. Ich ceny są przystępne, a program dostosowany do wymogów i oczekiwań miłośników aktywności zimowych. Warto poświęcić 3 dni w sezonie na kurs, w czasie którego zdobywa się wiedzę i umiejętności, które kiedyś mogą uratować życie nam, albo naszym znajomym.

Więcej informacji, terminy kursów oraz zapisy na www.kursylawinowe.pl i www.facebook.com/lawiny

Partnerzy akcji: The North Face, Nikon Sport Optics, Ortovox, Uvex, Odlo, Black Diamond, Armada Skis, TwoTip.com, e-moko.pl

Terminy i miejsca kursów (wszystkie szkolenia trwają od piątku po południu do niedzieli po południu):

- Kurs podstawowy - 

Schronisko Murowaniec

14.12.2012 | 16.12.2012

11.01.2013 | 13.01.2013

18.01.2013 | 20.01.2013

01.02.2013 | 03.02.2013

08.02.2013 | 10.02.2013

22.02.2013 | 24.02.2013

01.03.2013 | 03.03.2013

15.03.2013 | 17.03.2013

Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej

19.04.2013 | 21.04.2013

- Kurs zaawansowany -

Chata pri Zelenom plese (Słowacja)

22.03.2013 | 24.03.2013

Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiej

12.04.2013 | 14.04.2013

- Kurs Freeturowy -

Zakopane

05.04.2013 | 07.04.2013

  • Damian

Goryonline.com

Źródła nie znaleziono