Log in
    

Reklama - pod menu głównym, strona główna

Hard Camping - sprawozdanie

Niedawno był opublikowany news o nowej polskiej drodze w Syczuanie. Tym razem zamieszczam sprawozdanie ze strony PZA: Marcin Rutkowski, Wojtek Ryczer i Rafał Zając zdobył dziewiczy 6-tysięczny szczyt w chińskiej prowincji Syczuan. Hard Camping ma trudności ED2, M7, WI5, R, ok 1600 m.

hard camping topo

Hard Camping ED2, M7, WI5, R, ok. 1600m długości. Fot. Rafał Zając

2015.10.16 przylecieliśmy do stolicy prowincji Syczuan, Chengdu. Tu dopełniliśmy formalności związanych z zezwoleniem na wspinaczkę oraz zrobiliśmy zakupy spożywcze. Następnego dnia pojechaliśmy autobusem do Moxi, kurortu będącego bramą do Parku Narodowego Hailuogou na terenie którego znajduje się nasz wspinaczkowy cel.

2015.10.19 transportem dostępnym na terenie Parku (autobus + kolej linowa) dostaliśmy się do granicy dolnej części lodowca (ok. 3400m) spływającego spod Minya Konka. Około godziny czekaliśmy na posterunku milicji na akceptację naszego permitu. Dlatego marsz z tragarzami rozpoczęliśmy dopiero przed dwunastą w południe i nie dotarliśmy do miejsca, gdzie chcieliśmy założyć bazę. O ustalonej wcześniej godzinie nasi tragarze zaczęli schodzić pozostawiwszy nasze bagaże na 3850m, a więc około 300m niżej niż zakładaliśmy. Następne 2 dni spędziliśmy na przenoszeniu bagaży i urządzaniu bazy na wys. 4150m.

W ciągu kilku kolejnych dni wynieśliśmy namiot, sprzęt oraz większość jedzenia na skraj lodowca spływającego spod San Lian (ok. 4400m), skąd mogliśmy obserwować naszą górę i okalający ją lodowiec.

Znalezienie bezpiecznej drogi przejścia przez ogromny i popękany lodowiec było – obok aklimatyzacji – naszym podstawowym zadaniem na tym etapie wyprawy. Ponieważ lodowiec był narażony na częste obrywy seraków z sąsiadującego na lewo (patrząc w górę lodowca) szczytu Longshan (6400m) zdecydowaliśmy się na podejście długim trawersem z prawej strony.

Wybór okazał się trafny i 2015.10.28 udało nam się pierwszy raz dotrzeć pod ścianę w okolicy planowanego startu naszej drogi (ok. 5260m). Podejście lodowcem zajmowało ok. 7-8 godzin. Zależało nam na próbie wymarzoną przez nas linią na ścianie wschodniej. Alternatywą była linia ścianą północną, która wyglądała na nieskomplikowaną wspinaczkę lodową, o wiele mniej atrakcyjną choć pewniejszą jeśli chodzi o panujące warunki. Zdecydowaliśmy się na ścianę wschodnią, pomimo że ściana północna wydawała się oferować większe szanse powodzenia. 2

Po drugiej rundzie transportu sprzętu pod ścianę odpoczęliśmy w bazie 2 dni.

san lian east face

Wschodnia ściana San Lian, wierzchołki 6368, 6468 i 6684 m, masyw Minya Konka. Fot. Rafał Zając

2015.11.05 podeszliśmy po raz trzeci pod ścianę. 2015.06.11 Wojtek poprowadził i zaporęczował pierwszy skalny wyciąg (ok. M7). Wybraliśmy taką taktykę, by uniknąć startu w trudności skalne po ciemku następnego dnia.

2015.10.07 po poręczy weszliśmy w ścianę. Droga była wymagająca od samego początku. Od trzeciego stanowiska rozpoczęły się trudności w lodzie, które prowadzili Rutek z Waldorfem. Zdecydowana większość wyciągów wymagała sztywnej asekuracji, lód był bardzo niepewny i odspojony od skały, wypalony przez słońce – wschodnia wystawa. Trudności w wielu miejscach oscylowały wokół WI5. Po zmroku zboczyliśmy w lewo z planowanego przebiegu drogi, długo szukaliśmy miejsca na biwak i zjechaliśmy do śnieżnego kuluaru, gdzie niemałym nakładem sił i czasu wyrąbaliśmy półkę pod namiot.

2015.10.08. Rano jednym wyciągiem w górę oraz jednym zjazdem wróciliśmy na właściwą linię. Kolejnymi wyciągami lodowymi i mikstowymi, z pewną dozą kluczenia i trawersów udało nam się dostać do śnieżnej rynny, która miała nas doprowadzić do wierzchołka. Znaleźliśmy tam przyzwoitą półkę na siedzący biwak dla trzech i skwapliwie z niej skorzystaliśmy.

2015.10.09. Trzeciego dnia wspinaczki niezwykle eksponowaną, psychiczną, śnieżną rynną podeszliśmy pod stromą skalną grań przykrytą luźnym śniegiem. Grań przysporzyła nam sporo problemów – oferowała odcinki bulderingu na dziabach z plecakiem na wysokości 6000m, asekuracja w śniegu sprowadzała się do aspektów wyłącznie moralnych, skała była potrzaskana i krucha. Wspinanie było wymagające psychicznie i często zmienialiśmy się na prowadzeniu. W pewnym miejscu, w związku z większą ilością śniegu na grani, zdecydowaliśmy się na jej obejście kruchym skalnym terenem o trudnościach około M5. Tam zastał nas zmierzch.

Biwakowaliśmy na siedząco, Rutek i Waldorf na jednej półce, Wojtek kilkanaście metrów powyżej na dwóch małych półeczkach. Około 23-ej wskutek nieuważnego ruchu Wojtek stracił śpiwór. Całą noc spędził zawinięty w namiot, ale na szczęście temperatury były sprzyjające i nie wiało.

2015.10.10. Skalnym wyciągiem (około M6) dotarliśmy w okolice grani. Kilkoma następnymi eksponowanymi i słabo asekurowanymi wyciągami dostaliśmy się do głównej grani szczytowej, na której stanęliśmy około 14ej. Widoki były oszałamiające. Szybko ruszyliśmy śnieżną granią w kierunku wierzchołka wschodniego (6368m) a następnie dalej do przełęczy (6180m) dzielącej go od wierzchołka centralnego (6468m).

szczyt ryczer waldorf rutkowski

Zdjęcie szczytowe. Fot. Marcin Rutkowski

Z przełęczy około 15-toma zjazdami z abałakowów kręconych przez Rutka zjechaliśmy w dół północną ścianą. Około 1 w nocy dotarliśmy do śnieżnego pola, które w miejscu zmiany nachylenia mocno się uszczeliniło. Schodziliśmy związaniu.

Około 3:00 Waldorf, schodzący jako pierwszy, wpadł do pokaźnej szczeliny. Pechowiec zawisł na linie po ok. 15 metrowym wolnym locie. W związku z udarem drugi na 3 linie (Wojtek), na kilka minut stracił przytomność. Po zbudowaniu kotwic śnieżnych przez partnerów Waldorf bez szwanku wymałpował na powierzchnię o własnych siłach. Po tej przygodzie zespół postanowił zabiwakować po raz czwarty, w namiocie rozstawionym przy ścianie seraka.

2015.11.11. Piątego dnia nie bez trudności znaleźliśmy drogę przez labirynt szczelin i seraków, następnie kilkoma zjazdami prowadzącymi między skalnym filarem a serakami dostaliśmy się na ostrogę skalną i dalej na płaską i względnie bezpieczną część lodowca. Do namiotu pod ścianą (ok. 5260m) dotarliśmy wieczorem. W ciągu kolejnych 2 dni nieprzerwanej akcji zeszliśmy do bazy na 4150m.

2015.11.14 wraz z tragarzami zeszliśmy do Moxi. Do Polski wróciliśmy 2015.11.18.

Wyprawę uznajemy za udaną. Poprowadziliśmy piękną drogę na dziewiczym szczycie, wyceniamy ją na ED2 ok. 1600m długości, M7, WI5, R. Wiele wyciągów uznajemy za estetyczne perełki. Oprócz pomocy kilku tragarzy działaliśmy zupełnie sami. Kosztowało nas to sporo wysiłku, ale dzięki temu bardziej sobie cenimy nasze osiągnięcie. Dodatkowym powodem do samozadowolenia stała się wiadomość od pracownika Sichuan Mountaineering Association wg którego nasza góra była poprzednio atakowana przez 3 lub 4 wyprawy koreańskie – bez skutku.

Chcielibyśmy podziękować naszym sponsorom sprzętowym:

producentowi absolutnie niezawodnych rękawic Monkey’s Grip

producentowi namiotów turystycznych Marabut

producentowi odzieży outdoorowej HiMountain

oraz firmom, które udzieliły rabatów na zakupy:
– producentowi pysznych liofilizatów LyoFood
– sklepowi outdoorowemu Skalnik z Wrocławia
– sklepowi z naturalnymi batonami energetycznymi ZmianyZmiany.pl

Dziękujemy też imć Krasnalowi z Opola za trafne prognozy pogody. Jednak wyprawa nie odbyła by się bez dofinansowania z Funduszu Zawady przyznanego przez Fundację Kukuczki oraz, przede wszystkim, bez dofinansowania z Komisji Wspinaczki Wysokogórskiej Polskiego Związku Alpinizmu, który był naszym największym mecenasem.

Specjalne podziękowania kierujemy do Piotra Xięskiego i Janusza Majera za ich bezinteresowne wsparcie i społeczną pracę na rzecz rozwoju polskiej wspinaczki wysokogórskiej.

Z karkonosko-mazowieckim pozdrowieniem
Marcin Rutkowski 
Wojtek Ryczer 
Rafał Zając

Źródło: PZA

  • Damian

Trytool 2016 – wszyscy na Zakrzówek!

Miło nam zaprosić Was na 6. edycję Krakowskiego Mityngu Drytoolowego - Trytool 2016, organizowanego przez Klub Wysokogórski Kraków. 6 lutego 2016 roku spotkamy się tradycyjnie na krakowskim Zakrzówku. Będziecie mogli wziąć udział w warsztatach i wykładach dotyczących szeroko rozumianej wspinaczki zimowej, spróbować swoich sił z dziabami w przygotowanych sektorac ABC, a Ci z Was, dla których drytooling to nie pierwszyzna, zmierzą się z zakrzówkowymi, zimowymi drogami podczas towarzyskich zawodów.

trytool

Już wkrótce poinformujemy Was o szczegółach imprezy, a w pierwszej połowie stycznia uruchomimy zapisy – natomiast już teraz chcemy zaprosić Was na najbliższą sobotę, tj. 28 listopada, aby wspólnymi siłami przygotować Zakrzówek na sezon zimowy. Przydadzą się narzędzia do wycinki wyrosłych przez lato krzaków i haszczy, dziaby i raki do wspinania, a na sam koniec kiełbasa i napoje na ognisko. Start o 9:00 rano. Przybywajcie!

Michał Kajtoch

Klub Wysokogórski Kraków

 

 

  • Damian

Ekspedycje kulinarne KW Kraków. Pakistańskie reminescencje

W górach wysokich trzeba jeść! Po pierwsze dlatego, że jeść musimy, i nie możemy się od tego odżegnywać (taka nasza konstrukcja), a po drugie dlatego, że proces gotowania i jedzenie to jedne z nielicznych, bezpiecznych atrakcji w górach wysokich. Każdy, kto chociaż raz był na wyprawie eksploracyjnej, może z całą stanowczością potwierdzić, że w górach wysokich, w dni restowe (odpoczynkowe), które znacząco przewyższają dni okazjonalnego wspinania, po prostu nie ma zbyt wielu rzeczy do roboty.

gotowanie w gorach wysokich

 

  • Piotr Picheta

Rzeszowska Kuźnia Szpeju - Anno Domini 2015

Krótka informacja dla mniej wtajemniczonych wspinaczy zimowych i drajtulowców. Zima się zbliża i jeśli myślicie nad wymianą (tudzież dokupieniem) ostrzy do waszych dziabek, a chcecie zaoszczędzić trochę grosza, to polecam zainteresować się produktami Rzeszowskiej Kuźni Szpeju.

rks

Fot. arch. RKS

Dwa lata temu trochę pisałem o tych ostrzach tutaj (ostrza z RKS, pierwsze wrażenia), a na dzień dzisiejszy pewnie są nieco lepsze i mają certyfikat (CE1015).

Aga i Jasiek mogą zaopatrzyć Was w ostrza do dziabek takich jak: Petzl Nomic, DMM Switch, BD Fusion i Fuel, Cassin X-dream. Jakby tego było mało, to każde ostrze od ekipy z RKS dostępne jest w różnych typach. Również jeśli myślisz nad raczkami pod rakobuty to coś się znajdzie.

Chodzą słuchy, że pojawią się w Janówku na Manewrach, KFG, Międzynarodowych Mistrzostwach w Drytoolingu w Bratysławie oraz na Memoriale Bartka Olszańskiego  ;)

Typy ostrzy:

1. Mixt – na każdy teren, najbardziej uniwersalne ostrze

2. Lodowy – najefektywniejsze w lodzie

3. Agresywny – ostrze drajtulowe, do trudnych dróg sportowych, przewieszeń

4. Punk – rodzaj ostrza agresywnego, doskonały w steinpullerach

5. Sport – superlekkie ostrze z precyzyjnym zębem atakującym, rekomendowane

dla zawodników

6. Tatra – wytrzymałe ostrze na górskie drogi z przewagą zmrożonych trawek

Uwaga!

Ostrza kompatybilne z nomic, quark i ergo:

- z wycięciem na młotek/łopatkę

- bez wycięcia na młotek/łopatkę

Wkrótce również:

- xdream i monster/matrix  z możliwością dołożenia młotka

CENNIK:

- 60 zł - wszystkie ostrza bez wycięcia na młotek/łopatkę

- 70 zł - ostrza z wycięciem na młotek/łopatkę oraz matrixy i xmonstery

WYSYŁKA:

- 10 zł - mały gabaryt (wszystko co zmieści się w kopercie A5 i nie waży więcej niż 2 kg)

- 16 zł - cała reszta

- 15 zł - kurier

Strona Kuźni

Aha, jeśli jesteś dopiero na etapie kupna swoich pierwszych dziabek, to może ten artykulik cię zainteresuje: Jaki czekan wybrać do alpinizmu, wspinania lodowego, mikstowego i drytoolingu?

  • Damian

Cykl 10 filmów z poradami dla turystów od kursylawinowe.pl

#poradylawinowe to cykl krótkich filmów przygotowanych w ramach akcji kursylawinowe.pl. Jej organizatorzy zachęcają wszystkich, by włączyli się do działań na rzecz promowania wiedzy i zasad związanych z bezpieczną eksploracją gór zimą.

kursy lawinowe

Ratownicy, pracownicy Parku Narodowego i doświadczeni turyści znają sporo historii o wyczynach osób odwiedzających Tatry w zimie. Niektóre zabawne i absurdalne, jak te związane ze skargami na zbyt śliskie szlaki, czy pytaniami o wyciąg na Giewont. Inne, budzące niestety zupełnie odmienne emocje, a związane z wypadkami spowodowanymi brakiem wiedzy i doświadczenia.

Zarówno jedne jak i drugie są często powodem do dyskusji i obiektem setek komentarzy w mediach społecznościowych. Dla organizatorów akcji kursylawinowe.pl stały się motywacją do zrealizowania kolejnego, ciekawego projektu.

„Dzięki wsparciu PZU przygotowaliśmy cykl 10 krótkich filmów zatytułowanych #poradylawinowe. Omówione w nich zostały różne zagadnienia związane z tematem zimowej eksploracji gór. Wierzymy, że dla doświadczonych turystów będzie to okazja do odświeżenia wiedzy. Jednak w góry chodzi ogromna liczba osób, które nigdy nie miały okazji poznać nawet części tego, co mogłoby wydawać się oczywiste. Zachęcamy więc, by zamiast nieefektywnie piętnować pewne zachowania, postarać się dotrzeć do jak najszerszego grona z praktycznymi poradami. Bardzo możliwe, że po obejrzeniu kilku odcinków ktoś zdecyduje się wziąć udział w kursie. Jest to działanie także w swoim interesie – im więcej osób w górach będzie wiedziało jak się zachować w razie wypadku, tym większa szansa, że także nam ktoś pomoże.” – tłumaczy Andrzej Lesiewski, organizator akcji kursylawinowe.pl.

Kolejne odcinki cyklu #poradylawinowe udostępniane są we wtorki i czwartki na kanale www.youtube.com/kursylawinowepl oraz stronach www.kursylawinowe.pl i www.facebook.com/lawiny . W pierwszych czterech Jan Krzysztof, Naczelnik TOPR i Lesiewski wyjaśniają m.in. czego można nauczyć się w czasie szkoleń lawinowych, jak zaplanować wyprawę w góry oraz jaki sprzęt należy zabrać ze sobą.
W następnych odcinkach omówione zostaną rodzaje nowoczesnego sprzętu freeride’owego i skiturowego, podstawowe błędy popełniane w górach, wzywanie służb ratowniczych i kontakt z ratownikami, poszukiwanie detektorem, sondowanie oraz odkopywanie osób porwanych przez lawiny.

Zwieńczeniem całego cyklu będzie krótkometrażowy film przygodowo – edukacyjny pt. „Z głową w górach”, który prezentowany był na dużym ekranie w czasie Spotkań z Filmem Górskim w Zakopanem i cyklu pokazów Pure Powder Tour w Krakowie, Warszawie, Katowicach, Rzeszowie i Zakopanem.

Cykl #poradylawinowe: 

 

Więcej informacji:

www.kursylawinowe.pl
www.facebook.com/lawiny
www.instagram.com/kursylawinowe.pl
www.youtube.com/kursylawinowepl

Partner strategiczny: PZU

Akcję wspierają: The North Face, Armada Skis, Primus, Uvex, Odlo

Partnerzy akcji: TPN, TOPR

Organizator: PSF

  • Damian

Mały Lodowy Szczyt / Všetko v poriadku VI/VII-

Všetko v poriadku VI/VII- na Małym Lodowym Szczycie (Široká veža) to droga wspinaczkowa w średnich trudnościach na pięknej ścianie i zapewniającą bardzo dobrą jakość wspinania. Żal, że droga nie jest - co najmniej - dwa razy dłuższa.

vsetko w poriadku na Małym Lodowym Szczycie

Bartek Szeliga w na świetnej płycie z wymyciami. Fot. Damian Granowski

Wycena: VI+/VII- (V, A0). Na tatry.nfo.sk wycena RP podawana jest 6/7-. Zastanawia mnie brak "+". Po przejściu miałem wrażenie, że wycena oscylowała by raczej wokół VI lub VI+. VII-, a zwłaszcza "słowackie" VII- raczej to nie ma :-)

Długość:  ok. 200 m (8 wyc. według schematu, my robiliśmy na 4).

Czas przejścia: 3-4 godziny

Lokalizacja:  Mały Lodowy Szczyt (Široká veža)

Uroda: Sam oceń. Jeśli przeszedłeś to zaznacz ilość gwiazdek (Od 1 do 5), tak aby inni wiedzieli na co warto iść ;)

Wystawa: S

Charakter: płyty / zacięcia

Okres do wspinania: wiosna / lato / jesień

Zagrożenia obiektywne: ?

Pierwsze przejście: 1974, 18 września - E. Baničová, I. Koller

Pierwsze przejście zimowe: 1976, 29 luty - Š. Kutil, S. Šilhán

poludniowa sciana maly lodowy szczyt siroka veza

Południowa ściana Małego Lodowego Szczytu. Fot. Damian Granowski

Dojście pod ścianę Małego Lodowego Szczytu

Ze Starego Smokowca idziemy zielonym szlakiem na Hrebienok, następnie czerwonym, a później niebieskim do Doliny Staroleśnej (po słowacku zwana Veľká Studená dolina). Ze schroniska żółtym szlakiem w stronę  Czerwonej Ławki. Ze szlaku podchodzimy pod południową ścianą Małego Lodowego Szczytu. Łącznie 3-5 godzin.

Opis

My połączyliśmy pierwszy i drugi wyciąg. Kawałek szliśmy na lotnej w łatwym terenie (lina 60 m). Wydaje mi się, że stanowiska zakładaliśmy dość optymalnie.

Pierwszy wyciąg startuje delikatnym żeberkiem, który podprowadza nas pod zarośniętą trawą rysę. Nią lekko z prawej na półkę, gdzie można założyć stanowisko (dwa haki).

wszystko w porzadku maly lodowy szczyt

Piotr Urbaniak w (mniej więcej) miejscu gdzie był sfotografowany wcześniej Bartek. Fot. Damian Granowski

"Nasz" drugi wyciąg jest kluczowy. Zacięciem podchodzimy pod mały okapik. Nim (VI/VII-) do ładnej w ryski w zacięciu. Na tym wyciągu pokonujemy dwa prożki, następnie skręcamy w lewo na półkę z dudniącym blokiem, gdzie zakładamy stanowisko. W sumie można dość łatwo przehaczyć to miejsce (stanięcie w pętli powinno wystarczyć).

bartek szeliga po przejsciu kluczowego miejsca vsietko w poriadku.jpg

Nad kluczowymi trudnościami. Fot. Damian Granowski

vsetko v poriadku na Małym Lodowym Szczycie

Dla odmiany rzut z góry na to miejsce. Fot. Damian Granowski

Trzeci wyciąg z daleka wygląda na gładką płytę, z bliska okazuje się, że mamy bogaty wybór stopni i chwytów. Dwoma słowami: Kapitalny wyciąg :)! Ogólnie ciśniemy po płycie z lewej strony zacięć. Stanowisko można założyć na turniczce kulminującej się nad ścianą.

trzeci wyciag vsetko v poriadku maly lodowy szczyt

Poezja łatwego wspinania w słońcu :-). Fot. Damian Granowski

maly lodowy szczyt poludniowa sciana wspinanie

Rzeźba rozpieszcza :). Fot. Damian Granowski

Ostatni wyciąg to łatwe wspinanie żebrem, następnie przejście płytki (jak puszcza) i dojście do grani, w miejscu gdzie żebro tworzy poziomą litą formację konia skalnego.

wyjscie z poludniowej sciany malego lodowego szczytu

Koniec ściany. Można się właściwie rozwiązać i iść już łatwym terenem na niedaleki wierzchołek Małego Lodowego Szczytu. Fot. Damian Granowski

Panorama z wierzchołka Małego Lodowego Szczytu
 
Panorama z wierzchołka Małego Lodowego Szczytu. Fot. Damian Granowski

Zejście

Z wierzchołka Małego Lodowego Szczytu idziemy w stronę Czerwonej Ławki, miejsce 0+. W 10-15 minut dochodzimy na Czerwoną Ławkę, skąd żółtym szlakiem w dół.

Sprzęt

Zestaw standardowy. Głównie friendy i kości

Historia zdobywania

Nikt jeszcze nie dodał historii. Wrzuć w komentarzach!

Ciekawostki

Znasz ciekawostki o tej drodze? Podziel się nimi.

Cytaty

"Fajne wspinanie, kluczowe miejsce całkiem przyjemne. Jak większość dróg w Tatrach - szkoda że nie jest dłuższa" Mikołaj Pudo

Znasz wypowiedzi ludzi o tej drodze? Podziel się nimi

Topo 

Wszystko w Porządku na Małym Lodowym Szczycie

Opracował: Damian Granowski

Topo południowej ściany Małego Lodowego Szczytu znajdziecie również na tatry.nfo.sk.

Masz topo? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Zdjęcia

Masz zdjęcia? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Filmy

Wyszperałeś w sieci filmy o tej drodze? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Jeśli zauważyłeś nieścisłości w tym opracowaniu, lub chciałbyś coś dodać od siebie, to możesz to zrobić przez nasz system komentarzy :-)

  • Damian