Log in
    

Reklama - pod menu głównym, strona główna

Rocky Mountain Moto Tour

Mark Carter i Callum Pettit wybrali się na trip narciarski do Canadian Rockies. W ramach uatrakcyjnienia postanowili poruszać się na motorach pomiędzy poszczególnymi liniami zjazdów. Rozmowy przy ognisku, zjazdy legendarnymi liniami i świetne ujęcia. Trzeba jeszcze zachęcać do oglądania?

rocky mountain

  • Damian

Kolekcja odzieżowa Black Diamond w czterech odsłonach

Firma Black Diamond nie zwalnia tempa. Na zbliżający się sezon zimowy inżynierowie amerykańskiej marki przygotowali sporo nowości. Fani białego puchu z pewnością docenią kolekcję freeride’ową Mission oraz zastosowany w spodniach genialny system PIPES Pocket, jak również nowe narty freeride z serii Boundary oraz serię Link dedykowaną dla entuzjastów narciarstwa backcountry.

 

black diamond women freeride collection 

 

  • Informacja prasowa

Wspomnienia z Arc'teryx Alpine Academy 2015

W dniach 12-14 czerwca w Chamonix odbyła się Arc'teryx Alpine Academy. Podczas akademii w różnych warsztatach wzięło udział około 350 osób, głównie z Europy, aczkolwiek zdarzali się uczestnicy z Singapuru, Izraelu, USA, Kanady. Zapraszamy do oglądnięcia kilku ujęć z Epic TV

  • Damian

Książka Górska Roku 2015 to...

Podczas Gali Festiwalu Biegów w Krynicy poznaliśmy Biegową Książkę Roku. Podczas Festiwalu Górskiego w Lądku-Zdroju – Książkę Górską Roku. Grand Prix konkursu zdobył album „Mój Pionowy Świat” Jerzego Kukuczki.

ksiazka gorska 2015 konkurs

O Grand Prix konkursu im. Wawrzyńca Żuławskiego, odbywającego się przy okazji 20. Przeglądu Filmów Górskich im. Andrzeja Zawady w Lądku Zdroju walczyło 26 książek zgłoszonych przez 14 wydawnictw. Jury przyznało główną nagrodę albumowemu wydaniu kultowej książki Jurka Kukuczki, które trafiło na rynek z okazji 25. rocznicy śmierci najwybitniejszego polskiego himalaisty.

W tym roku w obradach Jury uczestniczyli: Krystyna Palmowska (himalaistka, autorka, tłumaczka), Karolina Smyk (polonistka, redaktorka, recenzentka „n.p.m.”), prof. Andrzej Matuszyk (polonista i wykładowca AFW) oraz Marek Maluda (kolekcjoner literatury górskiej, antykwariusz). Podczas lądkowej gali nieobecny był profesor Matuszyk.

Pierwszą przyznaną tego wieczoru nagrodą było wyróżnienie w kategorii Przewodniki i poradniki górskie, czyli nagroda im. Janusza Kurczaba. Janusz Kurczab jako juror był związany z konkursem od początku. Z przykrością przyjęliśmy wiadomość, że odszedł w kwietniu i natychmiast zrodził się pomysł ustanowienia nagrody jego imienia w tak lubianej przed niego kategorii: Przewodniki i poradniki górskie. Wyróżnienie trafiło do książki Alpy Julijskie. Tom I Piotra Nowickiego i Janusza Poręby, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Sklepu Podróżnika.

– Jest to szczegółowy przewodnik po górach coraz bardziej popularnych wśród turystów polskich. Co prawda, jest to już trzeci tytuł poświęcony najwyższym górom Słowenii, niemniej bardzo potrzebny. Na uwagę zasługują takie aspekty, jak czytelne opisy szlaków z via ferratami włącznie, spora doza rzetelnych wiadomości krajoznawczych i bardzo estetyczna szata graficzna. Może nawet, jak na kategorię przewodników górskich, zbyt szykowna. Myślę, że należy docenić działalność edytorską Sklepu Podróżnika, który wyrósł na jednego z ważniejszych wydawców literatury przewodnikowej i alpinistycznej – uzasadnił Marek Maluda.

Kolejne wyróżnienie powędrowało do Wydawnictwa Stapis za dwa przekłady wydane w serii Literatura górska na świecie. Jury doceniło Kategorię trudności Władimira Szatajewa w tłumaczeniu Tomasza Jaśkiewicza oraz Wracam z epoki kamiennej Heinricha Harrera w tłumaczeniu Małgorzaty Kiełkowskiej.

– Jury przyznało wyróżnienie Stapisowi za wyszukiwanie i wypełnianie białych plam na rynku książki górskiej, poprzez wydanie przekładów ważnych, choć w swoim czasie przeoczonych pozycji. Pierwsza książka odsłania praktycznie nieznane w Polsce realia radzieckiego alpinizmu z lat 60. i 70. ubiegłego stulecia, widziane oczami czołowego rosyjskiego himalaisty, trenera i działacza Władimira Szatajewa, natomiast druga książka, autorstwa słynnego Heinricha Harrera, opowiada o pełnej dramatycznych zwrotów eksploracyjnej wyprawie po górach Nowej Gwinei z początku lat 60. – uzasadniła Krystyna Palmowska.

Odkryciem tegorocznego konkursu i jednocześnie jedyną książką w kategorii Beletrystyka była intrygująca powieść Carolus Victor Huberta Jarzębowskiego. Liczymy, że młody autor jeszcze nie raz nas czymś zaskoczy i powalczy o kolejne literackie nagrody.

– Pierwsze i podstawowe kryterium – książka ma „to coś”, ten niezbędny pierwiastek, dzięki któremu mówi się o powieści, że jest dobra, że wciąga, że nie można się oderwać od lektury. Mamy nadzieję, że to wyróżnienie spowoduje poruszenie, „rozhuśta” tę najmniej licznie reprezentowaną kategorię. Doceniamy ciekawy dobór tematu sięgający do początków taternictwa. Doceniamy typ humoru, dobrze ukorzeniony w literaturze polskiej. Doceniamy także tekst za treści ukryte między słowami, które zauważy wtajemniczony człowiek gór, ale które i u niewtajemniczonego czytelnika mogą wywołać efekt domina, czyli chęć sięgnięcia po opracowania historyczne, dokumentalne (dla zgłębienia tematu) lub… po inną powieść. Mimo że książka nie jest zupełnie pozbawiona wad, doceniamy odwagę porwania się na szlak słabo przetarty w polskiej literaturze górskiej – beletrystykę. Chcemy uhonorować udany debiut, licząc i wypatrując kolejnych śmiałych narracji Huberta Jarzębowskiego – uzasadniła Karolina Smyk.

Kolejna nagroda trafiła do książki obok której żaden z Jurorów nie mógł przejść obojętnie, ponieważ opisuje ona miejsce wyjątkowe, wydawałoby się dobrze znane, a jednak wciąż warte opisywania – Morskie Oko. Wyróżnienie w kategorii Tatrialia, czyli literatura tatrzańska przypadło wydanej nakładem TPN publikacji Morskie Oko – przyroda i człowiek
pod red. Adama Choińskiego i Joanny Pociask-Karteczki.

– Wybijająca się książka wśród przebogatej literatury tatrzańskiej. Jest to solidna, dobrze zilustrowana i starannie wydana monografia najpiękniejszego jeziora tatrzańskiego. Z uwagi na charakter konkursu, wypada przede wszystkim zająć się drugą częścią książki, która jest poświęcona wszelkim aspektom działalności człowieka w górach. I tak otrzymaliśmy sporo wiadomości dotyczących najstarszych dziejów poznania MO, przy okazji autor Wiesław Siarzewski zaznajamia czytelnika z historią kartografii rejonu (rewelacja w postaci mapy gospodarczej z 1787 roku). Interesujące są artykuły dotyczące poznania turystycznego i taternickiego oraz ratownictwa górskiego (nie wiedzieć dlaczego, ograniczonego tylko do ostatniego dwudziestolecia).

– Jerzy Roszkowski podał po raz kolejny przebieg sławetnego sporu o MO, a literackie dzieje jeziora i jego funkcjonowanie w literaturze omówił Jacek Kolbuszewski. Bardzo ciekawy jest przegląd tatrzańskiej literatury przewodnikowej poświęconej Morskiemu Oku, który przedstawił jeden z najbardziej kompetentnych znawców tematu – Wiesław A. Wójcik. Ten blok uzupełnia omówienie Anny Król o morskoocznym malarstwie. Ten pobieżny i subiektywny przegląd zawartości książki świadczy o jej niepodważalnej i trudnej do przecenienia wartości poznawczej. Nie bez znaczenia jest też fakt, że dzieło zostało dedykowane znakomitemu tatroznawcy - Józefowi Nyce z okazji 90. urodzin – uzasadnił Marek Maluda.

Tego wieczoru wyróżnienie odebrał także Ryszard Szafirski i jego wydawca Roman Gołędowski z Annapurny za książkę Przeżyłem więc wiem – nieznane kulisy wypraw wysokogórskich (oprac. Klaudia Tasz).

To wyróżnienie za przedstawianie bez cenzury mniej znanych, a pasjonujących kart z historii polskich podbojów gór najwyższych. Karty odkrywa bezpośredni świadek i współtwórca tej historii, wybitny alpinista Ryszard Szafirski – uzasadniła Krystyna Palmowska.

Wyróżnienie otrzymał także wydany przez Stapis Dziennik himalajski i inne pisma Jakuba Bujaka opracowany przez Magdalenę Bujak-Lenczowską.

– Doceniamy trud i pracę włożoną w sporządzenie wyboru i opracowania tekstów, które dotąd pozostawały w rozproszeniu. Tylko część z nich była wcześniej drukowana, inne nie były dotąd publikowane, pochodzą z archiwum prywatnego i zbiorów muzealnych. Dzięki niniejszej publikacji ocaleją. Podkreślamy wagę tych tekstów dla historii alpinizmu i polskiego weń wkładu. Ważna jest też możliwość bliższego poznania jednego z najważniejszych przedwojennych alpinistów polskich. Wyróżnienie za niewątpliwy urok tych tekstów, reprezentujących stary i dobry styl, bardzo szczerych, pełnych osobistych komentarzy – uzasadniła Karolina Smyk.

Ostatnia z wyróżnionych książek to Księżycowa autostrada. Motocyklem przez Himalaje Witolda Palaka, która ukazał się nakładem Bezdroża/ GW Helion S.A.. – Za bezpretensjonalną, pełną ciepła i humoru opowieść o losach śmiałego przedsięwzięcia podjętego przez rzadko spotykany zespół: ojca i 16-letniego syna, którzy na świeżo zakupionych, acz już leciwych, kultowych motocyklach royal enfield udają się w ryzykowną podróż po drogach i bezdrożach rejonów położonych u podnóży Himalajów, od Kaszmiru aż po Sikkim – zaprezentowała wyróżnienie Krystyna Palmowska.

Najwięcej emocji wzbudziło oczywiście Grand Prix tegorocznego Konkursu Książka Górska Roku. – Po pierwsze, musi być taternik, alpinista, który książkę napisze. Sam lub z pomocą rodziny czy dziennikarza. Dziękujemy tym, którzy za pisanie książek się biorą. Drugi element tej układanki to wydawca i nie ukrywajmy, że wydawanie książek wielkim biznesem nie jest, a do niejednej publikacji trzeba dopłacić. No i w końcu my, czytelnicy, którzy te książki kupujemy. Bez nas książki zalegałyby w magazynach wydawców, zaś wspinacze nie garnęliby się do pisania. Wracając do Grand Prix... wydanie tej książki sprzed 20 lat oceniam jako ocierające się o ideał... – budował napięcie Marek Maluda.

Nagrodę za album Jerzego Kukuczki Mój Pionowy Świat odebrała Celina Kukuczka. – Jestem naprawdę bardzo miło zaskoczona. Dziękuję w imieniu Wojtka, ponieważ to on przygotował wydanie albumowe. To on kilka lat pracował nad zdjęciami, które trafiły do tej publikacji i na pewno bardzo się z tej nagrody ucieszy – powiedziała Celina Kukuczka.

Jury uznało, że w tej edycji na nagrodę zasługuje książka będąca wznowieniem. – To nagroda za ekskluzywną edycję bestsellerowej autobiografii naszego największego himalaisty, przygotowaną z okazji 25. rocznicy jego śmierci. Jury doceniło inwencję edytorską współautora tego dzieła – Wojtka Kukuczki, który podjął szczególny trud, żeby pierwotną relację zilustrować obrazami starannie wyselekcjonowanymi z ogromnego, liczącego kilka tysięcy pozycji, archiwum fotograficznego ojca. W ten sposób powstała pełna i – co równie ważne - spójna dokumentacja dokonań Jurka Kukuczki – ewenement na rynku polskiej książki górskiej – powiedziała Krystyna Palmowska.

– To autentyczna i naturalna historia giganta, wykładnia górskiej i życiowej filozofii Jerzego Kukuczki – uważa Karolina Smyk. Jury uznało, że bezsprzecznie jest to najlepsza książka wśród wszystkich zgłoszonych do konkursu i że żadna z pozostałych, pierwszych wydań, nie sięgała pułapu Grand Prix. Zastanawialiśmy się czy nie wystarczy poprzestać na wyróżnieniu książki Kukuczki. Jednak dla uhonorowania dużego znaczenia niniejszego wydawnictwa dla kilku pokoleń ludzi gór, Jury postanowiło przyznać Grand Prix właśnie temu legendarnemu albumowi. Lepszej okazji, a prawdopodobnie drugiej takiej, już nie będzie – argumentują. Nieobecna 25 lat na rynku, wyczekiwana długie lata, była obiektem pożądania każdego, kto w swojej górskiej bibliotece chce mieć książki najważniejsze – podkreśla Karolina Smyk. A przedmowa Wojtka Kukuczki, jego dobór fotografii wprowadza nową jakość. Doceniamy całą tę inicjatywę wydawniczą, poniesione ryzyko finansowe i wkład osobisty Wojtka – przyznaje Andrzej Matuszyk.

W tym roku po raz kolejny w organizację konkursu książkowego włączył się Magazyn Turystyki Górskiej „n.p.m.”. Jego czytelnicy wybrali swoją książkę roku spośród wszystkich, które były recenzowane na łamach magazynu od października 2014 r. do września 2015 r. Po podsumowaniu głosów czytelników oraz głosów zgromadzonej w Lądku publiczności, redaktor naczelny „n.p.m.” Tomasz Cylka ogłosił, że nagroda wędruje do książki Wataha w podróży. Himalaje na czterech łapach Agaty Włodarczyk i Przemka Bucharowskiego. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Bezdroża. Zwycięskie wydawnictwo otrzyma w nagrodę kampanię promocyjną na łamach miesięcznika „n.p.m.” o wartości 3500 złotych.

Pozostałe publikacje zgłoszone w tym roku do konkursu to:

Cyklon Andrzeja Muszyńskiego (Wydawnictwo Czarne), Czary góralskie. Magia Podtatrza i Beskidów Zachodnich Urszuli Janickiej-Krzywdy i Katarzyny Ceklarz (Wydawnictwo TPN), Czekan Porucznika Denisa Urubko (Mountain Quest), Góry z duszą Moniki Witkowskiej (Burda NG Polska – National Geographic), Hajer na andyjskim szlaku Mieczysława Bieńka (Annapurna), Moje ośmiotysięczniki. O zmaganiach ze sobą w drodze na szczyty Edurne Pasaban (Wydawnictwo MI), Na tle nieba. Wspomnienia polskich wspinaczy z Tatr, Alp i Kaukazu Macieja Bernatta, Stanisława Biela, Zbigniewa Jurkowskiego i Janusza Kurczaba (Wydawnictwo Sklep Podróżnika), Najdziwniejsze góry świata. Puna de Atacama Wojciecha Lewandowskiego (ECO Trip), No i na co ci te góry Anny Lichoty (Świat Książki), album Opowieści z serca (TPN), Polskie Tatry Wysokie. Narciarstwo Wysokogórkie Józefa Wali i Karola Życzkowskiego (Wydawnictwo Sklep Podróżnika), Skalni wojownicy.Trening mentalny dla wspinaczy Arno Ilgnera (Sudetica Verticalia), Skały osadowe Tatr pod red. Renaty Jach, Tomasza Rychlińskiego i Alfreda Uchmana (TPN), Zew lodu Simone Moro (Agora) oraz Żywot górala poczciwego – spojrzenie po latach Wojciecha Brzegi (oprac. krytyczne Michał Jagiełło, wybór ilustracji Helena Pitoń, TPN).

  • Informacja prasowa

Wysoka (2560 m. n.p.m.) - 60 najpiękniejszych szczytów tatrzańskich

Wysoka (słow. Vysoká) to dziewiąty co do wysokości szczyt w Tatrach. Szczyt dwuwierzchołkowy o wysokościach 2560 metrów n.p.m (funkcjonuje również wysokość 2547). Leży po stronie Tatr Słowackich. Wierzchołki są rozdzielone przez Przełęczkę w Wysokiej, która jest położona około 22 metrów niżej. Widoki roztaczające się z Wysokiej są w sam raz dla górskich estetów :).

Wschodnia ściana Wysokiej

Wschodnia ściana Wysokiej. Fot. Damian Granowski

  • Damian

Kolejna nowa droga Polaków w Dolinie Lachit

W dniach 18-21.09 zespół Tagas Expedition w składzie: Maciej Bedrejczuk, Maciej Janczar, Tomek Klimczak i Marcin Wernik wytyczył nowa drogę o nazwie Polish Couloir i trudnościach ED2, AI5, 90st, M7-, 1500 m na niezdobytej północno-wschodniej ścianie nienazwanego szczytu w dolinie Lachit w Karakorum. Droga powstała w stylu alpejskim, wszystkie wyciągi padły OS. Zespół zakończył wspinanie po osiągnięciu grani (wysokość 6004 mnpm) bez wejścia na wierzchołek ze względu na nadchodzące załamanie pogody.

Przypomnijmy, że wcześniej wytyczyli Rolling (D) Ice (długość drogi 1450 m, ED1/2 AI5, 80st, M5).

polish couloir lachit valley

Fot. arch. wyprawy

17 września po otrzymaniu nie najgorszych prognoz ruszyliśmy w pełnym 4 osobowym składzie do bazy wysuniętej na wysokości ok. 4500m n.p.m. Tam w rozbitych namiotach znajdowała się już większość naszego sprzętu. Baza wysunięta stała pod wspaniałą, ponad półtorakilometrową, północno-wschodnią ścianą nienazwanego szczytu, którego ze względu na strzelistość określiliśmy roboczo mianem Ogra. Z naszych obserwacji Ogr stanowił najpoważniejszy cel alpejski po wschodniej stronie doliny Lachit. Wszyscy bardzo chcieliśmy na niego wejść, stąd zapadła decyzja o wspinaniu w zespole 4 osobowym, który jest wprawdzie wolniejszy, jednak lepiej rozkłada obciążenie.

Następnego dnia wstaliśmy o 3.30 rano i po pokonaniu 100 metrowego stożka lawinowego, oraz dolnego nawisu lodowego wbiliśmy się w wybitny śnieżno-lodowy kuluar, którym biegła nasza droga. Tego dnia urobiliśmy 8 sztywnych wyciągów i dwa długie odcinki na lotnej. Wspinaliśmy się w przyjemnym, lecz niełatwym i często pionowym lodzie. Problematyczny okazał się przedostatni wyciąg z pionowym, twardym lodem na którym jakimś cudem naklejona była ok. 30 cm warstwa śniegu. Każdy ruch wymagał czyszczenia i był bardzo fizyczny. Dość wygodną platformę biwakową wykopaliśmy w śniegu na wysokości około 5380 m i po godzinie 23.00 leżeliśmy już w płachtach.

Drugiego dnia rano kontynuowaliśmy wspinaczkę na lotnej, aż do osiągnięcia terenu mikstowego, który skutecznie zmniejszył nasze tempo i wymagał sztywnej asekuracji. Tego dnia udało nam się dotrzeć do wysokości około 5700 m, kończąc wspinaczkę nocą. Znalezienie półki biwakowej nie było łatwe, gdyż teren był dosyć stromy, a płytko pod śniegiem kryła się skała lub twardy lód. Ostatecznie udało nam się wykopać wąską półkę na której z trudem się pomieściliśmy i spędziliśmy drugą noc w płachtach.

polish couloir start drogi

Start drogi. Fot. arch. wyprawy

Trzeciego dnia dość sprawnie podeszliśmy na lotnej pod spiętrzenie blisko grani. Następnie pokonaliśmy na sztywno dwa wyciągi w pionowym terenie lodowo-mikstowym, które odczuliśmy na M7- i M6. Był to niewątpliwie crux całej drogi. Kolejnym wyciągiem przebiliśmy się przez niewielki nawis śnieżny i wyszliśmy na grań. Znajdowaliśmy się na wysokości ok. 6004 m wg altimetru. Była już godzina 15.30. W międzyczasie rozpoczęła się zawieja śnieżna skutecznie ograniczając widoczność. Planowaliśmy oczywiście wejść granią na szczyt Ogra. Z drugiej strony wiedzieliśmy, że przy intensywnych opadach nasz kuluar zamieni się w koryto lawinowe i zjazdy nim będą bardzo ryzykowne. Innej sensownej alternatywy zejścia z góry nie widzieliśmy. Po nawiązaniu łączności z bazą dowiedzieliśmy się, że w miarę dobra pogoda utrzyma się jeszcze tylko jeden dzień po czym nastąpi jej wielodniowe załamanie. Na dotarcie do szczytu granią i powrót do przełęczy potrzebowalibyśmy dodatkowy dzień, a to oznaczałoby zjazdy kuluarem w załamaniu pogody. Na przeczekanie załamania na grani nie starczyłoby nam z kolei gazu. Z ciężkim sercem podjęliśmy, jak się potem okazało, jedyną słuszną decyzję o odpuszczeniu szczytu i rozpoczęciu zjazdów drogą po to aby wydostać się ze ściany przed załamaniem. Po 12 zjazdach dotarliśmy w nocy do naszego pierwszego biwaku na 5380 m, gdzie doczekaliśmy rana.

Czwartego dnia z godnie z zapowiedzią pogoda utrzymywała się jeszcze dobra. Wykonaliśmy kolejne 15 zjazdów docierając do podstawy ściany. W trakcie zjazdów Ogr pokazał pazura posyłając nam na głowy lawinę. Szczęśliwie wyjątkowo w tym momencie byliśmy schowani za występem skalnym i poczuliśmy jedynie jej silny podmuch. Wykonaliśmy łącznie 27 długich zjazdów głównie z Abalakowów i haków pozostawiając w ścianie 45 m repa. Około godziny 16.00 byliśmy już w bazie wysuniętej i stamtąd od razu zeszliśmy do bazy.

polish couloir lachit valley topo

Schemat drogi. Fot. arch. wyprawy

Tej samej nocy rozpoczęło się silne załamanie pogody, które trwało nieustannie przez kolejne dni i noce, skutkując prawie metrową warstwą śniegu. Ogra nie było widać, jednak z bazy słyszeliśmy nieustannie schodzące lawiny. Cieszyliśmy się, że choć pogoda nie pozwoliła zdobyć wierzchołka, to jednak udało się wydrzeć ścianie naprawdę piękną, alpejską linię.

Dziękujemy za wsparcie naszym sponsorom, a w szczególności Polskiemu Związkowi Alpinizmu, Fundacji Kukuczki oraz darczyńcom z PolakPotrafi.

Schemat drogi wrysowany jest orientacyjnie, duża część drogi jest zasłonięta, podaliśmy maksymalne nachylenie trudności lodowych.

ekipa tagas expedition

Fot. arch. wyprawy

Pozdrawiamy

Zespół Tagas Expedition 2015

Nasza wyprawa nie odbyłaby się bez wsparcia Polskiego Związku Alpinizmu, Fundacji Kukuczki i darczyńców z portalu PolakPotrafi. Dziękujemy!

  • Damian