Log in
    

Reklama - pod menu głównym, strona główna

Konserwacja sprzętu wspinaczkowego

Witam w pierwszym artykule z cyklu „Porady sprzętowe” postaram się przybliżyć zagadnienia związane z konserwacją naszego sprzeju wspinaczkowego. Odpowiednia konserwacja wydłuży żywot naszego ulubionego karabinka, lub liny ;) Co ma niemałe znaczenie, ze względu na nasze bezpieczeństwo i ceny szpeju...

Liny

Widok z Wysokiej. Fot. Damian Granowski

Liny wspinaczkowe robione są głównie z poliamidu, do którego podstawowych cech można zaliczyć: duża sztywność, twardość, trwałość oraz wytrzymałość mechaniczna, dobre właściwości ślizgowe - odporność na ścieranie (przydaje się to zwłaszcza na ostrych krawędziach skalnych), zdolność tłumienia drgań i odporność na uderzenia. Konserwacja liny to też dbanie o nią podczas używania jej podczas wspinu, dlatego dopiszę tutaj jeszcze parę rad na temat użytkowania liny

Jeśli będziemy właściwie dbać o linę to posłuży nam ona dłużej, a co najważniejsze będzie bezpieczniejsza (od niej zależy nasze życie!). Oto kilka ważnych zasad:

a) używamy worka na linę do przenoszenia jej. Używajmy dodatkowo płachty która zapobiega dostawaniu się brudu do wnętrza liny. Worek na linę z płachtą można kupić w każdym sklepie z sprzętem wspinaczkowym, lub zamówić w necie. Polskim ekonomicznym patentem jest wykorzystanie do tego celu torby z Ikei. Polak potrafi ;),

b) Nie chodzimy po linie. Deptanie powoduje wcieranie drobin kurzu, piasku, w oplot liny. Które powodują przecieranie włókien, które tracą przez to wytrzymałość. Inna bajka, jeśli nadepniemy na linę w rakach... Po takim przypadku, dokładnie sprawdź linę (na szczęście nienapięta lina, jest odporniejsza na takie wypadki)

Konserwacja lin:

a) Przechowujemy ją sklarowaną w miejscu zacienionym (Promienie UV, powodują starzenie się liny (obniżenie jej parametrów), suchym (ideałem jest miejsce o niskiej wilgotności, przewiewne, o temperaturze pokojowej),

b) Lina nie może mieć kontaktu z środkami chemicznymi ( w szczególności z kwasami, benzyną, olejami. Mogą one powodować uszkodzenia, które nie zawsze są widoczne). Niebezpieczne są również opary lub, amoniak zawarty w naszym moczu... dlatego uważajcie na stanowisku ;)

c) Linę myjemy w zimnej wodzie, ewentualnie z dodatkiem łagodnych detergentów przeznaczonych do delikatnych tkanin. Szorujemy ją przy użyciu szczotki z włókien syntetycznych.

Linę dokładnie płuczemy, a następnie zostawiamy do wyschnięcia w ciemnym (bez dostępu UV), suchym, przewiewnym miejscu, z dala od źródeł ciepła.

d) Ideałem jest gdy lina przed każdym użyciem kontrolowana ręcznie, w celu wykrycia ewentualnych uszkodzeń,

e) przestrzegaj zaleceń producenta (zawartych w instrukcji obsługi).

Karabinki, części metalowe

Zabrudzone karabinki, Hmsy należy myć w letniej, czystej wodzie (można dodać szarego mydła). A następnie dobrze wysuszone miękką szmatką.

Ruchome części mechanizmów jeśli chcemy smarować, to smarami na bazie silikonu (sprawdź w instrukcji obsługi producenta).

Unikajcie wody morskiej. Gdy dojdzie do takiego kontaktu, to sprzęt należy dokładnie przepłukać i naoliwić.

osemka

Ósemka, dość długo używana ;). Fot. Colin Walker

Inny sprzęt wspinaczkowy (np. raki i czekany)

Raki i czekany czyścimy najpierw z brudu (ziemia, piasek, itp.). Później możemy je zakonserwować środkiem wypierającym wodę i zwalczającym rdzę (o ile tylko producent tego nie zaleca).

Generalnie używajcie tylko bezpiecznych środków czyszczących, które nie zawierają różnych środków żrących itp. Np. WD-40 odpada !

Przechowywanie

Szpej przechowujemy w suchym, chłodnym, zaciemnionym miejscu!.

Damian Granowski

  • Damian Granowski

Witamy na nowej stronie Drytooling.com.pl

Serwis ten będzie dla wszystkich miłośników zakrzywionych dziabek. I będzie zawierał to co najlepsze ;) czyli wszelkiego rodzaju wiadomości, artykuły o zimowej wspinaczce w mikście, lodzie, skale. Dla każdego coś miłego ;)

  • Administrator

Jak zacząć drytooling?

Jak zacząć przygodę z drytoolingiem, a w perspektywie z klasyką zimową na tatrzańskich ścianach? Uprzedzam że ten artykuł nie jest internetowym kursem drytoolowania. Niezbędną wiedzę znajdziecie na kursach skałkowych (obycie się z technikami asekuracji), oraz na kursie tatrzańskim zimowych (techniki poruszania się z dziabami).

Jeśli nigdy nie drytoolowaliście, a do tego nie wspinaliście się chociażby na ściance to proponuję najpierw uderzyć na ściankę wspinaczkową w twoim mieście, poznać ludzi i powoli się wkręcać w wspinanie, a prędzej czy później spotkacie kogoś kto drajtuluje ;)

UWAGA - Drytooling w Polsce (jak i na świecie) jest dopuszczalny tylko w wyznaczonych miejscach. Informacje o tych "enklawach" możesz znaleźć tutaj.

Krótszą drogą jest zrobienie kursu skałkowego, zapisanie się do jednego z klubów wysokogórskich i umówienie się z kimś na drajtuling.

Jeśli już się tam wspinacie to macie ułatwione zadanie i wystarczy zapewnie wybadać wspinających się znajomych, a któryś z nich nawet jeśli nie drajtuluje, to zapewne zna kogoś kto to robi ;)

Szymon Potaczek na trawersie Jaskini Jasnej w Strzegowej

Szymon Potaczek na trawersie Jaskini Jasnej w Strzegowej. Fot. Piotr Drożdż

Stanowczo odradzam kupienie raków, czekanów, liny i trochu szpeju i udaniu się w skały (w niewiele można!) i rozpoczęcie przygody z drajtulingiem. Lecz jest to opcja mało prawdopodobna ze względu na ceny sprzętu :/

Generalnie najfajnieszą opcją jest udanie się np. w skały krakowskiego zakrzówka z znajomymi którzy mają sprzęt i użyczą ci dziab ;) Jeśli poczujesz, że wspinaczka zimowa to jest to. To czeka cię poważna weryfikacja twojego zapału w najbliższym sklepie gdy zobaczysz ceny :/
Dziaba minimum 400zł, Raki automaty 500 zł, skorupy 700 zł i tak dalej .... nie zachęca to bynajmniej do zakupu, no chyba że jesteś skończonym burżujem, który jeszcze dokupi w czasie tej jednej wizyty w sklepie zestaw ciuchów z Gore za 5000 zeta...

Na pocieszenie dodam, że można skompletować cały ten szpej znacznie taniej ;)

Zestaw jakiego potrzebujemy minimalnie to:
1. Niezbędna wiedza z zakresu asekuracji z punktów stałych (polecam kursy skałkowe), bezpieczeństwa.
2. lina dynamiczna 60m a najlepiej połówkowa.
3. sprzęt osobisty :
- Kask (koniecznie).
- uprząż.
- 3 Hmsy,
- Przyrząd asekuracyjny,
- raki automaty,
- czekany (nie alpinistyczne, tylko wygięte przeznaczone do wspinaczki),
- 2 x taśma 60 cm,
- 2 x rep (repsznur 5 mm)
- 12 ekspresów (Może być mniej, z tym że wtedy może nam zabraknąć ekspresów do wpinek, na dłuższych drogach)

2 osobie w zespole na drogach jednowyciągowych w zupełności wystarczy uprząż, jeśli partnerzy będą wymieniać się szpejem.

Oczywiście wszyskie te sprzęty powinny posiadać atest UIAA, i być kupowane w specjalistycznych sklepach z sprzętem wspinaczkowm. Żadnych lin z ogrodniczego...

Damian Granowski

  • Damian

Co to jest drytooling?

Drytooling jest to „prawie” wspinaczka klasyczna. To „prawie” przejawia się w tym, iż wspinamy się w rakach i czekanach, po drogach skalnych obitych na sposób sportowy. Należy zaznaczyć, iż wspinać się, można tylko w rejonach wyznaczonych do drytoolingu!1 Tak jak we wspinaczce sportowej mamy stałe przeloty, ekspresy, linę, style (RP, OS, FL). Nic tylko napierać!

Historia

Początki drytoolingu to wczesne lata 90-te, kiedy to wspinacze lodowi zaczęli obijać połacie czystej skały, aby dostać się do wiszących lodospadów. Na początku nie przejmowano się stylem i azerowano, lecz z czasem przywrócono znaczenie stylu wspinania. Po paru latach drytooling zaczął przypominać już wspinaczkę sportową w rakach i czekanach. Nastąpił dynamiczny rozwój sprzętu: powyginane dziabki, raki połączone z lekkimi butami, ostrogi.

Rewolucją samą w sobie była eliminacja pętli nadgarstkowych, oraz zastosowanie ostróg w butach, dzięki którym można było haczyć pięty, a nawet zawisać w okapie na dziabkach niczym nietoperz :) Te usprawnienia sprawiły, że drytooling stał się o wiele bardziej swobodnym sportem, a arsenał możliwych technik wydatnie się zwiększył.

M. Chmielecki i D. Granowski podczas wspinaczki na zewnątrz Jaskini Jasnej w Strzegowej

M. Chmielecki i D. Granowski podczas wspinaczki na zewnątrz Jaskini Jasnej w Strzegowej. Fot. Piotr Drożdż

W perspektywie czasu ostrogi okazały się jednak ślepą uliczką, ponieważ zdecydowanie ułatwiały one wspinaczkę, oraz pozwalały na długie odpoczynki*. Dlatego jeden z najbardziej znanych wspinaczy mikstowych, Will Gadd w swoim artykule manifeście „Ostrogi są dla koni, dziabki są dla rąk” („Spurs are for horses, tools are for your hands”) uznał, że przyszłość drytoolingu, oraz mikstu leży w porzuceniu takich ułatwień jak ostrogi. Nowy styl, zwany żartobliwie „Na oklep” sprawił, że drytooling stał się bliższy wspinaczce klasycznej, a nie sztucznym ułatwieniom.

W Polsce drogi, rejony drytoolowe zaczęły powstawać pod koniec lat 90-tych, wraz z zawędrowaniem mody na drytooling do Polski. Możliwość systematycznego zimowego treningu w skałach sprawiła, że nasi lokalni Łojanci mogli przenieść wyćwiczoną technikę i bułę, na tatrzańskie ściany, dzięki czemu poprawili czasy, trudności, styl przejść.

Problemy

Niestety drytooling jest sportem kontrowersyjnym ze względu na to, iż raki i czekany niszczą skałę podczas wspinaczki. Zwłaszcza nasz biały wapień jest delikatny i nawet po jednym przejściu droga może mieć o jedną kluczową krawądkę mniej... Jakby nie było, to stało się to zaczątkiem „wojenki” środowiskowej pomiędzy zwolennikami nowego sportu i przeciwnikami. Nie ma sensu wgłębiać się w szczegóły (zainteresowanych odsyłam na forum Brytana).

Najważniejsze, że zostały podjęte wewnątrz środowiskowe ustalenia, które satysfakcjonują obie strony, czyli:

  • Absolutnie nie wspinamy się po drogach klasycznych w skałkach.
  • Wspinamy się tylko w rejonach specjalnie wyznaczonych do tego celu*
  • Do tego śmiało możemy dorzucić szanowanie ringów zjazdowych i zbieranie po sobie i śmieci innych!
  • W drytoolingu stosujemy skalę M, z członem arabskim i ewentualnie -/+. np. M7 +. Można ją porównywać do skal wspinaczkowych letnich, lecz tylko szacunkowo, ponieważ styl wspinania różni się (chociażby dlatego, że w drytoolingu ręce mamy cały czas na „klamach”). O wycenach można dyskutować bez końca, My lepiej się wspinajmy. A jaki szpej do tego trzeba?

Szpej

Kolejne „niestety” w tekście to szpej, a właściwie jego ceny. Ilość drogiego sprzętu który trzeba zakupić, może przyprawić nas o ból głowy, no chyba że jesteśmy skończonymi burżujami, wtedy nie ma problemu. Chociaż „Polak potrafi” i nieraz można zbić koszt zakupu szpeju.

Zakładając, że jesteśmy posiadaczami sprzętu do wspinaczki skałkowej (lina, ekspresy, kast, itp.), to pozostaje Nam „tylko” zakup pary dziab, raków, butów oraz kompletu ciuchów na zimę.

Żeby nie było za różowo, to ceny „siekadeł” (wygięte i odpowiednio wyprofilowane czekany) w sklepie zaczynają się od 400, a dochodzą do około 1000 zł w topowych modelach. Oczywiście raki również tanie nie są. Dobrej klasy raki automatyczne do wspinaczki technicznej to około 600 zł. Bardzo dobrym pomysłem są raki z systemem mono point, czyli z jednym zębem atakującym z przodu, dzięki czemu możemy precyzyjnie stawać na czubku raka.

Powinniśmy posiadać odpowiednie buty do typu raków które posiadamy. Czyli np. buty z odpowiednimi wcięciami pod raki automaty. Do tego ciepłe ubrania pod zimę i można łoić :)

Szymon Potaczek na trawersie Jaskini Jasnej w Strzegowej

Szymon Potaczek na trawersie Jaskini Jasnej w Strzegowej. Fot. Piotr Drożdż

Drytooling a wspinaczka klasyczna

Sam drytooling od wspinaczki klasycznej letniej różni się najbardziej tym, iż dzięki czekanom i rakom możemy korzystać z wielu chwytów, które w wspinaczce letniej „nie istnieją” dla nas. Nierzadko musimy się zawiesić całym ciężarem ciała na 2 mm krawądce, wpasować czubek raka na mikro stopień i zadać przykładowo do ryski na 3 mm. Nowoczesne czekany są tak wyprofilowane, że możemy osadzić czubek ostrza bardzo precyzyjnie, nierzadko na małych chwytach. Ręce trzymamy cały czas komfortowo za uchwyty dziab. Generalnie technik jest mnóstwo... Można się wybrać od razu w skały i trenować, albo poczytać odpowiednią literaturę na początek**.

Kilka rad

Zadbajcie o odpowiednie odżywianie, tak aby się nie wychłodzić podczas całego dnia w skałach. Dobrym pomysłem jest termos z ciepłą herbatą na poprawę moralę
Na koniec trochę o bezpieczeństwie. Cała masa żelastwa, która służy do drytoolingu, czyha tylko aż popełnicie jakiś błąd :)

  • Wybierzcie się na pierwszy drajtul z doświadczonymi znajomymi, lub instruktorem PZA posiadającym odpowiednie uprawnienia.
  • Zakładamy kask obowiązkowo! Zważcie sobie dziabkę w dłoni i wyobraźcie sobie jak spada na głowę, na której nie ma kasku... uwierzcie, że może być nie wesoło, zwłaszcza jeśli ta głowa należy do waszego asekuranta.
  • Zdejmujemy wszystkie łopatki i młotki z dziabek. Wyglądają fajnie, lecz dzięki nim powstało wiele interesujących blizn i szczerb w zębach. Hmm blizny na czole nie są sexy... Możemy też styliska dziabek na koniec owinąć gąbkami (świetnie sprawdzają się izolacyjne do rur) i zakleić taśmą.
  • Nie deptamy po linie leżącej na dole (na pocieszenie dodam, że takie nadepnięcie nie powinno zniszczyć liny)
  • Uważajmy podczas wspinaczki, lotów, zjazdów, aby nie uderzyć ostrzem dziabki, lub raka w linę. Jeśli będzie napięta to istnieje duże prawdopodobieństwo, że ją przetniemy i skończymy w sosnowym piórniku...

Zapraszam wszystkich serdecznie do spróbowania drytoolingu. Jest to świetna alternatywa na zimowe dni, aby zamienić sklejkę i pył z magnezji w płucach, na rześkie zimowe powietrze i skały. Zobaczycie później na wiosnę jaką będziecie mieć psyche w skałach, gdy już będziecie się wspinać bez dziab i raków :)

Damian Granowski

* Anonimowy wspinacz odpoczywał łącznie półtorej godziny wisząc na ostrogach w masywnym dachu, podczas robienia M12 (sic!)
** Bardzo dobrą pozycją jest książka Willa Gadda: Wspinaczka, lód i Mikst.


Uwagi na Koniec

Powyższy artykuł nie jest żadnym poradnikiem drytoolingu, a raczej tekstem mającym na celu opowiedzenie o drytoolingu i zachęcenie do spróbowania tego ekscytującego rodzaju wspinaczki zimowej. Pamiętajcie, że nic nie zastąpi odpowiedniego przeszkolenia, przez wykwalifikowanego instruktora!

W Polsce można drytoolować min. w rejonach:

  • Zakrzówek (ściany przeznaczone tylko do drytoolingu)
  • Sektor Nora w Dolinie Wrzosy
  • Jaskinia Jasna w Strzegowej
  • w części podkielecki kamieniołomów
  • w kamieniołomach w Bytomie
  • kamieniołom Wdżar

Najbardziej aktualną listę znajdziecie tutaj

UWAGA! Drytooling jest dopuszczony tylko w wyznaczonych rejonach w Polsce i za granicą.

Tatrzańska Kotlina

Piotr Picheta w Tatrzańskiej Kotlinie
(fot. Wiktoria Wywiał)

  • Damian