Log in
    

Reklama - pod menu głównym, strona główna

WinterCamp 2015 – zapisz się już dziś

VI edycja zimowego biwaku szkoleniowego WinterCamp odbędzie się w terminie 12 - 15 lutego 2015 roku przy schronisku na Turbaczu. Zgłoszenia będą przyjmowane do połowy stycznia, a liczba miejsc jest ograniczona. W trakcie imprezy odbędą się szkolenia, pokazy i prezentacje dotyczące bezpiecznego poruszania się zimą w górach. Gościem specjalnym będzie m.in. Ryszard Pawłowski – pięciokrotny zdobywca Mount Everest.

WinterCamp to impreza edukacyjna – system szkoleń i warsztatów prowadzonych przez profesjonalistów ma na celu przekazanie uczestnikom biwaku wiedzy i umiejętności, które mają ułatwić, ale także zachęcić ich do aktywnej i rozsądnej turystyki zimowej. Jeśli chcesz wziąć udział w WinterCamp to wyślij swoją aplikację – formularz znajduje się tutaj: http://wintercamp.org.pl/?page_id=24. Zgłoszenie może wysłać każdy, kto chce się nauczyć czegoś nowego lub potrenować pod okiem specjalistów. Każdy uczestnik otrzyma specjalny pakiet powitalny.

Organizatorem biwaku jest Polish Outdoor Group (POG), organizacja non-profit zrzeszająca polskie firmy związane z szeroko pojętą turystyką górską. Głównym zadaniem POG jest działanie na rzecz promocji outdooru i aktywnego trybu życia. Podczas pięciu poprzednich edycji WinterCamp udało się przeszkolić ponad  500 osób.

Podczas WinterCamp Ratownicy GOPR i TOPR prowadzić będą terenowe szkolenia lawinowe i medyczne. Pod czujnym okiem specjalistów, entuzjaści zimowej turystyki zbudują największe pole biwakowe w Polsce. Uczestnicy w trakcie szkoleń dowiedzą się także jak zorganizować awaryjny nocleg w górach, nauczą się budowy jam śnieżnych, poruszania się na rakietach śnieżnych oraz podstaw terenoznawstwa zarówno w formie tradycyjnej (mapy), jak i nowoczesnej (GPS). Odbędzie się także  szkolenie skitourowe, natomiast specjaliści POG udzielą wskazówek dot. dobierania sprzętu i odzieży outdoorowej. Uczestnicy będą mieli okazję testować nowoczesny sprzęt i poznawać innowacyjne technologie outdoorowe w trakcie szkoleń i warsztatów. Wszystko to będzie możliwe dzięki naszym sponsorom i partnerom technicznym m.in.: Dare2b, Columbia, The North Face, Regatta, Woda Góry Las, VMG, ABS, Polartec, Hemiplanet, Brunton, Nordhorn, Petzl.

Wieczorami, w ciepłej sali schroniska, odbędą się fascynujące spotkania z Gośćmi specjalnymi, jednym z nich będzie uczestnik ponad stu wypraw górskich – Ryszard Pawłowski. W programie imprezy są także pokazy filmów górskich, gra terenowa z atrakcyjnymi nagrodami i ognisko. O ile pogoda okaże się łaskawa, powstanie również sztuczna ściana lodowa PETZL, na której każdy będzie mógł spróbować swoich sił, oczywiście przy asyście instruktora.

Czekamy na Was!

Więcej informacji na stronie

  • Damian

Polscy goście na 12. KFG

Wybitni himalaiści - Krzysztof Wielicki i Janusz Gołąb, skialpinista i światowy rekordzista na Manaslu – Andrzej Bargiel, pierwszy Polak, który zjechał z Cho Oyu – Olek Ostrowski, i wielu innych osobowości w dniach od 5 do 7 grudnia zagości na scenie 12. Krakowskiego Festiwalu Górskiego.

Andrzej Bargiel w drodze na Manaslu (fot. Marcin Kin)

Polacy w Krakowie wystąpią obok światowych gwiazd wspinaczki i alpinizmu, czyli Alexa Hubera, Stephana Siegrista, Petera Crofta oraz Daniela Junga.

Zacznijmy od Krzysztofa Wielickiego, czołowej postaci w historii polskiego i światowego himalaizmu, który jako piąty człowiek na świecie i zarazem drugi Polak wszedł na 14 najwyższych szczytów Himalajów i Karakorum. Krzysztof wystąpi na festiwalu z prelekcją „Mój wybór”.

Krzysztof Wielicki podczas 11. KFG (fot. Lesław Włodarczyk)

Obok Krzysztofa Wielickiego w góry najwyższe zabierze nas Janusz Gołąb z prelekcją „K2 – 60 lat później”. W tym roku, dwa lata po tym, jak wspólnie z Adamem Bieleckim zdobyli jako pierwsi zimą Gasherbrum I (8068 m), Janusz stanął na wierzchołku K2 (8611 m).

Janusz Gołąb podczas wyprawy na K2 (fot. arch. J. Gołąb)

W Himalajach swoje sukcesy, rekordowe dodajmy, notowali w tym sezonie także znakomici alpiniści i skialpiniści, Andrzej Bargiel oraz Olek Ostrowski. Andrzej w ramach projektu „Hic sunt leones” we wrześniu zrealizował kolejny cel, i to w jakim stylu. Nie tylko zdobył Manaslu (8156 m) w ekspresowym czasie 14h i 5 min, ale też rekordowo szybko pokonał trasę baza – szczyt – baza (zmieścił się w czasie 21h i 14 min).

Tymczasem Olek w samotnej wyprawie „Cho Oyu 8201 – Ski Expedition 2014”, również we wrześniu, stanął na szczycie Cho Oyu i jako pierwszy Polak zjechał z niego na nartach.

Olek Ostrowski w drodze na Cho Oyu (fot. arch. O. Ostrowski)

Wreszcie „El Cap klasycznie”. Hasło jesieni 2014. Pierwsze klasyczne przejście drogi Freerider (VI 5.12d, 37 wyciągów) na El Capitanie w Yosemite należy do Konrada Ociepki (przejście padło w zespole z Maćkiem Dziedzicem). Duży sukces osobisty Konrada, ale też ważne przejście dla polskiego wspinania.

Radość po przejściu „Freeridera” (fot. arch. K. Ociepka / źródło portalgorski.pl)

Dorota Dubicka/KFG

***

Więcej informacji o festiwalu znajduje się na stronie: www.kfg.pl.

 

Na 12. Krakowski Festiwal Górski zapraszają: wspinanie.pl, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, TKN Wagabunda oraz magazyn Góry.

  • Dorota Dubicka/KFG

Spostrzeżenia na temat kubka Commuter Java Press

W tym sezonie firma GSI Outdoors wypuściła na rynek Commuter Java Press, który w założeniu ma być jednocześnie zaparzaczem do kawy i kubkiem.

Poniżej opis producenta:

Commuter Java Press to urządzenie będące jednocześnie zaparzaczem do kawy, kubkiem i termosem. Niezwykle przemyślana konstrukcja pozwala zaparzyć kawę po francusku, z użyciem tłoczka i sitka. Zastosowanie dwóch warstw i dodatkowego neoprenowego pokrowca powoduje że twój napój długo pozostanie ciepły. Dodatkowa pokrywka z otworem na mleko i cukier zabezpiecza przed wylaniem kawy, możesz więc bez obaw wziąć ją wszędzie ze sobą.

Commuter Java Press to ciekawy produkt dla wiernych fanów kawy. Dwuczęściowa budowa kubka pozwala zaparzyć kawę na sposób francuski. Poniżej kilka moich spostrzeżeń:

- Izolująca gąbka i podstawka mogą zostać zdjęte, dzięki czemu kubek możemy dokładniej umyć (również w zmywarce).

- Napój zachowuje zadowolającą temperaturę przez około kilkanaście minut, po ok. godzinie jest już letni.

- Pokrywa kubka posiada solidną blokadę na ustniku. Znajdują się też tam dziurki odprowadzające parę wodną. Więc musimy uważać, aby kawa/herbata nie wylały się nam przy mocniejszym wstrząśnięciu

- Commuter Java Press ma pojemność 400 ml.

- Kubek jest dość szeroki u podstawy, więc warto zmierzyć, czy będzie pasował do podstawek w waszym samochodzie (wymiary to: 3.80" x 3.00" x 7.80" cali).

- Produkt został wykonany z materiałów, które możemy poddać recyklingowi (rejestracja na stronie plusfoam.com)

Podsumowując Commuter Java Press to ładny, stylowy kubek, który możemy mieć ze sobą na samochodowe tripy.

Damian Granowski

GSI Outdoors

  • Damian Granowski

Manrewry Dryboonkrowe coraz bliżej

Już 29 listopada 2014 odbędą się IV Manewry Dryboonkrowe w podwarszawskim Janówku. Jak co roku dla zawodników będą przygotowane nowe drogi, na których będzie można pokazać swoją moc. Tegoroczne Manewry dedykowane są pamięci Haliny Krüger-Syrokomskiej, wybitnej alpinistki i himalaistki, pionierki wspinania kobiecego, zmarłej podczas wyprawy na K2 w 1982 roku.

MIEJSCE OPERACJI:

Bunkry w Janówku – urokliwa, jedyna w swoim rodzaju miejscówka drytoolowa znajdująca się ok. 30 km od Warszawy. Oferuje zarówno drogi dla początkujących, jak i drogi mocno przewieszone oraz dachy. Dzięki nieograniczonej pomysłowości routsetterów, co roku na zawodach można spróbować nowości, zaś najpilniej strzeżoną tajemnicą w Warszawie na kilka dni przed zawodami jest droga finałowa.

Tutaj można zobaczyć topo rejonu.

LISTA STARTOWA:

W zawodach wystartuje maksymalnie 50 zawodników. O dostaniu się na listę startową decyduje zapisanie się na listę startową na stronie Manewrów oraz kolejność wpłat.

{youtube}vcvsDI1GxZ0{/youtube}

PLAN I ZASADY GRY:

Biuro zawodów znajduje się tuż przy głównej arenie zmagań i będzie czynne od godziny 8:00 w dniu zawodów 29 listopada. Potwierdzenie rejestracji i odbiór pakietów startowych będzie odbywało się w biurze zawodów do godziny 9:30.

Konkurs jest podzielony na 2 etapy u kobiet (eliminacje i finał) i 3 u mężczyzn (eliminacje, półfinał i finał). We wstępnym etapie przygotowanych będzie 8 dróg, na przejście każdej uczestnik będzie miał maksymalnie 6 minut. Na półfinały mężczyzn i oba finały  przygotowane będzie po jednej drodze. Więcej info w Regulaminie Konkursu (http://www.manewry.waw.pl/wp-content/uploads/2014/09/Regulamin_konkursu_2014.pdf)

GOŚCIE:

Zaproszeni goście to m.in. najbliższa rodzina i znajomi Haliny Krüger-Syrokomskiej, której pamięci poświęcone są tegoroczne Manewry. Będzie to świetna okazja, aby przypomnieć postać tej niezwykłej himalaistki, której osiągnięcia wspinaczkowe były wybitne, a obecnie zostały nieco zapomniane.  Podczas imprezy zostanie pokazany premierowy film-wspomnienie o Halinie, z udziałem m.in. córki Haliny - Marianny Syrokomskiej-Kanteckiej, wieloletniej partnerki wspinaczkowej Anny Okopińskiej oraz przyjaciółki himalaistki Elżbiety Lange-Moroz.

REGENERACJA:

W ramach regeneracji zapewniamy podczas zawodów ciepłe i zimne napoje oraz ciepły posiłek dla zawodników.

INTEGRACJA:

Po zawodach w ramach integracji zapraszamy wszystkich zawodników i osoby towarzyszące na imprezę w siedzibie Klubu Wysokogórskiego Warszawa przy ul. Noakowskiego 10/18 w Warszawie.

ATRAKCJE:

Jak co roku, także podczas tegorocznej edycji Manewrów, będzie można przetestować oraz nabyć sprzęt wspinaczkowy firm CAMP, CASSIN i DMM oraz ostrza do dziab i sprzęt do asekuracji rodzimych, uznanych już producentów.

Dodatkowo na terenie bunkrów rozwieszonych zostanie kilka wędek, na których będzie można się rozgrzać, a także przetestować czekany dry-toolowe X-Dream CASSIN.

SPONSORZY:

Yeti, Salewa, Apreel, firma Regatta, właściciel marki Dare2B. Opiekę medialną nad Manewrami objął Teleexpress.text.

 

Zapraszamy!

Organizatorzy - KW Warszawa

  • Damian

Dobry występ Polaków w Drytoolowym Pucharze Słowacji

W sobotę, 15 listopada, w Jalovskich Skalach odbyła się druga edycja Pucharu Słowacji, w całkiem licznej i doborowej obsadzie. Organizatorem tegorocznych zawodów był klub wspinaczkowy HK Prometous Handlova (gwoli wyjaśnienia: Handlova to nazwa miasteczka, nie jakiekolwiek odniesienie do działalności np. sponsora klubu). Dla naszych drytoolowców, a konkretnie Olgi Kosek (AKG Łódź, Kuznia Szpeju, M5, Kanfor, Atest) i Damiana Granowskiego (KW Kraków),  była to okazja do rozpoczęcia sezonu startów, a zarazem sprawdzenia formy.

Rejon Jalovskich Skal (wapień) został niedawno przygotowany i wygląda całkiem zachęcająco, choć stopień ingerencji w przyrodę jest, jak na nasze polskie realia, zaskakujący (np. droga finałowa wykorzystywała rosnące przy skale drzewo, w pień którego można było, w wyznaczonej strefie, kopać rakami).  Niestety, minusem „świeżości” rejonu było z kolei pewne zagrożenie kruszyną – w pobliżu skał naprawdę przydawały się kaski i czujność.

Organizatorów chyba zaskoczył nieco fakt, że na zawody przyjechało dużo więcej chętnych, niż zarejestrowało się na listach startowych. Jak się później okazało, sędziowanie i organizacja niestety nie zwalały z nóg – być może z powodu wspomnianego zaskoczenia liczbą zawodników.

Zarówno panie, jak i panowie mieli w ramach eliminacji po trzy drogi do pokonania (osobne dla każdej kategorii). Na każdą przeznaczono po 8 minut (z wyjątkiem najdłuższej męskiej, gdzie limit wynosił 10 minut).

Nasi spokojnie przeszli przez eliminacje. Ola ustępowała tylko Lucie Hrozovej, Damian rozkręcał się z drogi na drogę i też pewnie awansował. Sporą niespodziankę stanowił fakt, że do finału nie awansowali na przykład Juraj Svingal (aktualny mistrz Słowacji), czy Mirek Matejec.

Pomiędzy eliminacjami a finałem udało się pokrzepić nadwątlone siły „partizanckim gulašem” zapewnionym przez organizatorów. W końcu nadszedł czas finału, rozgrywanego na tej samej drodze (D9) przez panie i panów. Droga finałowa startowała wiszącą belką, po której następował wytężający pasaż w przewieszeniu, następnie przejście z wykorzystaniem „wiszącego chwytu” na pień buka, do którego przymocowano panel kończący. Droga miała być robiona Flashem, a demonstratorem był jeden z zawodników, który nie awansowali do finału. Było to dość dziwne, ale co gorsza, niespodziewanie okazało się to mieć później poważne konsekwencje.

Olga Kosek

Zaczęły panie. Tu niespodzianek nie było. Pierwsze miejsce („ku zaskoczeniu wszystkich” jak ogłoszono ze sporym poczuciem humoru) zajęła Lucie Hrozova, Olga Kosek była druga, a Maria Soltesova – trzecia. Pozostałe zawodniczki wyraźnie odstawały poziomem od pierwszej trójki.

1. Lucie Hrozová 26,5b

2. Olga Kosek 22b

3. Mária Šoltésová 16b

4. Eva Bláhová 12b

5. Jana Grimová 10b

Podium kobiet

U panów pewnie zamieszanie spowodowało złamanie zasady startowania „od końca” – kolejność startu zawodników sprawiała wrażenie przypadkowej. Niemniej wszystko wyglądało znakomicie – Damian Granowski doszedł do finałowego panelu, co dawało mu drugie miejsce. Niestety okazało się, że w ferworze walki, kopnął rakiem poza strefą i sędziowie nie zaliczyli mu ostatniej wpinki. Niemniej nadal oznaczało to podium, tyle, że na miejscu trzecim. Pierwsze miejsce wśród mężczyzn zajął Otakar Srovnal.

1. Otakar Srovnal 32b

2. Radek Lienerth 32b

3. Michal Daniel 28b

4. Damian Granowski 26,5b

Po zawodach przenieśliśmy się spod skał do Chaty Poniklec, na zakończenie i dekorację. I tu nastąpiło coś dziwnego – okazało się, że któryś z finalistów zgłosił, że nie doszedł do końca jednej z dróg eliminacyjnych, która zaliczono mu jako ukończona (hm, gdzie byli sędziowie?). W tej sytuacji, po przeliczeniu punktów okazało się, że nie powinien w ogóle wejść do finału (na pocieszenie dostał nagrodę fair play), a zamiast niego powinien awansować zawodnik, który demonstrował przejście drogi. Tak też uczyniono i – co więcej – zaliczono mu jako wynik finału owo przejście pokazowe (choć przechodzenie drogi przy braku stresu i braku reżimu czasowego, to jednak pewne ułatwienie…). W każdym razie, w rezultacie, Damian znalazł się pechowo na czwartym miejscu…

Damian Granowski

Decyzja organizatorów wzbudziła kontrowersje i dyskusje, które nieco zwarzyły fajną dotąd atmosferę. Damian przyjął rozwój wypadków ze spokojem, tym bardziej, że i tak nie planowaliśmy pozostania na afterparty, tylko powrót do Polski tego samego wieczora.

Wkrótce powinien pojawić się film z zawodów. Zapraszamy również do lektury wpisu Olgi na jej blogu.

  • Przemek Kosek

Wołowa Turnia / Eštok-Janiga VII-

Eštok-Janiga VII- na południowej ścianie Wołowej Turni to klasyk wspinaczkowy, który koniecznie trzeba zrobić będąc na tej ścianie. Piękne lite wspinanie w zacięciach i rysach. Na deser mały okapik i rajbung :-). Powrót zjazdami.

D. Bielecki na wyjściu z trudności. Fot. Krzysztof Kończakowski (GMPZA)

Wycena: VII- (oryg VI/A2)

Długość:  ~150m

Czas przejścia: 2-3 godziny

Lokalizacja:  Wołowa Turnia

Uroda: Sam oceń. Jeśli przeszedłeś to zaznacz ilość gwiazdek (Od 1 do 5), tak aby inni wiedzieli na co warto iść ;)

Wystawa: SW

Charakter: płyty/zacięcia/przewieszki

Zagrożenia obiektywne: ?

Pierwsze przejście: 1962, 15 września - Miroslav Eštok i Ladislav Janiga

Pierwsze przejście klasyczne: 1983, 8 października - A. Buzinkay, R. Hajdučík, M. Kapusta (wariantami na prawo od przewieszki)

Pierwsze przejście zimowe: ?

Więcej info w przewodniku: AP VII/47, K400, RP

Dojście

Około 3 godzin, z parkingu w Popradzkim Plesie, ~ 2 godz. z schroniska przy Popradzkim Plesie.

Idziemy niebieskim szlakiem z Parkingu. Następnie z szosy odbijamy na szlak na Rysy. Odbijamy na czerwony i gdy wychodzimy na wysokość Żabich Stawów Mięguszowieckich to odbijamy w lewo (Wielki- i Mały Żabi Staw Mięguszowiecki proponuję obchodzić z lewej strony). Idealnie dotrzeć do miejsca gdzie z MŻSM wypływa potok. Tam jest ścieżka (prawdopodbnie wcześniej się na nią natkniecie) prowadząca przez kolejny próg do Wyżniego Żabiego Stawu Mięguszowieckiego.

Ścieżka pod Wołową Turnię

Mniej więcej wyrysowane ścieżki podejściowe pod podłudniową ścianę Wołowej Turni. Fot. dg

Pomiędzy Wielkim i Małym ŻSM znajdziecie duży kamień z ładną kolebą. W okolicach znajdziece zapewne parę innych.

Z WŻSM idziemy wyraźną ścieżką (również kopczyki) w stronę południowej ściany Wołowej Turni.

Opis

Autorstwo: Krzysiek Kończakowski (GMPZA) [przyp. DG. - zmieniłem jeden fragment, aby nie psuć czytelnikom OS. W komentarzach pełna wersja, bez cenzury ;) ]

1. Droga rozpoczyna się z kotła na Rampie, w linii spadku wielkiego komina. Płytką trawersujemy po skosie w lewo, aż do wyraźnej półki przecinającej ścianę (IV). Następnie tylko parę(!) metrów w lewo półką (III) na wysokość dwóch malutkich przewieszek (hak), między którymi wbijamy się około 8 metrów do góry (V) do podstawy rysy, gdzie znajduje się stanowisko.

2. Piękną rysą z dobrą asekuracją w górę(VI), kierując się w stronę odstrzelonej brzytwy i znajdującego się obok zacięcia. Pokonujemy owe zacięcie (VI), u góry wychodząc na "szczyt" brzytwy, skąd trawers w lewo po płytce do kolejnego stanowiska (IV).

3. Kluczowy wyciąg, dawne VI / A2, współcześnie VI+/VII-, dużo starych haków.
Zaczynamy pięknym trawersem w prawo po dobrych podchwytach pod przewieszką (V, haki co ruch), dochodząc pod słaby punkt przewieszenia na wyjściu z którego znajdują się trzy charakterystyczne stare haki. Pokonujemy przewieszkę ..... (VII-) wychodzimy w gładki połóg, którym trawersujemy w lewo do zacięcia (haki) i nim w górę do stanowiska (VI).

AD.3 Dla miłośników tradu i wyzwań, proponuję spod cruxa trawers do końca półki i wyjście systemem rysek w pełnej ekspozycji, rokują one dobrą asekuracją.

4. Wyjście w górę ewidentnym trójkowym terenem na grzbiet Wołowej Turni do repa owiniętego o duży blok i położonej obok półki z pięknym widokiem na której możemy się już ostatecznie rozwiązać gratulując sobie pokonania tej krótkiej urokliwej drogi.

Zejście

Droga posiada obite stanowiska i zjazd z nich jest bezproblemowy. Przy 60 metrowej linie zjedziemy na trzy zjazdy (3, 2 stanowisko i gleba)

Ewentualnie zjazdy wzdłuż Komina Puskasa i Drogi Stanisławskiego lub zejście. Np. tutaj w artykule Piotrka Michalskiego na goryonline.com:

"Z wierzchołka, z obejściem wschodniej grani, na Żabią Przełęcz Mięguszowiecką [Východná volia štrbina]: z wierzchołka w dół ku pd.-wsch. przez dwa stopnie skalne, na dogodne miejsce w żlebie. Stąd skośnie w prawo i w dół dużą rynną ok. 70 m. W dogodnym miejscu trawers w prawo na wschodnią grań i jeszcze kilka metrów na Żabią Przełęcz Mięguszowiecką. Z przełęczy w dół żlebem na trawiastą półkę pod pd.- zach. ścianą (30 min)".

"Praktycznym sposobem powrotu pod ścianę są również zjazdy: najpierw Kominem Puškáša – wprost, a później Drogą Stanisławskiego. Uwaga: po zjeździe do nyży pod kominem, gdzie znajduje się stanowisko nr 2 Drogi Stanisławskiego, następnie zjazd na 1 stanowisko tejże drogi (po dwa nity na obu stanowiskach). Stąd zjazd na rampę pod ścianą. Uwaga na luźne skały zwłaszcza w górnym kominie. Stanowiska zjazdowe są oddalone od siebie po 50 m. Nity osadził śp. Vlado Tatarka w 2000 roku".

Osobiście na szczycie nie zauważyliśmy aby zejście na piechotę było ewidentne i łatwe [przyp. dg - przeczytajcie komentarze Krisa Kończakowskiego na dole strony]. Za to zespoły słowackie wykonywały dwa zjazdy rynną/żlebem od strony Żabiej Turni Mięguszowieckiej i później schodziły na piechotę rynną do rampy pod południową ścianą. Tak samo my zrobiliśmy. Weryfikacja zejścia bez zjazdów będzie musiała jeszcze poczekać.

Słowacki zespół przy stanowisku zjazdowym, niedaleko wierzchołka Wołowej Turni. Fot. dg

Drugi zjazd. Fot. dg

Sprzęt

Zestaw standardowy.

Droga została objęta akcją "Tatry bez kladiva", czyli odpowiednikiem naszej akcji "Tatry bez młotka". na większości dróg objętych tą akcją zostały dołożone stanowiska z ringów. Obecnie na tych drogach do asekuracji wystarczą tylko kości, friendy. Haki "w większości" są niepotrzebne. Więcej o akcji na goryonline.com.

Historia zdobywania

Nikt jeszcze nie dodał historii. Wrzuć w komentarzach!

Ciekawostki

Znasz ciekawostki o tej drodze? Podziel się nimi.

Cytaty

Znasz wypowiedzi ludzi o tej drodze? Podziel się nimi

Topo

Topo Estok-Janiga na Wołowej Turni

Widok z dołu na drogę Eštok-Janiga. Orientacyjne wyrysowanie formacji na drodze. Opracował: Krzysztof Kończakowski (GMPZA)

Schemat drogi. Źródło: tatry.nfo.sk

Masz topo? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Zdjęcia

Masz zdjęcia? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Filmy

Wyszperałeś w sieci filmy o tej drodze? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Jeśli zauważyłeś nieścisłości w tym opracowaniu, lub chciałbyś coś dodać od siebie, to możesz to zrobić przez nasz system komentarzy :-)

  • DG, Kris Kończakowski

Goryonline.com

Źródła nie znaleziono