Log in
    

Reklama - pod menu głównym, strona główna

Olek Ostrowski zjechał na nartach z Cho Oyu

Wczoraj Olek Ostrowski (KW Kraków) o godz. 12.00 czasu lokalnego zdobył Cho Oyu i dodatkowo jako pierwszy Polak zjechał ze szczytu na nartach. Gratulujemy!

Cho Oyu

Olek Ostrowski i Kazimierz Chmiest na szczycie Piku Lenina. Fot. arch. Olek Ostrowski

Olek wcześniej na koncie miał zjazd z Piku Lenina.

Opis wyprawy na polakpotrafi.pl, a zapewne wkrótce szersza relacja :-).

Źrodło: fb

  • Damian

Świetne polskie, alpejskie przejścia

Odpowiednio do świetnych warunków w Alpach, miały miejsce świetne przejścia. Niedawno nasi przeszli drogę Colton-MacIntyre, a tym razem mamy przyjemność poinformować o przejściu Filara Croza (warianty słoweńskie) na Grandes Jorasses i Boivin-Vallencant na Wielkim Filarze Narożnym na Mont Blanc.

Wielki Filar Narożny, Mont Blanc

W niedzielę 14 września 2014 (a właściwie w niedzielę i poniedziałek) Marcin Woźniak i Rafał Zając przeszli drogę Boivin-Vallencant z wariantem dolnym wprost.

Wyrysowana droga, z tym, że my przeszliśmy sam dół
bardziej na prawo, w linii spadku – tzw. Lower Variant. Fot.  www.alpine-guides-blog.com

W drogę ruszyliśmy z 3.300m, z biwaku w śniegu na stokach pod Col Moore, około 3 w nocy. Po przejściu przepaskudnego, otoczonego wielkimi serakami lodowca oraz strawersowaniu do drogi, po szybkim przejściu trudności, już o 13:40 byliśmy na 4.200m, na wierzchołku Filara Narożnego. I tym sposobem łatwiejsza część drogi (choć było to podobno alpejskie V.5), się skończyła. Potem były niekończące się trawersy, grańki, pola śnieżno-firmowe i tak aż do wierzchołka Mont Blanc. Niby prosto, a człowiek ledwo zipie... Wysokość i długość drogi nas na tyle pogięła, że wieczorem zmuszeni byliśmy zakiblować w śniegu 50m pod szczytem MB (przełączka miedzy MB de Courmayeur a szczytem głównym). Osiągnąwszy wcześnie rano wierzchołek Mont Blanc, postanowiliśmy zejść na kolejkę na Aiguille du Midi – posiadanie biletów powrotnych do czegoś wydawało się zobowiązywać. Po niekończących się godzinach marszu, po przejściu przez spiętrzenia Maudita i Tacula i wejściu resztką sił na Midi, zdążyliśmy na ostatnią kolejkę w dół. Wieczorem mogliśmy raczyć się na ławeczce w Szamoniowie piwem zwycięstwa.

Pola lodowe pod dojściem pod trudności na Filarze. Fot. Rafał Zając

Bez wątpienia była to moja najmocniejsza droga w życiu – ukończenie jej wymagało od mnie użycia wszystkich psychicznych i fizycznych umiejętności zdobytych w trakcie 11 lat wspinania. Co więcej - dzięki super warunowi - droga nie była jedynie walką, lecz czasem mogłem napawać się najpiękniejszymi widokami najpierw włoskiej, potem francuskiej strony MB. Bez dwóch zdań: najpiękniejsze dwa dni spędzone w górach. Z mojej podłej i cynicznej duszy, wschody i zachody słońca, wydobyły część ukrytą, a romantyczną. Część, która z uśmiechem rozglądała się na boki, podczas gdy z moich ust padały kolejne, pełne wysiłku okurwy i stęknięcia.
Drogę zrobiliśmy bez aklimatyzacji i zajęło to dokładnie 5 dób licząc z dojazdem na trasie Wrocław - Cham - Wrocław. Oznacza to, że wspin dokonany został w najbardziej pożądanym stylu LWA* (choć niestety nie w najczystszej postaci, a jedynie w wersji VLWA**).

Marcin Woźniak

*Long Weekend Alpinism (3-4 dni dla akcji dom - Cham - dom), posiadana aklimatyzacja obniża znacząco styl
** Very Long Weekend Alpinism (5 dni dom - Cham - dom), reszta j.w.

Filar Croza, Grandes Jorasses

Paweł Kopta, Adam Pieprzycki, Tomasz Reinfus i Robert Rokowski przeszli na Grandes Jorasses Filar Croza (warianty słoweńskie) w czasie 13 godzin (od schroniska Leschaux Refuge do Boccalatte poniżej 24h). Prawdopodobnie jest to najszybsze polskie przejście i jedno z najszybszych na ścianie.

Fot. Adam Pieprzycki

Zespół aklimatyzował się na Aiguille Midi. W drogę wbili się o piątej rano, lecz niestety poszli za bardzo w prawo i stracili godzinę na powrót. O 18tej byli już na wierzchołku.

Fot. Adam Pieprzycki

Źródło: KW Warszawa, KW Wrocław, fb

  • Damian

Kolekcja dla wspinaczy od The North Face

„Najpiękniejsze we wspinaniu jest to, że kiedy to robisz nic innego nie ma znaczenia. Angażujesz całego siebie” odpowiedziała Caroline Ciavaldini na pytanie co w tym sporcie podoba jej się najbardziej. Nie ma wątpliwości, że pod tym zdaniem podpisałaby się większość osób uprawiających wspinaczkę. Właśnie dlatego, by móc bez przeszkód skupić się na pokonywaniu kolejnej skały bądź ściany, tak ważna jest odzież i akcesoria. Odpowiednio dobrane zapewnią wygodę podczas najtrudniejszych przejść.

W tym duchu powstała kolekcja wspinaczkowa firmy The North Face. Zaprojektowana przy współpracy z zawodnikami teamu, zapewnia funkcjonalność oraz pełną swobodę ruchu, a tym samym pozwala bez przeszkód skupić się na pokonywaniu kolejnych dróg.

Bluza The North Face Wicked Crag Hoodie stanowi połączenie prostoty, wygody i zaawansowanych technicznie rozwiązań. Jej krawędzie doskonale układają się pod uprzężą a elastyczna tkanina i otwory na kciuki zapobiegają przesuwaniu się rękawów. Technologia VaporWick™ z ochroną przed słońcem UPF 30 chłodzi a także utrzymuje wilgoć z dala od powierzchni skóry.

The North Face Crimp Tee to miękka koszulka z mieszanki bawełny i poliestru o kroju dopasowanym do ruchu przy wspinaczce. Zastosowana przy jej produkcji technologia Vaporwick™ pozwala na utrzymanie suchości oraz ma właściwości antybakteryjne. Rysunek z przodu koszulki przedstawia najtrudniejszą trasę wspinaczkową świata, wyrysowaną na dłoni wspinacza.

Spodnie The North Face Granitic Dome mają zakrzywiony krój kolan i klin w kroku dzięki czemu zapewniają doskonałą swobodę ruchu podczas zmagań z najtrudniejszą skałą.

Damska koszulka The North Face Creation Cami została zaprojektowana tak, by zapewniać kobietom wygodę na każdej wysokości. Odpowiednie wsparcie oraz przewiewność podczas wysiłku fizycznego zapewnia wbudowany zintegrowany biustonosz z wstawkami z siatki.

Spodnie damskie The North Face Andro zostały wykonane z elastycznej bawełny z dwuwarstwowym składanym pasem w talii i sznurkiem ściągającym krawędź. Tkanina VaporWick zapewnia doskonałe odprowadzanie wilgoci z powierzchni skóry oraz ochronę przed promieniami słonecznymi do 50 UPF.

Między 9 a 12 października na greckiej wyspie Kalymnos odbędzie się kolejna edycja The North Face Kalymnos Climbing Festival, prawdziwe święto w świecie wspinaczkowym. Więcej informacji na temat produktów The North Face oraz samego wydarzenia już teraz znaleźć można na stronie: http://www.thenorthface.eu/.

  • Damian

Trekking - but butowi nierówny - Poradnik firmy Intersport

Buty multifunkcjne, turystyczne, a może trekkingowe? Za pomocą testu McKinley sprawdź, który rodzaj obuwia będzie najodpowiedniejszy na daną wędrówkę. Kolekcja jesień/zima dostępna jest w salonach sieci sprzedaży INTERSPORT oraz na www.esklep.intersport.pl.

Po kliknięciu zobaczycie oryginał

  • Damian

Andrzej Bargiel zdobył Manaslu!

Zakopiańczyk Andrzej Bargiel pobił rekord wejścia na Manaslu. Na szczycie ośmiotysięcznika stanął o 8:25 czasu polskiego. Wejście na wierzchołek zajęło mu 14 godzin i mniej więcej 5 minut. Dotychczasowy rekord, który wynosił 16 godzin, Bargiel pobił o niemal dwie godziny.

Andrzej i Grzesiek Bargielowie. Fot. Marcin Kin / Red Bull Content Pool

Wracając, z powodu gęstej mgły nie pobił własnego rekordu w wysokości polskiego zjazdu na nartach, ale do kolekcji dodał rekord wejścia i zejścia na Manaslu. Wynosi on 21 godzin i 14 minut i jest o prawie dwie godziny lepszy od poprzedniego, ustanowionego w 2012 roku przez Benedikta Bohma.

Natarcie zaczęło się w nocy z 23 na 24 września. Najpierw, bezpośrednio do obozu trzeciego wyruszyli Grzesiek i Darek. Atak na rekord zaczął się niecałą dobę później – w środę około 22:00. W pierwszym obozie Andrzej zmienił zmoczone deszczem podczas wyjścia z bazy rzeczy. Po 4 godzinach i 30 minutach od wyjścia dotarł do trójki, gdzie spotkał się z kolegami. Stamtąd do ataku wyruszyli Grzesiek i Andrzej. Pierwszy z braci dotarł na wysokości 7500 metrów, a drugi wszedł na szczyt w nieco ponad 14 godzin. Rozpoczął zjazd, ale w jego trakcie musiał odpinać narty. W pokonaniu całej trasy przeszkodziła mu gęsta mgła. W drodze na dół członkowie wyprawy zbierali sprzęt. Wszyscy bezpiecznie dotarli do bazy. Od wyjścia z niej, droga na wierzchołek Manaslu i powrót zajęły Andrzejowi 21 godzin i 14 minut.

W ramach wyprawy Hic Sunt Leones Bargiel miał w planach zjazd na nartach z Manaslu i z Cho Oyu.

Źródło: redbull.com

  • Damian

Czwarte Manewry Dryboonkrowe w Janówku

Ostatni dzień lata symbolicznie zaznaczył się śniegiem na tatrzańskich szczytach, co niechybnie świadczy o zbliżaniu się sezonu zimowego. Oczywiście są tacy, którzy z dziabkami i rakami nie rozstają się przez cały rok, ale reszcie zalecamy odkurzyć i naostrzyć sprzęt, a także szlifować bułę, bo oprócz zimy zbliża się wielkimi krokami również jedna z najciekawszych imprez drytoolowych w Polsce. Mowa o Czwartych Manewrach Dryboonkrowych w Janówku, które w tym roku odbędą się 29 listopada. Tegoroczną imprezę dedykujemy pamięci znakomitej polskiej alpinistki i himalaistki Haliny Krüger-Syrokomskiej, zmarłej podczas wyprawy na K2 w 1982 roku.

Halina Krüger-Syrokomska, członkini Klubu Wysokogórskiego Warszawa, była prekursorką wspinania kobiecego i miała na koncie wiele trudnych dróg m.in. w Tatrach, Alpach, na Kaukazie i w Karakorum.

Więcej informacji odnośnie formuły tegorocznej imprezy i szczegółów organizacyjnych podamy wkrótce na stronie manewry.waw.pl. Zapisy ruszają 1 października.

Serdecznie pozdrawiamy,

Organizatorzy Manewrów
Klub Wysokogórski Warszawa

  • Damian

Goryonline.com

Źródła nie znaleziono