Log in
    

Reklama - pod menu głównym, strona główna

Kurtka TNF AK Stormy Trail - ultra lekka na ultra biegi

Kurtka AK Stormy Trail Jakcet rekomendowana jest przez firmę The North Face do obowiązkowego zestawu na UTMB, ultra maraton górski odbywający się w Alpach na dystansie 160 km z przewyższeniami sięgającymi 10000 m.

Fot. arch. Darek Gruszka

Co jest ważne w przypadku kurtki z punktu widzenia biegacza górskiego? Kurtka musi być przede wszystkim lekka. W większości przypadków przecież ma być w plecaku i to bardzo małym. Gdy już jest naprawdę źle, kurtka ma nas chronić przed wyziębieniem, a że wykonujemy cały czas bardzo duży wysiłek – musi ona dobrze oddychać i chronić przed wiatrem.

Dla mnie ważne w kurtce biegowej jest to, by była mała i pakowna. AK Stormy Trail jest naprawdę minimalistyczna. Sprawia wrażenie niezwykle lekkiej, a jednocześnie solidnej. Bez problemu zmieści się nawet w najmniejszy plecak biegowy.

Kurtka wykonana jest z nylonu, o którym producent pisze, że jest mocny i wytrzymały. Na pewno w kategorii kurtek biegowych tak jest. Nie jest to typowa wiatrówka biegowa typu "szmaticzku na paticzku", dająca raczej iluzoryczną ochronę przed naprawdę ciężkimi warunkami. W klasie kurtek biegowych to prawdziwa „zapora nie do przejścia”.

Podczas biegów, zwłaszcza tych długich, dobrze żeby materiał, z jakiego jest wykonana nasza odzież, też szybko wysychał. Technologia Flash Dry, którą zastosowano w AK Stormy Trail ma zapewnić szybszy czas schnięcia, co poprawia komfort podczas biegu na dłuższych trasach przy zmiennych warunkach. Faktycznie to się sprawdza. Nawet po ulewnym deszczu wystarczyło kilkanaście minut biegu i kurtka była już sucha. To ważny aspekt!

Gdy przyjrzymy się kurtce od jej wewnętrznej strony, zobaczymy podklejone szwy. Oznacza to, że nie ma możliwości, aby kurtka przeciekała nam w najbardziej newralgicznych punktach. Jak przystało na kurtkę dedykowaną na ekstremalne warunki, posiada regulowany kaptur. Odblaskowe elementy na plecach zwiększają bezpieczeństwo podczas treningu, zwłaszcza po zmroku.

Kurtki takie jak AK Stormy Trail muszą stanowić kompromis między wagą, odchylanością i nieprzewiewnością. AK Stormy Trail przy rzęsistej ulewie nie będzie nas chronić tak dobrze, jak pancerny gore tex pro shell, będzie natomiast równie dobrze chronić nas przed wiatrem i zdecydowanie lepiej wyprowadzać wilgoć na zewnątrz. Uważam, że parametr nieprzewiewności jest najistotniejszą cechą tej kurtki - jeśli pogoda jest już zła na tyle, by nie biec w krótkim rękawku, wiatr będzie miał największy wpływ na wychłodzenie.

Fot. arch. Darek Gruszka

Używałem tej kurtki nie tylko podczas biegania, ale również podczas jazdy na rowerze. Służyła mi za ochronę od wiatru podczas górskich, bardzo szybkich zjazdów na szosie, jak również gdy złapała mnie rzęsista ulewa. W obu przypadkach kurtka sprawdziła się wyśmienicie. Atutem jej było również to, że zwinięta zmieściła mi się w niewielką torebkę rowerową, w której zazwyczaj trzymam tylko klucze, portfel i telefon...

Pełną wersję recenzji można przeczytać w serwisie www.ceneria.pl

http://www.ceneria.pl/The_North_Face_AK_STORMY_TRAIL_JACKET_ultra_lekka_kurtka_na_ultra_biegi,9743,444,0,1,I,informacje.html

Tekst: Darek Gruszka

Ceneria.pl

  • Darek Gruszka

Kto jest Kto? - Rafał Sławiński

Rafała chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Świetny alpinista, wspinacz lodowy i mikstowy. W zeszłym roku razem z Ianem Welstedem zdobyli dziewiczy K6 West. Wejście to zostało nagrodzone Złotym Czekanem.

Rafał Sławiński. Fot. Ian Welsted

DG: Data ur. i staż wspinaczkowy?

RS: Urodziłem się w 1967. Wspinam się od wczesnych lat 90-tych. Trudno mi powiedzieć dokładnie od kiedy, bo zaczynałem stopniowo.

Najlepszy OS w drytoolingu, oraz lodzie (Klasycznie-zimowo)?

W drytoolu M11+ (Rocky Mountain Horror Picture Show w znanym Cineplex), ale to było w zamierzchłych czasach (2003) i jeszcze z ostrogami. W lodzie nie wiem, czy kiedykolwiek robiłem więcej niż WI6+. W świeżym lodzie na własnej asekuracji jest to cholernie wymagające.

Najlepsze RP w drytoolu, oraz lodzie?

W drytoolu M12 (Piltdown Man w Haffner i Musashi w Cineplex). Na własnej w lodzie nie istnieje dla mnie pojęcie RP.

Jakie dziaby i raki?

To się zmienia. Obecnie dziaby BD Fuel i raki BD Stinger do 80% mojej wspinaczki.

Sponsorzy?

Arc'teryx, Black Diamond i Scarpa.

Rafał Sławiński na Nachtmahr. Fot. arch. Rafał Sławiński

Najlepsze miejsce na zawodach, meetingach drytoolowych?

Trzykrotnie pierwsze miejsce w Ouray na początku lat 2000. Pierwsze miejsce w Festiglace du Quebec. Obecnie już od ponad 10 lat nie biorę udziału w zawodach.

Jak zacząłeś przygodę z dziabami? Czy najpierw wspinałeś się latem, czy zimą?

Zacząłem, w pewnym sensie od dziab i czekana, bo pierwsze kroki we wspinaczce robiłem na nietrudnych, klasycznych drogach lodowych. Potem techniczne wspinanie w lodzie i skale poszło razem.

Rafał Sławiński na 10 KFG. Fot. Wojciech Lembryk / KFG

Niektórzy zimą wspinają się z musu, bo jest to dla nich alternatywa od sklejki, inni po prostu to lubią. A jaki jest twój ulubiony rodzaj wspinu? Co cię przy nim trzyma?

Lubie wszystko. Ta rozmaitość, od panelu po Karakorum, powoduje, że po blisko ćwierć wieku nadal się wspinam. Ale to prawda, że lubię zimę: lód, mikst, drytool, narty, nawet od czasu do czasu zimowe drogi alpejskie. Co jest dobre, bo zima w kanadyjskich Górach Skalistych, gdzie mieszkam, jest długa.

Co jest dla Ciebie najważniejsze we wspinaczce zimowej? Chęć przeżycia przygody, trudności, klimat zimy, czy może sława i kobiety;) ?

Trochę wszystkie powyższe. Przygoda, zimowy krajobraz i trudne wspinanie w takim otoczeniu.

<a target='_blank'  data-cke-saved-href='http://drytooling.com.pl/baza/ludzie/1060-rafal-slawinski' href='http://drytooling.com.pl/baza/ludzie/1060-rafal-slawinski' title='Rafał Sławiński - Biografia, ciekawostki, dokonania górskie, filmy' class='redlinker'>Rafał Sławiński</a> wspina się mikstowo na kluczowym wyciągu The Peach

Rafał Sławiński w akcji na kluczowym wyciągu Second Go at The Peach

Oczywiście nie możemy uciec od serii pytań w stylu "Naj", czyli jaki jest twój ulubiony rejon drajtulowy? Co ma takiego w sobie, że chcesz tam wracać?

Od paru lat rozwijamy z kolegą nowy ogródek, który nazywamy El Dorado. Nic specjalnego, ale jest "mój" i spędzam tam sporo czasu. Ma dwie zalety: jest blisko, więc mogę tam wyskoczyć nawet na popołudnie i w przeciwieństwie do wielu rejonów, nie ma tam wierconych dziur na dziaby i raki.

Abstrahując od możliwości materialnych, to na jaką górę najchętniej byś pojechał powspinać się? Co takiego ma ona w sobie?

Gasherbrum IV. Chyba jedna z najpiękniejszych i najtrudniejszych gór na świecie.

Rafał podczas prowadzenia lodowego wyciągu na K6 West. Fot. Ian Welsted

Najpiękniejsza droga, którą przeszedłeś? Co złożyło się na to, że zasługuje na to miano?

Trudno powiedzieć, było ich tyle. Z nowych dróg to może DTCB (8 wyciągów, M7) na Mt. Andromeda w Górach Skalistych. Zrobiliśmy drogę od strzału, ale niemal do końca nie mieliśmy pewności czy puści.

Sprzęt wspinaczkowy cały czas ewoluuje, umiejętności wspinaczy rosną. Jak myślisz w jakim kierunku w przyszłości pójdzie wspinaczka mikstowa?

Trudno mi powiedzieć, nie udzielam się za bardzo w najnowszych nurtach. Mam wrażenie, że trudny drytool i zawody odchodzą coraz bardziej od "prawdziwej" wspinaczki. Nie ma w tym nic złego, taka jest natura specjalizacji, ale powołując się na Wojtka Kurtykę, mam nadzieję, że w przyszłości mikst nie ograniczy się tylko do cyfry.

Ulubiony zestaw szpeju, który mógłbyś polecić każdemu?

Jak kto lubi. Jak już wspominałem, poza ogródkami mikstowymi wspinam się na BD Fuel i Stinger, i w butach Scarpa Phantom Guide. Ważne jest, żeby sprzęt dobrze działał w rożnych warunkach.

Sławiński Rafał na Spray ON

Rafał Sławiński w przewieszeniach Spray On. Fot. Rafał Sławiński

Podobno poza wspinaniem istnieją inne zainteresowania... Co najbardziej lubisz robić w wolnym czasie, gdy nie wspinasz się? (odpowiedź "czytam portale wspinaczkowe" nie jest prawidłowa)

Hmm, nie mam za bardzo czasu na inne zainteresowania. Życie rodzinne, praca na uniwersytecie, wspinanie i ot już, czas wypełniony.

Najtrudniejsza górska droga, którą pokonałeś? Jakie czynniki składały się na jej trudności? Zachęcasz, czy odradzasz jej powtórzenie?

Dogleg Couloir, nowa droga na pn. ścianie Mt. Chephren w Górach Skalistych. Dolna część nie jest specjalnie trudna, ale górne kominy oferują wymagający drytool, wyciąg po wyciągu. Mieliśmy kiepskie warunki, bo złapała nas burza śnieżna, ale w lepszych jak najbardziej polecam.

Jaka jest według Ciebie najlepsza rada dla początkujących (i nie tylko) łojantów zimowych.

Zdawaj sobie sprawę z potencjalnych konsekwencji tego co robisz, ale z drugiej strony jak wszystko jest OK to napieraj!

Co sądzisz o wycenach zimowych w Polsce. Czy uważasz, że trzeba by coś w nich zmienić?

Niestety, nie znam się.

Zima się już powoli kończy. Wrzucisz szpej do szafy i wrócisz w skałki. Czy może nie poddajesz się i jeszcze będziesz gdzieś szukał warunków do łojenia?

Pytanie o tyle na miejscu, że za mniej niż dwa tygodnie ruszam na Alaskę [ przyp. red. - Rafał na pytania odpowiedział 19 maja, więc gdy wy to czytacie, to on pewnie łoi ;)].

Seria "Kto jest Kto?"

Maciek  Ciesielski

Marcin  Księżak

Jan  Kuczera

Artur  Paszczak

Marcin "Flower"  Poznański

Jakub  Radziejowski

Marcin  Tasiemski

Wojciech Ryczer

Robert Nejman

Tomasz Klimczak

  • Damian Granowski

Alpy / Włoska Wysoka Droga (The Spagetti Route)

Kapitalna tura w masywie Monte Rosa, podczas której będziecie mieli okazję pokonać imponujące lodowce oraz zdobyć kilka czterotysięczników. Dobra kondycja i aklimatyzacja wymagane. Technicznie należy ona do bardziej wymagających tras z tej listy, dlatego polecana jest tylko zaawansowanym narciarzom (którzy muszą być również alpinistami). Noclegi w schroniskach na trasie.

Początek: Zermatt

Koniec: Zermatt

Czas trwania:  5-6 dni

Najlepszy termin: marzec-maj

Wymagana umiejętność poruszania się w terenie wysokogórskim

Narciarstwo przywyciągowe w pobliżu:

Zermatt (200 km przygotowanych tras narciarskich)

  • Damian

Peronin firmy Trek'n Eat – pierwsze wrażenia

Temat odżywiania w sportach outdoorowych jest bardzo szeroki. Wspinając się, chodząc po górach, zazwyczaj jemy za mało. Bo duży wysiłek, bo ciepło, albo zimno, itp. Pewnym remedium na tę sytuację mogą być preparaty Peronin firmy Trek'n Eat.

Opis producenta

Peronin zapewnia kompletne, wysokoenergetyczne pożywienie, uzupełnione bogatym spectrum witamin i minerałów. Jest doskonałą alternatywąk kiedy nie ma możliwości przygotowania pełnowartościowego posiłku. Dostarcza wszystkich niezbędnych składników i uzupełnia wydatki energii przy sportach, w których konieczna jest maksymalna wydajność organizmu. Jest niezastąpiony podczas długich wspinaczek, trekkingów oraz zimowych aktywnościach w górach.

Zawiera trójglicerydy o średniej długości łańcuchów kwasów tłuszczowych (MCT), które są wchłaniane przez organizm już po 6-7 minutach. W przeciwieństwie do tradycyjnego pożywienia, Peronin nie musi być trawiony w żołądku, lecz jest przyswajany niemal natychmiast, tym samym stanowi bezpośrednie źródło energii.

Naukowe badania pokazują, że w niekorzystnych okolicznościach (zmęczenie, zimno, stres, czy strach) ludzki organizm może wykorzystać tylko niecałe 60% kalorii, które są mu dostarczane. W przypadku Peroninu poziom wykorzystania dostarczonych zasobów energetycznych dochodzi do 96%.

Po spożyciu Peroninu nie następuje charakterystyczna po zwykłych posiłkach faza zmęczenia, organizmowi nie brakuje tlenu, jednocześnie zminimalizowane są wizyty w toalecie.

Peronin jest w postaci proszku, zawsze więc można go mieć przy sobie, jest łatwy w transporcie i w przechowywaniu. Aby przygotować proszek do spożycia potrzebna jest tylko woda, dzięki czemu pełnowartościowy i sycący posiłek może być przyrządzony w każdych warunkach. Dostępny jest w porcjach dla jednej lub dwóch osób, w trzech smakach: waniliowym, pomarańczowym i czekoladowym.

Od lat z powodzeniem jest stosowany w sportach ekstremalnych, wytrzymałościowych i długodystansowych. Sprawdza się w maratonach górskich i pustynnych, podczas zwodów triathlonowych Ironmen i dalekich wypraw, czyli wszędzie tam gdzie liczy się doskonała sprawność fizyczna, a wysiłek trwa długi okres czasu. Jego skuteczność potwierdzają takie osobistości świata ekstremalnych sportów jak Uli Steck czy triathlonista Jacqueline Uebelhart.

Peronin powstał jako specjalistyczna odżywka dla astronautów, która miała być lekkostrawna, szybka i prosta w przygotowaniu i spożyciu, a jednocześnie gwarantująca dużą dawkę energii. Preparat dla astronautów został zaadoptowany dla outdoorowych sportowców przez Roberta Peroni i niemiecka firmę Trekking-Mahlzeiten (obecnie trek’n eat).

Producentem Peroninu jest Trek’n Eat - lider na europejskim rynku żywności ekspedycyjnej i turystycznej. Trek’n Eat razem z marką Optimus należą do dużej szwajcarskiej firmy Katadyn.

Pierwsze wrażenia

Osobiście jestem wielkim zwolennikiem odżywek dla sportowców, które pozwalają uzupełnić niedobory w diecie podczas uprawiania wyczynowego sportu. Takie produkty są szybkie w przyrządzeniu (zalać wodą, wymieszać i gotowe), lekkie (proszek bez wody) i zbilansowane (optymalna zawartość węglowodanów i białek).

W tej samej kategorii znajduje się Peronin firmy Trek'n'Eat. Preparat jest dostępny na rynku polskim w trzech smakach: kakaowy, waniliowy i pomarańczowy. W opakowaniach 100 gramowych i puszkach 700 gram.

Sposób przyrządzania jest banalny. Zalewamy małą ilością wody, mieszamy i dolewamy resztę (łącznie 400 ml zimnej wody na 100 gram). Wymieszać i gotowe.

Mamy pełnowartościowy posiłek, w którym jest zawarte 19 gram białka, 56 g węglowodanów, 16 tłuszczu i cały pakiet witamin i składników mineralnych. Zwróćcie jednak uwagę, że same takie preparaty nie zastąpią dobrze zbilansowanej diety, wzbogaconej o warzywa i owoce. Czyli jak każdy taki preparat, Peronin jest uzupełnieniem naszej diety podczas uprawiania wysiłku.

Będzie na pewno dobrym dopełnieniem (albo zamiennikiem) batonów i żelów energetycznych.

Podsumowując produkt firmy Trek'n'Eat sprawdzi się wszędzie tam, gdzie potrzebujemy „szybkiej” energii, potraw łatwych w przenoszeniu i przede wszystkim lekkich.

Osobiście używałem go podczas wspinaczki skałkowej, ale czuję, że najlepsze efekty będzie można osiągnąć podczas wspinania w górach (mała waga, duża „kaloryczność”).

Najbardziej smakował mi Peronin o smaku waniliowym. Pomarańczowy, trochę mniej. Produkt szybko się rozdrabnia jeśli mamy specjalne zamykane pojemniki, którymi potrząsamy w trakcie mieszania. W przypadku gdy posługujemy się łyżką, musimy włożyć nieco energii ;).

Minusem jest „dość” wysoka cena (~18 zł), w porównaniu do innych odżywek dla sportowców.

Damian Granowski

  • Damian

Lampa kempingowa Mactronic LT-400L – 300 lumenów… i 12 dni nieprzerwanej pracy

Polski producent sprzętu oświetleniowego Mactronic wprowadził do oferty nową lampę kempingową – model LT-400L z serii Adventure Line. Dzięki zastosowaniu nowoczesnego panelu LED (zapewniającego jednolite światło o jasności 300 lumenów) i funkcji klasycznej latarki kierunkowej, urządzenie doskonale sprawdzi się nie tylko w czasie wyjazdu pod namiot, czy na ryby, ale również w domu, np. w czasie awarii energetycznej.

Lampę Mactronic LT-400L wyróżnia solidna, przemyślana konstrukcja, pozwalająca na używanie urządzenia na kilka sposobów. Możemy ją wykorzystać jako tradycyjne, stacjonarne źródła światła - np. do oświetlenia wnętrza namiotu lub dowolnego pomieszczenia. Co ważne, można to zrobić na dwa sposoby - stawiając lampę na jej stabilnej podstawie lub wieszając (np. u sufitu) za pomocą specjalnego haka.

Ale to nie wszystko – dzięki wbudowanej w górną część obudowy dodatkowej diodzie, lampy możemy użyć również jako klasycznej, ręcznej latarki, którą możemy precyzyjnie oświetlić pożądany obszar. Taki zestaw funkcji sprawia, że nowa lampa Mactronic doskonale sprawdzi się jako element ekwipunku każdego turysty – choć warto ją mieć również w domu, na wypadek np. awarii energetycznej czy klęski żywiołowej.

Nabywca modelu LT-400L ma do wyboru 3 podstawowe tryby pracy – światło o mocy 100%, 17% oraz pulsację. W trybie 100% lampa może pracować nieprzerwanie do 25 godzin, zaś w trybie 17% czas pracy wynosi nawet 300 godzin (czyli ponad 12 dni). Zasilanie zapewniają 3 baterie typu D; Urządzenie jest odporne na uszkodzenia mechaniczne – bez uszczerbku powinno znieść upadek z wysokości 1 m.

Ceną lampy Mactronic LT-400L ustalono na ok. 180 zł.

  • Informacja prasowa od dystrybutora

V MAS - Dziękujemy!

Dziękujemy wszystkim uczestnikom V Memoriału Andrzeja Skwirczyńskiego za udział i doskonałą atmosferę. W tym roku w zawodach wzięła udział rekordowa liczba 127 zespołów, które reprezentowały pełne spektrum podejścia do wspinania: od pełnego spokoju i dostojeństwa, czerpania przyjemności z rewelacyjnej pogody, aż po pełne zaangażowania sprawne zaliczanie kolejnych dróg. Wygrywał tradycyjnie każdy, kto znalazł w Memoriale to, co we wspinaczce najbardziej lubi.

Fot. Maciek Rabsztyn

Wyniki

Zainteresowani sprawdzili swoje wyniki już dawno temu na oficjalnej stronie Memoriału (link http://www.mas.kw.krakow.pl/wyniki-v-memorialu-andrzeja-skwirczynskiego/). Dla porządku podajemy skład podium w każdej kategorii z krótkim komentarzem.

 

Zespoły żeńskie

Miejsce 1 - Ilona Gawęda (KW Kraków) i Joanna Klimas (KW Kraków), 784

Miejsce 2 - Daria Krynicka (KW Wrocław / KKW Zawrat) i Olga Kosek (AKG Łódź), 675

Miejsce 3 - Natalia Terlecka (AVATAR) i Karolina Ośka (KS Korona), 643

Fot. Bartłomiej Klimas

Warto zauważyć, że gdyby Ilona z Asią były klasyfikowane w kategorii męskiej, zdobyłyby czwarte miejsce.

Zespoły męskie

Miejsce 1 - Paweł Kopta (KS Korona/KW Kraków) i Andrzej Marcisz (KS Korona), 1184

Miejsce 2 - Adam Pieprzycki (KW Kraków) i Robert Rokowski (KW Kraków), 1068

Miejsce 3 - Mikołaj Pudo (KW Kraków) i Damian Granowski (KW Kraków), 1019

Fot. Maciek Rabsztyn

Zwycięzcy zrobili 52 drogi. Zagęszczenie zawodników związanych z KW Kraków napawa organizatorów dumą. Podium w tej kategorii niezupełnie jednak odzwierciedla faktyczny stan rywalizacji - chodzą słuchy, że gdyby pewien zespół, którego występ został zakłócony wypadkiem, oddał kartę, wszystkie zespoły obecne na podium spadłyby o oczko niżej (mimo faktu, że feralny zespół wspinał się przez 1,5 godziny krócej od pozostałych).

Zespoły mieszane

Miejsce 1 - Olga Niemiec (Korona Kraków) i Jakub Ciemnicki (ŁKW), 973

Miejsce 2 - Bożena Kraszewska (Avatar) i Artur Kraszewski (Avatar), 745

Miejsce 3 - Angelika Miśkowska (KW Gliwice / SALEWA BLOCK / Fair-Climb) i Marcin Michałek (KW Gliwice), 603

Zespół Angeliki i Marcina w losowaniu zdobył również Nagrodę Specjalną, czyli sponsorowany przez firmę AMC przelot na finał Petzl RockTrip w Turcji.

Statystyki

Miłośnikom statystyk, porównań, zestawień, itp. polecamy natomiast krótki tekst i długą tabelkę z odnotowanymi przejściami poszczególnych dróg. (link: http://www.mas.kw.krakow.pl/lista-i-statystyki-drog-v-mas/) Możliwość sortowania tabelki w kilku opcjach może zapewnić Wam nieprzespaną noc... ;-)

Nagrody

Aby podkreślić, jak bardzo liczy się sam udział w tej imprezie, zdecydowaliśmy się poprosić naszych sponsorów o wiele drobnych nagród, tak aby każdy z zespołów miał szansę wylosowania atrakcyjnych fantów. Natomiast członkowie zespołów, kóre stanęły na podium otrzymali specjalne trofea w postaci grawerowanch pamiątkowych haków, a zwycięski zespół tradycyjnie otrzymał prawo do pierwszego przejścia i nazwania specjalnie przygotowanego projektu.

Wartość dodana

Po każdej edycji Memoriału w skałkach pozostaje coś, z czego skorzystać mogą wszyscy wspinacze. Reekipujemy drogi Skwira, przygotowujemy też całkiem nowe linie. W zeszłym roku udało nam się wymienić asekurację na większości dróg Andrzeja na Łysych, Witkowych i Sokołowych Skałach, które jeszcze tego wymagały. Dzięki temu w tym roku moce przerobowe KW Kraków zostały wykorzystane do przygotowania nowego sektora w Słonecznych Skałach (sic!). Na tyłach Szerokiego Komina powstało sześć całkiem nowych linii i wyremontowano tam jedną starą, zapomnianą drogę. Topo sektora zostanie opublikowane jak tylko zwycięzcy otworzą znajdującą się w nim drogę-nagrodę.

Zmiany, zmiany, zmiany

W całej maszynerii Memoriału są elementy działające lepiej  gorzej. Z roku na rok staramy się ją udoskonalać. W tym roku po raz pierwszy nad przebiegiem zawodów czuwało jury złożone z osób nie zaangażowanych w przygotowanie zawodów. Serdecznie dziękujemy członkom jury: Rafałowi Nowakowi, Tomaszowi Ręgwelskiemu i Piotrowi Sztabie.

Choć Memoriał Skwira z założenia jest imprezą “pełzającą” po różnych lokalizacjach, to po raz drugi z rzędu gościliśmy na skałach w otoczeniu Doliny Szklarki. Z pewnością przyczyniły się do tego bardzo pozytywne relacje z włodarzami Jerzmanowic i miejscową jednostką Ochotniczej Straży Pożarnej, opracowane topo, przygotowane drogi wspinaczkowe. Bez wątpienia nadszedł czas na zmianę lokalizacji, pomysłów jest wiele, ale  jedno jest pewne - dróg musi być dużo!

Wypadek, któremu uległ Jacek Zaczkowski, jeden z najbardziej doświadczonych uczestników Memoriału, dał nam wszystkim wiele do myślenia. Co więcej, obserwacja operacji sprzętowych wykonywanych przez niektórych zawodników uświadamia, że jakaś siła wyższa zapewnia nam regularnie nie tylko dobrą pogodę... Jest jeszcze zbyt wcześnie, żeby mówić o konkretach, ale krok w stronę minimalizacji ryzyka jest na Memoriale nieunikniony. Jeśli więc planujecie start w kolejnym MASie, to zainwestujcie w kaski i ćwiczcie przewiązywanie przez ringi zjazdowe. Trzymajmy też kciuki za szybką i pomyślną rekonwalescencję Jacka, tak abyśmy w komplecie spotkali się w 2015 r.

Ankieta

Uczestników Memoriału poprosiliśmy o podzielenie się opiniami na temat tegorocznych zawodów i sugestiami na przyszłość. Ankieta dostarczyła nam dużo cennych informacji, ale zestawienie niektórych opini pochodzących od różnych osób pokazuje, że wszystkim i tak nie uda się dogodzić. Gdybyśmy chcieli zorganizować kolejny MAS w innym rejonie z większą ilością dróg kierując się Waszymi wytycznymi, to miejscem następnej edycji musiałoby być chyba Arco.

- Ograniczenie ilości zespołów pomogłoby uniknąć tłoków.

- Zespołów może i było dużo, ale nie mieści mi się w głowie, że mógłby przejść pomysł ograniczenia ich liczby.

 

- Nie podobał nam się brak możliwości zobaczenia punktacji za drogi przed zawodami.

- Obczajanie punktacji w biegu i inne emocje - to sprawia, że już tydzień przed tegorocznymi zawodami byłem tak podjarany, że nie umiałem zasnąć.

 

- Nie podobał mi się sposób losowania nagród - nie trzymał w ogóle napięcia.

- Fajna nowa formuła przyznawania nagród.

 

- Podobało mi sie, ze wszyscy byli bardzo mili!

- Były zespoły, które bezczelnie wykorzystywały innych.

 

- Bardzo fajnie, że odbyło się w słonecznych.

- Na pewno nie powinien to już być obszar ostańców jerzmanowickich.

 

- Dla nas ilość dróg była w sam raz, a wybierając Słoneczne jako obszar działania nie doświadczyliśmy tłoku.

- W Łysych były spore korki toteż jednak dróg wydaje się za mało.

 

- Mniej nagród!

- Nagród nigdy dość!

 

Z innych ciekawostek:

- Zakazanie rowerów - odpada.

- “Nie ma nas na żadnym zdjęciu” - z naszych obserwacji wynika, że istnieją pewne elementy gwarantujące znalezienie się na zdjęciach: ubranie kolorowych leginsów, wspinanie bez koszulki, znalezienie ładniejszego partnera lub ostatecznie, zajęcia miejsca na podium. A tak serio, to nie wierzymy, że ktoś może mieć aż takiego pecha, żeby nie znaleźć się na żadnym z 879 zdjęć z V MAS w galeriach na stronie KW. (link: http://kw.krakow.pl/media-klubowe/galeria/memoria-andrzeja-skwirczyskiego/v-edycja.html). Zapraszamy również do oglądania galerii zdjęć zamieszczonych przez uczestników na naszym profilu fb (link: https://www.facebook.com/MemorialAndrzejaSkwirczynskiego).

Jeżeli macie talent i chęć - zapraszamy do publikowania waszych relacji i zdjęć z Memoriału na stronie KW Kraków. Zainteresowanych prosimy o bezpośredni kontakt z organizatorami.

Zawody nie odbyłyby się bez sponsorów, partnerów i patronów medialnych, dlatego prosimy was o chwilę zadumy nad paskiem sponsorskim. Zapraszamy do udziału za rok.

Wojtek Bieniek, Maciek Chmielecki

KW Kraków

  • Wojtek Bieniek, Maciek Chmielecki