Log in
    

Reklama - pod menu głównym, strona główna

Okno na zimę czyli Vysoké Tatry - zimná sezóna 2014

Jest tak zimno, że śmiało mogę podsunąć do poczytania podsumowanie zimy w Tatrach Wysokich, które przesłał mi Ivan Žila. Jest po Słowacku i przedstawia zimę w dużym skrócie, ale warto się zapoznać dla porównań. Wkrótce zamieszczę swoje, obs...zerniejsze podsumowanie, jak tylko ukaże się ono w "Górach". Póki co w krótszej wersji, jest ono dostępne w ostatnim numerze "Tatr".

http://tatry.przejscia.pl/pl/node/1013

Szczegóły niektórych z zimowych przejść znajdziecie w artykułach na:
www.tatry.przejscia.pl

  • Adam Śmiałkowski

Teva Hurricane III - funkcjonalny minimalizm

Kiedyś ktoś powiedział: „Koń jaki jest, każdy widzi”. I… na tym zakończył swój głęboki wywód na temat wyglądu konia. Wydawałoby się, że klasyczny sandał również nie wymaga zbyt szczególnego opisu. Okazuje się jednak, że tak samo jak w przypadku konia, tak i sandała, liczą się istotne detale.

Zależało mi na możliwie lekkich minimalistycznych sandałach, a jednocześnie dobrze trzymających  stopę. Wybór padł na sandały marki Teva – model Hurricane III.

 
Hurricane III - najbardziej klasyczny sandał.
Fot. Ceneria.pl

Wizualnie to najbardziej klasyczny sandał. Zależało mi jednak nie na wyglądzie, a na wartościach „użytecznych”. Jak na razie – po kilku tygodniach intensywnego użytkowania – sandały całkowicie spełniają moje oczekiwania. 
Do jakich celów chciałem używać tego typu obuwie? Przeważnie półbuty przestaję nosić już na początku kwietnia. Gdy tylko pogoda z zimowej zamienia się na wiosenną, przychodzi czas na zabudowane sandały marki Keen. Gdy jednak robi się już bardzo gorąco, Keeny wydają mi się zbyt mało przewiewne – wtedy właśnie zaczym nosić paskowe minimalistyczne sandały. Na wysokie temperatury, począwszy od 25-30 stopni Celsjusza, to chyba najbardziej odpowiednie obuwie. Biorę je również na wszelkie wyjazdy górskie i podróżnicze niezależnie od pory roku. Moje wiosenno-letnie „obuwie wyprawowe” składa się zazwyczaj z dwóch elementów: normalnych butów lub zabudowanych sandałów Keen oraz możliwie najlżejszych sandałów, czyli np. Hurricane Tevy. 
 

Dlaczego warto je mieć na każdym wyjeździe? Sprawdzają się jako obuwie zamienne w pomieszczeniach. Zimą to drugi but na schronisko czy hostel. Lekkie sandały są zbawieniem dla naszych stóp po długiej wędrówce w butach trekkingowych. Nie wyobrażam sobie nie mieć ich na sobie, wypoczywając w schronisku lub namiocie po całodziennej wyczerpującej wędrówce. Możemy w nich spokojnie wejść pod prysznic. Hurrcane Tevy szybko schną, a my mamy pewność, że nie przywieziemy czegoś dodatkowego z wyjazdu na swoich stopach. Sandały takie sprawdzają się też podczas przepraw przez strumienie górskie. Nie musimy wtedy ściągać obuwia podczas przepraw. Poza tym chodzenie po nierównym kamienistym podłożu jest bardziej komfortowe w sandałach niż bosą stopą.

Tevy Hurricane bardzo dobrze trzymają się stopy. Charakterystyczny dla wszystkich sandałów Teva system pasków utrzymuje stopę w miejscu za pomocą czterech punktów zaczepienia i taśm bocznych. Paski regulowane są w dwóch miejscach – przy palcach i kostce. Nie ma regulacji na pięcie. Tylny pasek posiada wszytą miękka wyściółkę, która zapobiega otarciom pięty. To bardzo istotne, jeśli latem chodzimy bez skarpet. Bieżnik nie jest zbyt agresywny, ale został tak wyprofilowany, by zapewnić komfort i amortyzację podczas chodzenia. Wewnątrz podeszwa posiada wentylację, dzięki czemu stopa lepiej „oddycha” i tak się nie poci. Z tyłu guma podeszwy zagina się lekko w górę, by chronić naszą piętę.

Kiedyś siedząc przy piwie z przyjaciółmi toczyliśmy dyskusje, które sandały są najmniej uciążliwe pod względem nieprzyjemnych zapachów. Doświadczenia znajomi mieli różne, a dyskusja była zażarta. Teraz mógłbym zabrać głos, dodając swoją opinię o sandałach marki Teva. Po kilku tygodniach noszenia całymi dniami sandały nie śmierdzą. Ani razu żona nie kazała mi ich wyrzucać na zewnątrz. To mocny argument. Myślę, że zawdzięczamy to antybakteryjnemu dodatkowi o nazwie Microban Zinc. Powstrzymuje on rozwój grzybów i bakterii, a tym samym zapobiega przykremu zapachowi. Podobno Microban Zinc nie zmywa się i nie ściera. Oby tak było. Zobaczymy, jak będzie się zachowywał po kilku latach użytkowania.

Całość testu znajdziecie na Ceneria.pl

  • Kamila Gruszka / Ceneria.pl

Ku nowym terenom wysokogórskim

Klub Wysokogórski Kraków w latach 1960–77 odegrał przodującą rolę w eksploracji gór wysokich, wówczas jeszcze prawie nieznanych. Wokół Klubu Wysokogórskiego i z niego rozrosło się krakowskie środowisko ludzi, którzy poprzez różne stowarzyszenia w Krakowie i w województwie inicjowali i realizowali wyprawy określane wówczas jako egzotyczne. W same tylko góry Hindukusz na 76 polskich wypraw, środowisko krakowskie przeprowadziło 23, w tym sam Klub Wysokogórski Kraków 7 dużych wypraw. Sukcesy odniesione w eksploracji  alpinistycznej sportowej, poznawczej i na polu dokumentowania tej działalności, postawiły nas w czołówce, szczególnie w odniesieniu do Hindukuszu Wysokiego, grupy górskiej Hindukusz Munjan w Hidukuszu Środkowym, gór Kohe Wakhan należących do Pamiru i gór Elburs w Iranie.

Względy polityczne po roku 1978 wyłączyły Hindukusz z dalszego pola zainteresowania, a przeniosły go na Himalaje i Karakorum na najwyższe wzniesienia tych gór. Wyprawy takie stały jednak poza możliwościami krakowskiego środowiska. Czołówka krakowskich taterników mogła włączać się w centralnie organizowane wyprawy Klubu Wysokogórskiego a potem Polskiego Związku Alpinizmu. Także w wyprawy organizowane przez stowarzyszenia i kluby o dużych możliwościach finansowych. Brakło więc silnej motywacji do organizacji własnych wypraw. Wielki postęp w technice wspinaczkowej a za tym idąca realizacja ekstremalnych celów wspinaczkowych na najwyższych urwiskach Himalajów, Karakorum i w innych jeszcze do niedawna odległych, egzotycznych obszarach jak np. Antarktyda czy Grenlandia, stworzyło przekonanie, że dla adeptów alpinizmu i osób bez wysokich aspiracji wspinaczkowych, nie ma już godnych celów w wysokich górach poza trekkingiem. Musiał więc minąć pewien okres czasu, by dopiero na początku XXI wieku młode pokolenie taterników skierowało swoją uwagę na niższe góry, ale jeszcze mało poznane, z wieloma „dziewiczymi” szczytami, owiane pewną tajemniczością, mimo ogromnego postępu w satelitarnym obrazowaniu Ziemi, w tym terenów wysokogórskich.

Uprzytomniło to młodym, że zdobywanie tych niższych dziewiczych szczytów może tak jak dawniej, dawać dużą satysfakcje zdobywcom i mieć znaczenie dla Klubów Wysokogórskich, mimo braku boiskowego charakteru ogarniającego obecnie też sport wspinaczkowy. Przytoczę tu wypowiedź Mariana Bały: „Cieszy mnie szczególnie jako miłośnika gór wysokich, odległych, mało poznanych, pojawienie się w Klubie Wysokogórskim – Kraków grupy młodych wspinaczy, którzy zainteresowali się wyprawami. Naprawdę wspaniałe jest to odkrywanie nowych terenów wspinaczkowych”. Wymienię tu kilka takich celów zrealizowanych przez samodzielne grupy taterników skupionych w Klubie Wysokogórskim Kraków.

Honboro Peak, źródło: wspinanie.pl

Wyprawa Łukasza Depty, Wojciecha Kozuba i Andrzeja Głuszka w 2007 roku uwieńczona bardzo śmiałym i trudnym technicznie wejściem na SW wierzchołek (6430 m) do tego czasu nietkniętego, wybitnego masywu Honboro Peak (6459 m), oraz dodatkowo na dwa inne szczyty z pogranicza grup górskich Shigar Mountains i Honboro Mountains. Był to teren Karakorum zupełnie jeszcze nie eksplorowany przez alpinistów.

Podjęta przez Łukasza Deptę z Piotrem Sztabą i Andrzejem Głuszkiem w 2010 roku próba wejścia na wybitną, monolityczną turnię Changi Tower (c.6500 m). Nazwa nadana przez Austriaków w 1970 roku podczas ich pierwszego wejścia na pobliski K6 (7281 m). Przez bardzo wiele lat turnia ta wznosząca się nad Lodowcem Lachit była zupełnie niedostępna, a jej nazwa przeniesiona została na inną turnie nad Dolina Nangmah. Wyprawa krakowska choć bez sukcesu, postawiła „milowy krok” w rozpoznaniu drogi dostępu do tej turni i przybliżyła ją środowiskom alpinistycznym.

Changi Tower, źródło: wspinanie.pl

W 2011 roku Klub Wysokogórski Kraków w składzie Maciej Chmielecki, Jakub Gałka, Piotr Picheta i Mikołaj Pudo podejmuje eksplorację otoczenia lodowca Sath Marau Glacier w Zachodnim Karakorum. Lecz nie tylko góry Karakorum stały się celem krakowskich taterników. Jeszcze w 2010 roku zostaje przeprowadzona wyprawa KW Kraków w góry Tien Shan, w mało wyeksplorowaną  a przy tym bardzo ciekawą grupę górską Kokshaal Too. Oktawian Cież, Jakub Gałka, Piotr Picheta, Tomasz Owerko, Mariusz Norwecki i Jakub Wrona dokonują w otoczeniu dotąd nieodwiedzanego Lodowca Dzhirnagaktu 12 wejść szczytowych o wysokościach od 4300 do 5370 metrów.

alt

fot. Jakub Gałka - nasz obóz na lodowcu u podnóża Koti Chok

źródło: Batura Muztagh Pakistan 2011

Zapadnyj Koksaal Tau według atlasu: „The World Atlas” Second Edition, Moscow 1967, a Western Kokshaal – Too  według mapy AMG wydanej przez American Alpine Journal w skali 1:150 000, swoim alpejskim, półpustynnym krajobrazem, surowym klimatem i znaczna dzikością i dużą ilością szczytów nietkniętych stopą ludzką, skłonił krakowskich taterników do ponownego przeprowadzenia tam wyprawy w 2014 roku. Tym razem obierając za cel Pik Kosmos (5942 m) drugi najwyższy szczyt w tej grupie górskiej. Wprawdzie w Rosji komisja badająca wypadek wyprawy rosyjskiej na ten szczyt w 1998 roku, uznała próbę wejścia za pełny sukces, to jednak pozostaje faktem, że wycofującemu się zespołowi pozostało około 100 do 150 m łatwego dość terenu do wejścia na sam szczyt.

Zdjęcie z wyprawy z 2010 roku. Źródło: Pik Kosmos 2014

Wejście na sam wierzchołek jak i rozległość masywu z wieloma możliwościami rozwiązań alpinistycznych na nim, stanowi na pewno bardzo interesujący cel alpinistyczny, wymagający dużego doświadczenia, rozsądku i dojrzałości u uczestników podejmujących takie poważne zadania. Inicjatywa przeprowadzenia tej wyprawy przez członków Klubu Wysokogórskiego Kraków jest bez wątpienia godna uznania i wsparcia przez sponsorów z Regionu Małopolska.

Dla członków wyprawy Pik Kosmos 2014, Jerzy Wala, instruktor alpinizmu – senior.

------------------------------------------------------

Słów kilka o wyprawie

Termin wyprawy

Wyprawa rusza 27.07.2014 i będzie trwać do 01.09.2014.

Cel wyprawy

Pik Kosmos (5940 m), zwany również Pikiem Schmidta, to drugi najwyższy po Piku Dankova szczyt w zachodnim Kokszał Tau. Zlokalizowany jest on w grani głównej pasma, i z uwagi na znaczne trudności w dotarciu do jego podstawy, stanowi poważny cel alpinistyczny. Trudności potęgują również: surowy klimat, brak okolicznych mieszkańców, silne zlodowacenie oraz północna wystawa ściany, którą prawdopodobnie prowadzona będzie akcja górska.

  • Celem wyprawy Kosmos 2014 jest pierwsze wejście w ogóle oraz pierwsze polskie wejście na drugi pod względem wysokości szczyt (w paśmie Zachodniego Kokszał Tau), o nazwie Pik Kosmos (również zwany jako Pik Schmidta; 5942 m).

  • Eksploracja i wspinaczka na dziewicze pięciotysięczniki w grani głównej Kokszał Tau, które z racji potężnego sąsiada (Pik Dankova), i zarazem znacznego od niego oddalenia, prawdopodobnie nie były celem poprzednich wypraw (również celem aklimatyzacyjnym).

  • Sporządzenie dokumentacji zdjęciowej i nakręcenie materiału filmowego.

Uczestnicy i organizatorzy

Wyprawa organizowana jest przez markę odzieżową Climbe (www.climbe.pl) oraz Klub Wysokogórski Kraków (www.kw.krakow.pl). W skład wyprawy wchodzą: Wojciech Anzel, Jakub Gałka, Katarzyna Kowalska, Hubert Lipczyński, Bogumił Pawlak, Piotr Picheta, Radosław Robak.

Strona www wyprawy: www.kosmos2014.kw.krakow.pl

Fan Page wyprawy: https://www.facebook.com/WyprawaKosmos201

Strona wyprawy na google+ :

https://plus.google.com/u/0/b/110794372679972327536/110794372679972327536/posts

Partnerzy wyprawy

  • Jerzy Wala i Piotr Picheta

Jan Długosz - prawdziwy "Pokutnik"

Dziś mija 52 rocznica śmierci Jana Długosza. Postać o której każdy adept taternictwa zapewne słyszał. Poniżej przedstawiamy sylwetkę tego wybitnego polskiego wspinacza.

Jan Długosz i Chris Bonington przed Trudną Rysą, podczas próby zakończonej niepowodzeniem (fot. Jan Mostowski)

Jan Długosz i Chris Bonington przed Trudną Rysą, podczas próby zakończonej niepowodzeniem. Fot. Jan Mostowski

Jan Długosz, zwany "Palantem"  był najwybitniejszym polskim wspinaczem swoich czasów. Przejścia wyprzedzające swoje czasy, a do tego piękne opowiadania które zostawił po sobie sprawiły, że zapewnił sobie miejsce w histori polskiego wspinania.

Data i miejsce urodzenia: 12 lipca 1929, w Warszawie

Data i miejsce śmierci: 2 lipca 1962, Kościelec w Tatrach

Biografia

Jan DługoszW latach 1950. Jan Długosz, wśród kilkuset swoich wspinaczek, dokonał kilku skrajnie lub nadzwyczaj trudnych pierwszych wejść w Tatrach, w tym zimowych, szczególnie w basenie Morskiego Oka. Wymienić należy przede wszystkim: pierwsze wejście lewa częścią północno-wschodniej ściany Kazalnicy Mięguszowieckiej (z Czeslawem Momatiukiem, 19-21 lipca 1955); pierwsze wejście środkiem ściany Mnicha, tzw. Wariant „R” (z Andrzejem Pietschem, 12-13 października 1955); pierwsze zimowe wejście środkiem północno-wschodniej ściany Kazalnicy Mięguszowieckiej (z Czesławem Momatiukiem, Andrzejem Pietschem i Marianem Własinskim, 6-8 marca 1957); pierwsze samotne wejście zimowe Północna ściana Wielkiego Szczytu Mięguszowieckiego (28 marca 1957); pierwsza direttissime do sanktuarium Kazalnicy (z Maciejem Popko, 15 lipca 1958); pierwsze wejście zimowe na Buczynowa Strażnice Kominem Pokutników (z Ryszardem Berbeka, Maciejem Baranowskim i Zdzisławem Jakubowskim, 19 marca 1958).

Pierwsze przejście Wariantu R na Mnichu

Pierwsze przejście Wariantu R na Mnichu. Fot. Jan Długosz

W trakcie tych przejść Długosz i partnerzy (zwł. Momatiuk) wprowadzali w Tatry nowatorskie techniki i taktykę, uznawane czasem za kontrowersyjne, lecz wówczas niezbędne dla postępu. Np. osadzali nity (kilkanaście na Kazalnicy oraz wywiercili 3 otwory na nity w gładkiej płycie na Mnichu latem 1955 – później już tej techniki Długosz zaniechał), stosowali słynne "jedynki" (znane od 1955 także w słowackiej części Tatr, ale opatentowane wiele lat potem na Zachodzie przez strony trzecie), zaś zimą 1957 na Kazalnicy zastosowali poręczowanie.

Kilkakrotnie wspinał się w Alpach. Powtórzył dwa skrajnie trudne przejścia (Petit Dru zachodnia ściana; Le Grand Capucin wschodnia ściana) a w dniach 27-29 sierpnia 1961 wraz z Anglikami Chrisem Bonnigtonem, Donem Whillansem i Ianem Clough'em dokonał pierwszego wejścia na Mont Blanc środkowym Filarem Freneya. był to ostatni nierozwiązany wielki problem wspinaczkowy w Alpach, najwyższa i najodleglejsza ściana stopnia VI (skrajnie trudna) w Europie. Pod koniec lat 50. Jan Długosz wspinał się także w Kaukazie i w Pirynie. (wówczas nie było jeszcze polskich wypraw w Hindukusz, nie mówiąc już o Himalajach.)

Długosz interesował się literaturą, malarstwem, muzyka i filmem; był utalentowanym pisarzem, zafascynowanym walka z samym sobą w górach, metafizycznym obcowaniem z wszechobecna tam w mgnieniu oka śmierci.
Najsłynniejszym jego dziełem jest zbiór opowiadań "Komin Pokutników" (wydany już po jego śmierci). Pozycja obowiązkowa dla każdego fana gór. Wartym przeczytania jest też "Flirt z Czarną Panią".

Komin Pokutników

2 lipca nadzorował na Zadnim Kościelcu (2160 m) treningi wspinaczkowe komandosów. Ostatni raz widziano go na łatwej grani, zmierzał od jednej ćwiczącej grupy do drugiej. Gdy nie wrócił do schroniska, rozpoczęto poszukiwania, ciało znaleziono u podnóża 80-metrowej ściany w żlebie Drewnowskiego. Na grani widniał ślad po wyrwanym kamieniu. Zapewne kamień był obluzowany, Długosz przypadkowo na nim stanął, stracił równowagę i spadł. Wypadek, którego nikt nie widział, był jednak nieprawdopodobny, mało kto wierzył, że tak genialny wspinacz, tracąc równowagę w łatwym terenie, nie zdążył uchwycić się ściany. Zaczęły więc powstawać fantastyczne plotki - że ktoś go śledził, zrzucił na niego kamienie, że Długosz spotkał się na Kościelcu z kimś znajomym, kto go zepchnął.

Dokonania górskie

Tatry

  • 1949, 18 kwietnia - Świnica, I wejście zimowe pn. filarem. Partner: M. Gajewski.
  • 1949, 24 sierpnia - Cubryna, I wejście środkiem pn.-zach. ściany. Partner: P. Vogl.
  • 1950, 24 lipca - Cubryna, I wejście prawą częścią pn.-zach. ściany. Partner: N. Gorska, O. Gorska i T. Jurkowska.
  • 1950, 2 sierpnia - Żabi Szczyt Niżni - Wejście "Granią Apostołów" z rozwiązaniem kilku nowych wariantów. Partner: O. Gorska.
  • 1950, 22 sierpnia - Mięguszowiecki Szczyt, przejście pn.-wsch. grzędy z nowym wariantem (bliżej ostrza filara, WHP 890N). Zespół: Jan Długosz, A. Biliński
  • 1951, sierpień - Zawratowa Turnia, nowa droga pn.-zach ścianą. Zespół: Jan Długosz, H. Sobocińska, J. Kot.
  • 1951, 6 września - Wyżnia Mnichowa Przełączka. I wejście wprost kominem Stanisławskiego. Zespół: Jan Długosz, K. Filk
  • 1951, 7 września - Świstowa Czuba. I wejście lewą cześcią ściany. Zespół: Jan Długosz, A. Hrebenda
  • 1951, 14 września - Granaty, IV wejście kominem Drege'a. Zespół: Jan Długosz, A. Hrebenda
  • 1951, 16 września - Kościelec, II wejście zach. ścianą kominem Świerza. Zespół: Jan Długosz, Tadeusz Nowicki.
  • 1952, 16 sierpnia - Buczynowa Strażnica. Wejście Kominem Pokutników. Zespół: Jan Długosz, A. Wala, J. Wala.
  • 1953, 12 kwietnia - Mięguszowiecki Szczyt. II wejście zimowe środkiem pn. ściany (direttissimą). Zespół: Jan Długosz, A. Skoczylas
  • 1953, 16-17 kwietnia - Mięguszowiecki Szczyt Pośredni. I przejście zimowe pn. ściany drogą Świerza. Zespół: Jan Długosz, W. Komusiński, A. Skoczylas, J. Strojny
  • 1953, 21-23 kwietnia - Kazalnica Mięguszowiecka. I przejście zimowe prawej strony pn.-wsch. ściany drogą Korosadowicza. Zespół: Jan Długosz, W. Komusiński
  • 1953, lipiec - Wołowa Turnia. II przejście pn. ściany drogą Worwy. Zespół: Jan Długosz, H. Jodłowski, J. Dej, B. Wiśniowski
  • 1953, 18-19 lipca - Minich, I wejścied ściśle pn.-wsch. kantem. Zespół: Jan Długosz, A. Grabianowski, Z. Skoczylas, M. Stefański
  • 1953, sierpień (3 dni) - Grań kotliny Morskiego Oka - I przejście od Opalonego Wierchu po Żabią Czubę. Zespół: Jan Długosz, H. Jodłowska
  • 1954, 25 kwietnia - Zawratowa Turnia, I wejście zimowe pn.-wsch. ścianą. Zespół: J. Honowski, S. Kozłowski, J. Mitkiewicz
  • 1954, 20 września - Szpiglasowy Wierch. I wejście wsch. filarem. Zespół: B. Berchat, Jan Długosz, J. Pilitowski
  • 1954, 25 września - Zamarła Turnia. Prostowanie drogi Siedleckiego na pd.-wsch. ścianie. Zespół: Jan Długosz, J. Pilitowski
  • 1955, 25-26 luty - Grań doliny Pańszczycy. I przejście zimowe. Zespół: Jan Długosz, J. Strojny, A. Wilczkowski, Z. Tumiłowicz, J. Serafin, J. Politowski
  • 1955, 19-21 lipca - Kazalnica Mięguszowiecka. I wejście lewą częścią pn.-wsch. ściany. Zespół: Jan Długosz, Czesław Momatiuk.
  • 1955, 7 września - Mnich. Wejście wsch. ścianą drogą Łapińskiego. Zespół: A. Bilczewski, Jan Długosz.
  • 1955, 11 września - Kolowy Czubik (Velky hrb, 2210m). I wejście pn.-zach. grzędą. Zespół. Jan Długosz, M. Skroczyńska, A. Puskas
  • 1955, 21 września - Mały Kieżmarski Szczyt. Wejście pn. ścianą. Zespół: Jan Długosz, Andrzej Pietsch
  • 1955, 22 września - Łomnica. Wejście zach. ścianą przez "Hokejkę". Zespół: Jan Długosz, Andrzej Pietsch
  • 1955, 14-15 sierpnia - Mnich. I wejście środkiem wsch. ściany (Wariantem R). Wcześniejsze próby z J. Walą i A. Bilczewskim. Zespół: Jan Długosz, Andrzej Pietsch
  • 1956, 6-7 stycznia - Cubryna. I wejście zimowe lewym filarem, pn.-wsch. grzędą, drogą Vogla. Zespół: Jan Długosz, Andrzej Pietsch, R. Śledziewski, J. Żukowski
  • 1956, 28-31 marca - Mięguszowiecki Szczyt. I wejście zimowe pn.-wsch. grzędą. Zespół: Jan Długosz, Andrzej Pietsch
  • 1956, 31 sierpnia - Żabia Turnia Mięguszowiecka. III wejście środkiem pn. ściany. Zespół: Jan Długosz, M. Popko.
  • 1956, 2 września - Kościelec. VI wejście zach. ścianą, drogą Dziędzielewicza. Zespół: Jand Długosz, M. Popko
  • 1956, 10 września - Galeria Gankowa. Wejście pn. ścianą, drogą Stanisławskiego. Zespół: Jan Długosz, J. Pilitowski.
  • 1957, 6-8 marca - Kazalnica Mięguszowiecka. I wejście zimowe środkiem pn.-wsch. ściany. Zespół: Jan Długosz, Czesław Momatiuk, Andrzej Pietsch, Marian Własiński.
  • 1956 - Niżne Rysy. Samotne wejście zimowe pn.-wsch. ścianą
  • 1957, 28 marca - Mięguszowiecki Szczyt. Samotne wejście zimowe pn. ścianą.
  • 1953, 28 lipca - Kocioł Kazalnicy (tzw. Sanktuarium). I wejście od dołu. Zespół: Jan Długosz, M. Popko
  • 1959, 28 luty - Granaty. III wejście zimowe kominem Drege'a. Zespół: Jan Długosz, M. Baranowski.
  • 1959, 19 marca - Buczynowa Strażnica. I wejście zimowe Kominem Pokutników. Zespół: Jan Długosz, M. Baranowski, R. Berbeka, Z. Jakubowski
  • 1959, 21 marca - Kościelec. Wejście zimowe zach. ścianą, kominem Świerza. Zespół: Jan Długosz, R. Berbeka.
  • 1959, 27 marca - Wołowa Turnia. I wejście zimowe kominem Stanisławskiego. Zespół: Jan Długosz, M. Baranowski, R. Berbeka, J. Biederman
  • 1959, 4 kwietnia - Wołowa Turnia. I wejście zimowe środkiem pn. ściany. Zespół: Jan Długosz, R. Berbeka, J. Biederman, J. Panfil
  • 1959, kwiecień - Mięguszowiecki Szczyt. Wejście zimowe wsch. ścianą, drogą Świerza. Zespół: Jan Długosz, J. Biederman, J. Panfil
  • 1959, 20 kwietnia - Żabi Szczyt Niżni. I wejście zimowe środkowym filarem pn.-zach. ściany. Zespół: R. Berbeka, Jan Długosz, Z. Jurkowski, A. Nowacki
  • 1960, 2 listopada - Źółta ściana. Wejście drogą Cagasika. Zespół: Jan Długosz, J. Hierzyk
  • 1951, 15 kwietnia - Grań Kasprowy Wierch-Wołoszyn. Przejście zimowe. Zespół: Jan Długosz, Andrzej Skoczylas.
  • 1961, 27 kwietnia - Galeria Gankowa. I polskie wejście zimowe kominem Łapińskiego w pn. ścianie. Zespół: Jan Długosz, Z. Jurkowski.

Alpy

  • 1957, 31 lipca-2 sierpnia - Petit Dru. VIII wejście zach. ścianą. Zespół: Stanisław Biel, Jan Długosz, Czesław Momatiuk.
  • 1960, 22-23 sierpnia - Le Grand Capucin - Wejście wsch. ścianą drogą Bonattiego. Zespół: Jan Długosz, Czesław Momatiuk
  • 1961, 25 lipca - Eiger. Wejście od pd.-zach. i zach. granią. Zespół: Jan Długosz, Czesław Momatiuk
  • 1961, 27-29 sierpnia - Mont Blanc. I wejście środkowym Filarem Freney. Zespół: Chris Bonington, Jan Długosz, Ian Clough, Don Whillans

Kaukaz

  • 1958, 31 VII - Pik Szczurowskiego. Wejście pd.-wsch. granią. 11 osobowa grupa
  • 1958, 8-9 VIII - Ullu-tau-Czana. VIII wejście środkiem pn. ściany. Zespół: K. Berbeka, Jan Długosz, A. Fiedorow, E. Liskow, Jan Mostowski, A. Sidwa
  • 1959, 4 VII - Baszcha-Auz-Baszy. I wejście na bezimienną turnię (ok. 4000m "Pik Warszawa") w pd.-zach. grani tego szczytu. Zespół: Jan Długosz, B. Kuchnicki, Jerzy Surdel, L. Utracki
  • 1959, 9 VII - Dych-tau. Przejście nowej drogi rozwiązującej pd. filar głównego wierzchołka, bez wejścia na szczyt. Zejście z wysokości ok 5100m drogą Mummery'ego. Zespół: Jan Długosz, B. Kunicki, Jerzy Surdel
  • 1959, 14-15 VII - Szchara. VI wejście pn. filarem. Zejście pn.-wsch. granią Zespół: Jan Długosz, B. Kunicki, Jerzy Surdel

Inne

  • 1958, 31 III-2 IV - Grań od Koteszki Czał do Banderiszki Czukar. Zespół: Jan Długosz, W. Danowski, Z. Siwak, E. Rozwadowski, Andrzej Skoczylas + 6 bułgarówacyjnie w życiu Klubu Wysokogórskiego, szkoleniach, był też ratownikiem górskim (ratownictwu i wypadkom w górach poświęcił m.in. bardzo znane opowiadanie pt. "Kto woła pomocy", I publ. 1958). Stał się także jednym z głównych prekursorów i kierowników wspinaczkowych szkoleń żołnierzy (w trakcie kontroli takiego szkolenia zginął). Mawiano też, że był ostatnim z pokolenia wspinaczy, którzy chodzenie po górach w pełni łączyli ze zżyciem się z góralami i ich pasterskim obyczajem – starzy górale uważali go w pełni za swojego (a po jego śmierci nad jego grobem zaciągnęli honorową wartę). W jednym zaś z ważnych opowiadań Długosz umieścił długie cytaty pisane gwarą ("W dymie watry", znane było ze słyszenia jeszcze za jego

Wykaz przejść pochodzi z Taternika 3/1967. Zebrał je Jerzy Wala

 

Ciekawostki

  • W 1954 roku Długosz grał główną rolę w filmie sportowo-taternickim "Na śnieżnej grani", nakręconym w ciężkich zimowych warunkach przez B. Pindelskiego i nagrodzoną drugą nagrodą w konkursie na film amatorski.
  • Napisał scenariusz do krótkiego filmu "Zamarła Turnia", zrealizowanej w lecie przez S. Sprudina.
  • W środowisku wspinaczkowym nosił popularne przezwisko Palant, które z czasem (o ile pisane wielką literą) nabrało wręcz charyzmatycznego wydźwięku, a Długosz stał się jedną z najbardziej legendarnych postaci taternickich w historii (obok poprzedników tej miary co Mieczysław Świerz, Wincenty Birkenmajer czy Wiesław Stanisławski).
    Poniżej trzy wytłumaczenia jego przezwiska:
    - Andrzej Wilczkowski powiedział, że mówiono, iż wspina się po prostu jak palant - niezgrabnie,
    - drugie (chyba najczęściej przedstawiane) jest takie, że nadał to przezwisko Długoszowi Zdzisław Jakubowski po wspólnej wspinaczce na Filarze Mięgusza, kiedy to Długosz na krótkim odcinku powbijał w ścianę mnóstwo haków i zaklinował linę,
    - spotkałam się też w jakimś artykule z tłumaczeniem, że Długosz wpadł kiedyś na zebranie Klubu Wysokogórskiego w Krakowie, narobił zamieszania i stąd to pseudo...

    Poniżej cytat S. Worwy:
    '' Przechodzimy trudną ściankę przy wejściu w filar, na której w póżniejszych latach Janek Długosz, dorobił się historycznego pseudonimu '' Palant'', gdy wraz ze Zdzichem Jakubowskim " Szlachetnym " chcieli rekordowo szybko pokonać drogę - Janek wbił podobno za dużo haków, zamotał linę, dopiero Zdzichu doszedł i wyzwolił go z opresji ratując przed biwakiem.
    Gdy skłóceni wrócili do schroniska, Zdzichu chodził w kółko i łapiąc się za głowę powtarzał:
    O Boże! - co za palant, jak można na paru metrach wbić aż tyle haków...
  • Grób Jana Długosza leży na Pęksowym Brzyzku, starym zakopiańskim cmentarzu, niedaleko muru, pod szpiczastym głazem. Pomysłodawcą nagrobku był partner od liny, architekt z zawodu – Jerzy Pilitowski, który zdecydował, by zamiast pomnika w miejscu pochówku postawić ważący ponad trzy tony kamień, pochodzący z moreny Morskiego Oka – miejsca, w którym zwykł odpoczywać po wspinaczce. Po ustawieniu tego głazu przez kilka dni górale w odświętnych strojach pełnili przy nim wartę.

Cytaty

  • "Alpinizm to sytuacja bez wyjścia - ciężko z nim żyć a bez niego się nie da. To tak jak niezbyt udana miłość." Jan Długosz
  • "Kto oprze się pokusie kupna czarodziejskiej torby, pełnej wrażeń, emocji, zapomnienia własnych kłopotów i pragnień." Jan Dlugosz
  • "Długosz zrobił wyłom w kodeksie zasad wspinania, przełamał bariery strachów i niewiary w siebie, sięgnął wyżej i wyznaczył taternictwu wyższe cele. Nie zamknął w Tatrach epoki, lecz zapoczątkował nową. I to jest jego największą zasługą." Józef Nyka
  • "Na jego bogatą osobowość składało się wiele warstw. Był Długosz bohaterski, człowiek czynu, twardy, męski typ - i był jednocześnie Długosz romantyk, liryk, ukrywający łzę wzruszenia. Był Długosz ironiczny, sarkastyczny, i był Długosz gotowy do najwyższych poświęceń dla drugich. Był Długosz racjonalista, wytrawny strateg, precyzyjnie oceniający sytuację, umiejący skupić się na najistotniejszym w danej chwili działaniu i był Długosz metafizyk - przesądny, ocierający się o moce nadprzyrodzone, czujący oddech jakichś innych światów. (...) Dzięki swej wrażliwości i ciekawości świata odnalazł w górach i poprzez góry całe bogactwo przeżyć i doznań, które od pewnego punktu stało się chyba ważniejsze, niż sam cel.
            Długosz zginął.
            Płakaliśmy po nim."
    Bernard Uchmański
  • "Gwałtowna, zaskakująca śmierć Długosza stanowi mimowolny, finałowy komentarz do Komina Pokutników [pośmiertnego tomu wspomnień wspinaczkowych Jana Długosza, 1964]; trudno wyzwolić się spod wrażenia, że tragiczny wypadek zaistniał w klimacie bliskim jego poczynaniom literackim. Śmierć na Zadnim Kościelcu była również mocną pointą dla niebezpiecznej wysokogórskiej biografii Długosza. Ośmielę się twierdzić, że - jeśli w ogóle śmierci można przyznawać jakiś sens, godzić się z nią i zapominać o jej dosłowności - to Długosz dał przykład śmierci szczęśliwej, harmonijnie i logicznie dopełniającej jego koncepcję życia. Zginął w górach, które były jego namiętnością i powołaniem, zginął nie dopowiadając do końca tylu swoich możliwości. Toteż zapewne bawi w jakimś prywatnym raju wspinaczkowym, gdzie haki śpiewają różnymi głosami, lawiny uspokajają się pod czarodziejskim dotknięciem czekana, jak wielkie białe zwierzęta i gdzie anielice roznoszą po biwakach pieniste jasne piwa." Tomasz Łubieński
  • I jeszcze wspomnienie: Chrisa Bonnigton'a o tym, jak Długosz przyłączył się do jego wyprawy na Centralny Filar Fręney'a na Mont Blanc w 1961 roku.
    "The four Poles also decided to abandon Eiger. Czeslav [Momatiuk] was going to return home to his family - Stanny [Biel] and Jan Mostowski wanted to go to Zermatt to try the North Face of the Matterhorn, and Jan Dlugosz, who spoke the best English of these three, asked if he could join us on the Central Pillar. We had become very close to the Poles and were delighted. Jan was a professional mountaineer, making a living as an instructor and writer in his native Tatras. He was strongly built, and looked very purposeful with heavy horn-rimmed glasses and a jutting jaw."
    Chris Bonnington, I Chose to Climb, Victor Gollancz Ltd., London, 1985, p. 154.

Zdjęcia

  • Autor: Fot. Arch. Jan Długosz
  • Autor: Fot. Arch. Jan Długosz
  • Autor: Fot. Arch. Jan Długosz
  • Autor: Fot. Arch. Jan Długosz
  • Autor: Fot. Arch. Jan Długosz
  • Autor: Fot. Arch. Jan Długosz

Filmy

  • Damian

Trzy kategorie, trzech zwycięzców – rozwiązanie konkursu Akademia Marmot

Od 1 maja do 15 czerwca 2014 roku można było zgłaszać swoje wyprawy w konkursie Akademia Marmot w jednej z trzech kategorii: Alpinizm, Podróże i Bieganie. Jury, w którego składzie znalazł się m.in. Piotr Pustelnik oraz przedstawiciele organizatorów, wyłoniło zwycięzców, którzy otrzymają na wyprawę sprzęt wartości 3 tys. zł.

Kategoria Alpinizm

Piotr Picheta i pierwsza polska wyprawa eksploracyjna krakowskiego klubu wysokogórskiego na Pik Kosmos w Kirgizji. Wyprawa wystartuje pod koniec lipca i będzie trwać do końca sierpnia 2014 roku. Pik Kosmos (5940 m), zwany również Pikiem Schmidta, to drugi najwyższy po Piku Dankova szczyt w zachodnim Kokszał Tau. Zlokalizowany jest on w grani głównej pasma i z uwagi na znaczne trudności w dotarciu do jego podstawy stanowi poważny cel alpinistyczny. Trudności potęgują również: surowy klimat, brak okolicznych mieszkańców, silne zlodowacenie oraz północna wystawa ściany, którą prawdopodobnie prowadzona będzie akcja górska. Oprócz wejścia na Pik Kosmos, wyprawa planuje eksplorację i wspinaczkę na dziewicze pięciotysięczniki w grani głównej Kokszał Tau oraz sporządzenie dokumentacji zdjęciowej i nakręcenie materiału filmowego. Wyprawa ta będzie pierwszą polską wyprawą na ten szczyt i prawdopodobnie drugą w ogóle.



Kategoria Podróże

Łukasz Supergan i wyprawa „Góry Ognia”, czyli 2300 km pieszo przez pustynne Góry Zagros. Zagroz to łańcuch górski w zachodnim Iranie, ciągnący się przez całą długość tego kraju. Liczący 1600 km długości i do 300 km szerokości, jest najbardziej rozległym obszarem gór pomiędzy Karpatami i Alpami w Europie a Hindukuszem w Afganistanie i Pakistanie. Celem wyprawy jest samotne, prawdopodobnie pierwsze w historii, piesze przejście wzdłuż łańcucha Gór Zagros, na dystansie około 2300 km, przez całe terytorium Iranu, głównie w terenie pustynnym. Trudności to brak wody, dróg i ścieżek, osiedli ludzkich, temperatury sięgające 50 stopni Celsjusza, brak schronienia przed słońcem i wiatrem, a także szczyty w wielu miejscach przekraczające wysokość 4000 m i odległości pomiędzy miastami, wynoszące setki kilometrów. Przewidywany czas trwania wyprawy to 90 dni, od 15 sierpnia do 15 listopada 2014 roku. Łukasz Supergan za swoje długodystansowe wędrówki dwukrotnie (2005 i 2014 r.) otrzymał wyróżnienie na spotkaniach „Kolosy”, w kategorii „Wyczyn roku”.



Kategoria Bieganie

Łukasz Pawłowski i projekt GSB Ultra Trail czyli Główny Szlak Beskidzki na Biegowo. Główny Czerwony Szlak Beskidzki im. Kazimierza Sosnkowskiego to najdłuższy górski szlak w Polsce. Według różnych źródeł długość szlaku wynosi od 500 km do 519 km. Łukasz zamierza pokonać go w 5-7 dni startując z Bieszczad i kończąc w Beskidzie Śląskim. Termin rozpoczęcia to 15 września, przewidywane zakończenie 20 września. Łukasz Pawłowski od kilku lat biega górskie ultra maratony. Startował i trenował w wielu rejonach górskich w Polsce, Słowacji, Czechach, Niemczech i Francji. Brał udział w UTMB - biegu wokół Mont Blanc. Najdłuższy dystans, z jakim się zmierzył, to prawie 240 km po górach podczas zawodów, w których zajął 3 miejsce (2013 r.).

Zwycięzcom gratulujemy i życzymy realizacji wymarzonych przedsięwzięć, w których wsparciem będzie sprzęt marki Marmot o wartości 3 tys. zł wybrany przez zwycięzców spośród sprzętu udostępnionego przez organizatorów konkursu.

Partnerzy konkursu to: magazyn npm, czasopismo "Poznaj Świat", serwis biegigorskie.pl i outdoorowa porównywarka cen Ceneria.pl.

  • Damian

Plecak Ascensionist 35 Patagonii

Zanim jakikolwiek produkt marki Patagonia zostanie wprowadzony do sprzedaży, jest testowany przez szerokie grono ambasadorów marki. Wśród nich znajdują się takie znane osobistości świata wspinaczkowego jak Amerykanin Steve House, gorący orędownik stylu alpejskiego oraz samotnej wspinaczki czy Słoweniec Marko Prezejl, himalaista, zdobywca prestiżowej międzynarodowej nagrody Złotego Czekana.


 

Ascensionist Pack 35 to wyjątkowo lekki, dostępny w sprzedaży od wiosny 2014 roku, wspinaczkowy plecak, który powstał przy udziale ambasadorów Patagonii.

Zaprojektowany został z myślą o jedno- i dwudniowych wypadach w góry. Jest lekki i kompaktowy, posiada tylko to, co jest naprawdę niezbędne, nic więcej. Plecak został wyposażony w szeroki komin, łatwy w otwieraniu za pomocą jednego pociągnięcia za ściągacz. Od góry zamykany jest klapą, która dodatkowo chroni przed niekorzystną pogodą oraz pozwala np. na umieszczenie pod nim liny wspinaczkowej. Wyposażono go w wyjmowany albuminowy stelaż, zapewniający idealne ułożenie plecaka i wygodę podczas transportu nawet przy dużym obciążeniu. Ergonomiczne szelki (z regulacją obciążenia) idealnie dopasowują się do sylwetki, dając poczucie komfortu nawet podczas 24-godzinnego użytkowania. Dodatkowo pas biodrowy został zaprojektowany tak, aby można go było wypiąć, jeśli nie jest potrzebny. Z przodu plecaka umieszczono dwa rzędy systemu troczenia, każdy z czterema pętelkami, do których z łatwością można przymocować wszystkie niezbędne akcesoria, takie jak: kask, lina itp.

Na uwagę zasługują także regulowane boczne taśmy, dzięki którym można przytroczyć narty do plecaka, system mocowania czekanów, pętle do transportu sprzętu oraz kieszeń w klapie, do której zmieszczą się wszystkie drobiazgi. Plecak został tak zaprojektowany, aby nie kolidował z rękami i łokciami oraz pozwalał na swobodę ruchów podczas wspinaczki i trekkingu.

Cały plecak został wykonany z ultralekkiego nylonu, dodatkowo wzmacniony nylonem ripstop. Wszystko pokryte poliuretanem.

Detale:

- Asymetryczny ściągacz otwierający komin pozwala na łatwe spakowanie plecaka, dodatkowy ściągacz zabezpiecza przed wysunięciem się sprzętu z plecaka w momencie, gdy jest on wypakowany po brzegi.

- W plecaku znajduje się aluminiowy stelaż, który pomaga zachować komfort użytkowania podczas transportu ciężkich rzeczy. Stelaż jest wyjmowany, dzięki czemu zyskuje się pełną dowolność podczas użytkowania.

- Pas biodrowy został wyposażony w pady, które można odpiąć i stworzyć tylko cienki pas biodrowy lub można całkowicie go wypiąć w celu obniżenia wagi plecaka.

- Plecak posiada specjalne mocowanie na czekany.

- Na przodzie plecaka umieszczono pętle daisy, co daje możliwość przytroczenia do nich wszystkich niezbędnych akcesoriów oraz sprzętu.

- W klapie plecaka znajduje się kieszeń zamykana bryzgoszczelnym zamkiem, idealna na drobne akcesoria.

- Całość wykonano z nylonu z podwójnym ripstop’em. Wykończenie plecaka z elementami sylikonowymi oraz z poliestrem.

- Waga: 849 g.

- Wyprodukowano na Filipinach.

Plecak Ascensionist występuje także w wersjach 25 i 45 litrów.

Dystrybucja w Polsce: Raven Outdoor, Kraków

  • Informacja prasowa od dystrybutora