Log in
    

Shispare Sar (7611 m n.p.m.)

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Poniżej historia pierwszego wejścia:

Shispare Sar. Fot. summitpost.org

Poniżej notka Janusza Kurczaba o wejściu Polaków na ten szczyt.

Do roku 1974 jeszcze wszystkie siedmiotysięczniki w Batura Mustagh, najbardziej na wschód położonym rejonie Karakorum, były dziewicze. Piękna piramida Shispare Sar (7611 m) wznosi się pomiędzy lodowcami Pasu i Shispare. Uzyskanie przez Polskę zezwolenia na atakowanie tego szczytu w 1974 roku było dużym osiągnięciem dyplomatycznym i organizacyjnym. Dodać należy, że zezwolenie to było pierwszym wydanym przez władze pakistańskie od czasu wojny o Pakistan Wschodni w 1971 roku, w wyniku której powstało państwo Bangladesz.

Skład wyprawy polsko-niemieckiej był następujący: ze strony polskiej Leszek Cichy, Mirosław Dąbrowski, Marek Grochowski, Jan Holnicki-Szulc, Piotr Kintopf (lekarz), Janusz Kurczab (kierownik), Ryszard Marcjoniak (kierowca ciężarówki), Andrzej Młynarczyk, Maciej Piątkowski i Jacek Poręba; ze strony niemieckiej Martin Albanus, Hubert Bleicher, Heinz Borchers i Herbert Oberhofer.

26 czerwca założono bazę na bocznej morenie lodowca Pasu (4000 m). Największe nadzieje stwarzała grań wschodnia, opadająca ku szerokiej przełęczy. Jednak wydostanie się na przełęcz wprost od dołu nie było możliwe. Zdecydowano się na szturm potężnego żebra, to jednak wyprowadzało na grań w wielkiej odległości od szczytu.

Po pokonaniu skalnego bocznego żebra, 2 lipca na prowadzenie wyszli Borchers i Oberhofer z zamiarem założenia obozu II. Zespół napotkał bardzo złe warunki śnieżne i zmuszony był zawrócić z wysokości 5400 m. W pewnym momencie pod Borchersem zarwał się niewielki nawis śnieżny i alpinista spadł lodowo-śnieżnym stokiem ponad 400 m w dół. Miał dużo szczęścia, poza ogólnymi potłuczeniami doznał tylko pęknięcia kości śródręcza. Następnego dnia z bazy wyruszyła 5-osobowa grupa ratownicza i wraz z biwakującymi przy rannym Oberhoferze i Porębie, sprowadziła go do bazy.

Przez kilka dni utrzymywała się zła pogoda. Wreszcie 8 lipca udało się założyć obóz II (5750 m) i na pewien czas akcja uległa przyspieszeniu. 10 lipca, już na grani prowadzącej do wschodniej przełęczy Shisparé, został założony obóz III (6250 m).

20 lipca na grań ponad obozem III wyszły cztery związane liną dwójki: Cichy z Młynarczykiem, Holnicki z Porębą, Bleicher z Oberhoferem i Grochowski z Kurczabem. Długa grań się skończyła niewielkim obniżeniem, za którym wznosił się ku wschodniej przełęczy Shisparé stromy stok śnieżny. 300 m wyżej rozbito namioty obozu IV (6750 m).

21 lipca cała ósemka wyszła na przełęcz (6900 m) i 100 m wyżej zatrzymała się na odpoczynek. Na południowo-wschodnim krańcu rozległej przełęczy widać było lodowy szczyt w kształcie dzwonu, oznaczony na mapach kotą 7090 metrów. Kurczab odłączył się od grupy, wrócił na przełęcz a następnie po 3-godzinnej nietrudnej wspinaczce zdobył ów szczyt, nazwany później Ghenta Sar. Była godzina 16.30. W dwie godziny później również wierzchołek Shisparé (7611 m) został zdobyty i wszyscy szczęśliwie powrócili do obozu IV.

W tym czasie Heinz Borchers podleczył kontuzjowaną rękę w Gilgicie, wrócił do bazy i wziął udział w drugim ataku. Towarzyszyli mu Albanus, Dąbrowski, Kintopf i Piątkowski. Przez cały dzień 29 lipca sypał gęsty śnieg i zespół nie opuścił obozu II. Następnego dnia zagrożenie lawinowe było duże, mimo to wszyscy z wyjątkiem Piątkowskiego ruszyli w górę. Około godziny 9 zeszła duża lawina śnieżna, która strąciła prowadzących Albanusa i Borchersa. Pierwszy zatrzymał się na dolnej wardze szczeliny, natomiast Borchers został w niej zasypany grubą warstwą śniegu i lodu.

Tragiczny wypadek przysłonił radość z sukcesu, jednak zdobycie Shispare Sar i Ghenta Sar - pierwszych siedmiotysięczników w Batura Mustagh - zaliczyć należy do osiągnięć pierwszej rangi w historii polskiego himalaizmu eksploracyjnego.

Janusz Kurczab

Źródło: fb

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież