Log in
    

Maciej Berbeka

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Maciej Berbeka - zakopiański wspinacz, himalaista (zdobywca pięciu ośmiotysięczników), ratownik TOPR, przewodnik IVBV i UIAGM. Absolwent ASP w Krakowie. Jest pierwszym człowiekiem, który zimą przekroczył w Karakorum magiczną granicę 8000 metrów.

Maciej Berbeka na szczycie Everestu. Fot. arch. Maciej Berbeka

5 marca 2013 - staje na wierzchołku Broad Peak. Razem z Arturem Małkiem, Adamem Bieleckim i Tomaszem Kowalskim dokonali pierwszego zimowego wejścia na Broad Peak.

Niestety podczas zejścia ze szczytu ginie...

M. Pawlikowski . M. Berbeka pod Czo Oju

Maciej Pawlikowski i Maciej Berbeka pod Cho Oyu. Fot. Andrzej Zawada

Data i miejsce urodzenia: 1954, 17 października

8 marca 2013 uznany za zmarłego, po zaginięciu w kopule szczytowej Broad Peaku

Biografia

Urodził się w Zakopanem i tam się wychował (dom przy ulicy. Kościuszki 12). Rodzice Krzysztof i Elżbieta wspinali się, chodzili po górach i jeździli na nartach. Krzysztof Berbeka był ratownikiem GOPR, taternikiem i alpinistą (jego brat Ryszard również się wspinał).

Dom Elżbiety i Krzysztofa był domem otwartym, przez który przewijali się różni wspinacze (m. in. Andrzej Pietsch, Jan Długosz). Ojciec Macieja zginął w 1964 roku podczas zejścia z Dent d"Herens, gdy ten miał 10 lat.

Zanim zajął się taternictwem powierzchownym, chodził po jaskiniach. Taternictwo uprawia od 1969 roku.

Maciej Berbeka ukończył liceum plastyczne im. Antoniego Kenara, a następnie poszedł na Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie. Tam uzyskał dyplom  Wydziału Wzornictwa Przemysłowego.

Z tym dyplomem wrócił do liceum im. Antoniego Kenara, gdzie przez siedem lat był nauczycielem.

Uczestniczył w wielu wyprawach m.in.: Kaukaz 1976 – 77, Alpy 1978, Himalaje 1979, Pamir 1980, kanadyjskie Góry Skaliste 1982.

Annapurna

W 1981 roku brał udział w zakopiańskiej wyprawie na Annapurnę. Celem było poprowadzenie nowej drogi środkowym - najwybitniejszym filarem południowej ściany, liczącym około 2500 m wysokości.

W skład wyprawy weszli: Maciej Berbeka, Ryszard Gajewski, Zdzisław Kiszela, Lech Korniszewski (lekarz), Bogusław Probulski, Maciej Pawlikowski, Włodzimierz Stoiński oraz Ryszard Szafirski (kierownik). Ponadto wyprawie towarzyszyli Szymon Wdowiak (TVP - filmowiec), ksiądz Stanisław Kardasz i Krzysztof Wiśniewski (kierowca).

Bazę założono 30 marca (4300 m). Nie czekano na resztę wyprawy i porterów, lecz zaczęto zakładać obozy. 2 kwietnia stanął obóz pierwszy (5400 m), 6 dni później obóz drugi (6100 m). Powyżej obozu drugiego zaczęły się trudności techniczne w postaci trudnej technicznie grani. 28 kwietnia trzech wspinaczy (Maciej Berbeka, Ryszard Gajewski, Probulski) załóżyli obóz III (6850 m).  Od szczytu dzieliła ich 1200 metrowa skalno-lodowa ściany, a dodatkowo pogoda pogorszyła się. 19 maja Berbeka, Pawlikowski i Stoiński założyli obóz IV (7500 m). V obóz (7750 m) założono 21 maja. 23 maja odbył się atak szczytowy. Na szczycie o 17.30 stanął Maciej Berbeka i Bogusław Probulski.

alt

Annapurna z wyrysowaną drogą Zakopiańczyków. Fot. i topo. Janusz Kurczab / wspinanie.pl

Manaslu

1993/1984 rok to kolejna wyprawa Zakopiańczyków tym razem wybór padł na Manaslu, a w skład wyprawy wchodzili:  Lech Korniszewski (kierownik i lekarz),  Maciej Berbeka (kierownik sportowy), Marek Danielak, Ryszard Gajewski, Stanisław Jaworski (filmowiec), Andrzej Machnik, Zbigniew Młynarczyk, Andrzej Osika, Maciej Pawlikowski, Bogusław Probulski i Włodzimierz Stoiński.

Bazę założono 2 grudnia na wysokości 4000 metrów, a następnego dnia już bazę wysuniętą u podnóża tzw. Turni Messnera (prawie 600 metrowa stroma ściana skalna). Gajewski i Probulski pokonali Turnię Messnera i zainstalowali na niej poręczówki. Niestety 11 grudnia podczas zejścia z Turni Messnera zginął Stanisław Jaworski (zerwanie poręczówki).

Wskutek obserwacji ściany i powyższego tragicznego wypadku, zrezygnowana z poprzedniego planu jakim miało być wytyczenie nowej drogi na szczyt. Postanowiono wejśće jednak drogą Messnera. Następne dni upłynęły na poręczowaniu ściany. 11 stycznia Maciej Berbeka i Ryszard Gajewski założyli obóz IV na wysokości 7750 m. Po ciężkiej nocy wyruszają przed świtem 12 stycznia w kierunku szczytu, którego wierzchołek osiągają o godzinie 10.00. Jest to pierwsze zimowe wejście Manaslu, a dopiero drugi ośmiotysięcznik zdobyty zimą

Cho Oyu

12 lutego 1985 roku, po półtoramiesięcznych bojach, Maciej Berbeka i Maciej Pawlikowski weszli na Cho Oyu zimą. Był to ogromny wyczyn, ponieważ po raz pierwszy dokonano zimowego wejścia całkowicie nową drogą. Polsko-kanadyjska wyprawa pod kierownictwem Andrzeja Zawady wspinała się nową drogą, południowo-wschodnim filarem od strony lodowca Lungsamba. W trakcie trwania tej wyprawy na szczyt weszli jeszcze Andrzej Zygmunt Heinrich i Jerzy Kukuczka.

Ama Dablam

Wspaniała sylwetka tego wysokiego sześciotysięcznika himalajskiego znana jest dobrze alpinistom i wielu miłośnikom gór. Tej jesieni u stóp Ama Dablam stanęło miasto namiotów, a wśród alpinistów atakujących tę jedną z najpiękniejszych gór świata nie zabrakło również Polaków.

Niewiele jest szczytów o pięknej i łatwo rozpoznawalnej sylwetce. Zaliczyć do nich można z pewnością Matterhorn w Alpach, Alpamayo w Andach czy Mnicha w Tatrach. W Himalajach jest to Ama Dablam (6828 m), jeden z najpopularniejszych szczytów Nepalu.

Już miejscowi Szerpowie, a także Tybetańczycy, zafascynowani pięknem tej góry, nadali jej nazwę Ama Dablam - klejnot matki. Szczyt ten jest symbolem całego rejonu Khumbu. Pierwsze próby wejścia podjęto pół wieku temu. Być może Brytyjczycy - George James Frazer i Michael John Harris, którzy wspięli się na 6600 m, zdobyli szczyt. Ponieważ nie jest to fakt stwierdzony, gdyż z góry tej nie powrócili, zatem pierwsze wejście, a zarazem pierwsze zimowe, przypisuje się wyprawie nowozelandzkiej.

W marcu 1961 roku na szczycie stanęli: Barry Bishop, Michael Gill, Wally Romanes i Michael Ward, którzy wspięli się na wierzchołek granią południowo-zachodnią. W następnych latach wytyczono kolejne, jeszcze trudniejsze drogi. W październiku 1992 roku wszedł na Ama Dablam pierwszy Polak - Ryszard Pawłowski z Kanadyjczykiem Jeffem Lakesem. Był to jego debiut przewodnicki w Himalajach.

Górę tę szczególnie sobie upodobał, gdyż w następnych latach był na niej jeszcze kilkanaście razy, wyprowadzając wielu klientów. Była wśród nich Barbara Batko, która weszła na Ama Dablam w 1994 roku jako pierwsza Polka, a cztery lata później Sylwia Bukowicka. Tej jesieni szczyt cieszył się ogromnym powodzeniem. Wydano ponad 40 zezwoleń. W ramach każdego mogły działać 2 lub nawet 3 samodzielne zespoły.

O takim tłoku w bazie pod Ama Dablam dowiedział się Maciej Berbeka w Kathmandu, od miss Elizabeth Hawley, z którą nie widział się od prawie 20 lat, od czasu zakopiańskich wypraw himalajskich. Zdumiona zapytała go, dlaczego akurat w tym roku wybrał ten szczyt, na który wydano aż tyle zezwoleń? W tej sytuacji postanowił, że najlepiej będzie aklimatyzować się na innym szczycie, a potem od razu ruszyć z marszu do ataku szczytowego na Ama Dablam.

Uczestnikami wyprawy zorganizowanej przez Berbekę - przewodnika z uprawnieniami UIAGM, byli: Bogumił Krystek z Borówca koło Poznania, Wojciech Kamiński z Warszawy, Elżbieta Dziób z Rabki oraz uczestnicy trekkingu: Władysław Stoch z Białego Dunajca i Andrzej Szul z Nowego Targu. Agencja Pemba Dorje w Nepalu zapewniła im jeszcze dwóch Szerpów, z których jeden zaopiekował się dwójką trekkingową, a Nuri Chiri Szerpa, zdobywca kilku ośmiotysięczników, prowadził zespół Dziób - Kamiński.

- Podzieliliśmy się na 2 zespoły - wyjaśnia Maciek Berbeka. - Planowałem aklimatyzacyjne wejście na Island Peak (6165 m). Ponieważ Ela Dziób i Wojtek Kamiński byli już na tej górze, zatem postanowili ruszyć z Szerpą Nurri od razu do bazy pod Ama Dablam i tam aklimatyzować się, dochodząc do obozu na 5800 m.

Z pozostałą trójką ruszyłem na trekking pod południową ścianę Lhotse. Tam pod tablicą upamiętniającą Jurka Kukuczkę, Rafała Chołdę i Czesława Jakiela zapaliliśmy znicze, a potem dotarliśmy do bazy pod Island Peak. Władek i Andrzej pozostali w bazie. We dwóch z Bogusiem wyruszyliśmy na ten sześciotysięcznik, spędzając noc na wysokości powyżej 5500 metrów, by się lepiej zaaklimatyzować, a następnego dnia weszliśmy na szczyt.

Po zejściu udaliśmy się na odpoczynek do Dingboche, skąd z Bogusiem wyruszyłem do bazy pod Ama Dablam, a Władek z Andrzejem oraz Szerpą poszli pod Pumori na Kala Patar (5554 m), a potem na zwiedzanie szerpańskich wiosek i klasztorów. Spotkaliśmy się pod koniec wyprawy w Namche Bazar. 

W tym czasie, kiedy Berbeka i Krystek aklimatyzowali się na Island Peaku, to Dziób, Kamiński i Szerpa Nuri spędzili jedną noc w obozie I na wysokości 5800 m. 8 listopada wszyscy, całą piątką, wyruszyli z bazy położonej na 4500 m do ataku szczytowego. Pierwszą noc spędzili w „jedynce”, a w następnym dniu wyruszyli do „dwójki” na 6150 m. Grań na tym odcinku jest miejscami dość trudna.

Na Żółtej Turni trudności sięgają IV stopnia, ale na szczęście skała była sucha, nie było śniegu. - Obóz II na grani może z ledwością pomieścić około 10 namiotów - ocenia Berbeka - w tym połowa zwisa nad przepaścią. Akurat w tym czasie jeden namiot zlikwidowano, więc znalazło się dla nas miejsce.

Nazajutrz mieliśmy wyruszyć od razu na szczyt, więc nie zabraliśmy ze sobą namiotu. Kiedy dotarliśmy do „trójki” na 6400 m, Ela i Wojtek stwierdzili, że w tym dniu w górę już nie wychodzą i spędzą noc w obozie III. W tej sytuacji musiałem zrewidować swoje plany i posłałem do obozu II Szerpę Nuriego, by przyniósł dla nich namiot i śpiwór. Po załatwieniu tych spraw organizacyjnych ruszyłem z Bogusiem w górę.

Przed nami wspinał się Rysiek Pawłowski z partnerem. Podszczytowy lodowiec pokryty twardym śniegiem miał nastromienie miejscami do 50 stopni. Serak, który kilka dni później runął i zmiótł obóz III, ominęliśmy z prawej strony. Niektóre liny poręczowe były bardzo naprężone, co świadczyło o tym, że lodowiec „pracuje”.

Na szczyt weszliśmy z Bogusiem 10 listopada po godzinie 12. Niestety, było chmurno i mglisto - szkoda, bo z wierzchołka przy dobrej przejrzystości powietrza widać w okolicy aż cztery ośmiotysięczniki z Mount Everestem na czele. Kiedy zeszli do „trójki”, była godz. 16. Krystek postanowił tam zanocować, natomiast Berbeka zszedł do obozu II – miejsce, gdzie stał obóz III, nie wydawało mu się bezpieczne.

150 metrów wyżej zwisały nad nim seraki. W opinii alpinistów, którzy wielokrotnie wchodzili na ten szczyt, „trójka” uchodziła za miejsce bezpieczne, od wielu lat ustawiano tam namioty i nic się nie zdarzyło. Następnego dnia Bogumił po 2,5 godzinach zszedł do obozu II, natomiast Elżbieta i Wojciech wraz z Szerpą Nuri wyruszyli w kierunku szczytu.

Po 150 metrach podejścia Kamiński zrezygnował, natomiast Elżbieta Dziób z Szerpą weszli na szczyt. Drugi zespół Pawłowskiego również doszedł do wierzchołka. W tym samym dniu zeszli na nocleg do obozu III, Kamiński do „dwójki”, a Berbeka z Krystkiem do „jedynki”, znosząc część ekwipunku. Kolejną noc wszyscy - z wyjątkiem Elżbiety Dziób, która spała jeszcze w bazie wysuniętej - spędzili w bazie. Zimne noce, przy temperaturze spadającej nawet do minus 20 stopni, były przyczyną lekkiego odmrożenia stóp u Elżbiety, co spowodowało, że trasę z bazy do Namche Bazar przebyła potem konno.

Miejsce na wysokości 6400 m, gdzie co roku ustawiano namioty obozu III, wydawało się bezpieczne. To uśpiło czujność alpinistów i było przyczyną tragedii na stokach tej wspaniałej góry. Kiedy uczestnicy wyprawy Macieja Berbeki byli już w drodze do Namche Bazar, na stokach Ama Dablam doszło do tragedii. W nocy z 13 na 14 listopada oberwał się serak, który zmiótł obóz III. Prawdopodobnie w odstępie 20 minut zeszły dwie lawiny. Nocowało tam wtedy 3 alpinistów i 3 Szerpów.

Tekst: Apoloniusz Rajwa. Więcej w Tygodniku Podhalańskim.

Broad Peak

"Prawie" zimowe wejście zimowe na Broad Peak w 1988 roku było efektem ubocznym pierwszej polskiej zimowej wyprawy na K2. Wobec niesłychanie trudnych zimowych warunków na K2, oraz ciągle malejących szans na wejście na wierzchołek K2, Alek Lwow postanowił zaatakować Broad Peak, na którego wejście były jakieś szanse (korzystniejsza pogoda). Niedługo dołączył do niego w tych zamierzeniach Maciej Berbeka. Obaj namówili na ten pomysł kierownika wyprawy Andrzeja Zawadę. Szybko postarano się o zezwolenie i Berbeka i Lwow zaatakowali szczyt w stylu alpejskim!

3 marca wyruszyli zdobyć szczyt. Wieczorem dotarli do platform biwakowych na wysokości 6000 metrów. Następnego dnia niestety pogoda się pogorszyła,  jednak pomimo tego nadal napierali do góry. Tego dnia pokonali 500 metrów trudnego terenu i rozbili namioty na platformach biwakowych.

5 marca szczęście się do Nich uśmiechnęło i pogoda była wspaniała (jeden z lepszych dni wyprawy). Po kilku wyciągach wspinaczki wyszli na rozległe pola lodowe, które szybko pokonali z pomocą starych poręczówek. Biwak 5/6 marca okazał się bardzo ciężki, ze względu na mróz.

6 marca wystartowali dopiero o 8.30, przez co nie mieli zbyt dużej rezerwy czasowej. Pierwszą poważną przeszkodą była szczelina w poprzek kuluaru wyprowadzającego na przełęcz. Na szczęście udało się ją obejść. O 15.45, 100 metrów poniżej przełęczy Alek Lwow wycofał się z ataku szczytowego. Maciej Berbeka kontynuował wejście. Wieczorem stanął na wierzchołku Broad Peak.

Alek Lwow czekał całą noc i kolejny dzień na powrót Berbeki... Dotarł on skrajnie wyczerpany (oraz z odmrożeniami stóp) do namiotu o 19.00.

Następnego dnia kontynuowali oni zejście. W międzyczasie z bazy na pomoc wyruszyli Mirosław Dąsal, Mirosław Gardzielewski i Krzysztof Wielicki. 9 marca wspólnym wysiłkiem dotarli do bazy, skąd Berbeka odleciał helikopterem do Skardu.

M. Berbeka w bazie pod Broad  Peak

Maciej Berbeka po zejsciu do bazy. Fot. Krzysztof Wielicki

Maciek wspomniał z żalem, że zapomniał zabrać kamienie ze szczytu na pamiątkę. Jednak Kamienie są na przedwierzchołku. Na głównym szczycie jest tylko śnieg. Nikt nie chciał uświadomić Maćka w tym względzie, aby nie odbierać mu sił podczas zejścia.

Wypogodziło się, kiedy dotarli do stóp góry. Helikopter zabrał Maćka spod ściany. W świat poszła informacja, że 6 marca 1988 r. Broad Peak został zdobyty po raz pierwszy w zimie – Andrzej Zawada, który to uczynił z bazy, nie sprecyzował, jaki wierzchołek. Berbeka został odznaczony przez rząd Pakistanu i Polski – otrzymał medal „Za wybitne osiągnięcia sportowe”. A potem Aleksander Lwow opublikował tekst, w którym napisał prawdę. Rozpętała się afera. Największą jej ofiarą był Maciek.

Później okazało się, że Maciej Berbeka wszedł "tylko" na tzw. Rocky Summits (8035 m). Niby 17 metrów, lecz do szczytu prowadziło jeszcze godzinne podejście eksponowaną granią.

MOUNT EVEREST

Pierwsze polskie wejście od strony północnej – 9 października 1993

Wyprawa międzynarodowa zorganizowana została przez Out There Trekking. Zespół tworzyli alpiniści z Anglii, Francji, Finlandii, Australii oraz George Kotov z Rosji, Maciej Berbeka. Kierownikiem wyprawy był John Tinker. Wyprawa liczyła dziewiętnastu członków, czterech Szerpów wysokościowych oraz grupę naukowców z amerykańskiej agencji kosmicznej NASA.

Obóz II został całkowicie zniszczony przez wiatr. Maciej Berbeka postanowił ruszyć z obozu I prosto do obozu III (7000 m), a stamtąd następnego dnia zaatakować szczyt. 9 października 1993 roku na szczycie Everestu stanęli Maciej Berbeka oraz Szerpa Lakpa Num, dokonując pierwszego polskiego wejścia od strony północnej przez North Ridge. Dzień później tą samą drogą szczyt zdobyli lider wyprawy John Tinker oraz Szerpa Babu Chiri. Obydwa zespoły szły nowym wariantem omijającym tzw. First Step.

Broad Peak raz jeszcze

Maciej Berbeka w 2012 roku zdecydował się jeszcze raz wyruszyć na zimową wyprawę w celu wyrówniania rachunków z Broad Peak. 5 marca 2013 roku razem z Tomkiem Kowalskim, Arturem Małkiem i Adamem Bieleckim stanęli na szczycie dokonując pierwszego zimowego przejścia. Podczas schodzenie ze szczytu musieli zabiwakować na wysokości 7900 metrów i od tego czasu (6 marca) słuch o nich zaginął.

Dokonania górskie

Tatry

Żleb 13  Progów w Wąwozie Kraków. Zespół: Maciej Berbeka, Piotr Podobiński

1969 - Filar Świnicy. Zespół: Maciej Berbeka, Ryszard Gajewski, Bogusław Probulski

Orłowski i Puskas na Galeri Gankowej jednego dnia

Komin Węgrznowicza, jedno z pierwszych jednodniowych zimowych przejść. Zespół: Maciej Berbeka, Ryszard Gajewski

1978, 19-21 luty - Nowa droga Berbeka-Gajewski-Machnik V+ A2 prawą depresją Zadniej Baszty. Zespół: Maciej Berbeka, Andrzej Machnik, Ryszard Gajewski.

Alpy

Voie Major, na wschodniej ścianie Mont Blanc. Zespół: Maciej Berbeka, Dobrosława Miodowicz-Wolf

Droga Contamine'a na Aiguille Verte. Zespół: Maciej Berbeka, Dobrosława Miodowicz-Wolf

Północny Filar Les Droites. Zespół: Maciej Berbeka, Piotr Kalmus

Filar Frendo na Aiguille du Midi. Zespół: Maciej Berbeka, Piotr Kalmus

HImalaje i Karakorum

  • 1981 - Annapurna Middle - wejście południową ścianą Annapurny - nowa droga
  • 1984, 12 stycznia - Manaslu. Pierwsze wejście zimowe. Zespół: Maciej Berbeka, Ryszard Gajewski
  • 1985, 12 lutego - Cho Oyu. Pierwsze zimowe wejście. Nowa droga filarem południowo-wschodnim. Zespół: Maciej Berbeka, Maciej Pawlikowski
  • 1988, 6 marca - przedwierzchołek Broad Peak, tzw. Rocky Summit (8035 m) - pierwsze zimowe wejście i pokonanie granicy 8000 metrów zimą w Karakorum.
  • 1993 - Mount Everest, pierwsze polskie wejście od strony północnej
  • 1994, 10 listopada - Ama Dablam. Zespół: Maciej Berbeka, Bogumił Krystek
  • 2013, 5 marca - Pierwsze zimowe wejście na Broad Peak. Zespół: Adam Bielecki, Maciej Berbeka, Tomasz Kowalski, Artur Małek. Patrz news.

Inne

  • 1980 - Pik Komunizmu
  • 2012, 16 listopada - Carstensz Pyramid.
  • 2008 - Kilimandżaro
  • Denali

Wiesz o przejściach danej osoby? Podziel się swoją wiedzą z nami. Dodaj przejście na dole w komentarzu!

Wyprawy

Ciekawostki

  • Jest pierwszym człowiekiem, który zimą przekroczył 8000 m n.p.m. w Karakorum. Jego rekord utrzymał się przez 23 lata.
  • Jego brat Jacek Berbeka również wspina się i chodzi po Himalajach.
  • Członkowie Klubu Wysokogórskiego z Zakopanego, którzy uczestniczyli w 1981 roku w wyprawie na Annapurnę, otrzymali  medale za wybitne osiągnięcia sportowe. Przyznano je Maciejowi Berbece i Bogusławowi Probulskiemu, którzy nową drogą weszli na środkowy wierzchołek góry, oraz Ryszardowi Gajewskiemu, Maciejowi Pawlikowskiemu, Włodzimierzowi Stoińskiemu i kierownikowi wyprawy Ryszardowi Szafirskiemu. Medalu nie otrzymał jednak lekarz wyprawowy Lech Korniszewski, który wniósł do obozu IV paliwo, żywność i lekarstwa. Wobec tego odznaczeni koledzy medal dla niego wykonali z kawałków wyciętych ze swoich medali.
  • Po powrocie z zimowej wyprawy na Everest Wojciech Święcicki zapytał się go skąd ma taką świetną formę? Maciek odpowiedział z uśmiechem, że: "Wiedziałem z kim pić!!!" (przyp. red. - Maciek wiedział, nie tylko z kim pić, ale i co - przepalankę :-) )
  • Po śmierci Krzysztofa Berbeki Powstał Fundusz im. Krzysztofa Berbeki, który miał na celu pomoc rodzinom zmarłych wspinaczy.
  • W 1996 roku Maciej Berbeka spadł z lawiną na K2, uszkadzając sobie kręgosłup
  • W 1994 roku Berbece pod Ama Dablam udało się uniknąć śmierci w lawinie seraków, która zmiotła obóz III (zazwyczaj bezpieczny). Obóz w którym Berbeka miał nocować, wydał mu się "niebezpieczny"
  • Do Korony Ziemi brakowało mu tylko Masywu Vinsona
  • Otrzymał pośmiertnie Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski: za wybitne zasługi dla rozwoju sportów wysokogórskich i za promowanie imienia Polski w świecie

Znasz ciekawostki o tej osobie? Podziel się z nami nimi ;)

Cytaty

"Góry to moja miłość. Wypełniają moje życie i stały się także moim zawodem. [...] jestem też ratownikiem TOPR – niesienie pomocy jest chyba najważniejsze, gdybym miał ustawiać hierarchię wartości w górach. Wspinanie, uprawianie alpinizmu to piękny sport, który może wypełniać całe życie, ale pełną satysfakcję daje mi dopiero niesienie pomocy w górach: idea wyciągnięcia pomocnej ręki". Maciej Berbeka

"Wygodnie jest mówić, że to pogoda o wszystkim decyduje, choć jest ona niezwykle istotna. Na pewno bardzo ważny jest też czynnik ludzki i to, czy będziemy wystarczająco odporni. Dla mnie to nawet ważniejsze. Nawet najlepszy sprzęt i sprzyjające warunki nie zastąpią osoby, która będzie się tam wspinała i próbowała wejść na górę". Maciej Berbeka

Dorzuć cytaty tej osoby w komentarzach ;)

Zdjęcia

Na zdjęciu Maciej Berbeka. Fot. Adam Bielecki

Podrzuć linki do zdjęć tej osoby, a z chęcią zamieścimy

Filmy

Nie ma jeszcze filmów o tej osobie. Możesz dorzucić linki w komentarzach, a zamieścimy!

Komentarze   

+3 #5 Iwona 2013-05-13 22:27
"Góry od czasu do czasu pozwalają nam obcować z nimi, wejść, zdobyć, ale to nie jest zdobywanie w sensie «zdobyłem, to góra do mnie należy». Patrząc na moje wejścia – czasami na szczycie byłem godzinę, czasami 20 minut, a czasami 2 minuty, ponieważ takie były warunki. Nasza obecność na szczycie jest więc bardzo krótka, chwilowa”. Maciej Berbeka
Cytować
+3 #4 Iwona 2013-03-21 09:47
O pomocy w górach
Edward Miszczak: Ludzie, wychodząc w góry, są zwolnieni z pomagania sobie nawzajem?
Maciej Berbeka: Nie, nie są zwolnienie. Istnieje przekonanie tego typu, że człowiek nie jest w stanie drugiemu człowiekowi pomóc, że partner partnerowi nie jest w stanie pomóc. W związku z tym niejako tu na dole czuje się zwolniony z obowiązku udzielenia tej pomocy. To jest jakieś błędne koło. Pomoc tej drugiej osobie nie polega na tym, że mam wziąć partnera i go znieść . Tego fizycznie nie byłbym w stanie zrobić, ale [jest to] samo bycie, samo uczestniczenie w tym, że ta osoba nie zostaje sama, słabsza.
("Ludzie w drodze. Rozmowa z Maciejem Berbeką", film dokumentalny TVN 1997, http://tvnplayer.pl/programy-online/ludzie-w-drodze-odcinki,1222/odcinek-0,rozmowa-z-maciejem-berbeka,S00E00,18551.html [21.032013] )
Cytować
+2 #3 Iwona 2013-03-09 17:18
Maciej Berbeka: „Po co tam idziemy? Mnie odpowiada najbardziej trywialne "bo góry są". Bywa tak, że nie potrafię wysiedzieć w domu, nosi mnie. Jest jakiś głód, chęć sprawdzenia, przeżycia. Na wysokości człowiek czuje się jakoś inaczej, nawet fizycznie. To dziwny stan. Wracając z Himalajów czuję się odmieniony. Mam znów siłę, by coś robić.
Życie składa się ze zbyt wielu szczegółów, kłopotów, zmagań z banałem. Trzeba odetchnąć, żeby te przeszkody wydały się nieistotne, choć na chwilę. Trzeba czasem spojrzenia z góry na to, co zdarza się w dolinach naszej codzienności. Człowiek traci do tego dystans. Góry go przywracają”.
[Za:] Dariusz Wołowski, "K2 Macieja Berbeki", http://dariuszwolowski.blog.interia.pl/?id=2628649 [9.03.2013]
Cytować
+2 #2 $wiety 2013-03-07 18:19
Po powrocie Maćka z Everestu zapytałem Go skąd miał taką świetną formę, bo przecież morderczo nie trenował. Odpowidział z usmiechem: Wiedziałem z kim pić!!!
Cytować
+8 #1 Iwona 2013-01-11 12:27
"Góry to moja miłość. Wypełniają moje życie i stały się także moim zawodem. [...] jestem też ratownikiem TOPR – niesienie pomocy jest chyba najważniejsze, gdybym miał ustawiać hierarchię wartości w górach. Wspinanie, uprawianie alpinizmu to piękny sport, który może wypełniać całe życie, ale pełną satysfakcję daje mi dopiero niesienie pomocy w górach: idea wyciągnięcia pomocnej ręki". Maciej Berbeka

"Wygodnie jest mówić, że to pogoda o wszystkim decyduje, choć jest ona niezwykle istotna. Na pewno bardzo ważny jest też czynnik ludzki i to, czy będziemy wystarczająco odporni. Dla mnie to nawet ważniejsze. Nawet najlepszy sprzęt i sprzyjające warunki nie zastąpią osoby, która będzie się tam wspinała i próbowała wejść na górę". Maciej Berbeka
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież