Log in
    

Łomnica / Droga Birkenmajera V+

Koniec większego spiętrzenia. Fot. Artur Paszczak.

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Droga Birkenmajera V+ to jedna z ładniejszych (podobno) dróg na zachodniej ścianie Łomnicy. Jest drugą linią wytyczoną na tej "Szklanej Górze". Dzięki uprzejmości Jana Muskata zamieszczam tutaj jego "przygodowy" opis z przejścia tej drogi.

Wycena: V+ (chodzą słuchy, że więcej)

Długość:  ok. 300 metrów

Czas przejścia: 4-5 h

Lokalizacja:  Dolina Małej Zimnej Wody / Łomnica

Uroda: Sam oceń. Jeśli przeszedłeś) to zaznacz ilość gwiazdek (Od 1 do 5), tak aby inni wiedzieli na co warto iść ;)

Wystawa: W

Charakter: ?

Zagrożenia obiektywne: ?

Pierwsze przejście: 1930, 21 czerwca - Wincenty Birkenmajer, K. Kupczyk

Pierwsze przejście zimowe: 1951, 4-5 kwietnia - A. Puškáš, L. Szabó

Dojście

Patrz: Łomnica - 60 najpiękniejszych szczytów Tatr

Opis

"Przygodowy" opis Jana Muskata

Zachodnia ściana Łomnicy - droga Birkenmajera - Brzozowego mleczarza. 

Tatrzańska Łomica, druga połowa sierpnia 2015 roku, stoimy w kolejce do kasy w celu nabycia biletów do Skalnatego Plesa i na ramię Łomnicy. Z ramienia starym szlakiem na Łomnicę, około pół godziny podejścia. Po dojściu do lekkiego wypłaszczenia terenu, kierujemy się skosem w lewą stronę do widocznych z oddali kopczyków.

To tam zaczyna się via ferrata do żlebu Teryego zrobiona ongiś przez Vlada Tatarkę pod zachodnią ścianę Łomnicy. Paręnaście metrów wyżej znajduje się stanowisko zjazdowe też do żlebu Teryego. My właśnie się tam wybieramy. Jest nas czterech: Maciek Pach, Franek Żegleń jako jeden zespół, będą szlifować swoje umiejętności na wymagającej drodze, jednej z najdłuższych na zach. Ścianie Łomnicy. Druga dwójka to profesor ekonomii Aleksander Welfe (już ze sporym doświadczeniem górskim) oraz moja skromna osoba - jako prowodyr tej wspinaczki.

W kolejce po bilety spotykamy słowackiego przewodnika wysokogórskiego IVBV. Pyta nas gdzie się wybieramy. Informuję go, że idziemy na drogę Birkenmajera na Łomnicę. Patrzy na nas z niedowierzaniem i mówi to jest bardzo poważna cesta (droga). Wiem, byłem na niej parokrotnie odpowiadam. Słowacki przewodnik z klientami udaje się w tym samym kierunku co my, do żlebu Teryego, a potem na szczyt Łomnicy.

Szybko i sprawnie docieramy pod drogę, wiążemy się jak Pan Bóg przykazał i ruszamy. Prowadzę pierwszy zespół, w drugim zaś Franek jest leaderem (prowadzącym). Docieram do drugiego stanowiska i widzę w dole Słowaków. Przewodnik coś krzyczy, jego głos jednak rozmywa się gdzieś w ścianie. Franek, który jest dużo niżej nawiązuje ze Słowakiem kontakt. Słowak pyta ile masz lat krzyczy do mnie Franek, odpowiadam, że 65. Słowacki przewodnik pokręcił głową z niedowierzaniem i powiedział do swoich klientów, on musi kochać wspinanie.

Tempo naszego wspinania jak na razie zadowalające. Franek skwapliwie korzysta z moich punktów asekuracyjnych ale osadza też własne kostki i friendy. Młotki zostały w domu jako niepotrzebny balast i to był mój niewybaczalny błąd, do którego przyznaję się bez bicia.

Trzeci wyciąg to długi 60 metrowy trawers z obniżeniem, doprowadza do głębokiego komina i tam zakładamy stanowisko, ja zaś nie kończąc trawersu idę do góry poderwaną depresyjką, mam wrażenie że tak będzie szybciej i lepiej. Okazuje się, że ani szybciej ani lepiej. Teren staje się na tyle trudny, że muszę zdjąć plecak i zawiesić go na kostce wepchniętej chwilę temu w szczelinę. Dochodzi do tego duże tarcie liny. Postanawiam ściągnąć partnerów, cofam się do kostki, dokładam tricama.

Na tak skonstruowanym naprędce stanowisku czekam asekurując Alka, Franka i Maćka. Dochodzą trawersem, są już wprost pode mną i tam zostają, tak będzie bezpieczniej. Od teraz jesteśmy jednym zespołem. Ruszam do góry. Tarcie liny zlikwidowane, co nie znaczy, że jest łatwo. Wreszcie wydostaję się w bardziej połogi teren. Po mojej lewej stronie komin którym biegnie droga, muszę się do niego dostać. Delikatny trawers wprowadza mnie do komina i po parunastu metrach zakładam stanowisko z dwóch stałych fałek.

Jedną z nich wbiłem własnoręcznie parę lat temu, drugą osadził Rafał Mikler przechodząc drogę Birkenmajera wraz z żoną. W trakcie przejścia drogi nad ścianką Kupczyka Rafała i jego żonę dopadło potężne załamanie pogody, na szczęście wszystko skończyło dobrze. Alek i Franek dochodzą sprawnie i szybko. Czekamy na Maćka, wreszcie jest, powoli wyłania się z otchłani zachodniej ściany. Jest już na filarku, likwiduje ostatni przelot.

Sytuacja w której znalazł się Maciek nie jest prosta. Między nim a stanowiskiem paręnaście metrów zwisającej liny, w razie odpadnięcia konsekwencje mogą być tragiczne. Wahadło nie wchodzi w rachubę. Do tego poczynania Maćka do końca nie są dla mnie zrozumiałe, coś dziwnego dzieje się z nim. Czas ucieka, widmo biwaku jest coraz bardziej realne, „tylko nie to” myślę. Gęste chmury zbliżają się nieubłaganie w naszym kierunku. Musimy się sprężać. Jedyne sensowne pociągnięcie to zmniejszenie do minimum wahadła, które może zagrozić Maćkowi.

To pomysł Alka a wykonawcą jest Franek. Osadzenie kostki parę metrów nad stanowiskiem i wpięcie liny umożliwiło Maćkowi bezpieczne dotarcie do nas a właściwie do nich. Jestem już wyciąg wyżej, ścianka Kupczyka widoczna jak na dłoni. Robi się późno i zimno ale jest sucho, na szczęście nie pada. Jestem zmęczony. Wchodzę z duszą na ramieniu w ściankę Kupczyka. Po paru metrach wpinam się w stałego a zarazem starego haka. Ruszam do góry bardzo skupiony, powyżej haka klinuję kostkę w szczelinie a nad nią lincama.

Jestem w połowie ścianki, stoję na maleńkich stopieńkach, trzymam się nie wiem czego. Niespodziewanie na moim ramieniu pojawia się mały obywatel i szepcze mi do ucha ”uważaj, nie ma żartów”. Jedno wiem, że jestem parę metrów na lewo od oryginalnej drogi. Ruszam więc skosem w prawo korzystając z malutkich wybrzuszeń. Staję na w miarę wygodnym stopniu ale to nie jest koniec trudności. Jeszcze jeden niepewny przechwyt i sięgam do zbawczego bocznego chwytu za pomocą którego wydostaję się nad ściankę Kupczyka-oj dała mi się nieźle we znaki. 40 metrów wyżej już za przełamaniem w wielkim kominie zakładam stanowisko.

Dwie pętle zarzucone na bloki skalne muszą wystarczyć, bez młotka i haków nic więcej nie mogę wskórać. Alek szybko dochodzi do mnie, jego obecność jest dla mnie wsparciem. Poradził sobie w kluczowym miejscu, co nie znaczy, że bez pewnych kłopotów. Franek i Maciek będą „małpować”(wchodzić po linie). Obaj w błogiej nieświadomości obciążają liny, kiedy to na stanowisku doszło do niebezpiecznego zdarzenia. Jedna z pętli zsuwa się niespodziewanie z bloku skalnego. Miotając się w akcie rozpaczy, kątem oka zauważam starego haka do którego wpinam linę. Sytuacja zażegnana.

Wymęczeni ale uśmiechnięci wyłaniają się z otchłani, w którą mogliśmy się wszyscy pogrążyć ale opatrzność Boska czuwała nad nami. Jeszcze raz się udało. Maciek miał dodatkowe przeżycia związane z liną na której podchodził, urwała się koszulka obnażając biały rdzeń co nie było na pewno przyjemnością dla człowieka dyndającego paręset metrów nad ziemią. Wbrew pozorom to rdzeń liny stanowi o jej wytrzymałości w 75%.Ostatnie stanowisko zakładam tuż pod szczytem.

Patrzę do góry i widzę ludzi spacerujących po tarasie, może jest szansa ,aby zjechać na dół-myślę. Alek biegnie do budynku kolejki dowiedzieć się o możliwość zjazdu. Okazuje się, że ostatni kurs do Skalnatego Plesa był pół godziny temu, a ludzie na tarasie to goście którzy spędzą noc na szczycie Łomnicy ,oczywiście w części hotelowej. Musimy schodzić na piechotę do Tatrzańskiej Łomnicy.

Jest już późno, w zapadających ciemnościach schodzimy w kierunku migoczących światełek Skalnatego Plesa. Od ramienia Łomnicy w zejściu przez jakiś czas towarzyszą nam kozice udające się na spoczynek. Znikły nagle gdzieś w mroku. Docieramy późno w nocy na parking ,wsiadamy do samochodu i odjeżdżamy w siną dal. Następnego dnia dowiaduję się, że przyczyną dziwnego zachowania Maćka podczas wspinania wczoraj, było ukąszenie żmii. Dziabnęła go w zewnętrzną stronę przedramienia, prawdopodobnie na drugim wyciągu. Spuchnięta ręka oraz ślad zębów, ewidentnie wskazuje na ukąszenie gadziny. Nasuwa się pytanie, dlaczego nie poczuł ugryzienia. Może emocje związane ze wspinaniem zadziałały jak środek znieczulający. Alek, Maciek, Franek dostali nieźle w kość , ja także nie kipiałem energią.

droga-birkenmajera-lomnica-scianka-kupczyka.jpg

Ścianka Kupczyka. Zielone kropki wariant oryginalny, czerwone lewy wariant. Fot. Artur Paszczak

Ścianka Kupczyka

Dwa tygodnie później z Arturem Paszczakiem wybraliśmy się na Bombonową ceste, która sąsiaduje z drogą Birkenmajera. Z przejścia Bombonowej wyszły nici. Uprosiłem Artura o przejście jeszcze raz drogi która dwa tygodnie temu dostarczyła nam wiele wrażeń. Tak też się stało. Artur poprowadził ściankę Kupczyka prawą stroną i wszystko wskazuje na to że podążał tak jak pierwsi zdobywcy. Wycena V+ nie jest zgodna z rzeczywistością, moje odczucie i nie tylko moje, a także Rafała Miklera i Artura Paszczaka to VI/ VI+. Natomiast trudności lewego wariantu ustalamy na VI+/ VII- to znaczy ja i Łukasz Kiecoń który przeszedł był drogę Birkenmajera pare lat wcześniej. Łukasz zbagatelizował trudności, no bo to tylko V+. Wszedł z ciężkim plecakiem i się zwalił. Stary hak utrzymał na szczęście odpadnięcie Łukasza i zapewnił bezpieczne lądowanie. Czapki z głów przed starymi mistrzami, a zwłaszcza przed Kupczykiem. Jeżeli ktoś kto przechodził tę drogę i ma inne odczucia co do wyceny proszę o komentarz.

Zejście

Patrz: Łomnica - 60 najpiękniejszych szczytów Tatr

Sprzęt

Zestaw standardowy

Historia zdobywania

Nikt jeszcze nie dodał historii. Wrzuć w komentarzach!

Ciekawostki

Znasz ciekawostki o tej drodze? Podziel się nimi.

Cytaty

Znasz wypowiedzi ludzi o tej drodze? Podziel się nimi

Topo

Masz topo? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Zdjęcia

Masz zdjęcia? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Filmy

Wyszperałeś w sieci filmy o tej drodze? Podeślij linka w komentarzach, a chętnie zamieścimy!

Jeśli zauważyłeś nieścisłości w tym opracowaniu, lub chciałbyś coś dodać od siebie, to możesz to zrobić przez nasz system komentarzy :-)

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież