Log in
    

Kobiety na K2

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Tego lata mija ćwierć wieku od wejścia pierwszych kobiet na drugą górę świata K2 (8611 m). Pierwsza stanęła na niej Wanda Rutkiewicz, a godzinę później Francuzka Liliane Barrard, natomiast 36 dni po nich Brytyjka Julie Tullis. Szczęśliwie z tego szczytu powróciła tylko Wanda Rutkiewicz, pozostałe 2 zginęły w drodze powrotnej. Dotychczas szczyt K2 zdobyło tylko 12 kobiet. W tym roku próbowała tego dokonać Kinga Baranowska, ale pogoda i trudne warunki zmusiły ją do odwrotu.

alt

K2

Chogori to jeden z najtrudniejszych ośmiotysięczników, drugi co do wysokości szczyt świata, najwyższy w Karakorum, położony na granicy Pakistanu i Chin. W języku balti Chogori to "Wielka Góra", ale w literaturze górskiej przyjęła się nazwa K2, jaką nadali jej Brytyjczycy w połowie XIX wieku, w czasie pomiarów topograficznych. Po kilku wcześniejszych próbach szczyt zdobyli 31 lipca 1954 roku Włosi Achille Compagnoni i Lino Lacedelliego, wspinający się Żebrem Abruzzi. Wyprawą kierował Ardito Desio, który dożył sędziwego wieku 104 lat. Szczyt nie został zdobyty jeszcze zimą, mimo zaawansowanych prób polskich himalaistów.

Pierwsze kobiety na drugim szczycie świata

Dopiero po 32 latach od pierwszego wejścia, 23 czerwca 1986 roku stanęły na nim Wanda Rutkiewicz, a po niej Liliane Barrard. Po powrocie z tej wyprawy Wanda tak pisała w Taterniku: "Mój udział w wyprawie francuskiej na K2 w 1986 roku nie był przypadkowy. Maurice`a i Liliane Barrardów poznałam rok wcześniej pod Broad Peakiem. Spodobało mi się to, co robią i jak robią. Byłam urzeczona czystością stylu ich wypraw, romantyzmem samotnego zmagania się z Górą. Ucieszyłam się, że pojadę z nimi na K2 i będzie nas tylko czworo. Nie będzie tlenu, zakładania lin poręczowych, wielu obozów, a także innych wypraw przed nami. Czwartym członkiem zespołu był Michel Parmienter." Wcześniej założyli tylko 2 obozy na 6300 m i 7000 m. Do ataku szczytowego wyruszyli z bazy 18 czerwca. Zdobycie szczytu tak wspomina: "Nocleg na wysokości 8300 m, w ciasnocie namiotu, nie posłużył nikomu, ja jednak zniosłam go chyba najlepiej, bo następnego dnia, a był to 23 czerwca, mimo iż ostatnia opuściłam biwak, przegoniłam Francuzów i o godz. 10.15 stanęłam samotnie na szczycie K2 (8611 m).

Tam czekałam około godziny na pozostałą trójkę, która poniżej szczytu rozłożyła się na dłuższy odpoczynek. Pogoda była piękna, choć trochę wietrzna. Zeszłam do skałek po stronie północnej, zostawiłam na nich przyciśnięty kamieniem plastikowy woreczek, a w nim polski proporczyk i kartkę z moim imieniem i nazwiskiem, datą i godziną. Poniżej nazwisko Liliane, godzinę jej wejścia chciałam dopisać później, ale już mi się potem nie chciało schodzić. Nie podarowałam sobie u góry słów "first women`s ascent". Pozbierałam prawie kilogram drobnych kamyków i pełna wzruszenia przeżywałam swoją obecność na szczycie. Gdy zmarzłam, wróciłam do załamania ściany południowej. Na stoku, 100 m niżej, wspinały się 2 sylwetki. Nie miałam pojęcia, kto to mógł być. Potem pojawili się Francuzi. Razem na szczycie zabawiliśmy około godziny, fotografowaliśmy się jedynym aparatem - "Minoxem" Barrardów. Liliane była wzruszona piękną pogodą - po raz pierwszy mam taką - powiedziała". Około południa rozpoczęli zejście. W namiociku na 8300 zabiwakowali. Nazajutrz schodzili w kolejności: Parmientier, potem Rutkiewicz, a nieco wolniej Barrardowie. Pogoda się stopniowo załamała. Barrardowie nie zeszli do bazy. Miesiąc później zwłoki Liliane zostały znalezione przez Austriaków u stóp południowej ściany. Jak zginęli Maurice i Liliane, nie dowiemy się nigdy.

Jeszcze w tym samym roku 4 sierpnia na szczycie K2 stanęła trzecia kobieta - Brytyjka Julie Tullis, która była uczestniczką międzynarodowej wyprawy. W tym samym czasie na K2 działała polska wyprawa pod kierownictwem Janusza Majera. Julie Tullis z Austriakiem Kurtem Diembergerem weszła na szczyt, ale w czasie schodzenia poślizgnęła się i spadając, doznała urazu głowy oraz wewnętrznych obrażeń. Na szczęście była asekurowana. Udało im się dotrzeć do obozu IV, gdzie w trudnych warunkach, bez tlenu medycznego i na resztkach żywności, musieli przeczekać razem z innymi uczestnikami wyprawy czterodniowe załamanie pogody. Tullis nie przeżyła, zmarła 7 sierpnia i została pochowana na stoku góry. Całkowicie wyczerpany Diemberger zszedł do bazy. Trzy dni później w obozie IV zmarli również skutek choroby wysokościowej Austriacy: Alfred Imitzer i Hannes Wieser oraz Brytyjczyk Alan Rouse. W tym samym dniu zmarła pomiędzy obozem III a II na Żebrze Abruzzi Dobrosława Miodowicz-Wolf, uczestniczka polskiej wyprawy.

Rok 1986 był na K2 rokiem polskich sukcesów, gdyż poza pierwszym kobiecym wejściem Wandy Rutkiewicz, 2 wspaniałe drogi poprowadzili na ten szczyt: SSW filarem "Magic Line" - Wojciech Wróż, Przemysław Piasecki i Słowak Peter Božik, a centralnym filarem południowej ściany - Jerzy Kukuczka i Tadeusz Piotrowski, ale obie zostały okupione ofiarami. W trakcie zejścia zginął Tadeusz Piotrowski, a miesiąc później Wojciech Wróż. Rok ten był również najtragiczniejszym w historii K2 - w sumie zginęło na nim 13 alpinistów.

Chantal i Alison - ambitne alpinistki

Na kolejne kobiece wejście trzeba było czekać 6 lat. Czwartą kobietą na tym szczycie była Francuzka Chantal Mauduit, która rozpoczęła zdobywanie ośmiotysięczników właśnie od K2. Była to jej pierwsza wyprawa w góry najwyższe i od razu przyniosła jej sukces. Międzynarodowa wyprawa, kierowana przez Rosjanina Wladimira Balyberdina, zakończyła się powodzeniem - 7 jej uczestników weszło na szczyt. 3 sierpnia 1992 roku Chantal Mauduit, a kilkanaście dni później m.in. Amerykanie Scott Fischer i Ed Viesturs, który w następnych latach jako pierwszy Amerykanin zdobył Koronę Himalajów. Mauduit była wówczas jedyną z żyjących zdobywczyń K2, bowiem 13 maja 1992 roku zaginęła na stokach Kangchenjungi Wanda Rutkiewicz. Być może był to impuls dla Chantal do zdobywania dalszych ośmiotysięczników, gdyż w następnym roku weszła na Shisha Pangme i Cho Oyu. W 1996 roku wspięła się na Lhotse (pierwsze kobiece wejście) i Manaslu, a w następnym roku na Gasherbrum II. Wówczas miała już na swym koncie 6 ośmiotysięczników, zdobytych bez wspomagania tlenowego, i wszelkie dane, by poprawić rekord Wandy Rutkiewicz (8 ośmiotysięczników). Pechowy okazał się kolejny - Dhaulagiri, na który wyruszyła wiosną 1998 roku, ale z wyprawy tej już nie powróciła. W maju tegoż roku członkowie wyprawy hiszpańskiej znaleźli ją martwą w namiocie bazy wysuniętej na 6500 m, wraz z Szerpą Ang Tseringiem. Przyczyną śmierci obojga było prawdopodobnie zatrucie tlenkiem węgla, wydzielającym się z maszynki do gotowania.

13 sierpnia 1995 roku weszła na K2 Brytyjka Alison Hargreaves, uczestniczka amerykańsko-brytyjskiej wyprawy kierowanej przez Roba Slatera. Góra znowu okazała się okrutna i doszło do kolejnej dużej tragedii. W tym dniu przy dobrej i bezwietrznej pogodzie weszło na szczyt ok. godz. 18 oprócz Alison jeszcze 5 alpinistów - trzech Hiszpanów, Nowozelandczyk i Amerykanin Rob Slater. W czasie schodzenia z wierzchołka do obozu IV, ok. godz. 21, zaczął nagle wiać huraganowy wiatr, który prawdopodobnie wszystkich zrzucił w przepaść. Następnego dnia rano znowu było pogodnie i bezwietrznie. Potem na wysokości 7400 m uczestnicy wyprawy hiszpańskiej znaleźli sprzęt i części garderoby należące do Alison, a 300 m niżej, w trudno dostępnym miejscu, dostrzegli jej ciało. Alison Hargreaves była świetną alpinistką. Dokładnie 3 miesiące wcześniej solo, bez pomocy Szerpów i bez wsparcia tlenowego, weszła północno-wschodnią granią na Mount Everest. Na K2 przegrała walkę z huraganem. Aż do lipca 2004 roku nie było wśród żyjących ani jednej kobiety zdobywczyni K2.

Kolejne trzy kobiece wejścia

Latem 2004 roku "Góra Gór" cieszyła się dużym powodzeniem, bowiem 31 lipca przypadał Złoty Jubileusz K2 - 50 lat od czasu, kiedy jako pierwsi zdobyli ją Włosi, przewodnicy alpejscy - Achille Compagnoni z Courmayer i Lino Lacedelli z Cortina d`Ampezzo. Góra była oblężona uczestnikami różnych wypraw, a słynna polska "Magic Line" została powtórzona. 26 lipca 2004 roku wśród zdobywców tej góry był również wnuk Achille Compagnoniego - Michele oraz Edurne Pasaban, pierwsza Hiszpanka, której towarzyszył Juan Oiarzabal, czwarty zdobywca Korony Himalajów. Było to jego drugie wejście na ten szczyt, co jak dotychczas należy do rzadkości. Tylko dwóch alpinistów oraz dwóch Szerpów było dwukrotnie na tym szczycie. Edurne Pasaban kompletowała już wtedy ośmiotysięczniki do Korony Himalajów - był to jej 7. szczyt. Konkurentkami Hiszpanki do Korony Himalajów były wówczas Austriaczka Gerlinde Kaltenbrunner i Włoszka Nives Meroi.

Włoszka zdobywała kolejne ośmiotysięczniki w mężem Romano Benetem. Latem 2006 roku wyruszyli na drugi szczyt świata. Wykorzystali "okno pogodowe" i 26 lipca stanęli na wierzchołku. Był to ich ósmy ośmiotysięcznik. O jeden więcej miała w tym czasie Gerlinde Kaltenbrunner. Włoskie małżeństwo zdobyło jeszcze w tym samym roku Dhaulagiri, a w następnych Mount Everest i Manaslu, kompletując w ten sposób do 2008 roku 11 ośmiotysięczników. Potem, w czasie wyprawy na Kangchenjungę, zaczęły się problemy zdrowotno-kondycyjne Romano Beneta i wtedy Nives Meroi solidarnie także zrezygnowała ze swoich celów.

alt

Chantal Maudit

Pewnym zaskoczeniem jest fakt, że na ten trudny szczyt udało się wejść młodej Japonce, 23-letniej Yuka Komatsu, dla której był to pierwszy i jak na razie jedyny ośmiotysięcznik. Weszła na szczyt 1 sierpnia 2006 roku i jest obecnie najmłodszą jego zdobywczynią. Wraz z nią wszedł na K2 21-letni Tatsuya Aoki, który jest najmłodszym jego zdobywcą. Po raz pierwszy w historii tego szczytu w 2006 roku na wierzchołek weszły dwie kobiety.

Do rywalizacji włączyły się Koreanki

Kiedy wydawało się, że o prymat w zdobyciu kobiecej Korony Himalajów będą rywalizowały: Austriaczka Gerlinde Kaltenbrunner, Hiszpanka Edurne Pasaban i Włoszka Nives Meroi, niespodziewanie do rywalizacji włączyły się dwie Koreanki: Eun Sun Oh i Go Mi Sun, które w 2006 roku na swym koncie miały - ta pierwsza 3 ośmiotysięczniki, a druga zaledwie jeden. Nikt jeszcze wtedy nie przypuszczał, że mogą konkurować z wymienioną powyżej trójką. Ale w następnych latach, wspierane przez alpinistów koreańskich oraz Szerpów, dysponując dużymi środkami finansowymi, zdobywały po 3, a nawet 4 ośmiotysięczniki w ciągu roku, często wspomagając się tlenem. Jednym ze szczytów, który również musiały zaliczyć, było K2. Eun Sun Oh weszła na ten szczyt 20 lipca 2007 roku, a towarzyszyło jej 2 alpinistów koreańskich i dwóch Szerpów. W tym dniu weszło na szczyt 19 osób, co jest rekordem tej góry. Go Mi Sun zdobyła K2 1 sierpnia 2008 roku w towarzystwie 4 Koreańczyków i 2 Szerpów. W sumie na szczyt weszło wtedy 18 osób, wśród nich Norweżka Cecilie Skog, która co prawda nie kompletuje ośmiotysięczników - ma na swym koncie 3, w tym 2 najwyższe - Mount Everest i K2, a także Koronę Ziemi oraz 2 bieguny: północny i południowy, do których doszła na nartach. Przeszła również na nartach dwukrotnie Grenlandię w poprzek, a w ubiegłym roku Antarktydę, w ciągu 70 dni pokonując 1800 km. Wtedy z K2 Cecilie Skog zeszła szczęśliwie. W drodze powrotnej ze szczytu zginęło 7 alpinistów.

W 2009 roku Go Mi Sun, która była dobrą alpinistką, wcześniej odnosiła sukcesy w Lodowym Pucharze Świata, zdobyła aż 4 ośmiotysięczniki w ciągu kilku tygodni: Makalu, Kangchenjungę, Dhaulagiri i Nanga Parbat. Kiedy schodziła z tego ostatniego, odpadła z poręczówki na wysokości 6200 m i zginęła. W planie miała jeszcze wejście latem na Gasherbrumy I i II, a jesienią na Annapurnę. Gdyby ten niesamowity plan zrealizowała, zdobywając w ciągu jednego roku połowę szczytów do Korony Himalajów, byłby to rekord trudny do poprawienia.

alt

Wanda Rutkiewicz

K2 na zakończenie Korony Himalajów

Gerlinde Kaltenbrunner atakowała w ubiegłym roku K2, ostatni szczyt brakujący jej do Korony Himalajów, ale została zmuszona fatalną pogodą do odwrotu. Na wszystkich wyprawach towarzyszy jej mąż Ralf Dujmovits, niemiecki himalaista i przewodnik wysokogórski, który przed dwoma laty zdobył Koronę Himalajów. W tym roku ponownie wyruszyła na tę górę w mocnym składzie międzynarodowej wyprawy. Kiedy kończyłem pisanie tego artykułu, nadeszła z Karakorum radosna wiadomość, że 23 sierpnia 2011 roku Austriaczka weszła od północnej strony na K2, kończąc tym samym Koronę Himalajów jako druga kobieta po Edurne Pasaban, a pierwsza bez korzystania ze wsparcia tlenem. Co prawda Go Mi Sun pierwsza skompletowała 14 ośmiotysięczników, ale nie potrafiła udowodnić wejścia na wierzchołek Kangchenjungi w 2009 roku.

W tym samym dniu co Gerlinde weszli na K2 również dwaj Kazachowie: Wasilij Piwcow i Maxut Żumajew oraz Darek Załuski, który jest 9. Polakiem na K2. Piwcow i Żumajew to kolejni zdobywcy Korony Himalajów. Kaltenbrunner jest jedyną kobietą, która weszła na ten szczyt od strony północnej, wszystkie wcześniej wspinały od strony pakistańskiej, przeważnie Żebrem Abruzzi.

Szkoda, że nie powiodło się w tym roku Kindze Baranowskiej, która ze swoim partnerem Fabrizio Zangrillim wiele pracy włożyła w torowanie w głębokim śniegu i poręczowanie drogi Cessena. Zakładając 4 obozy, dotarła z partnerem do wysokości ok. 8000 metrów, podobnie jak w ubiegłym roku. Nie mogąc doczekać się poprawy pogody, zrezygnowała ze zdobycia szczytu i zakończyła działalność górską Zadecydował zdrowy rozsądek i doświadczenie górskie - może za trzecim razem "Góra" będzie łaskawsza dla Kingi.

Darek Załuski swoim wejściem na ten szczyt uczcił jubileusz 25-lecia pierwszego polskiego wejścia na K2, dokonanego przez Wandę Rutkiewicz.

Autor: Apoloniusz Rajwa

Źródło: tygodnikpodhalanski.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież