Log in
    

Refleksje wyGÓROwane

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Zejscie z Laili 4008 mGóry są jak wirus. Rozmnażają się w naszym wnętrzu, ogarniają układ, nieodwracalnie opanowują krwiobieg. Wywołują głód, którego nie da się ostateczne zaspokoić. Wprowadzają w stan drżenia, niepokoju i nieustającego oczekiwania. Zniewalają pięknem, i przerażają niebezpieczeństwem.

Są atawistyczne i taką ofiarowują nagrodę – pierwotne szczęście płynące z kontaktu z naturą.

 

 

 

Teraz zaczynam to odrobinę rozumieć. Tak, jesteśmy zainfekowani po same uszy – Ty i ja. Wpadliśmy w sidła wertykalnego świata, z którego jedyna droga ucieczki wiedzie przez sam szczyt. A potem, następuje wytchnienie, ale tylko na chwile. Po okresie nasycenia górami, po okresie spokoju nastaje kolejna burza. Gdzieś tam w środku nas, coś się kotłuje, coś tęskni, coś pcha w ten spionowany świat. I znowu wyruszamy, aby raz jeszcze, widok strzelistych ścian powalił nas na kolana. Dzieła doskonałe. Niewzruszone, i samoistnie przemijające, jak my.

 

 

SS855524

fot. Piotr Picheta - Góry Prokletije, Albania

 

Góry są w nas, a my w nich. Dziwna ta wzajemna relacja. My nadajemy im sens, my je uczłowieczamy, a one nas uczą. Gdy stajemy się zbyt pyszni, dreszczem z wnętrza ziemi strząsają nas w piargi nasycone wilgocią. I chyba znowu zaczynam coś rozumieć. Tu nie chodzi o same góry. Tu chodzi o ludzi. O tęsknotę i poszukiwanie prostoty przyjaźni. W świecie, który szaleńczo przyspiesza coraz ciężej o człowieka. Coraz ciężej o prawdziwe i szczere relacje. A w górach wciąż jest jeszcze trochę tego autentyzmu. Wspólny strach, wspólna radość, wspólna porażka, i więź liny. Nie sposób tego zrozumieć w życiu codziennym – może dlatego wyjeżdżamy.

 

 

Zejscie z Laili (Gruzja) 4008 m

fot. Piotr Picheta - Zejście z Laili 4008 m (Gruzja)

 

 

 

Ewakuacja z Gruzji 2008

fot. Piotr Picheta - autobusy ewakuacyjne podstawione przez władze Tbilisi. Podziękowania należą się ambasadzie w Tbilisi za świetnie wykonaną robotę.

 

Zejście z Mitikasa 2917 m (masyw Olimpu)

fot. Piotr Picheta - Zejście z Mytikasa 2917 m. Masyw Olimpu.

 

I pragniemy powrotów. Bo dla tych powrotów wyjeżdżamy. Wracamy do bliskich nam ludzi, wewnętrznie rozbudzeni. Poruszeni dogłębnie dzielimy się tą naszą radością. Przez krótką chwilę w naszych żyłach tętni sens, i uświadamiamy sobie – Ty i ja – każdy z osobna, że…

 

Ktoś do moich oczu
wlał kubeł mgły

Stanisław Franczak „Śmierć Krajobrazów”

 

…i być może zatarł pasje, a przecież „Tyle nam ofiarowano, Ile możemy zapamiętać”.

 

Zejscie z Mytikasa. Masyw Olimpu

fot. Maciek Chwała - Zejście z Mytikasa.

 

Może te moje refleksje są zbyt wyGÓROwane? Może poniosła mnie fantazja, albo słabość tego wieczoru, w którym pisałem owe wynaturzenia? Tego nie wiem, szczególnie,
„nie można opisać doskonałości gór, w niedoskonałych słowach”. Można się silić beznadziejnie.
Wiem natomiast i to jest pewne, że „po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój”.

 

Autor: Piotr Picheta

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież