Log in
    

Alpy: Na lawiny nie ma mocnych nawet latem

Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Ostatnia lawinowa tragedia w masywie Mont Blanc odbiła się szerokim echem. Na popularnym szlaku na najwyższy szczyt alpejski zeszła ze stoku Mont Maudit (4465 m) duża lawina śnieżna, w której zginęło 9 osób, a 12 odniosło obrażenia. Jedną z ofiar śmiertelnych był Brytyjczyk Roger Payne, wybitny przewodnik wysokogórski i alpinista oraz, o ironio, instruktor lawinoznawstwa.

Mont  Maudit

Mont MauditFot. rmf24.pl

Jeszcze raz potwierdziło się, że bywają w górach sytuacje nieprzewidywalne. Doświadczenie górskie i nabyta wiedza nieraz utwierdzają nas w przekonaniu, że jest bezpiecznie, a jednak dochodzi do tragedii. Tak też było 12 lipca na północnym stoku Mont Maudit. Poszczególne zespoły z przewodnikami oraz osoby indywidualne wyruszyły przy dobrej pogodzie, tak ja zwykle, wcześniej rano, by wejść na Mount Blanc. W grupie tej było 28 osób. Podchodzili północnym stokiem Mont Maudit na przełączkę, kiedy nagle o godz. 5.20 ruszyła w dół duża lawina śnieżna w miejscu, które zwykle bywa bezpieczne. W jej zasięgu znaleźli się prawie wszyscy, w najgorszej sytuacji byli ci, których porwał środek lawiny. Nie mieli żadnych szans - lawina miała ok. 150 m szerokości, śnieg spiętrzał się, a kiedy masy śniegu stanęły, okazało się, że jej grubość dochodziła miejscami do 6 m.

Co mogło naruszyć stabilność śniegu? W partiach szczytowych Alp wiał wcześniej dość silny wiatr, połączony z opadem śniegu. Na stoku utworzyła się "poduszka" nawianego śniegu o grubości 40 cm. Podawane są różne wersje, co mogło spowodować naruszenie mas śniegu. Ze strefy zalegających powyżej seraków mógł się oderwać kawał lodu, który uruchomił lawinę świeżego śniegu, i ta wersja jest prawdopodobna. Mógł też któryś z podchodzących wbić czekan i odłamać kawałek lodu albo tąpnął pod nim nawiany śnieg i lawina ruszyła. Jeden z uczestników, który znalazł się na jej skraju, zawiadomił od razu żandarmerię górską.

Pogoda w tym dniu była słoneczna, więc ratownicy i żandarmeria natychmiast zorganizowali akcję ratunkową, dolatując na miejsce wypadku śmigłowcem. Potem do poszukiwań włączono również psy lawinowe. Ratownicy korzystali też z detektorów i termolokatorów umożliwiających lokalizowanie zasypanych w lawinie. 12 osób z większymi i mniejszymi obrażeniami przetransportowano do pobliskiego szpitala Sallanches, a poważnie rannego Szwajcara do szpitala w Sion w Szwajcarii.

Sześciu lżej rannych, po udzieleniu pierwszej pomocy, wypisano ze szpitala. W grupie 28 osób byli Francuzi, Szwajcarzy, Hiszpanie, Serbowie, Niemcy, Amerykanie i Duńczycy. Śmierć poniosło: 3 Niemców, 3 Brytyjczyków, 2 Hiszpanów i Szwajcar. Wśród ofiar był Roger Payne, przewodnik UIAGM i jego 2 klientów - John Taylor i Steve Barber.

Roger Payne był znanym i cenionym przewodnikiem alpejskim. Wielokrotnie prowadził klientów w różne grupy górskie, począwszy od 1983 roku, kiedy to uzyskał międzynarodową licencję przewodnika UIAGM. Był też wieloletnim sekretarzem British Mountaineering Council, a w latach 2008-2011 prezesem Brytyjskiego Związku Przewodników Alpejskich. Mieszkał ze swą żoną Julie-Ann Clyma, z pochodzenia Nowozelandką, również przewodniczką górską, w Leysin w zachodniej Szwajcarii.

Roger Payne

Roger Payne. Fot. ekantipur.com

Roger Payne urodził się w Londynie, a swoją przygodę ze wspinaczką rozpoczął w latach 70. w Szkocji, na mikstowych drogach oraz na klifach Walii i Anglii. Od połowy lat 70. wspinał się już regularnie w Alpach, gdzie przeszedł takie drogi, jak północna ściana Eigeru, Filar Walkera, Filar Freney`a, miał też na swym koncie kilka nowych dróg. Kiedy został przewodnikiem górskim, organizował wraz ze swą żoną wyprawy w różne góry świata, na 4 kontynentach. Szczególnie upodobał sobie rejony mniej znane, z dziewiczymi 5-tysięcznikami w Sikkimie, ale najwięcej wyjazdów zorganizował na 6- i 7-tysięczniki w Himalajach.

Ze stoków Gasherbruma II zjeżdżał na nartach, a w 1993 roku uczestniczył wraz z żoną w akcji ratunkowej na K2, ratując życie wyczerpanemu alpiniście, schodzącemu ze szczytu. Sprowadzili go z wysokości 7400 m do bazy. Do ich największych sukcesów górskich można zaliczyć pierwsze wejście północną ścianą na dziewiczy szczyt Mount Grovesner (6376 m) w Syczuanie oraz przejście środkiem południowej ściany Nevado Rasac w Andach. Ale Roger dał się też poznać jako organizator konferencji i spotkań dotyczących różnych projektów górskich, m.in. instalacji mikrowodnych systemów elektroenergetycznych w odległych wioskach górskich. Opracował również program szkolenia lawinowego i często prowadził takie szkolenia.

Był ekspertem od spraw lawinoznawstwa i bezpieczeństwa w górach, a jego program bezpieczeństwa lawinowego jest powszechnie stosowany w Europie. Payne prowadził wszechstronną działalność górską, wspinał się w skale, lodzie i mikście, organizował wyprawy górskie w rejony słabo poznane oraz skitury. Jak wspominają go przyjaciele, a także klienci, zawsze uśmiechnięty, pełen energii, a dobry humor go nie opuszczał. Z Julie-Ann Clyma tworzyli szczęśliwe małżeństwo, których łączyły góry. Pozostało po nim bogate archiwum fotograficzne. Jego tragiczna śmierć to wielka strata dla bliskich, przyjaciół i tych wszystkich, którzy go znali.

- Tej tragedii nie można było przewidzieć, ale można się było z nią liczyć - powiedział jeden z ratowników francuskich.
- Nie było wtedy zagrożenia lawinowego. Ludzie, którzy szli tym szlakiem, nie popełnili żadnego błędu, ale góry pokazały, że są nieprzewidywalne - podsumował zastępca mera miasta Chamonix, który również jest ratownikiem górskim.

Apoloniusz Rajwa

Źródło: 24tp.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież