Log in
    

Ile waży płatek śniegu?

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

alt „Nic, absolutnie nic.(…) Liczyłam z nudów płatki (…)  - było ich dokładnie 1 611 945 i właśnie,  gdy dołączył kolejny  1 611 946 płatek usłyszałam trzask:  to odłamała się gałąź…”

                                          (K. Wójtowicz, Przyczynki)

 

 


Kątem oka zauważyłam, że śnieg zaczyna się „mrużyć”. Odwracam głowę do tyłu i już widzę, że zaczyna sunąć. Moje myśli pędzą: „Szybko uciec w bok, mocno wbić czekan, może przejdzie bokiem”. Pierwsze uderzenie – niewielkie, króciutka przerwa, kolejne –  znacznie mocniejsze, nie utrzymam się. Lawina. „Muszę rozłożyć ręce, położyć się na powierzchni, żeby mnie nie wciągnęło do środka”. Po chwili jestem już głęboko pod śniegiem, koziołkuję. Wreszcie wszystko się zatrzymuje. Jest błękitnie, jak w „Dotknięciu pustki”. Gdzieś powyżej został cały świat. I nagle kolejne uderzenie. Jestem wystrzelona jak z procy. „Boże, żebym tylko nie nadziała się na drzewa”. Upadam na plecy, potworny ból, zimno, cała się trzęsę. „Spokojnie, teraz muszę czekać, aż mnie znajdą, zaraz przyjdą”.

Dla mnie to wszystko trwało wieczność. Znajomi prawie nie zauważyli, kiedy zeszła trzystumetrowa lawina. Początkowo mnie nie widzieli, byłam dużo dalej i niżej, z boku, poniżej kilkunastometrowego progu.

– Złamałam kręgosłup, nie ruszam nogami – wiedziałam od razu. Akcja Horskiej Służby szybka, sprawna, profesjonalna. Czułam się bezpiecznie, w pewnych rękach. Kolejny transport, do Koszyc. Wcześnie rano światła lamp na sali operacyjnej i tłum w maseczkach –  jak w filmach.

Minął już rok, 13 miesięcy różnych myśli, wahań, zastanowień, pożegnań, i spotkań z ludźmi. Układania sobie w głowie, co się tak naprawdę stało, jak teraz będzie wyglądało życie, przyszłość, co z marzeniami, planami. Nadal poruszam się na wózku i nie ruszam nogami. Ale nie poddaje się, ćwiczę wytrwale. Widać małe postępy, ale to wciąż niewiele. Pojęcie czasu zmieniło dla mnie znaczenie. Teraz wszystko liczę w miesiącach, latach. Oby tylko nadszedł upragniony cel. Świat jest całkiem inny i nie chodzi o to, że oglądam go z pozycji siedzącej. Teraz dostrzegam schody, krawężniki, za wąskie drzwi, za wysokie półki, za wąskie przejścia, zajęte miejsce postojowe dla niepełnosprawnych. Dla osoby, która w tydzień wymyśliła, zaplanowała i zrealizowała wyjazd w Kaukaz, to duża zmiana. Każde wyjście z domu staje się małą wyprawą. Mówi się, że „Każdemu jego Everest”. Dla mnie to zdanie nabrało całkiem nowego sensu, ale tak jak kiedyś walczę, nie poddaję się, nie godzę się na przeciwności losu, i marzę – tego nauczyły mnie góry.

alt

Nazywam się Katarzyna Goncerz. Mam 30 lat, jestem psychologiem, psychoterapeutą. Do wypadku zajmowałam się pomaganiem dorosłym i dzieciom, oraz całym rodzinom w ich trudnych życiowych chwilach.

alt Przez wiele lat realizowałam swoją pasję, jaką była turystyka górska, wspinaczka i narciarstwo.      Należałam do Klubu Wysokogórskiego Kraków i Studenckiego Koła Przewodników Górskich w Krakowie. W ramach ich działalności uczestniczyłam w kursach lawinowych, pierwszej pomocy i  wielu innych. 29 grudnia 2009r. podczas wycieczki na szczyt Kończysta w Tatrach Wysokich porwała mnie lawina. Na szczęście wylądowałam na powierzchni śniegu, ale doznałam licznych obrażeń – złamanie kostki, uszkodzenie więzadeł w kolanie, złamanie miednicy i najpoważniejsze – złamanie kilku kręgów kręgosłupa. Przeszłam operację, niestety doszło do częściowego uszkodzenia rdzenia kręgowego. W konsekwencji poruszam się na wózku inwalidzkim. Mimo to mam jeszcze szanse stanąć na nogi, ale muszę się nieprzerwanie rehabilitować.

Niestety, terminy oczekiwania w specjalistycznych ośrodkach  (finansowanych przez NFZ) są roczne lub nawet dłuższe, a czas  pobytu ograniczony do 6 tygodni. Dlatego jestem zmuszona  znaleźć ośrodki prywatne, w których miesięczny pobyt to koszta  rzędu 10 000 – 20 000 zł, lub kontynuować rehabilitację w domu z  prywatnym rehabilitantem.

W związku z tym zwracam się z prośbą do wszystkich, którzy  chcieliby mi pomóc w mojej walce o sprawność. altJest to możliwe  dzięki Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”, która udostępniła  mi subkonto. Jeśli chciałbyś mi pomóc – możesz przekazać 1%  swojego podatku na Fundację Anny  Dymnej „Mimo Wszystko”, KRS 174 486, dopisując Katarzyna  Goncerz. Możesz również dokonać przelewu na subkonto Fundacji Anny Dymnej. Jego numer  znajdziesz na stronie (W tytule koniecznie podaj, Katarzyna Goncerz): http://mimowszystko.org/portal/pl/157/Podopieczni.html

Mam nadzieję, że Wasze wsparcie pozwoli mi wrócić do sprawności, a co za tym idzie do mojej pracy, znajomych, do codziennego życia.

Więcej informacji znajdziecie na mojej stronie: http://www.chcechodzic.pl/kasia/

alt

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 Z  góry dziękuję za okazaną mi pomoc.

Katarzyna Goncerz

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież