Log in
    

41 lat temu zdobyto zimą Noszak

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

13 lutego 1973 polska wyprawa zimowa w Hindukusz zdobyła pierwszy siedmiotysięcznik w zimie. Noszak (7492 metrów npm). Kierownikiem wyprawy był Andrzej Zawada, a uczestnicy to Tadeusz Piotrowski, Mirosław Budny, Benon Czechowski, Ryszard Dmoch, Marek Fijałkowski, Wojciech Jedliński, Jan Koisar, Jacek Mierzejewski. Na szczyt dotarł zespół: Andrzej Zawada i Tadeusz Piotrowski. Wejście na Noszak było pierwszym wejściem na siedmiotysięcznik. A do tego z perspektywy czasu okazało się historyczne, bo tam Andrzej Zawada zdał sobie sprawę, że można walczyć o zdobycie ośmotysięczników w zimie. Co w perspektywie czasu okazało się słuszne.

Noszak. Fot. kolosy.org

27 i 29 grudnia 1972 roku opuściła Polskę I Zimowa Wyprawa w Hindukusz, która za cel postawiła sobie wejście na Noszak (7492 m.). „...Przed wyjazdem – wspominał Zawada – dostałem list od Jurka Wali, który podliczał jakie tam będą opady śniegu (...) Włos jeżył się na głowie. Faktycznie, jak wjechaliśmy na przełęcz Salang, to zobaczyłem jakieś druty pod nogami. Okazało się że to przewody telegraficzne. Na słupach zasypanych śniegiem po sam wierzchołek!.(...) Słabo mi się zrobiło, ale kiedy zjechaliśmy na drugą stronę przełęczy, okazało się że w ogóle nie ma śniegu. Pasmo Hindukusz zatrzymuje masy wilgotnego powietrza i opady są po południowej stronie, a na Noszak idzie się od północy i tam było zaledwie parę centymetrów śniegu, za to strasznie zimno...

Uczestnicy polskiej wyprawy zimowej

Uczestnicy polskiej wyprawy zimowej. fot. Andrzej Zawada

Po dotarciu do Qadzi Deh, przez 4 dni werbowano tragarzy, którzy bali się gór zimą, lecz w końcu za wysoką opłatą zgodzili się pójść. Po dwóch dniach marszu, 21 stycznia, wyprawa dotarła do Put Garm i tu na wysokości 3400 m, została założona baza. Przy wyprawie zostało sześciu najlepszych tragarzy, przez trzy dni zaopatrywali oni obóz I, który założono 22 stycznia w okolicach bazy letniej, na wysokości 4200 m. Już następnego dnia założono obóz II, u stóp zachodniej grzędy Noszaka (4750 m). Termometry wraz ze wzrostem wysokości i przy nieustannych wichurach wskazywały coraz to niższe temperatury. Średnio –25°C w dzień i -35°C w nocy.

Kolejne trzy obozy zostały założone już poza doliną, na zachodnim ramieniu Noszaka. Obóz III, 27 stycznia, postawili Andrzej Zawada i Tadeusz Piotrowski, w miejscu gdzie w lecie stoi zwykle obóz I (5500 m.). Na drugi dzień przyszli tu z ładunkami sprzętu Dmoch, Czechowski, Fijałkowski i Mierzejewski, następnie zaś Jedliński i Woźniak. Stanął drugi namiot. W kilka dni później , 5 lutego, po uspokojeniu się huraganowego wiatru, ci sami założyli obóz IV (6200 m.) . W nocy wiatr wzmógł się na nowo i zmusił Zawadę i Piotrowskiego do wycofania się do obozu III. Tu przez dwa dni walczyli oni z wichurą o utrzymanie namiotu, drugi został zmieciony do doliny.

Zawada i Piotrowski wyruszają z Obozu 3 na szczyt

Andrzej Zawada i Tadeusz Piotrowski wyruszają na atak szczytowy z obozu 3. fot. Benon Czechowski.

Po dłuższym załamaniu pogody i oczekiwaniu w bazie wysuniętej na jej poprawę,10 lutego rozpoczął się atak na Noszak. Do obozu III dotarli Dmoch, Woźniak, Piotrowski i Zawada. 12 lutego został założony obóz V (6700 m.). W jego zaopatrzeniu pomagali Dmoch i Woźniak, którzy tego samego dnia zeszli do obozu IV. Andrzej Zawada w „Taterniku” podkreślił: „...Dla obydwu był to życiowy rekord wysokości. Podziwiałem ich wytrzymałość i zacięcie...”. Temperatura spadła do - 39°C, zamarzł rtęciowy termometr. Cały czas wiał silny wiatr. „...Około 4 wyszedłem z namiotu. Panowała zupełna cisza, a niebo było cudownie usiane gwiazdami. Podniecony obudziłem Tadka. Jednomyślnie postanowiliśmy zaatakować szczyt od razu stąd, bez przenoszenia obozu na plateau, co oznaczałoby przesunięcie akcji szczytowej o jeden dzień...

13 lutego, Zawada i Piotrowski o godzinie 11-tej rano wyruszyli w kierunku szczytu. Po 3,5 godz. pokonali skalną barierę, w czym pomogły im pozostawione przez zeszłoroczne wyprawy liny poręczowe i osiągnęli śnieżne plateau o wysokości 6900 metrów. Tu zatrzymali się na posiłek. „... Kręcącego się opodal mnie Andrzeja – wspomina w swoim artykule Tadeusz Piotrowski – zainteresował wystający z pod śniegu strzęp odzieży. Jedno uderzenie czekana i oczom przedstawił się makabryczny widok. Spod śniegu wyłoniła się granatowo-fioletowa ludzka dłoń. Patrzyliśmy na nią jak porażeni. Była to ręka jednego z 5 zmarłych tu i zaginionych w roku 1971 alpinistów bułgarskich...

O godzinie 17-tej ruszyli dalej decydując się na atak szczytowy nocą, gdyż za wszelką cenę chcieli wykorzystać bezwietrzną tego dnia pogodę. Już po ciemku osiągnęli grań, a o 21.00 wieczorem Zawada połączył się radiotelefonem z bazą i podał, że ma jeszcze parę kroków do wierzchołka. Okazało się jednak, że był to dopiero przedwierzchołek, a szczyt było widać 2 km dalej. Piotrowski zaczął tracić czucie w nogach.

Widok spod szczytu Noszaka, podczas pierwszej polskiej wyprawy zimowej

Widok spod szczytu Noszaka na zachód. fot. Andrzje Zawada

O godzinie 23.30, 13 lutego, Zawada i Piotrowski stanęli na szczycie. Przy około 48°C poniżej zera i dość silnym wietrze Zawada ułożył z kamieni napis „Winter 73”, ruszyli w dół. Ponieważ nie mogli nawiązać łączności ze szczytu, komunikat o dotarciu na wierzchołek nadali w drodze zejściowej. Do obozu V wrócili o 4.30 nad ranem. Po 3-godzinnym śnie i likwidacji obozu, zeszli do obozu IV, gdzie czekali na nich Budny i Jedliński. Kierownik – Andrzej Zawada zarządził koniec wyprawy. 16. II wszyscy byli już w bazie. Po konsultacji lekarskiej odmrożenia Tadeusza Piotrowskiego okazały się bardzo poważne i część martwych tkanek musiała zostać wkrótce amputowana.

... Do Kabulu przybyliśmy 25 lutego (...) – wspominał w swoim artykule Zawada – ...Dni w Kabulu wypełnione były od świtu do nocy. Uroczyste przyjęcie w Ambasadzie z udziałem licznie zaproszonych gości , wywiady w prasie i w radiu, pamiątkowe zdjęcia, ilustrowane przezroczami prelekcje. (...) Nasza Ambasada nie szczędziła trudu, by sukces nasz zaprezentował się jak najszerzej i by był on okazja do wyeksponowania imienia Polski.” 

13 lutego szczyt został zdobyty, a cała wyprawa pomimo zimy należała do najsprawniej przeprowadzonych. Od wyjazdu z kraju do powrotu trwała 2 i pół miesiąca, z czego na samą akcję górską przypadło 30 dni, zaś na oblężenie i zdobycie szczytu – 23 dni. Noszak jest pierwszym szczytem siedmiotysięcznym pokonanym przez człowieka zimą.

Źródło: andrzejzawada.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież