Log in
    

GEWANT czyli tatrzańska mitologia wg Pytlika

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

altPraktycznie nie ma legend tatrzańskich, postanowiłem więc tę niszę zapełnić – tak Zygmunt Pytlik tłumaczy powody napisania i narysowania swojej najnowszej książki „Gewant z tatrzańskich legend”. Tu, gdzie dziś góry Tatry stoją, a u ich stóp roi się gwarnym tłumem turystów Zakopane, pradawnymi czasy szumiało niewielkie, płytkie morze – tak autor zaczyna swoją opowieść. W odmętach tego morza miał żyć smok okrutny, wypoczywający „zwykle w kłąb zwinięty, fałdę na morskiej powierzchni tworząc, Gubą lub też Gubałem zwany” – czytamy w książce.

– Smoki od zawsze w Tatrach żyły. Ostatniego żywego smoka – jak mówią przekazy historyczne – widziano tutaj w XVII wieku. Buchald znalazł nawet w jednej z jaskiń kości smoka, które wprawdzie później okazały się kośćmi niedźwiedzia, ale to już nie jest ważne – mówi Zygmunt Pytlik, rysownik i satyryk, od lat współpracujący z Tygodnikiem Podhalańskim. U Pytlika smok stał się jednym z głównych bohaterów legendy i siłą sprawczą, praprzyczyną powstania Tatr. Jego najnowsza książka zabiera nas bowiem w mitologiczną przeszłość Zakopanego i otaczających go gór. – Z uwagi na stosunkowo niewielką liczbę legend dotyczących Tatr i Zakopanego, a zwłaszcza brak ich „legendowego” powstania, o co przy całej „mistyce” obu aż się prosi, pozwoliłem sobie napisać tę legendę – tłumaczy sam autor.
Jak sam podkreśla, tekst zawiera, w baśniowym sztafażu, elementy prawdy. Są więc elementy znanych już legend – o śpiących rycerzach czy pierwszym zakopiańczyku – Pietrku Gąsienicy z Maruszyny, który pod Tatry „do tego za kopane” przybył na wezwanie smoka. – Pietrek miał wąsy i dlatego nazywali go Gąsienica. Taką postać miało to słowo według Brücknera. Zmiana początkowego „w” na „g” nastąpiła z powodu powszechnej niegdyś „chwiejności nagłosowej”. Bzdurą jest powszechnie przyjęte pochodzenie nazwiska od „gęsi”, a już na pewno teoria, że to z powodu pasiastego odzienia. To moje etymologiczne odkrycie – twierdzi Zygmuny Pytlik. – Nazwy szczytów w mojej książce są współczesne, ale ich pochodzenie wydumane, stosownie do potrzeb narracji. Gubałówka – według „Słownika Etymologicznego Języka Polskiego” Aleksandra Brücknera, „guba” to „fałda, zwój”, a więc dość logiczne, tak też nazwałem smoka, którego zewłok Gubałówkę nam utworzył – wyjaśnia.
Na koniec książka opowiada o prawdziwej już historii Zakopanego, które na początku było hawiarską osadą, potem ośrodkiem wydobywczym, aż po kulturalną mekkę, którą stało się od czasów Młodej Polski...

więcej czytaj w tygodniku podhalańskim

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież