Log in
    

10 porad drytoolowych dla zaawansowanych (od M8 wzwyż)

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Trzecia – ostatnia – część porad drytoolowych przeznaczona jest dla tych, którzy myślą już o ambitnych drytoolowych drogach sportowych lub aspirują do trudnych wielowyciągówek mikstowych (obitych i nieobitych).

 wojciech radzik letanowsky mlyn

Wojciech Radzik podczas drytoolingu w Letanovskim Mlynie. Fot. Damian Granowski

Jeśli jeszcze nie czytałeś, warto zajrzeć do I i II części tego cyklu:

10 porad dla początkujących w drytoolingu (do M6)

10 porad dla średniozaawansowanych (od M6 do M8)

oraz innych podobnych

10 porad dla początkujących wspinaczy

13 porad dla średniozaawansowanych wspinaczy

10 porad we wspinaczce TRAD dla początkujących

10 porad dla początkujących na wielowyciągówkach

Na drogach o trudnościach od M8 wzwyż możecie spodziewać się już takich atrakcji jak przewieszenie, a wręcz spore fragmenty dachu. Poniżej podaję fragment opisu skali M, wedłu Willa Gadda (więcej tutaj: mikstowa skala wspinaczkowa):

M8: Prawie poziome okapy wymagające siłowego i technicznego drajtula. Na drodze znajdują się bulderowe miejsca, lub dłuższe partie wycenione na M7.
M9: Bardzo duże przewieszenie, lub przewieszenie z małymi i technicznymi chwytami. Albo pioziomy dach na 2-3 długości ludzkiego ciała.
M10: Około 10 metrów dachu lub 30 metrów sytego przewieszenia z trudnym drytoolingiem i bez miejsc restowych.
M11: 30 metrów - albo więcej - gimnastycznego drajtulingu w przewieszeniu lub około 15 metrów dachu.
M12: M11 + miejsca bulderowe, dynamiczne ruchy i ciągły techniczny, patenciarski drytooling.
M13 wzwyż: to samo co M12, tylko większe natężenie trudnych ruchów. Być może mniej restów.

Podsumowując: wspinanie powyżej M8 to głównie wspinanie w dużych przewieszeniach lub dachach. Co za tym idzie, należy ukierunkować nasz reżim treningowy na takie formacje. Ponadto musimy świetnie opanować nasze „narzędzia”. Reszta to już samo wspinanie.

Sprzęt ma znaczenie

Wspinanie zimowe to taki sport, w którym jakość szpeju naprawdę ma znaczenie. Odpowiednie dziaby i raki (tudzież rakobuty), mogą znacząco wpłynąć na naszą cyfrę. Przykładowo przejście M9/M10 w Nomikach czy Fuelach to „nic specjalnego”, m.in. właśnie do tego zostały stworzone. Jednak zrobienie takiej cyfry w Quarkach Petzla to już będzie coś :). Geometria, rączki w tych dziabach nie są przystosowane do takich trudnych dróg. Wniosek jest taki, że jeśli nabywamy sprzęt, mając w głowie marzenia, to warto od razu zastanowić się, co będzie najlepsze. Czy warto kupować buty pod półautomaty, jeśli myślimy o zimowym wspinaniu mikstowym?

Pamiętaj jednak, że „nie pomoże sprzętu kupa, gdy wspinacz cienka dupa”. Cytat Makara ma ci uzmysłowić, że szpej to tylko dodatek pozwalający osiągnąć kolejny cel. Wszystko i tak rozegra się w łydach, brzuchu, bicepsie i, last but not least, w głowie.

Zafunduj sobie rakobuty

Niestety, trzeba będzie zainwestować w lekkie rakobuty, umożliwiające haczenie pięt i będące dla nas jak najmniejszym balastem. Co prawda widziałem osoby robiące M10+ w ciężkich butach z rakami automatycznymi, (bez 4/9), aczkolwiek jest to raczej wyjątek od reguły.

Moje pierwsze wspinaczki w rakobutach wydawały mi się niesamowicie lekkie w porównaniu z tymi robionymi w ciężkich butach. Cyfra znacznie podskoczyła w kilka tygodni :-).

Ceny firmowych rakobutów są przejebanie wysokie (1000-2000 zł)… Na szczęście, żyjemy w kraju, gdzie najgorszy sort drajtulowców wymyślił, że raczki można przymocować do łyżew lub butów wspinaczkowych. Pewna Kuźnia Szpeju dostarcza raczki, a Michał Piątek z Krakowa ładnie przymocuje ci je do butów wspinaczkowych. Koszt rakobutów spada w ten sposób do 400-500 zł co jest ceną wyborną. Co ciekawe, taki zestaw raczki-but wspinaczkowy jest jednym z najlżejszych rozwiązań!

Więcej o rakobutach piszę tutaj: Test rakobutów z RKS.

Wzmocnij mięśnie korpusu

Bez mocnych mięśni głębokich, modnie nazywanych „core”, niewiele zdziałasz w dachu. Trywialny wyjazd nóg może być twoim końcem. Wielokrotnie widziałem osoby, które po wypadnięciu ze stopni nie były wstanie wrzucić nóg z powrotem. Takie rzeczy zdarzają się notorycznie, musisz więc umieć spokojnie ponownie wstawiać nogi i dodatkowo mocno, precyzyjnie je obciążać, aby ponownie nie wyjechały.

W razie czego polecam ciekawy programik treningowy (ABS 2.0).

Ćwicz mięśnie antagonistyczne

Obciążenia stawów podczas drytoolingu są spore (jak w większości sportów wyczynowych). Wielokrotnie powtarzane ruchy powodują powstawanie dysproporcji w rozbudowie mięśni. Stąd już szybka droga do kontuzji.

Nastaw się na wykonywanie ćwiczeń antagonistycznych dla różnych grup mięśniowych. Kilka przykładów znajdziesz tutaj: 10 ćwiczeń kompensacyjnych i uzupełniających.

Naucz się wspinać w kruchym terenie

Większość rejonów drytoolowych sama w sobie może być nieco krucha (w zależności od rodzaju skały i popularności miejscówki). Zwłaszcza nowe rejony potrafią nieźle dać w kość. Niebezpiecznym zjawiskiem bywa odwilż, powodująca rozmarzanie kruszyzny.

Osobną kwestią jest wspinanie w górach, gdzie od takich spraw może zależeć nasze życie...

Obycie w kruchym terenie przekłada się z jednej strony na bezpieczeństwo, a z drugiej na skuteczność. Po co wbijać się 2-3 razy w drogę tylko dlatego, że odpadliśmy z urwanym chwytem z powodu małego wyczucia?

Aby wprawić się w takim wspinaniu znajdź najgorszego, kruchego parcha w rejonie. Zawieś wędkę, eksperymentuj z różnymi ustawieniami/klinowaniami dziabek, stawiaj raki na kruchawych stopniach i kombinuj, jak nie zwalić się z całym tym majdanem.

Dopracuj przejście ze skały w lód

Na trudnych drogach mikstowych mogą występować różnego rodzaju sople, kurtyny lodowe, czy polewki. Sam lód jest zazwyczaj pionowy i „łatwy”. Problemem jednak może być dostanie się do niego.

Super wejście w sopel na jednej z dróg na Wiecznym Deszczu w Dolinie Wielickiej. Fot. Maciej Ostrowski

W Polsce nie ma właściwie miejsc, gdzie można by to poćwiczyć. Wyjątekiem potwierdzającym regułę jest Kadzielnia w Kielcach (pod warunkiem, że autochtoni stworzą sztuczny lodospad). W Tatrach takie miejsca znajdują się w Białej Wodzie i na Wiecznym Deszczu. W miarę blisko jest również Dolina Kwaczańska i Słowacki Raj.

Przeproś się z dachami

Jak już powiedziałem trudny drytooling to głównie działanie w dachu. Nie masz wyboru – musisz nauczyć się w nim wspinać i zbudować odpowiednią wytrzymałość/siłę aby robić metry.

Wpierw opanuj klasyczne wspinanie w dachu (Najlepiej gdzieś na panelu. Jaskinia Mamutowa nie jest do tego dobrym miejscem). Techniki są podobne. Jak już będziesz znał podstawy, powoli zacznij wbijać się w mocno przewieszone drogi z dziabami.

Dojdź do perfekcji w czwórkach i dziewiątkach

Techniką wielce ułatwiającą wspinanie i patentowanie w masywnym przewieszeniu (gdzie nie ma stopni lub korzystanie z nich jest mocno utrudnione) są czwórki i dziewiątki. Więcej o nich znajdziecie tutaj: Czwórka i dziewiątka w drytoolingu.

Czwórki i dziewiątki są też dość łatwe do wytrenowania. Aby nauczyć się ruchów i zbudować wytrzymałość siłową wystarczy kawałek belki, łańcuch, stary balkon, itp. Kolejny etap to przeniesienie wyuczonej techniki na drogi drytoolowe, gdzie ustawienie, kąt i odległość chwytów może być różne, a co za tym idzie – bardziej wymagające.

Na wyższym poziomie musisz jeszcze wiedzieć, w jakiej kolejności wkładać nogi, aby być odpowiednio ustawionym do wpinek czy, chwytów. Miej opatentowane odkładanie dziabki, wpinki oraz pozycje restowe (zmiana rąk).

W Krakowie najłatwiej zacząć w Jaskini Jasnej nad Wisłą. Najlepszym miejscem jest jednak podwarszawski Janówek, gdzie dla każdego znajdzie się odpowiednia droga w dachu.

Jak będziesz miał wystarczająco siły to dołóż kamizelkę z obciążeniem.

lucie hrozova bula pod bandziochem

Czasem najtrudniejszym miejscem na drodze nie jest dach, a wyjście z niego. W akcji Lucie Hrozova na Buli pod Bańdziochem. Fot. Damian Granowski

Wspinaj się bez czwórek i dziewiątek

W ostatnich latach powoli do głosu dochodzi DTS (Dry Tooling Style), czyli wspinanie bez użycia 4/9. Kilku czołowych wspinaczy (chyba najbardziej znanym orędownikiem jest tutaj Jeff Mercier) wyszło z założenia, że wytrenowany zawodnik jest wstanie niemalże bez końca robić te figury. Odejście od nich sprawia, że wspinanie staje się piękniejsze oraz bardziej wymagające (technicznie i siłowo).

W skrócie jest ładniej i trudniej. Często przy przejściach dopisuje się styl w jakim droga została pokonana. Pytanie, czy można zabronić 4/9? Trochę słabo, bo jednak są to klasyczne techniki (wymyślił je w latach 70-tych Tony Yaniro, gdy o DT jeszcze nikt nie słyszał).

Według mnie idealnym rozwiązaniem jest przejść daną drogę (dla nas na limicie) najpierw z 4/9, a później próbować bez. Mocno rozwijamy wtedy nasz „core”, no i satysfakcja jest całkiem niezła.

 

Zbuduj wytrzymałość siłową

Trudny drytool to 10, 15, 30, 40 metrów wspinania w dachu, często bez wyraźnych miejsc restowych (zazwyczaj co najmniej jedna ręka musi trzymać dziabkę). Bez wytrzymki wiele nie zdziałasz. Do tego musisz jeszcze wykonywać od czasu do czasu trudne, dalekie ruchy.

Najlepszym sposobem jest – po prostu – wspinanie :-). 300 metrów dachu w sezonie łącznie i masz progres gwarantowany ;)

Damian Granowski

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież