Log in
    

Sto lat polskiego ratownictwa

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Zapoczątkowana na początku XX wieku przez Zaruskiego, Barabasza i im podobnych pasjonatów tatrzańska turystyka zimowa, realizowana przy pomocy doczepionych do nóg zmyślnych desek, nieomal od razu stała się niezwykle popularna.

alt

To powodowało dodatkowe zagrożenia, których wynikiem była rosnąca z roku na rok liczba wypadków z udziałem narciarzy. Na szczęście w latach 30. przypadków takich było stosunkowo niewiele. Specyfika górskiego klimatu od zawsze sprzyjała miłośnikom „białego szaleństwa”. W marcu, gdy na nizinach zwykle panuje już wiosna, w Tatrach nadal są warunki do uprawiania narciarstwa. 13 marca 1934 roku, „o god. 18 zawiadomiła p. M. Dickfoss, matka zaginionej (…), że córka jej wyruszyła wczoraj w towarzystwie A. Eberlego na jeden dzień, bez ciepłego odzienia i bez jedzenia, z zamiarem przejścia przez Kasprowy na Halę Gąsienicową i dotychczas nie wróciła.” Po sprawdzeniu wieczorem, że zaginieni nie dotarli na Gąsienicową, wczesnym rankiem następnego dnia na Kasprowy Wierch wyruszyła wyprawa ratunkowa. Ratownicy „przy schodzeniu do WierchCichej” natknęli się na „ślady dwojga narciarzy, częściowo piesze, częściowo zjazdowe.” Zeszli za nimi i na „polanach Kokaws. Luków dowiedzieli się (…) od drwali, że zaginieni nocowali w szałasie, a następnego dnia powędrowali do Kokawy...”

 

Prezentujemy trailer filmu pod tytułem " Na każde wezwanie naczelnika" nakręcony z okazji 100 lecia TOPR-u.

filmik pt.: TOPR

 

Źródło: tygodnikpodhalanski.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież