Log in
    

Rekordowy opad śniegu w czerwcu

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Opady śniegu w Tatrach mogą wystąpić w każdym miesiącu, i tak się już nieraz zdarzało. Jednak te, które wystąpiły w pierwszej dekadzie czerwca 1962 roku, były wyjątkowe, a pokrywa śnieżna w Tatrach o tej porze roku nie miała sobie równej do dziś.

alt

zima stulecia 1962/63, Fot. polityka.pl

Czerwiec i lipiec to miesiące, w których notowane są duże i często intensywne opady deszczu w Karpatach Zachodnich, w tym również w regionie tatrzańskim. Bywały one nieraz przyczyną dużych powodzi w dorzeczu Dunajca, w latach 1934, 1958, 1997.
W pierwszej dekadzie czerwca 1962 roku ochłodziło się, temperatura powietrza w Tatrach obniżyła się poniżej zera i wystąpił kilkudniowy obfity opad śniegu, którego na szczycie Kasprowego Wierchu przybywało w ciągu doby po pół metra. 8 czerwca pokrywa śnieżna na szczycie osiągnęła grubość 2 metrów, co do dzisiaj jest rekordem o tej porze roku, a zaspy śniegu dochodziły nawet do 3 m. Śnieg sięgał prawie po dach budynku Obserwatorium Meteorologicznego. Na górnej granicy lasu pokrywa śnieżna miała średnią grubość ok. metra, a w Kuźnicach 25 cm i tyle samo było śniegu na Gubałówce. Ciągła pokrywa śnieżna zalegała powyżej 800 m n.p.m. Na wzniesieniach Podtatrza i w Zakopanem było biało, a mokry śnieg połamał wiele gałęzi drzew, głównie liściastych. Całe Tatry zostały pokryte grubą warstwą świeżo spadłego śniegu, w dolnych partiach mokrego, a w wyższych przewianego. Przed tym opadem, pod koniec maja, nie było już zimowej pokrywy śnieżnej, stary śnieg występował jedynie w kotłach, żlebach i pod ścianami. Opady śniegu rozpoczęły się 3 czerwca, a zakończyły 8 czerwca. Pokrywa śnieżna, która utworzyła się rano 3 czerwca, na Kasprowym Wierchu miała grubość 4 cm, następnego dnia 21 cm, w tym 18 cm świeżego, z ostatniej doby, a potem w kolejnych dniach 75/58 cm, 120/50 cm, 180/62 cm i wreszcie 8 czerwca, kiedy skończył się opad - 200/23 cm. W drugiej dekadzie nastąpiło ocieplenie, z jednym krótkim ochłodzeniem, śnieg zaczął dość szybko topnieć i zanikać. 17 czerwca na Kasprowym Wierchu występowała jeszcze pokrywa śnieżna z przerwami o grubości 36 cm, ale w następnym dniu były to już płaty śniegu.

alt

zima stulecia 1962/63, Fot. polityka.pl

To wyjątkowe wydarzenie tak dużego opadu świeżego śniegu prawie na początku lata zrodziło pytanie, czy ablacja tak grubej pokrywy śnieżnej w ciągu najbliższych dni nie spowoduje zagrożenia powodziowego w dorzeczu Dunajca wodami roztopowymi. Postanowiłem się tym problemem zająć, gdyż w tamtych latach pracowałem w Wysokogórskim Obserwatorium Meteorologicznym na Kasprowym Wierchu. Od 8 czerwca codziennie aż do 17 czerwca dokonywałem pomiarów gęstości śniegu w profilu Kasprowy Wierch - Kuźnice, w przedziałach wysokościowych co 100 m, śniegomierzem wagowym. Następnie w warstwicach 100-metrowych obliczałem zawartość wody w pokrywie śnieżnej, a potem w zlewniach poszczególnych dolin Tatr Polskich.
Jednocześnie po 8 czerwca wykonywałem pomiary przepływu wody młynkiem hydrometrycznym na kilku wybranych potokach tatrzańskich, reprezentatywnych dla różnych części Tatr, a więc u ujścia potoku: Chochołowskiego, Roztoki, Bystrego, Małej Łąki, Białego i Za Bramką, a sporadycznie: Kościeliskiego, Rybiego, Lejowego, Strążyskiego i Olczyskiego. Po wyliczeniu dobowej zawartości wody w pokrywie śnieżnej w poszczególnych dorzeczach oraz dobowego odpływu z tych dolin mogłem obliczyć bilans wodny każdej z tych dolin i wyznaczyć fale kulminacyjne. Pomiary terenowe oraz obliczenia pozwoliły na wyciągnięcie interesujących wniosków. Fale kulminacyjne z poszczególnych dolin tatrzańskich nie nakładały się na siebie, były rozłożone w czasie, o czym decydowała zarówno hipsometria terenu, ale także retencja powierzchniowa oraz podziemna zarówno krasowa, jak i morenowa. W pierwszych dniach ablacji odpłynęły do dorzecza Dunajca wody z dolinek reglowych oraz z niższych partii dolin walnych, a w drugiej fazie z górnych partii dużych dolin - Chochołowskiej, Kościeliskiej, Rybiego Potoku i Pięciu Stawów. Na trzech rzekach odwadniających Tatry Polskie - Czarnym i Białym Dunajcu oraz Białce stany wody wzrosły, wystąpiły na nich albo dwie fale kulminacyjne przesunięte w czasie, albo fala była spłaszczona. Nawet po połączeniu wód z tych trzech rzek Dunajec nie stanowił zagrożenia powodziowego, chociaż tak duża ilość wody została wówczas uwolniona z pokrywy śnieżnej. Jako ciekawostkę warto podać, że w największej powierzchniowo dolinie Tatr Polskich - Chochołowskiej, o powierzchni ponad 34 km kw., w pokrywie śnieżnej było zmagazynowanej wody ok. 5,5 mln m sześc.

alt

zima stulecia 1962/63, Fot. polityka.pl

Przy okazji tych badań uzyskano również ciekawe wyniki dotyczące podziemnych przepływów. W Dolinie Małej Łąki było w śniegu 980 tys. m sześc. wody, a odpłynęło tylko 410 tys., czyli prawie 570 tys. m sześc. odpłynęło z tego dorzecza pod ziemią, głównie do Lodowego Źródła w Dolinie Kościeliskiej. W Dolinie Bystrej było w śniegu 2,7 mln m sześc. wody, a odpłynęło aż 5,5 mln m sześc., czyli ponad 3 mln pochodziło z Doliny Gąsienicowej. Z małej zlewni Doliny Olczyskiej odpłynęło dwukrotnie więcej wody, niż było zmagazynowanej w pokrywie śnieżnej, co potwierdza zasilanie podziemnym przepływem wód z Doliny Pańszczycy.

alt

zima stulecia 1962/63, Fot. polityka.pl

Wyniki tych badań zaprezentowałem 20 listopada 1964 roku w Krakowie, na sesji naukowej Państwowego Instytutu Hydrologiczno-Meteorologicznego, zorganizowanej z okazji 600-lecia Uniwersytetu Jagiellońskiego.

alt

zima stulecia 1962/63, Fot. polityka.pl

Źródło: 24tp.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież