Log in
    

Wywiad z Edurne Pasaban

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Zapraszamy Was na krótki wywiad jakiego udzieliła Edurne Pasaban Łukaszowi Kosutowi podczas XII Dni Lajtowych Polskiego Klubu Alpejskiego. Miłego czytania.

E. Pasaban

Edurne Pasaban, Fot. arch. Edurne Pasaban

Jesteś chyba po raz pierwszy w Zakopanem, pod Tatrami. Czy będziesz miała choć chwilę czasu, by wyskoczyć w nasze góry?

- To jest moja pierwsza w ogóle wizyta w Polsce (Edurne jednakże była już w 2008 roku w Polsce na Explorers Festival - przyp. red.), więc i w Zakopanem. Niestety, nie mam dużo czasu i nie wybiorę się w góry - może następnym razem się to uda, choć na razie nie mam zaplanowanych kolejnych odwiedzin w Polsce.

Ostatnio w świecie wspinaczkowym często mówi się o coraz większej roli, jaką odgrywają we wspinaniu nagrody, sponsorzy, media, i o wynikających z tego problemach, takich jak oszustwa dotyczące zdobywania szczytów czy ścian. Jakie jest twoje zdanie w tej sprawie?

- Uważam, że trzeba mieć sponsora, by realizować duże rzeczy, ambitne plany. Ja mam sponsorów, ale nie czuję z ich strony presji - nie martwię się z ich powodu o to, czy zrealizujemy plan, czy zdobędziemy szczyt, i jest to dla nich zrozumiałe. Dla każdej ze stron najważniejsze jest, by wszyscy szczęśliwie wrócili z wyprawy. Media, tak jak wspominałam wcześniej na konferencji, interesują się natomiast tym, czym mogą zainteresować ludzi - a tych bardziej zaciekawi zdobycie jednego ośmiotysięcznika normalną drogą, niż wejście trudną ścianą na niższy szczyt. Jest wielu młodych ludzi, którzy robią trudne, wielkie rzeczy, ale nie są znani, a szkoda.

Zdobyłaś Koronę Himalajów. Co teraz? Czy planujesz jakąś przerwę w himalajskiej działalności, czy masz kolejne wysokogórskie plany?

- Nie mam jeszcze ostatecznie ustalonych celów, ale chcę pojechać w nowe dla mnie góry, być może znowu w Himalaje, ale na szczyty sześcio- i siedmiotysięczne. Chciałabym tam zrobić fajne drogi i dobrze się przy tym bawić.

Jak przygotowujesz się do swoich wypraw?

- Latem jeżdżę na rowerze i dużo biegam, w zimie natomiast, mieszkając w San Sebastian, bardzo dużo chodzę na nartach turowych.

Czy poza himalaizmem uprawiasz jeszcze jakieś inne wspinaczkowe aktywności - na przykład jeździsz w Alpy albo wspinasz się w skałach?

- Niestety, nie mam na to dużo wolnego czasu, ale bardzo lubię skałkowe wspinanie - od niego zaczynałam i wciąż lubię wyjazdy w skały z przyjaciółmi. Gdy już mi się to udaje, to wspinam się często w Katalonii - tam jest zazwyczaj odpowiednia pogoda - oraz w Kraju Basków, gdzie jest wiele atrakcyjnych rejonów. Na swoim ostatnim takim wyjeździe byłam w Rodellar.

Czy jesteś w Hiszpanii wzorem dla młodych wspinaczek? Może potrafisz już wskazać kogoś, kto będzie miał szansę w przyszłości powtórzyć twój sukces?

- Nie wiem, czy jestem wzorem, idolem, wydaje mi się, że młodzi ludzie powinni się wspinać, bo tego chcą, a nie dlatego, że chcą być jak ktoś inny. Nie mogę też przewidzieć, kto i kiedy powtórzy zdobycie Korony Himalajów, nie ma wielu dziewczyn podążających tą drogą - może 4-5 z nich ma zdobyte po kilka szczytów, jednak z własnego doświadczenia wiem, że skompletowanie wszystkich będzie bardzo trudne.

Dziękuję ci bardzo, życzę powodzenia - nie tylko w górach - i tego, żeby następnym razem udało ci się zobaczyć nie tylko Zakopane, ale też Tatry.

- Dziękuję, mam nadzieję, że się to uda.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież