Log in
    

Wywiad z Nickem Bullockiem: Góry to dragi. Pytanie tylko czy miękkie, czy twarde?

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

nick-bullock1

Góry to dragi. Pytanie tylko czy miękkie, czy twarde?

"To klasa A,  ludzie którzy żyją dla swojego narkotyku i wszystko inne schodzi na  drugi plan." - mówi o łojantach i wspinaczce Nick Bullock. "Tak, to jest narkotyk. Nawet zwykli ludzie śnią o  następnej drodze, wyższej cyfrze, pięcio-sześcio tysięczniku, kolejnym  szczycie." Do narkotyków ma jednak obiektywne podejście: "Wspinanie,  alpinizm może być również używane jako terapia dla każdego, na każdym  poziomie. Uwalnia cię, pozwala ci uciec, stawia wyzwania."

 

W francuskim magazynie Vertical czytałem o twoim wejściu na Jirishanca z Al'em Powellem. Wygląda ona na bardzo trudną górę. Co myślisz o pierwszej wspinaczce Eggera i Jungmaira w 1957? Byli oni prekursorami?

Jirishanca jest trudną górą do zdobycia. Spotka się na niej całą gamę trudności technicznych, do tego kolejną atrakcją jest kiepska pogoda i odległość od cywilizacji. Wspinaczka w 1957 na Jirishanca, w stylu Eggera i Jungmaila, była na pewno futurystyczna. Na wschodnim żebrze napotkaliśmy niezłe trudności techniczne. Możliwe, że po 1957 zmieniły się, ale wciąż wspinając się po żebrze w stylu alpejskim, można doznać przygody. Wygląda na to, że w Peru można jeszcze przez długi czas będzie można znaleźć takie miejsca.

nick-bullock

W tym samym wywiadzie poruszasz delikatny temat, wycofów. Zbyt często alpiniści mają poważne wypadki, spowodowane dużymi trudnościami, złą pogodą, etc. Myślisz że jest to spowodowane brakiem pokory względem natury, albo po prostu przekonaniem o wyższości, lub nieśmiertelności?

Jestem pewien, że jest mnóstwo powodów wypadków, kiedy zespoły wspinają się bez względu na warunki. Podejrzewam że wiele wypadków jest spowodowane przez powyższe powody. Napieranie podczas złej pogody nie jest tak proste. Czynniki takie jak: Ile trudnej wspinaczki zostało, ile odległości do szczytu, jak dużo jedzenia pozostało, ile dni się wspinają, wysokość nad poziomem morza, droga zejściowa. Wszystkie te czynniki powinny być brane pod uwagę i tylko wtedy należy podejmować decyzję.
Czasami myślę, że jest możliwe, że bardzo dobry wspinacz może napierać zbyt mocno. Możliwe że myślą, iż wielkie wspinaczki mogą być dokonane dzięki wielkiemu ryzyku i to powoduje że czasami zachowują się irracjonalnie. Ale w mojej opinii wiele najbardziej znaczących i ważnych przejść było ryzykownych. Niektóre wspinaczki nie zdarzyłyby się gdyby ryzyko nie zostało podjęte.
Góry są niebezpieczne, zwłasza kiedy wspinamy się wielkie ściany w alpejskim stylu. Czasami jesteśmy w idealnej równowadze pomiędzy wspaniałym sukcesem, a tragiczną porażką. Możliwe że ludzie, którzy tak się nie wspinali, nie potrafią uznać, że wiele wspinaczek na ostrzu noża ostatnich lat, jest pięknymi liniami. Czasem gdy jest okazja, to decyzja jest prosta. Kiedy Al i Ja walczyliśmy na Jirishanca, było bardzo trudno. Zostałbym i zaryzykował, ale to Al był za odwrotem i w końcu myślę, że to było słuszne. Pogoda następnego dnia była zła i nie mieliśmy jedzenia. Kolejna noc w ścianie, bez jedzenia w mokrych śpiworach mogła zaowocować desperackim odwrotem, albo jeszcze gorzej... utknięcem w ścianie. Byłem zniszczony przez odmrożenia, odwodniony i głodny.

Nick Bullock wspina się na lodospadzie

Opowiadając o swojej pracy, mówisz, że twoi (niezwyczajni) studenci często nie rozumieją różnicy pomiędzy twoim „dragiem” a ich... Alpinizm jest prawdziwym narkotykiem? Może być kuracją na swój sposób? Używany jest w terapii?

Tak, myślę że góry potrafią być narkotykiem. Niektórzy ludzie potrafią dawkować je sobie okazjonalnie, na pewnym poziome i potem robić coś innego przez dany czasu. Niektórzy mogą wejść głębiej w to i zostać długoterminowymi użytkownikami, ale trzymającymi kontrolę nad tym, mają normalne życie, stabilne relacje z partnerami, dzieci, dom, itp., ale wracającymi do wspinania regularnie. I w końcu są osoby, które nie potrafią bez tego żyć. Pragną wspinać się, chodzić po górach, zbierać doświadczenie, balansować na krawędzi i przekraczać bariery. Życie dla tych ludzi jest wyzwaniem. To klasa A, ludzie którzy żyją dla swojego narkotyku i wszystko inne schodzi na drugi plan. Tak, to jest narkotyk. Nawet zwykli ludzie śnią o następnej drodze, wyższej cyfrze, pięcio-sześcio tysięczniku, kolejnym szczycie. Trzeba jednak trzymać to w garści i tylko tyle.
Wspinanie, alpinizm może być również używane jako terapia dla każdego, na każdym poziomie. Uwalnia cię, pozwala ci uciec, stawia wyzwania.
Pozwala zapomnieć o rachunkach, problemach, szaleństwie. Utrzymuje Cię w formie i sprawia że należysz do ekskluzywnego klubu, który daje ci tożsamość.

Tej zimy wspinałem się w Szkocji w łańcuch Cairngorms... Poczułem ogromną różnicę pomiędzy szkockim, a kontynentalnym podejściem do wspinania: żadnych boltów, uważniejszy wybór sprzętu na drogę. Ale przede wszystkim zauważyłem inne podejście do wspinania...  Czy uważasz, że jest prawdziwa różnica pomiędzy podejściem w Anglii, a Europie?

Dla mnie będzie to ciężkie pytanie. Pierwsza odpowiedź jaka mi się nasuwa, brzmi tak, ale nie wiem, czy to sprawia jakąś różnicę w ogólnym rozrachunku. Europejscy alpiniści podnosili poprzeczkę przez lata, na większą skalę. Powiedziałeś, że doceniasz mentalny aspekt stylu wspinania w Brytanii. Ja również uważam, że najważniejszy czynnik mojego wspinania to czynnik psychiczny. Nie wiem czy jest to wielka różnica w stosunku do europejskiego podejścia.
Hmm, myśląc o tym dochodzę do wniosku, że możliwe, że tak jest. Wspiąłem się na wszystkie trudne drogi na wschodnie ścianie Tacul we Fracji, ostatniej zimy i wszystkie drogi z wyjątkiem jednej miały łańcuchy na stanowiskach. Żadna nie miała boltów, jednak, łańcuchy sprawiały, że cały czas mieliśmy pewność, że w każdym momencie możemy zjechać do podstawy ściany. Dla wielu francuskich zespołów normą jest wspinanie się do jak najwyższego punktu, tak aby jeszcze zdążyło się na ostatnią kolejkę w dół, albo wspięcie się np. 2 wyciągi, aby zaliczy crux, a później zjazd. Moi przyjaciele i Ja, jesteśmy zdeterminowani  aby wspiąć się całą drogą, nawet jeśli będziemy musieli potem spać w stacji Acquile de Midi, aby złapać pierwszą kolejkę z rana.
Możliwe, że wspinanie zimowe w Brytanii posiada pewien aspekt przygody i nie jest tylko sprintem najwyżej jak się da, albo wspięciem się najtrudniejszym wyciągiem, aby później uciec z drogi w imię komfortu. Nadal czynniki takie jak bezpieczeństo i wygoda są ważne dla wielu utalentowanych wspinaczy, nawet jeśli stracą czynnik przygody.

nick-bullock2

Jaka jest możliwa przyszłość alpinizmu? Wielu wspinaczy wspina się dla trudności, wygląda na to, że niewielu chce eksplorować mniej znane górskie łańcuchy?

Nie wiem czy to prawda, lub nie. Czy jest jakaś różnica między tym co jest, a tym co było? Super-alpinizm zawsze był światem niewielu. Nie jest to modne, łatwe zajęcie. Pewne rejony zawsze były popularne, takie jak Khumbu, Patagonia, Kordyliery de Blanca, i określone części Alaski. I w nich znajdziemy popularne szczyty i trudne szczyty. Pomijając łatwe w dostępie rejony, to ludzie którzy otwierają nowe linie, albo zdobywają nowe szczyty są w mniejszości.
Możliwe, że jest to związane z terroryzmem. Może ludzie boją się jechać w mniej znane rejony. Myślę, że spojrzenie ludzi na życie, pragnienia i ich oczekiwania, zmieniły się również. Czas jest cenny, myśl, aby spędzić miesiące i miesiące na jednym celu jest nie akceptowana, lub nie możliwa. Na zachodzie, mam wrażenie, że ludzie myślą iż pieniądze mogą kupić wszystko. Nie chcą ryzykować swoich ciężko zarobionych pięniędzy na niepewną wyprawę.To również dotyka sprawy Everestu. Jakie są prawdziwe motywacje wspinania?. Jeśli dana osoba wspina się dla prestiżu, to nie pojedzie ona do rejonu, gdzie nikt nie dowie się o jej wspinaczce.
Jeśli chodzi o trudności, to czy ludzie wspinają się tylko dla trudności, nie przygody?... Jeśli to jest prawdą, może jest to spowodowane przez profesjonalnych wspinaczy ukierunkowanych na przekraczanie granic.
Wracając do pytań, dlaczego ludzie się wspinają i czego oczekujemy od naszego wspinana? Wszyscy wspinamy się z różnych powodów. I tylko z powodu tego, że wybór jednej osoby jest inny niż drugiej, nie należy oceniać, że jedna osoba jest dzięki temu ważniejsza.
Przygoda i niepewność, są dwoma moimi głównymi powodami wspinania, ale również akt zdobywania wielu szczytów. Zarówno technicznych, jak i wymagających psychicznie. Dlatego nie będę umniejszał osiągnięć wspinacz który nie jest zainteresowany spędzanie tygodni na podróżowaniu, aklimatyzacji, czekaniu na odpowiednie warunki.
Jestem szczęśliwy, że otrzymałem szansę wspinania się na pełny etat i mogę przeplatać wyprawy z mniejszymi bardziej technicznymi wyjazdami.
Przyszłość? Myślę, że będzie oparta na zdrowych fundamentach (no może pomijając cyrk na Evereście). Alpiniści mają bardziej otwarte i szczere umysły, niż w przeszłości. Styl wielu nowych wspinaczek jest świetny, granice zostały przesunięte.

Jeśli mógłbyś wybrać jeden wyczyn, to dzięki jakiej wspinaczce chciałbyś być zapamiętany w historii?

Chciałbym być zapamiętany bardziej za typ życia jakie prowadzę. Dla mnie będzie to porzucenie dobrze płatnej pracy, która zabezpieczy życie, dom komfort, moje własne miejsce na rzecz stania się wędrownym wspinaczem na pełen etat i pisarzem.

W ciągu paru ostatnich lat, świat alpinizmu został zalany wieloma wyróżnieniami, nagrodami, lub zawodami każdego rodzaju. Niektóre wątpliwej jakości. Zwłaszcza na Evereście. Najmłodszy człowiek, niewidomy, człowiek bez nóg, najstarsza kobieta... itp. Czy myślisz, że jest to dobre dla górskiej społeczności?

Osobiście myślę, że nagrody najlepiej pozostawić dla gwiazd filmowych. Zawody są w porządku, jeśli je lubisz. Nie jest to aspekt wspinania, który mnie interesuje. Everest powinien być uwolniony z tych wszystkich poręczówek. Użycie tlenu powinno być ograniczone. Wspinacze nie powinni być wspieranie przez dwóch przewodników i Szerpów. Tylko wtedy będą mieli możliwość zdobycia doświadczenia i prawdziwej górskiej idei zdobywania szczytów. Być może wtedy prawdziwe górskie wartości wrócą pod Everest.
Cały ten Cyrk na Evereście, źle wpływa na środowisko górskie. Niektórzy ludzie (Nie mówię o wszystkich, na pewno niektórzy bardzo kompetentni i doświadczeni wspinacze, będą zdobywali Everest) chcą tylko zaliczyć szczyt i są szczęśliwi, że mogą to zrobić. Jeśli wejście na Everest jest ich życiowym marzeniem, to niech tak będzie. Niech jednak zdobywają to doświadczenie w innych górach najpierw.
Dlaczego nie iść w góry, z mniejszą ilością ludzi wokół i rozkoszować się górami takimi, jakimi są, nie dla wieczornych imprez. Dlaczego są ludzie wspinający się na drogę (zdobytą po raz pierwszy w 1953) w gorszym stylu niż autorzy pierwszego wejścia. W oczach opinii publicznej, osoby które przechodzą obok umierających ludzi są himalaistami i wizerunek nas wszystkich przez to cierpi. Na dłuższą metę nie wyjdzie to na dobre dla Himalaizmu.

nick-bullock4

Edmund Hilary „wrócił” do społeczności Everestu z swoją fundacją i zbudował szpital i szkołę dla społeczności Szerpów. Później kontynuował tą pracę dla nich i ochrony gór. Reinhold Messner „odszedł”. Co ty byś zrobił aby chronić dzikość gór?

Trudne pytanie. Pierwsza odpowiedź która mi się nasuwa to, to że jedynym sposobem aby chronić dzikość gór, jest nie dopuszczenie ludzi do nich. To się nigdy nie zdarzy i Ja jako wspinacz nie chciałbym tego. Czas płynie, transport jest coraz tańczy i łatwiejszy, dzięki czemu ludzie chcą podróżować. Musimy zaakceptować, że czasy totalnej dzikości gór bezpowrotnie odeszły. Rzeczy się zmieniają, realizujmy i pracujmy nad swoimi celami. Podróże i przygoda są dla wszystkich i nigdy nie powinny być osiągalne tylko dla bogatych. Im więcej ludzi podróżuje, tym bardziej zrozumiemy miejsca do których podróżują.
Kraje które posiadają najdziksze rejony górskie, w większości są biednymi miejscami i dochody generowane z turystyki górskiej są mile widziane. Część tego dochodu powinno być inwestowane na miejscu, tak aby lokalna społeczność na tym skorzystała.
Świetnie że Edmund Hillary znalazł czas i pieniądze na pomoc, ale myślę że rządy tych krajów powinny również się tym zająć. Najbardziej drogimi górami w których się wspinałem są Indie. Zawsze walczę o zdobycie pieniędzy aby się wspinać tam, i gdy jestem w głównej siedzibie Indyjskiej Federacji Górskiej w Delhi, to znajduję jak na ironię bogactwo i przepych.
Jeśli część pieniędzy, które płacą wspinacze, wspierała by programy edukacyjne dla lokalnych społeczności, wtedy wyższe ceny są do zaakceptowania.

Wygląda na to, że Wielka Brytania stała się celem numer jeden dla międzynarodowego terroryzmu. Czy ten strach wpłynął również na świat wspinaczkowy?

Generalnie mogę powiedzieć, że terroryzm nie zaraził wspinania. Może niektórzy wspinacze myślą o tym. Mniej ludzi odwiedza Nepal, Pakistan lub Indie. Lecz raczej są to turyści, a nie wspinacze. We wszystkich tych krajach wspinacze są mile widziani. Myślę, że media rozdmuchują pogłoski o proporcji ludzi, którzy żyją w strachu przed terroryzmem.. Doświadczeni wspinacze nauczyli się określać ryzyko. Pewnie tylko niewielu obawia się podróży do jakiegoś kraju, z powodu tego, że mogą być narażeni na terroryzm.

Wygląda na to że wspinacze nie lubią wypowiadać się na polityczne tematy... Jedyny publiczny wyjątek to artykuł w American Alpinist magazine przeciw wojnie w Iraku... Czy myślisz, że jest to problem braku sumienia, ignorancji, lub strachu o stracenie sponsorów?

Wspinacze są tylko ludźmi. Ludźmi którzy pracują, mają życie osobiste, rodziny. Jeśli ktoś jest wspinaczem, to nie znaczy że nie ma on takiej samej opinii politycznej, jak pierwsza lepsza osoba z ulicy. Ogólnie myślę, że wspinacze mają prawdopodobnie tyle samo opinii politycznych, albo nawet więcej niż wielu ludzi, ponieważ widzą i doświadczyli więcej.
Powinieneś zapytać się pisarzy, wydawców i czytelników dlaczego polityczne tematy nie są tematem dyskusji w wspinaczkowej literaturze. Jeśli czytam jakiś wspinaczkowy magazyn to wolę czytać o psychologicznym aspekcie wspinania, wspinaczkowych przemyśleniach, życiu, motywacji i wspinaniu. Osobiście dla mnie polityka jest nudna i pełna hipokrytów. Jeśli będę chciał napisać o polityce, to zrobię to. Wątpię aby jakikolwiek wspinacz obawiał się, że straci sponsorów, jeśli napisze coś o polityce. Jeśli jednak tak być by mogło, to może niech poszuka innego sponsora. Polityka wspinania jest o wiele bardziej interesująca dla wspinacza, niż polityka krajów. Jeśli chciałbym poczytać o polityce, to kupiłbym gazetę.

Piszesz obszernie o swoich doświadczeniach w pracy i w górach. Czy myślisz, że „literackie” zdolności są zaletą dla wspinaczy w propagowaniu ich osiągnięć? Lub jest to konieczność dla ciebie, aby przelać swoje doświadczenia na papier i w pewnym sensie „wypędzenie” ich w celu zrobienia miejsca dla nowych?

Oczywiście, pisanie o personalnych wspinaczkowych doświadczeniach spowoduje, że wspinacz zostanie zauważony (jeśli te doświadczenia zostaną opublikowane), ale czy to jest powód mojego pisania?... Odpowiedź brzmi nie. Pisałem o moim wspinaniu na długo przedtem, zanim zaczynałem publikować te teksty. Nigdy nie zaczynałem tworzyć z myślą, że to poprawi moje image. Wspinam się dla siebie i doświadczenia. Jeśli czuję się zmotywowany do napisania czegoś, po wspinaczce, to zrobię to. Pisanie jest bardzo oczyszczające. Uwielbiam fazy pisania eseju i poczucie, że niedługo się to wszystko połączy. Moje życie poprawiło się przez pisanie. Styl mojego pisania, wymaga ode mnie, aby usiąść i pomyśleć o wspinaniu, moich emocjach, odczuciach, przemyśleniach, myślach. Nie robię tego z myślą, że piszę to dla publikacji, aby zwiększyć moje nowy w światku wspinaczkowym.
Zazwyczaj do pisania motywują mnie doświadczenie czegoś, co się wydarzyło w moim życiu. I kiedy jet to kompletne jest to kawałek niezłego pisania, który mogę wysłać do jednej lub dwóch osób, aby sprawdziły to pod kątem publikacji. Pisarze potrzebują tego, aby ich twórczość była czytana. Napisałem tak dużo esejów, które nigdy nie będą publikowane, lub wysłane do nikogo poza moimi przyjaciółmi. Ostatecznym spojrzeniem na to jest pytanie, czy nadal bym pisał, gdybym nie był sponsorowany, albo nie potrzebował trochę pieniędzy, które otrzymuję z pisania. Odpowiedź brzmi tak.

Czy masz jakąś maskotkę, którą bierzesz ze sobą na wspinaczkę? Szczęśliwą koszulkę, pluszowego miska, albo coś do jedzenia?

Nie, jeśli musiałbym wziąć jakiś dodatkowy ciężar, wziąłbym szczoteczkę i pastę do zębów. Bardziej mi to pasuje niż szczęśliwa maskotka.
Pomaga mi również zaoszczędzić trochę pieniędzy na dentyście.

Nick Bullock

nick-bullock1

Nie jest dobrze rodzić się w święta Bożego narodzenia. Dostajesz tylko połowę potencjalnych prezentów. Z kolei do zalet należy to, że nikt nie zapomni o dacie twoich urodzin. Nick Bullock urodził się 25 grudnia 1965 i nikt z wspinaczkowego środowiska o tym nie zapomni.

Nick zaczął się wspinać późno, bo dopiero w 1993, w wieku 28 lat. Ale w ciągu tych 14 lat, zostawił swój ślad w wspinaniu, robiąc drogi powyżej 7c w Anglii, Stanach, Australii, Hiszpanii i Francji. Mnóstwo klasycznych i nowych dróg w Alpach francuskich, szwajcarskich i włoskich. Tuzin ekspedycji do Indii, Peru, Pakistanu i Nepalu. Wszystkie charakteryzują nowe drogi, albo wspin w mało znanych rejonach. Do tego mnóstwo pierwszych powtórzeń na znanych drogach (takich jak Droga Boardman-Tasker w Changabang, wciąż czekająca na drugie przejście). Wspinaczki na lodospadach w Alpach, Kanadzie i wreszcie typowo Brytyjska moda, nigdy nie kończące się zimowe wspinaczki Wielkiej Brytanii (od Walii do szczytów Szkocji).
Od 2003 Nick jest pełnoetatowym Alpinistą i świetnym pisarzem, w najczystszym angielskim stylu. Pomiędzy 1987, a 2003 pracował on jako nauczyciel angielskiego w angielskim więzieniu i może dlatego, ma odmienne spojrzenie na życie, świat i siebie, czasem bardzo proste.


Wywiad Marco Vegetti - UP2008

Tłumaczył: Damian Granowski

Źródło: Up-climbing

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież