Log in
    

Erik Weihenmayer opowiada o zdobywaniu Alpamayo i nie tylko

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
Alpamayo
Przedstawiamy wywiad z Erikiem Weihenmayerem, który wspiął się na Alpamayo jako pierwsza niewidoma osoba w histori!. Alpamayo jest wybitną (a przy tym bardzo piękną) górą w Peruwiańskich Andach o wysokości 5947 metrów n.p.m. Weihenmayer wspiął się linią French Direct wraz z przyjacielem Ericem Alexander i lokalnym przewodnikiem Rodrigo Callupe.
 
Kiedy Erik miał 13 lat i przymierzał się do pierwszego roku szkoły wyższej, to stracił wzrok. Tracąc możliwość grania w baseball, piłkę i koszykówkę... część rzeczy które kształtują ludzi w młodości. Ojciec aby uchronić Eryka przed popadnięciem w depresję i stagnację zapisał go na program „Przygoda na ścianie” w Massachusetts, trzy godziny od domu w Connecticut, do tego w weekendy odkrywał wspinaczkę skalną.

Dzisiaj mając 42 lata, Weihenmayer ma na koncie zdobycie Everestu, oraz pozostałych szczytów z Korony Ziemi; noszenie znicza olimpijskiego, przewodzenie grupie niewidomych nastolatków na trekkingu pod Everest, oraz mnóstwo wywiadów i pobytu w talk showach w wielu miejscach na świecie. Jedną z jego ostatnich przygód było pierwsze wyjście niewidomego na Alpamayo w Andach Peruwiańskich. Razem ze swoim przyjacielem i dobrym wspinaczem Ericiem Alexandrem i lokalnym przewodnikiem Rodrigo Callupe, Weihenmayer zdobył górę.

Czym wyróżnia się Alpamayo, w porównaniu do innych gór na które się wspinałeś?

Cóż, lubię dużo lodowej wspinaczki, dlatego też rozglądałem się za takimi górami, ale nie w typie Mount Everestu. Z takimi górami jest ten problem, że musisz się zdecydować na wiele cierpienia i wyrzeczeń, a do tego mnóstwo czasu, daleko od domu, noclegi w śniegu i brudzie. Mam dwoje dzieci, 10 i 8 letnie, i nie chcę rozstawać się z nimi na 3 miesiące. Rozglądałem się za 6-cio tysięcznymi szczytami, na które można się wspiąć w 2,5 tygodnia, a do tego są bardzo techniczne. Wspinam się raczej na techniczne ściany i o French Direct na Alpamayo słyszałem, że jest to piękna linia. Rzeczywiście jest piękna, a szczyt robi wrażenie. To nie jest ekstremalnie długi dzień, ale naprawdę fajny, techniczny dzień, kiedy czujesz, że się naprawdę wspinasz.

Nawet jeśli tylko na 2,5 tygodnia, to i tak brzmi, że czasami może być ciężko.

Jest się zmęczonym psychicznie i niestety jest to również bardzo niekomfortowe. Do tego cały czas jest zimno. Włożyłem na siebie wszystko co miałem i nadal było mi zimno! Oczywiście byłem chory. Tam można się nabawić paskudnej dezynteri, ponieważ nawet jeśli gotujesz wodę, to na tej wysokości nie wszystko ginie. Kiedy musisz uderzać w ścianę, to uderzasz. Czy jesteś zdrowy, czy chory. Ale bez elementu dyskomfortu i niepewności, to nie jest przygoda.
Alpamayo
fot. Eric Alexander

Jaka była najstraszniejsza część wyprawy?

Zdecydowanie był to obrzęk płuc Erica. Wszystko po trochu jest straszne. Przekraczanie Bergschrund (wielka szczelina u podstawy szczytu), zjazdy drogą, zwłaszcza, że nie widzę, gdzie stawiać stopy i Eric musiał mi krzyczeć czy w lewo, czy w prawo. Zawsze jest strasznie gdy zjeżdżasz w pustkę. Znajdziesz tam mnóstwo strasznych miejsc. Przekraczanie szczelin, nawet skacząc przez pół metrowe nie wiesz czy dobrze wylądujesz.

Która część wspinaczki Ci się najbardziej podobała?

Uwielbiam techniczne ściany. Lód jest piękny. To jest doskonały teren do wspinaczki dla niewidomej osoby. Nie jest tak specyficzny jak skała. Wyszukuję dziabkami w lodzie odpowiednie miejsca do osadzenia ostrza. Jest to bardzo rytmiczny, piękny ruch. Jest to naprawdę świetna zabawa.

Kiedy zacząłeś wspinać się w lodzie?

Zacząłem myśleć o wspinaczce lodowej gdy miałem 27 lat. Nie miałem pojęcia, czy będę w stanie wspinać się w lodzie. Miałem kilku przyjaciół, którzy mówili „Nie ma szans, to niemożliwe. Musisz widzieć gdzie wbijasz dziabki. Jeśli nie wbijesz ich prawidłowo, to zwalisz sobie na głowę kawał lodu”. Więc to na trochę ochłodziło moje zapędy, do czasu aż pocztą pantoflową udało mi się skontaktować z pewnym przewodnikiem z Ouray. Mike O'Donnel pod koniec rozmowy usłyszał ode mnie „Hej, muszę ci coś powiedzieć, tak abyś wiedział, i jakby co mógł się wycofać”. I opowiedziałem mu, że jestem ślepy, na co on stwierdził, że to jest w ogóle będzie dla mnie super. Wspinaliśmy się na całym świecie i jest On dla mnie świetnym partnerem do liny, oraz przyjacielem.

Jakie masz ograniczenia we wspinaniu?

Światowej klasy wspinacze doskonale planują. Moja filozofia jest taka: Mnóstwo czasu gdy wspinasz się hakowo, to stoisz w ławeczkach, aby umieścić szpej w rysie. Nie mogę spojrzeć do góry i zobaczyć jaki rodzaj szpeju założyć, oraz gdzie. Muszę stanąć w ławeczce, wyczuć gdzie mogę założyć następny przelot, później zejść niżej po odpowiednią kostkę, lub hak. Generalnie mam dużo więcej roboty do zrobienia. Owszem, jest wielu wspinaczy którzy wspinają się ciężej ode mnie, oraz jest wiele wspinaczy, którzy wspinają się lżej, ale ja na to nie patrzę w ten sposób.

Jak to jest wspinać się, używając innych zmysłów niż wzrok.

Definitywnie słuch i dotyk to moje dwa podstawowe zmysły. Słuch jest ważny. Mogę otrzymać wiele wskazówek z dźwięku lodu, pustki. Sposobu w jaki echo odbija się od obiektów, albo jeśli nie wraca. Mogę stwierdzić, czy przede mną jest głaz, albo jak stroma jest ściana.
Częściej jednak używam zmysłu dotyku. „Skanuję” lód dziabkami i czuję gdzie będzie je można optymalnie wbić. Kiedy uprawiam trekking, używam kijków trekkingowych do wyczuwania drogi przede mną.

Alpamayo-FBA-1-375

fot. Eric Alexander

Jesteś inspiracją dla wielu ludzi, ale gdzie ty znajdujesz inspirację?

Znajduję ją w każdej osobie, która robi coś inspirującego. Napisałem Książkę The Adversity Advantage, w której opowiadam historyjkę która zdarzyła się mi gdy zaczynałem być niewidomy. Mogłem widzieć wtedy tylko na jedno oko i nie wiedziałem co mam począć ze swoim życiem. Byłem sfrustrowany, chciałem po prostu siąść i oglądać telewizję (mogłem jedynie ją oglądać, jeśli dosłownie dotykałem nosem ekranu. Pewnego razu zobaczyłem gościa nazywającego się Terry Fox, który stracił nogę z powodu raka. Postanowił przebiec Kanadę wzdłuż. To były wczesne lata 80-te i wtedy jeszcze nikt takich rzeczy nie robł. Teraz drzwi są otwarte: Mamy ludzi wspinających się z przeszczepionymi sercami na Kilimanjaro i El Capa. Niepełnosprawnych robiących dosłownie wszystko. To była wielka decyzja ze strony Terrego. Zamiast po prostu uciec i skupić się na przeżyciu, to zdecydował się na atak i wykorzystanie każdej chwili życia, która mu została.
 
 

Tłumaczył Damian Granowski

Źródło: Climbing.com

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież