Log in
    

VIII Warszawski Przegląd Filmów Górskich – Relacja

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

1 kwietnia zakończył się ósmy już Warszawski Przegląd Filmów Górskich w kinie Luna. W tej edycji mieliśmy prawdziwą mieszankę górskich dyscyplin. Od klasycznej wspinaczki sportowej, przez wspinanie wielkościanowe na własnej asekuracji, hakówkę, alpinizm, himalaizm, wspinanie lodowe, drytooling, base jumping, snowboarding, slacklining, uff… A to wszystko pokazane okiem kamery często będącej tuż obok wspinaczy, śledzącej każdy ruch na skale, pokazującej potężne emocje, które wiążą się z porażką lub sukcesem.

8 Warszawski Przegląd Filmów Górskich

Foyer w podczas przerwy między seansami. Fot. Sylwia Zarzycka

Na pokazach królowały turnie El Capitana w dolinie Yosemite, granitowy raj na Ziemi Baffina w Kanadzie czy mistyczne cimy w Dolomitach. Sporą dawkę adrenaliny zapewniły filmy z serii Reel Rock Tour z lat 2010 i 2011. Nie zabrakło jednak obrazów ze zdobywania gór najwyższych – wspomnienia o złotej erze polskiego himalaizmu i rozmowa z ludźmi, którzy tę historię tworzyli – Anną Czerwińską, ale też z tymi, którzy tworzą ją na naszych oczach – Adamem Bieleckim i Januszem Gołębiem, autorami pierwszego zimowego wejścia na Gasherbrum I w Karakorum. Tak jak na poprzednich edycjach przed wejściem można było zakupić książki o górskiej tematyce, przewodniki i magazyny.

8 Warszawski Przegląd Filmów Górskich

Stoisko z górską literaturą oblegane przez widzów festiwalu. Fot. Sylwia Zarzycka

PIĄTEK 30.03

Festiwal rozpoczął się absolutnym klasykiem w kategorii kina górskiego − Czekając na Joe. Po wielkim sukcesie jakim było zdobycie Siula Grande w Andach Peruwiańskich, Joe Simpson i jego partner Simon są postawieni w sytuacji pozornie bez wyjścia. Joe podczas zejścia odpada od ściany i doznaje ciężkiego, otwartego złamania nogi. Teoretycznie nie ma szans na przeżycie, ale ma za to coś znacznie ważniejszego – nadzieję. Ma ją również jego partner Simon, do czasu aż, przeświadczony o śmierci Joe, odcina linę. Późniejsze wydarzenia są niesamowitym świadectwem woli życia jaką ma w sobie człowiek i jak nieoczekiwanie musi zmierzyć się z samym sobą, aby przeżyć.

Po prelekcji festiwal odwiedził Artur Hajzer oraz Adam Bielecki z zapowiedzią sobotniej prelekcji z pierwszego zimowego wejścia na Gasherbrum I. Podczas krótkiej rozmowy przedstawił na gorąco relację z wyprawy, a Adam Bielecki komentował pierwszy raz publikowany, krótki filmik z wejścia na szczyt.

A. Hajzer

Artur Hajzer. Fot. Sylwia Zarzycka

Po spotkaniu mogliśmy zobaczyć film Reel Rock Tour 2011, czyli zestaw sześciu filmowych obrazów, których wspólnym mianownikiem jest bez wątpienia wyczyn sportowy i to w mistrzowskim wydaniu. Szczególne wrażenie zrobiła 9-letnia dziewczynka, Ashima, która pokazana była podczas zakończonej sukcesem pracy nad bulderem o trudności V12 (ok. 8A+).

SOBOTA 31.03

Sobotnie popołudnie rozpoczęło się efektownym filmem The art of flight ze świetnymi zdjęciami wykonujących przeróżne powietrzne ewolucje snowboardzistów. Po tej współczesnej, najeżonej najnowszymi efektami filmowymi uczcie dla oka i ucha nadeszła pora na innego rodzaju doznania – film z 1975 roku prezentujący fikcyjną historię o współzawodnictwie, potrzebie udowodnienia sobie i innym własnej wartości, ale także pokazującym jak cienka granica jest między godnym podziwu wyczynem a śmiertelnym, niepotrzebnym igraniem z losem. W  37 lat od nakręcenia filmu Śmierć przewodnika odczuwa się być może zbędny patetyzm, ale za to kwestie zgubnych ambicji i granicy ich realizacji aktualne są dzisiaj podwójnie.

Następnym mocnym punktem programu był jeden z filmów dokumentalnych zrealizowany przez Instytut Adama Mickiewicza w ramach cyklu Przewodnik Do Polaków z okazji Polskiej Prezydencji 2011. W filmie Sztuka Wolności Marek Kłosowicz i Wojtek Słota starali się opowiedzieć fenomen polskiego himalaizmu, opisać ten niezwykły impuls, który spowodował, że przez prawie 20 lat największe sukcesy himalajskie odnosili wspinacze pochodzący z kraju, w którym wolność była stłamszona, a jednostka miała być tylko trybikiem w wielkiej machinie.

Po projekcji mieliśmy okazję usłyszeć krótki komentarz Anny Czerwińskiej odnośnie realiów organizowania wypraw w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych oraz wspomnienia z pierwszej wyprawy z Wandą Rutkiewicz.

8 Warszawski Przegląd Filmów Górskich

Anna Czerwińska na sobotniej prelekcji. Fot. Sylwia Zarzycka

Najbardziej oczekiwanymi gośćmi tegorocznego festiwalu byli jednak uczestnicy pierwszego zimowego wejścia na Gasherbrum I, którego dokonali Adam Bielecki i Janusz Gołąb. Prelekcja przygotowana przez Artura Hajzera z komentarzami dwójki zdobywców i Agnieszki Bieleckiej, była prezentowana po raz pierwszy, co nie dziwi, zważywszy na to, że od powrotu ekipy do kraju minęło zaledwie kilkanaście dni. Oprócz relacji i filmu z wyprawy uczestnicy mówili o planach na kolejne zimowe szczyty. Adam Bielecki odpowiadał m.in.na pytanie o możliwości zdobycia K2 – „Przy obecnym wyposażeniu alpinistów, sprzęcie, który mają do dyspozycji myślę, że jest to niemożliwe. Szczególnie trudna na takich wysokościach jest ochrona twarzy  i oczu. Gogle pod wpływem pary zamarzają od środka, chusta przymarza do nosa i odrywać ją można z kawałkami skóry. Buty, których używa się obecnie na wyprawach himalajskich to model sprzed 10 lat.”

8 Warszawski Przegląd Filmów Górskich - Gołąb, Bielecka, Bielecki, Hajzer

Janusz Gołąb, Agnieszka Bielecka, Adam Bielecki i Artur Hajzer podczas prelekcji w kinie Luna. Fot. Sylwia Zarzycka

Frekwencja tego dnia była bardzo duża, film Sztuka Wolności oraz późniejsze spotkania z himalaistami mogło obejrzeć nawet około 400 osób. Na widowni festiwalu można było spotkać m.in. panią Annę Milewską, żonę Andrzeja Zawady, legendarnego kierownika wielu zwycięskich polskich wypraw narodowych w góry najwyższe.

NIEDZIELA 1.04

Niedzielne filmy oglądane już nieco bardziej kameralnym gronie rozpoczął klimatyczny, wzruszający i metafizyczny film Rosso 70 opowiadający o działalności grupy Wiewiórek z Cortiny D’ampezzo. Grupa ta skupiała wybitnych wspinaczy z doliny, którzy wspinali się razem, otwierali nowe, przełomowe drogi w całych Dolomitach, zdobywali szczyty ośmiotysięczne i jednocześnie tworzyli prężną grupę ratowników górskich. Ubrani w czerwone swetry z wizerunkiem białej wiwiórki starsi panowie opowiadali z łzami w oczach o czasach, w których przyszło im pisać historię zdobywania niezdobytego.

Pozostałe filmy tego wieczoru znacznie kontrastowały tematycznie z klimatem Rossy 70. Polska produkcja autorstwa Wojtka Kozakiewicza Monkey Business przybliżyła wyprawę slacklinerów w Meteory. Co ciekawe, zaglądamy w ich dyscyplinę od kuchni – widzimy jak przygotowują sprzęt, jak wspinają się klasycznie dwoma zespołami na dwie przeciwległe turnie, jak szukają punktów na szczycie, jak je osadzają, montują linę i… robią przejście nago.

Dwa filmy The Asgard Project i The Prophet (w obu występuję Leo Holding) mimo, że dzieją się w dwóch odległych miejscach, pokazują jak trudna logistycznie jest wspinaczka wielkościanowa, otwieranie nowych dróg mogące ciągnąć się latami, a jednocześnie jak radość z małego kroku, który przybliża do celu jest powodem nieopanowanej radości. Ogromny plus za ścieżkę dźwiękową wykorzystaną do Asgard Project.

3 dni, 10 filmów, 11 górskich dyscyplin, około 400 osób w najgorętszych momentach festiwalu, 2 ludzi, którzy jako pierwsi weszli na ośmiotysięczny szczyt w najbardziej niesprzyjającej ku temu porze roku – takie zestawienie mieliśmy przyjemność obejrzeć na Ósmym Warszawskim Przeglądzie Filmów Górskich. Oby podziałał jak zachęta i inspiracja do kolejnych, podobnych imprez.

Sylwia Zarzycka

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież