Log in
    

9. Warszawski Przegląd Filmów Górskich – relacja

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Drugi w 2012 roku Warszawski Przegląd Filmów Górskich standardowo zapewnił nam dostęp do różnorodnych materiałów filmowych oraz spotkań z wieloma zaproszonymi gośćmi. Jak zwykle najwięcej uwagi poświęcono himalaistom. Mieliśmy okazję posłuchać opowieści z wypraw na najwyższe góry świata w wykonaniu Anny Czerwińskiej, Artura Hajzera, Darka Zauskiego czy Marcina Kaczkana. Prelekcje te cieszyły się również zdecydowanie największym powodzeniem wśród publiczności.

Festiwal obfitował w tak wiele propozycji, że organizatorzy zaproponowali rozłożenie filmów na pięć dni festiwalowych. Prolog obejmował dwa pierwsze dni, czyi wtorek i środę 11-12 grudnia 2012. W tych dniach można było obejrzeć dwa „odcinki” z serii Reel Rock Tour w edycji 2011 i 2012. Nie wszystkim te propozycje odpowiadały, słychać było dość skrajne opnie, jakoby filmy z tej serii były wspinaczkową pornografią. Faktem jest, że jest to ładnie opakowany towar i wspinanie potraktowane jest tu bardzo komercyjnie, ale… nie zmienimy reguł showbiznesu. Na tym w końcu opiera się promocja, tego oczekują sponsorzy i dzięki temu, być może, filmy te trafią do szerszej publiczności.

Część główna festiwalu rozpoczęła się w czwartek 13 grudnia. Niekwestionowaną gwiazdą dnia była wizyta Bernadette McDonald, która opowiadała o swojej książce Freedom climbers, w której opisała fenomen polskiego himalaizmu lat 80. Przed prelekcją mogliśmy zobaczyć korespondujący tematycznie film Sztuka wolności, który również jest wspomnieniem na temat złotej ery polskiego himalaizmu. Bohaterowie tamtych sukcesów opowiadają z perspektywy lat o sukcesach, ówczesnych problemach oraz wspinaczach, którzy odeszli.

Temperatura wrzenia – legendarny materiał z wyprawy na Gasherbrumy kierowanej przez Wandę Rutkiewicz w 1975 roku oraz pokaz Maćka Ciesielskiego z wyprawy na Trango Tower były najciekawszymi punktami następnego dnia festiwalu. Maciek na swoich slajdach i krótkich filmach pokazał kawałek naprawdę twardej górskiej roboty na bardzo trudnym do zdobycia szczycie. Wspinanie klasyczne w trudnościach VIII+ na wysokości ponad 6000 m n.p.m. już samo w sobie stanowi o klasie przejścia. Wraz z partnerami – Mariuszem Serdą z WKW i Łukaszem Mirowskim dokonali drugiego polskiego wejścia na szczyt Trango Tower kombinacją dróg Drogi Słoweńskiej i Ethernal Flame.

Po tej dawce nowoczesnego podejścia do wspinaczki w stylu fast and light, następnego dnia mieliśmy nieco inny zestaw górskich emocji – refleksyjny film o Erhardzie Loretanie i wspomnienia jego ostatniej klientki, z którą odszedł na drugą stronę grani wprowadziły nieco mistycznego nastroju. Kolejny pokaz – tym razem Oli Taistry, która podchodzi do wspinania czysto sportowo – zmienił nieco nastroje i pokazał jak ciężko trzeba pracować na największe sukcesy na miarę światową. Ola opowiadała o reżimie treningowym, ścisłej diecie, o tym, że całe życie musi zostać podporządkowane, aby osiągnąć upragniony cel. Dla niej była to droga o trudności 8c+, którą po wielu próbach udało jej się przejść. Znamiennym było dość prowokacyjne pytanie widza z sali, który poprosił, aby Ola opowiedziała o swoich przejściach na Kazalnicy. Różnica pomiędzy wspinaniem sportowym a górskim jest olbrzymia, rzadko zdarza się, aby wybitni skałkowcy wspinali się również w górach (przynajmniej równolegle jest to dość rzadkie), nie każdy „czuje” góry i myślę, że każdy może decydować o tym, co we wspinaniu jest dla niego najważniejsze.

Po pokazie sala zapełniła się po brzegi, ponieważ nastąpiły niemalże stałe punkty kilku ostatnich przeglądów – spotkanie z Arturem Hajzerem tym razem opowiadającym o Lhotse, a następnie pokaz Anny Czerwińskiej i Darka Załuskiego, którzy barwnie opowiadali o zdobyciu Everestu od północy.

Dzień zakończył się bardzo ciekawym materiałem, nakręconym z dużym poczuciem humoru i dystansem do samego siebie, przez czterech wspinaczy na czele z braćmi Favresse. Wybrali się oni w rejs łódką z kapitanem Bobem wokół niesamowitych, często niezdobytych ścian, okalających grenlandzkie fjordy. Wspinaczka wymagająca pielenia trawy z rys, przejście kominem, którego wnętrze porośnięte jest trawą, mchem, oblepione błotem i mokre – od samego patrzenia same się pocą i bułują ręce.

Niedziela zamykająca festiwal rozpoczęła się refleksyjnym i nakierowanym na mistyczny wymiar gór filmem Tales of the Tatra Mountain Peaks Pavola Barabasa. Film obfitował w niesamowitą muzykę i zdjęcia Tatr Wysokich z lotu ptaka. Film pokazuje najwybitniejsze szczyty i ściany zapraszając do wspinaczek i duchowego przeżywania chwil spędzonych w górach.

Oryginalny pokaz Mieczysława Bieńka, znanego w środowisku podróżniczym jako Hajer, skierował spojrzenie widza z gór na dwa kółka trekkingowego roweru. Podróżnik jak zawsze barwnie, z licznymi dygresjami i anegdotkami przedstawił podróż rowerem do Azerbejdżanu przez Turcję i Gruzję. Na koniec wraca jednak w górskie klimaty i z właściwym sobie poczuciem humoru opowiada o inicjacji wspinaczkowej w austriackich Alpach.

Pokazy Marka Arcimowicza o wyprawie na niezdobyty wierzchołek na pograniczu Wenezueli i Gujany i Marcina Kaczkana o wyprawie na K2 zamknęły ostatni dzień festiwalu.

Dzięki uprzejmości Przeglądu Filmów Górskich w Lądku zdroju, który udostępnił niektóre pozycje mieliśmy okazję oglądać naprawdę ciekawe propozycje, które powstały w ubiegłym roku w kręgach filmowców szukających inspiracji w górach. Duża przekrojowość w podejściu do tematu była na pewno dużą zaletą przeglądu, ponieważ w tak bogatym repertuarze, na pewno każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

Sylwia Zarzycka

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież