Log in
    

O przewadze działania nad gadaniem - relacja z 5. Gier DryToolowych

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

O powyższym przekonali nas spektakularnie panowie z Kielc, za pomocą pomp, kilku szlauchów i matki natury. Z drugiej strony, nie oznacza to wcale, że gadanie to ich słaba strona.

Powinno się zaczynać: „kiedy wczesnym rankiem podjechaliśmy na parking opodal kieleckiej Kadzielni, już z daleka, w promieniach zimowego słońca, ujrzeliśmy pokryte lodowymi kaskadami urwisko…” . Zaczniemy nieco inaczej. Podjechaliśmy, owszem, było za wcześnie, na stacji zepsuł się ekspres, kolejną godzinkę przespaliśmy w aucie, nie kwapiąc się nawet ruszyć tyłka, by rzucić okiem na osławiony lodospad. Co gorsza, słońce przepadło gdzieś za wełnistym pancerzem chmur i bynajmniej nie miało ochoty przeglądać się w pracowicie wylanych hektolitrach zamarzniętej wody.

I bez szanownego słonka, lodospad, dziecko kilku zacnych ojców kieleckiego wspinu, wyglądał imponująco. Oczywiście – szydercy i malkontenci nie śpią, ale z góry mówię im papa, zadając retoryczne pytanie: kto ostatnio widział regularny lodospad na północ od górzystego, polskiego południa?

Przejdźmy do meritum, znaczy do 5 Gier Drytoolowych o Kaziową Igłę. Kiedy zwlekliśmy w końcu się i szpej na dno kadzielnianej niecki, spirytus movens całego zdarzenia, Doktor, czynił zapisy, rozdawał anegdotki i ulotki z topo, zagrzewał do walki… jednym słowem człowiek od razu nabierał ochoty do życia i wspinania.

Co na obiad, czyli 12 smakowitych dróg

O przebiegu zawodów powiem tyle, iż czas przeznaczony na eliminacje zawarł się pomiędzy godziną 9.30, a 17.00. Do wkoszenia było 12 dróg do wyboru plus jedna w lodzie. Aby myśleć o pudle trzeba było machnąć obowiązkowo lodzik i 5-6 z 12 propozycji. O ile konkurencja wśród pań nie była wielka (co nie oznacza, że można było wyciągnąć leżaczek z bagażnika i oddać się medytacji), o tyle panowie musieli się solidnie pogimnastykować, aby wejść do grona finalistów.

Punktacja drogi dzielona przez 10, daje w przybliżeniu wartość jej trudności.

Jak to ugryźć, czyli o sposobach na kadzielniane przystawki

Kto w ostatnim czasie walczył na bunkrach, tudzież w granicie, przyjeżdżając do Kielc, miał prawo przeżyć lekki szok. Intensywne prace ogrodowe okazały się normą – trawki, polewki z błotka, zapchane gliną ryski. W efekcie – niespodziewane loty, solidnie zaklepane zęby atakujące, które nadspodziewanie szybko osiągały podłoże skalne, zamiast osiąść w pancernie i masywnie wyglądającej kępce, a na koniec barwy maskujące na tych wszystkich pięknych TNFach, Marmotach, Adidasach etc.

O ile uświadomieni rozpoczęli zmagania od zamarzniętych jeszcze z rana trawiastych dróżek, o tyle inni musieli w kolejnych, niemiłosiernie rozmiękłych godzinach, borykać się z puszczającymi, trzymającymi na „słowo honoru”, rozdziabanymi kępami i całkowicie mokrą od błota skałą.

Soczyste przekleństwa, zagłuszane szczęśliwie przez przyjacielskie śpiewy kieleckich koroniarzy i warszawskich legionistów, dobiegające z nieodległego stadionu, padały najczęściej w okolicach 7-8 i 9tych wpinek, gdzie wilgotną linę, trzeba było wydzierać do góry, jednocześnie zachowując równowagę podtrzymywaną mikroskopijną ryską, tudzież chybotliwą krawądką. Ale, ale – w końcu wspinać się trzeba w każdych warunkach, nie?

Deserek, czyli ci wspaniali mężczyźni i ich dziabągi

Jak już się rzekło, konkurencja wśród panów była mocna, co nie przeszkadzało w ciemno obstawić faworytów Gier. Andrzej Makar Makarczuk, dalej Robert Kajman Nejman, ponadto ze stolicy jeszcze Maciek Ostrowski, Karol Szpeju Bator, Krzysiek Banasik, Leszek Iwan. Do stawki weszli również Marcin Karda oraz Łukasz Nowak (nie wiedzieć czemu bohater jakiś żartów o abdykacji ;-) ).

Finał rozegrał się już w wieczornych ciemnościach, przy świetle halogenów i czołówek na drodze Stary Człowiek i Może. Każdy z panów walcząc intensywnie, poświęcił finałówce około 15 minut. Kocie ruchy, precyzja i multum wytrzymałości. Jak myślicie, kto poradził sobie najlepiej?

Kobiety:


Podium Pań. Fot. Jan Mondzelewski

  1. Daria Krynicka

  2. Agata Żak

  3. Dorota Kościańczuk

Podium męskie. Fot. Agata Żak

Mężczyźni:

  1. Andrzej Makarczuk

  2. Łukasz Nowak

  3. Maciek Ostrowski

  4. Marcin Karda

  5. Karol Bator, Krzysiek Banasik, Robert Nejman

  6. Leszek Iwan

Agata Żak

Rzeszowska Kuźnia Szpeju

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież