Log in
    

Giri-Giri Boys zaatakowali Dadomain w Chinach

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Na rozdaniu Złotych Czekanów w 2011 roku, jury zapytało Kyle Dempstera i Bruca Normanda o możliwość powtórzenia ich drogi The Rose of No Man's Land na wschodniej ścianie Mt. Edgar (6618). Ze względu na zagrożenie obiektywne (lawiny), odradzali tą drogę. Mimo tego Japońscy wspinacze Fumitaka Ichimura, Ryo Masumoto i Takaaki Nagato, znaleźli nowe możliwości na wschodniej ścianie.

Fumitaka Ichimura w 2005 podczas pierwszego przejścia Shi-Shi, wariantu na Mt. Huntington's Phantom Wall

Fumitaka Ichimura w 2005 podczas pierwszego przejścia Shi-Shi, wariantu na Mt. Huntington's Phantom Wall. Fot. arch. Katsutaka Yokoyama

Tej wiosny założyli obóz pod ścianą i oczekiwali na warunki. Niestety pogoda nie chciała z Nimi współpracować, po 10 dniach kiepskiej pogody postanowili udać się na rekonensans pod Mt. Edgar. W lekkim deszczu ściana była niewidoczna, ale za to mogli zobaczyć Daddomain (6380m), zdobyty raz w 2004 roku, przez zachodnie żebro przez zespół: Kiwis Sean Waters i Jo Kippaz

Po dwóch tygodniach marnej pogody, japończycy zmienili swój cel na wschodnią ścianę Daddomain i założyli ABC ba wysokości 4100 metrów. Następnego dnia udało im się pokonać 1350 metrów przewyższenia, pokonując centralny kuluar, powyżej którego założyli biwak na 5450m.

DaddomainWarunki biwakowe były na poziomie daleko od V w "Biwakowej skali Fowlera" (Mick Fowler określił skalę biwakową od I jako piekło, do V reprezentującej wygodny leżący biwak). Bez względu na pogarszające się prognozy pogody japończycy kontynuowali wspinaczkę, aby kolejny biwak spędzić już na 5950m.
3 dnia pogoda pogorszyła się na tyle, że musieli biwakować pod serakiem na 6100m, zaraz poniżej grani. Następny dzień spędzili okopani w obozie, ze względu na niebezpieczeństwo lawin

Wreszcie po 3 nocach na wysokosci 6100 metrów Ichimura, Masumoto i Nagato opuścili obóz i w ciągu 2 godzin osiągnęli szczyt, skąd zjazdami zjechali do podstawy ściany. Trudności drogi na razie nie podano, wiadomo jednak, że jest na niej dużo pionowego lodu, przeplatanego miękkim śniegiem.

Wygląda na to, że "nowi" członkowie Giri-Giri Boys podtrzymują reputację tej japońskiej grupy wspinaczy.

Źródło: thebmc.co.uk

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież