Log in
    

Nietypowy żywiec na Ragni Route

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

27 grudnia austriacki alpinista Markus Pucher przeszedł free solo drogę Via dei Ragni na zachodniej ścianie Cerro Torre.. Na uwagę zasługuje to, że pokonał ją podczas szalejącej burzy... Jest to już jego drugie przejście na żywca tej drogi (pierwsze miało miejsce w 2013 roku, gdy pokonał ją w czasie 3 godziny i 15 minut).

Ragni Route na Cerro Torre, zimą :-) Fot. visualimpact.ch

Markus wystartował z Filo Rosso o szóstej rano. Po ciężkim torowaniu dotarł do Przełęczy Esperanza. Pomimo ciężkich warunków zdecydował się na wspinanie. Mikstowe wyciągi były pokryte śniegiem, co spowodowało, że omyłkowo robił wyciągi do M6. Widoczność była bardzo kiepska, co spowodowało kilka zapychów. W pewnym momencie zdał sobie sprawę, że wycof - w nieznane - będzie zbyt ryzykowny i pozostało tylko napieranie do góry.

O 19.00 wszedł na wierzchołek. Wspinaczka zajęła mu 7 godzin. Do zejścia wziął 60 metrów liny 7 mm i trzy śruby lodowe. Ze wszystkich stanowisk, które zazwyczaj są na drodze, udało mu się znaleźć dwa. Ogólnie musiał wykazać się kreatywnością i umiejętnością zewspinywania się :-).

W pewnym momencie nastąpiła scena jak z Hollywoodzikiego "Vertical Limit". Podczas zejścia poślizgnął się, spadł kilka metrów na półkę, gdzie obróciło go. zaczął zjeżdżać głową w dół w stronę przepaści. Kilka metrów od 1300 metrowej południowej ściany udało mu się wyhamować czekanami :-).

Widoczność była słaba i nie był pewien gdzie jest przełęcz. Zszedł za bardzo na północ, więc musiał się wrócić z powrotem do tego miejsca gdzie spadł. Finalnie znalazł przełęcz o 23.00. Półtorej godziny później wysiadła mu czołówka. Zjechał z Deadmena do szczeliny śnieżnej. Pozostałe 5 godzin do świtu spędził na tak rozgrzewających czynnościach jak pompki, przysiady.

Rano pozostało mu tylko łatwe wspinanie i torowanie w metrowym śniegu, na niebezpiecznych boczach. O 7.00 po 25 godzinach akcji zszedł do obozu w Filo Ross. Prawdopodobnie jest to jedno z bardziej "epickich" przejść w Patagonii.

Źródło: pataclimb.com

Komentarze   

+2 #1 Zenek 2015-01-01 20:06
Szok! Prawie jak Adam Niemały! :)
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież