Log in
    

Himalajskie sukcesy UPDATED

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Początek sezonu w Himalajach można uważać, za całkiem udany. Zwłaszcza Mount Everest przeżywał małe „oblężenie”. Dodatkowo mamy kolejnego zdobywcę „magicznej czternastki”.

Łącznie w przeciągu ostatniego weekendu na szczyt weszło 316 osób (z czego 300 w samą tylko sobotę!).  Nie wszyscy mieli jednak okazję zejść Trzy osoby zginęły (Eberhard Schaa (Niemcy), Shriya Shah (Kanadyjka) i Song Won-bin (Korea południowa). Zaginął również Chiński wspinacz i jego Szerpa.

20 maja, o 6 rano czasu nepalskiego na szczyt wszedł Ryszard Pawłowski (wraz z Chiri Szerpą). Jest to już jego czwarte wejście na Mount Everest. Pierwszy raz wszedł na Everest w 1994 roku.

Szybkiego wejścia, bez wspomagania tlenem dokonał 18 maja Ueli Steck, wraz z szerpą Tenzingiem. Było to jego drugie podejście pod Mount Everest. Poprzedniego roku zawrócił około 100 metrów pod szczytem. Odsetek wspinaczy, którzy atakują szczyt bez tlenu jest naprawdę mały (na ponad 5500 wspinaczy, którzy stanęli na szczycie Everestu, tylko 135 zrobiło to bez dodatkowego tlenu).

Do swoistych rekordów wejść na Mount Everest możemy doliczyć kolejny w wykonaniu 73 letniej japonki Tamae Watanabe, która stała się najstarszą zdobywczynią Everestu. Poprzedni rekord należał również do niej. Miała wtedy 63 lata. Gratulujemy formy :-)

Tamae Watanabe

Tamae Watanabe. Fot. explorersweb.com

Słowak Peter Hamor zdobył Kanczendzongę, która była jego 9 szczytem ośmiotysięcznym (Patrz news). Pełną „Koroną” może się za to pochwalić Mario Panzeri, który wszedł 17 maja na Dhaulagiri (Patrz news).

 

alt

Mario Panzeri  Fot. arch. Mario Panzeri

Wracając jeszcze do Polaków to Kinga Baranowska wycofała się 19 maja z ataku szczytowego na Lhotse. Poniżej komentarz Kingi zamieszczony na jej profilu na fb.

"Niestety nie weszliśmy, musieliśmy zawrócić (niedaleko szczytu nota bene), gdyż zrobiło się późno i rozpętał się bardzo silny wiatr. Musieliśmy schodzić po nocy, a to już niebezpieczne, tym bardziej że wspinamy się bez tlenu. Na Lhotse nie ma też poręczy, a kuluar dość wylodzony co zabiera dużo czasu. Nie zdecydowaliśmy co dalej, damy znać". 
Kinga

Na 100% wyprawę kończy ekipa szturmująca Manaslu. Rekordowe opady śniegu uniemożliwiły jakąkolwiek sensowną akcję górską (Patrz news).

Źródła: planetmountain.com, explorersweb.com, polskihimalaizmzimowy.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież