Log in
    

K2 & BroadPeak 2010 Polish Expedition - obóz II

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

16.07.2010 

Nie wiem, kiedy ten czas mija. Po prostu ucieka w zastraszającym tempie.
Za chwile minie miesiąc odkąd wylecieliśmy z Polski. Tutaj czas płynie po prostu inaczej.

 

Wiem, że jest około 10 lipca, ale już ciężko dociec, który dzień tygodnia. Tak więc pełna optymizmu, dzwonie do Polski, kiedy tam weekend i ludzie o 7 rano wcale nie mają ochoty rozmawiać. Z góry Was przepraszam, ale coś takiego jak kalendarz u nas po prostu nie funkcjonuje. To kolejny wymysł cywilizacji - tutaj w ogóle nieprzydatny.
Co u nas? Założyliśmy obóz drugi. Do dwójki na drodze Basków zostały też doprowadzone poręcze przez nasza ekipę. Praktycznie wszyscy spali też w obozie II na 6300 m, z tym że Marcin i Tommy aklimatyzują się na Broad Peak (mają w planach wejście również na Broad Peak, jeśli będzie taka możliwość), Ania zaś spała w obozie I na 5900 m.
Teraz wszyscy jesteśmy w bazie i regenerujemy siły. Droga Basków jest dość stroma i największym tu problemem, to brak dobrych platform pod namioty. Mój ostatni biwak w dwójce (bo snem tego nie można nazwać) wyglądał tak, że spałam w jakiejś dziurze (czyli miejscu gdzie namiot już nie miał oparcia na ziemi, tylko wisiał w powietrzu), wypełnionej plecakami i butami. Tropik nie pozwalał mi ruszyć głową, zgniatając jednocześnie pół twarzy. W związku z tym nie zdecydowałam się na drugą noc w dwójce, jedna na razie musi wystarczyć. Pewnie będę musiała mieć jakieś dodatkowe wyjście, by się porządnie zaklimatyzować.
Niestety, po moim ostatnim ośmiotysięczniku - Annapurnie, aklimatyzacja jest słaba, w końcu na szczycie byłam pod koniec kwietnia, a teraz mamy lipiec. Ja sama, dla świętego spokoju, chcę ją solidnie powtórzyć, bo zamierzam na K2 wchodzić bez tlenu. Bez tlenu chcą także się wspinać Marcin i Tommy, reszta na ten moment, myśli o wejściu z tlenem.
Moim planem jest przespanie się jeszcze minimum jedną, a najlepiej dwie noce w obozie III, powyżej 7 tys. metrów. Trzeba to oczywiście wszystko wpasować w pogodę, która potrafi tu być niezwykle surowa (wiatr około 100 km/godz i cholernie zimno). Tak więc pogoda to coś, o co tu wszyscy się w duchu modlimy.
Miałam przyjemność pobyć tu trochę z Gerlinde i Ralfem. Wyszliśmy razem przy ostatnim wyjściu bezpośrednio z bazy do dwójki. Niesamowicie miła i fajna z nich para, a ponadto widać, że stanowią rewelacyjny team wspinaczkowy. Bardzo o siebie nawzajem dbają.
Wiem, że w Polsce upały. Kiedy dziś memu bratu opowiedziałam, że ja mam minus 15 w nocy i śpię w czapce i najgrubszym śpiworze, oznajmił tylko, że mam przekichane.
Ania schodzi właśnie z jedynki, a my przygotowujemy dla niej niespodzianke, bo dziś są jej urodziny. Znając Anie, najchętniej by ten fakt ukryła, ale nasz oficer łącznikowy wyszperał tę datę w dokumentach. Tak więc dziś mała uroczystość, mimo, że nasza agencja nie popisuje się z jedzeniem i podejrzewam, że jest to pierwszy i ostatni raz, kiedy z niej korzystam.
Największym prezentem, który sobie tu robie, to moje ulubione książki oraz muzyka. Już wspominałam o tym nie raz, ale sztab muzyki w iTunes mam przegromny i dochodzi do tego, że już w czasie wielogodzinnego podejścia do obozu planuje sobie, czego posłucham. Nic się nie zmieniło jeśli chodzi o polską muzykę - to właśnie w górach mam na nią największą ochotę. Ania Maria Jopek nie schodzi ciągle z listy, ale Staszek Sojka i kilka innych polskich wykonawców (równiez tych tych starszych tj. Czesław Niemen) też mają ogromne wzięcie.
Chciałabym na koniec z tego miejsca bardzo serdecznie pozdrowić zawodników Olimpiad Specjalnych, którzy już we wrześniu tego roku mają w Polsce swoje Europejskie zawody. Wykazują ogromny hart ducha; proszę kibicujcie im: www.olimpiadyspecjalne.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież