Log in
    

Lhotse - niepowodzenie

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

 

Przeszkodziły nam ekstremalne warunki pogodowe - ocenił kierownik przedsięwzięcia Artur Hajzer. Niedawno uczestnicy wyprawy na Lhotse z programu Polski Himalaizm Zimowy powrócili 26 października do kraju po nieudanych próbach zdobycia szczytu.
 
W drodze do obozu czwartego, Fot. Artur Hajzer
 
W wyprawie uczestniczyli: 33-letnia Agnieszka Bielecka (KW Wrocław), 24-letni Andrzej Bargiel (TKN Tatra Team Zakopane), 22-letni Mateusz Grobel i 33-letni Artur Małek (obaj KW Katowice), 39-letni Krzysztof Starek (KW Kraków) oraz 25-letni Mateusz Zabłocki (KW Warszawa). Akcja górska trwała od 9 września, kiedy to załoga założyła bazę aż do wyjścia z bazy 22 października. W jej trakcie czterokrotnie przeprowadzono atak na szczyt.
Andrzej Bargiel twierdzi: Nie dało się swobodnie iść. Warunki były bardzo trudne, samotne poręczowanie zachodniej ściany Lhotse oraz próba pobicia rekordu w czasie w jakim Andrzej chciał zdobyć szczyt to najbardziej newralgiczne punkty podczas wyprawy.
 
Próbowałem dwukrotnie, w odstępie kilku dni. Strasznie wiało, tak, że nie dało się swobodnie iść. Zmieniłem nawet zakładany czas wejścia, ale uznałem, że upieranie się w zamiarze nie będzie bezpieczne - relacjonował Bargiel.
 
Obiecałam mamie, że wrócę do domu z palcami. Zawróciłam z Aleksiejem w momencie, gdy pięć razy straciłam czucie w palcach - powiedziała himalaistka z Wrocławia Agnieszka Bielecka.
 
Szczyt próbowali ostatecznie zdobyć Hajzer oraz dwaj Szerpowie. W bardzo trudnych warunkach szli mozolnie do góry. Na wysokości ok. 8250 Artur zarządził odwrót. Temba Szerpa schodził jako ostatni, 50-100 metrów za nami. Staraliśmy się iść szybko ze względu na odmrożenia Tenzinga. Kontakt wzrokowy był utrzymany. Temba to bardzo doświadczony, 39-letni himalaista, który wcześniej dwukrotnie otwierał drogę na Lhotse i dla nas był wręcz autorytetem. Z przyczyn niewyjaśnionych ześlizgnął się zachodnią ścianą do jej podstawy, ponosząc śmierć na miejscu. Możemy tylko snuć domysły, czy jego stan zdrowotny na wysokości 8000 m się nie pogorszył. Nie wiem, czy wypadek nie był wynikiem zawału bądź udaru - analizował Hajzer. Dla Artura to nie było pierwsze spotkanie ze śmiercią w wysokich górach.
Miałem takie trudne sytuacje, ale dawno temu, gdy w 1985 roku zginął na Lhotse Rafał Chołda i w 1989 roku nasz wielki bohater i mój przyjaciel Jerzy Kukuczka. Od czasu tamtej czarnej serii, pierwszy raz mi się zdarzyło, że ginie ktoś na wyprawie- przyznał. Trzeba się pochylić nad tą stratą. Szczyt nie został osiągnięty, ale ta grupa młodych ludzi została nauczona tego, czego miała być nauczona. Cele zostały wypełnione - podsumował.
 
Teraz Broad Peak
Za miesiąc rusza kolejna wyprawa na niezdobyty zimą Broad Peak (8047 m). Jej szefem będzie Krzysztof Wielicki.
 
Źródło: off.sport.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież