Log in
    

Oblężenie Everestu

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Ostatnimi dniami pojawiają się coraz to nowe wieści o kolejnych wejściach na szczyt Mount Everestu. Na Evereście stają zarówno członkowie komercyjnych wypraw korzystający z butl tlenowych, jak również 'sportowcy'  bez dodatkowego tlenu. Oczywiście nie wszyscy stają na szczycie lecz mimo to w minioną sobotę (26.05.2012) miała miejsce rzecz niebywała, na szczycie staneło ok 150 osób.

alt

Tłumy w drodze na Everest. Fot. Simone Moro

Simone Moro rezygnuje z trawersu

Jednak nie wszyscy zdecydowali się na atak szczytowy w takim tłumie. Simone Moro zrezygnował z realizacji swojego projektu pokonania trawersu Everest Lhotse, gdy 24. maja w drodze na szczyt przyszło mu kroczyć w 'kolejce' około 200 osób. W przedsięwzięciu takim jak wspomniany trawers nie można sobie pozwolić na poruszanie sie tempem tłumu, trzeba poruszać się w swoim własnym rytmie, a ludzie szli zbyt wolno natomiast wyprzedzanie powodował zadszkę. Dlatego też ze względu na niebezpieczeństwo, jakie niesie taki tłum osób spośród, których wiele nawet nie potrafiło założyć sobie samodzielnie raków, a co niektórzy nie wiedzieli również jak używać jumara. W wywiadzie przeprowadzonym przez porta www.planetmountain.com włoch porusza również szerzej problematykę bezpieczeństwa w górach wysokich przypominając tragedie z udziałem ekspedycji komercyjnych.

Kuriozalne było zachowanie ludzi, którzy na 'szlaku' gratulowali Simone mądrej decyzji ale sami kontynuowali wejście, Takie zachowanie w dłuższej perspektywie prosi się o tragedię, tak jak to miało miejsce w ostatnich dniach gdy 4 zdobywców straciło życie na Evereście (pomimo że posiadali po 9 butli z tlenem 'na głowę').

Sam projekt przejścia trawersu Everest-Lhotse nie został zarzucony definitywnie, ale niestety musi poczekać na bardziej sprzyjające warunki.

alt

Tłumy w drodze na Everest. Fot. Simone Moro

Polski akcent

Jak wcześnie pisaliśmy ("Młody Kukuczka zdobył Everest") w piątek na szczycie Everestu stanęli trzej polacy Wojciech Kukuczka (najmłodszy syn Jerzego Kukuczki), Robert Szymczak i Darek Załuski w ramach projektu Jerzy Kukuczka Memorial Expedition. Wejście odbyło się od strony Tybetańskiej z użyciem apartury tlenowej.

Conrad Anker bez tlenu

Wśród sobotnich zdobywców Everestu znalazł się również wybitny amerykański alpinista Conrad Anker wchodząc na szczyt od strony południowej, jako jeden z nielicznych zdobył szczyt bez tlenu. Amerykanin podejmowła próbę kilka dni wcześniej (również stroną południową) lecz musiał się wycofać, również plany powtórzenia amerykańskiej drogi z 1963 granią zachodnią (West Ridge) zostały zniweczone z powodu złych warunków śniegowych.

alt

Tłumy w drodza na Everest Fot. www.doglotion.com

Na szczycie Everestu stanęło do tej pory około 6 tys. osób z czego 'zaledwie' 150 bez aparatury tlenowej.

Komentarze   

0 #1 Eustachy 2012-06-01 10:06
armagiedon.... dziękuję nie idę wolę Tatry poza sezonem i poza szlakami turystycznymi
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież