Log in
    

Nowe Góry (Wrzesień, 196)

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

gory_19-miniDedykujemy to wydanie GÓR pamięci Kurta Alberta. Kurt to żywa legenda, zawsze wesoły, sypiący anegdotami, niestrudzony wspinaczkowy obieżyświat, który mógł z detalami opowiadać o romantycznych początkach wspinaczki sportowej, ale był także na bieżąco z najnowszymi celami w egzotycznych miejscach świata. Właśnie: był…

Rejony wspinaczkowe bez słów nic nie znaczą – można sparafrazować znaną sentencję „Jaszcza” o Tatrach. Odarte z opisów i legend stają się jedynie zbiorem nazwanych przyrządów gimnastycznych. Słowa zaś wypowiadają lub piszą ludzie tworzący historię wspinania w danych miejscach.

gory_196


Frankońska Jura jest tego najlepszym przykładem. Mówimy – Frankenjura, myślimy – Wolfgang Güllich, Kurt Albert… Oczywiście w następnej kolejności przychodzą do głowy inne wielkie nazwiska: Jerry Moffatt, Markus Bock. Niemniej to Wolfgang i Kurt stali się niejako symbolami historii wapiennych skał ukrytych we frankońskich lasach. Pierwszy, nieobecny już od prawie 20 lat, ale wciąż obecny duchem w środowisku wspinaczkowym. Wielka osobowość, autor przełomowych przejść, nowej filozofii przenoszenia trudności skałkowych na górskie big-walle, którego przedwczesna śmierć – niejako zgodnie z powiedzeniem „wybrańcy Bogów umierają młodo” – tylko podsyciła rodzący się za życia mit. I drugi – żywa legenda, zawsze wesoły, sypiący anegdotami Kurt, niestrudzony wspinaczkowy obieżyświat, który mógł z detalami opowiadać o romantycznych początkach wspinaczki sportowej, ale był także na bieżąco z najnowszymi celami w egzotycznych miejscach świata. Właśnie: był…


Nie tak miał wyglądać wstępniak do wydania, którego dużą część poświęcamy Frankenjurze – macierzystemu rejonowi Kurta, ojczyźnie stworzonego przez niego stylu RP. Właśnie wysyłaliśmy numer do druku, kiedy jak grom z jasnego nieba gruchnęła wiadomość, że w wyniku nieszczęśliwego wypadku niemiecki wspinacz walczy o życie w szpitalu. Wkrótce potwierdziło się najgorsze – Kurt odszedł. Na miano smutnej ironii zasługuje fakt, że przygotowując obszerny materiał o Jurze Frankońskiej, mieliśmy w planach przeprowadzić wywiady z dwoma lokalnymi wspinaczami. Pierwszym był obecny „kustosz Frankenjury” i autor aktualnie najtrudniejszych dróg w tym rejonie – Markus Bock. Wywiad możecie znaleźć na naszych łamach. Drugą – choć w zasadzie pierwszą – nasuwającą się osobą był właśnie Kurt. Jednak zbliżająca się możliwość spotkania z nim na International Mountain Summit na początku listopada odwiodła nas od tego pomysłu. Zbyt wiele było tematów do przedyskutowania, zbyt wiele pytań do zadania, aby załatwiać to telefonicznie czy mailowo… Kto mógł przypuszczać, że pytania te nigdy nie doczekają się odpowiedzi?

Pozostały nam wspomnienia z zawsze wesołych spotkań z Kurtem. Pozostał spontaniczny, a dotychczas niewyemitowany wywiad filmowy, jaki zrobiliśmy z Niemcem wspólnie z ekipą Hybryda.tv. Niewątpliwie pocieszająca jest też świadomość, że odszedł człowiek, który w ciągu pięćdziesięciu sześciu lat zobaczył, doświadczył i dokonał więcej niż kilkanaście osób w czasie długiego, zakończonego śmiercią naturalną życia. Dedykujemy to wydanie GÓR jego pamięci.

Piotr Drożdż

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież