Log in
    

Nowe GÓRY (nr 261)

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Wiosna w rozkwicie, chętniej więc myślimy przyszłości niż o przeszłości. Trudno z tym walczyć, zresztą nie ma powodu… Może poza jednym, najwyżej dwoma, które stanową dobrą inspirację, bez względu na porę roku. Na początek proponuję powrót do wydarzeń minionej zimy – kalendarzowej ;). Pewnie domyślacie się, że chodzi o narodową wyprawę na K2. Wprawdzie wiele już napisano, wielu też się wypowiadało… Ale to z GÓR dowiecie się, co na jej temat sądzi lider, Krzysztof Wielicki. Z kolei postacią mającą znaczący udział w powstaniu zaskakującego wątku wyprawy z pewnością jest Denis Urubko. Sprawił on, że emocje sięgnęły szczytu, załopotały na wietrze i szybko opadły w bezpieczne, nizinne rejony. Czy rzeczywiście wszystko wróciło do normy? Odpowiedź znajdziecie w wywiadzie z Denisem, o ile zdołacie rozszyfrować meandry wschodniej duszy ;).

Znacznie głębsze zanurzenie w przeszłość proponują artykuły o ludziach, sprzęcie i drogach będących symbolami swoich czasów. Niezwykłe jest odkrywanie, jak znaczny i wielowymiarowy wpływ na współczesne wspinanie miały idee powstałe w burzliwej dekadzie lat 80. Warto też wrócić do historii dróg, takich jak Chiński Maharadża czy La Rose Et Le Vampire, bo nie były to wyłącznie sportowe wyzwania, łączące w ciąg trudne ruchy.

Na ambitny cel trekkingowo-wspinaczkowej wyprawy wybraliśmy Ojos del Salado. Głównie dlatego, że jest to stosunkowo łatwo dostępny szczyt o imponującej wysokości. Ale nie tylko. Ważne też, że ma ciekawą historię, która stanowi istotny element tego numeru, wspólny dla wielu artykułów. W przypadku Ojos historię tworzyli Polacy, Jan Alfred Szczepański i Justyn Wojsznis, którzy przed II wojną światową dokonali pierwszego wejścia na szczyt – zresztą nie tylko ten, bo plon dwóch przedwojennych, andyjskich wypraw był znacznie bardziej imponujący

Warto spoglądać w kierunku wysokich, egzotycznych szczytów. Nie każdy jednak będzie miał możliwość, by się na nie wybrać. Znacznie łatwiej spakować plecak i ruszyć gdzieś bliżej – choćby w dzikie Pireneje, gdzie pieniądz nadal wydaje się zbędny. Relacje Katarzyny Nizinkiewicz i Bogusława Hynka z wędrówek po tych górach wbrew pozorom również pozwalają cofnąć się w czasie i przypomnieć coraz rzadsze chwile, gdy kontakt człowieka z górami był nieskomplikowany, bardziej autentyczny.

gory-261.jpg

Dość romantyzmu! Wszak nie samymi widokami żyje człowiek J. Gdy robi się stromo, czymś podeprzeć się musi… Najlepiej rzecz jasna kijami, o których sporo praktycznych informacji znajdziecie w części sprzętowej. Jeśli natomiast nachylenie zrobi się zbyt duże, kije warto zamienić na dobrą asekurację – zachęcam do zapoznania się z zestawieniem lin wspinaczkowych.

Mam nadzieję, że lektura GÓR nikogo nie znudzi, jednak czasami warto zrobić przerwę, by niektóre poruszone w numerze kwestie obejrzeć na naszym kanale YouTube – w formie malowniczych ruchomych obrazów i przesympatycznych gadających głów ;).

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież