Log in
    

Kronika TOPR 11.11.12

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Mijający tydzień to dla ratowników seria poważnych wypadków w Tatrach. Ich przyczyny to skrajna nieodpowiedzialność i głupota turystów, która niejednokrotnie mogła zakończyć się śmiercią.

8.11 Czwartek

O godz. 6:40 rano na plac przed schroniskiem nad Morskim Okiem, doczołgał się z otwartym złamaniem stawu skokowego niemiecki turysta. Geneza tego wypadku jest dość kuriozalna i mogła by stanowić scenariusz do niejednego filmu. Dzień wcześniej 32-letni Niemiec samotnie wybrał się na wycieczkę na Rysy. Ok. 15 dotarł w rejon przeł. pod Rysami, tam zorientował się, że zgubił drogę. Logicznie rozumując zaczął schodzić po swoich śladach. Podczas zejścia pękła pod nim lodowa płyta wytrącając go z równowagi i doprowadzając do 30 metrowego upadku. Zatrzymał się cudem zahaczając rakiem o wystające fragmenty podłoża. Koszt feralnego upadku to otwarte zwichnięcie stawu skokowego z kością, która przebiła solidnego zimowego buta.

 

. Niemiec nie posiadał ze sobą tel. komórkowego, co gorsza nie poinformował nikogo o swoich planach i godzinie powrotu!!! Nikt tez nie słyszał jego wołania o pomoc.  Zdając sobie sprawę ze swojego marnego położenia postanowił walczyć o swoje życie. Podpierając się na zdrowej nodze krok po kroku po 16-tu godzinach dotarł nad M.Oko. tam został zauważony przez pracownika schroniska, który powiadomił TOPR.

10.11 Sobota

O godz. 11:20 z przeł. Krzyżne dzwoni turysta z prośbą o pomoc. Jest bez odpowiedniego sprzętu, boi się schodzić. W rejon wypadku udaje się dwuosobowy patrol ratowników z zadanie ewakuacji turysty.

Godz. 12:15 do centrali TOPR dociera telefoniczne zgłoszenie wypadku w rejonie Świnickiej Kotlinki. 45-cio letni obywatel Słowacji podchodząc po zaśnieżonym i zalodzonym szlaku na Świnicką przeł. Upadł ok. 100m doznając przy tym poważnych obrażeń głowy, klatki piersiowej i kończyny dolnej. W rejon wypadku wystartował śmigłowiec. Z trudem udaje się desantować ratowników poniżej miejsca zdarzenia (silne porywy wiatru halnego) Po udzieleniu pierwszej pomocy ratowany śmigłowcem został przetransportowany do zakopiańskiego szpitala.

15:00 TOPR zostaje powiadomiony o kolejnym wypadku w rejonie Zmarzłej przeł. tam na zalodzonym odcinku Orlej Perci poślizgnął się i upadł ok. 50m na tzw. dolny Taras w masywie Zamarłej Turni młody turysta z Rzezawy. Na szlaku pozostał trójka jego współtowarzyszy – oczywiście bez odpowiedniego sprzętu – boją się ruszyć aby nie powtórzyć upadku kolegi.  W rejon wypadku natychmiast wystartował śmigłowiec. Niestety ze względu na silne porywy halnego śmigłowiec dociera tylko do Koziej Dol. wysadzając tam dwójkę ratowników. Ze względu na pogarszające się warunki pogodowe śmigłowiec zostaje odwołany. Na centrali organizuje się wieloosobowa wyprawa ratowników z zadaniem transportu poszkodowanego i ewakuacji pozostałej trójki turystów. Godz 16:00 ratownicy z Koziej Dol. docierają do poszkodowanego. Po wstępnym badaniu stwierdzają ogólne potłuczenia i uraz miednicy. Ratownicy zabezpieczają turystę termicznie i oczekują na wyprawę ratunkową. Dalszy przebieg wyprawy to opuszczenie ratowanego na linach do Koziej dol. dalej transport w noszach do Murowańca i dalej do zakopiańskiego szpitala. Pozostała trójka turystów została sprowadzona do schroniska. Należy zaznaczyć, że turyści poruszali się w trudnych warunkach zimowych bez raków, czekana i rozumu!!!

Wysoko w Tatrach panują parszywe warunki turystyczne. Szlaki są zaśnieżone i zalodzone. Nadal obowiązuje pierwszy stopień zagrożenia lawinowego.  Poruszanie się w takiej aurze bez odpowiedniego sprzętu i doświadczenia jest wręcz niemożliwym i stanowi poważne zagrożenie życia.

Komentarze   

0 #1 Adrian 2012-11-11 20:40
Ludzie, gdzie wy macie rozum? W czterech literach? W takich warunkach nie idzie się samemu to raz, dwa trzeba mieć sprzęt, minimum raki, czekan, kije do trekingu. Dobrze mieć też kaski , uprząż i linę 50 m, żeby jeden do drugiego był przywiązany w razie, gdy któryś poleci, drugi może go wyciągnąć. Co za skrajna głupota!!! Jak to czytam, to szlag mnie trafia, że chłopaki z TOPR przez baranów muszą w tak trudnych warunkach pracować ratując cudze tyłki. Dobrze, że ten Niemiec doczołgał się, twardy zawodnik, ale kosztowało go to 16 godzin bólu. Warto?! Moim zdaniem nie!
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież