Log in
    

Recenzja książki Dolomity. Dni w pionie

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W lutym 2013 roku ukazała się na rynku ciekawa pozycja Sklepu Podróżnika - "Dolomity. Dni w Pionie" autorstwa Stefano Ardito. Książka na swój sposób zabiera nas w skalne ściany Bladych Gór. Zapraszam do zapoznania się z jej recenzją.

Opis wydawcy

Stefano Ardito dokumentuje historię zdobywania Dolomitów. Rozpoczyna w 1857 roku, kiedy Irlandczyk John Ball zdobywa Monte Pelmo. Kończy w 2007 roku opisem brawurowego przejścia Drogi przez Rybę autorstwa Hansjörga Auera. Książka stanowi bardzo ciekawy przegląd historii samych Dolomitów, ale też wspinania – zmieniających się technik, udoskonalania sprzętu. Lektura obowiązkowa dla miłośników Bladych Gór.

Polecają:

Reinhold Messner, pierwszy zdobywca Korony Himalajów
„Dni w pionie” podążają coraz trudniejszymi drogami, które biegną na ścianach najpiękniejszych na świecie gór. Dzięki tej książce historię naszych wertykalnych arcydzieł mogą śledzić wszyscy, nawet ci, którzy nie chodzą w góry, aby się wspinać.

Dariusz Tkaczyk, autor jedynych polskich przewodników po Dolomitach
Dolomity są jedyne w swoim rodzaju. To miejsca, krajobrazy i historie, które potrafią wywołać emocje. Stefano Ardito napisał książkę, którą powinni przeczytać wszyscy miłośnicy gór, począwszy od wspinaczy, a skończywszy na turystach wakacyjnych. Dla tych pierwszych to wędrówka po stopniach wtajemniczenia i legendarnych drogach. Dla tych drugich bezimienne dotychczas ściany, rysy i kominy przestaną być anonimowe. Czy to będzie Campanile Basso w Brencie, czy pierwsza w historii szóstkowa droga na ścianie Civetty, czy wreszcie Droga przez Rybę na Marmoladzie. Po przeczytaniu „Dni w pionie” jeszcze bardziej pragnie się pojechać w Dolomity i dotknąć ich szorstkiej skały.

tytuł oryginału: Dolomiti Giorni Verticali

autor: Stefano Ardito

przekład z języka włoskiego: Marta Starosolska

liczba stron: 288

format: 145 x 210 mm

oprawa miękka

wydanie 1, 2013 r.

ISBN 978-83-7136-097-8

O autorze

Stefano Ardito urodził się w Rzymie w 1954 r. Pasjonat górskich wędrówek, alpinista, dziennikarz, fotograf, pisarz i reżyser. Pisze o przyrodzie, górach i podróżach dla magazynów: Specchio, Alp, Meridiani, Qui Touring, Plein Air, La Rivista della Montagna, Viaggi&Sapori. Napisał około osiemdziesięciu książek i przewodników poświęconych górom całego świata.

Wyreżyserował czterdzieści filmów dokumentalnych do Geo&Geo telewizji Rai Tre, które ukazywały się w latach 1991-1993.

Współzałożyciel organizacji ekologicznej Mountain Wilderness oraz jeden z pomysłodawców  Sentiero Italia, szlaku górskiego biegnącego przez całe terytorium Włoch.

Recenzja

Dla mnie Dolomity to niemal mityczne góry. Do tego roku trochę o nich słyszałem, coś czytałem. W tym roku zdecydowanie bardziej zgłębiłem temat, w czym wydatnie pomogła mi książka Stefano Ardito. Jeśli wszystko dobrze pójdzie to w wakację będę miał okazję zobaczyć i dotknąć niektórych słynnych ścian.

Dni w Pionie to zbiór opowiadań, a właściwie historii, opisujących zdobywanie szczytów, wytyczanie dróg. Wszystkie opisują przełomowe wydarzenia dla alpinizmu dolomickiego. Na 288 stronach mamy przekrój ponad 150 letniej działalności wspinaczkowej w tych górach. Począwszy od dziewiczych "wycieczek" Johna Balla, po niesamowitą solówkę Hansjörga Auera na Drodze przez Rybę. Przez ten czas po tym terenie przewinęło się tysiące, jeśli nie miliony wspinaczy różnych narodowości, z czego tysiące zostawiło po sobie ślady będące historią alpinizmu.

Autor subiektywnie wybrał 43 przejścia. Według jakiego klucza? Historyczność, wybitność, nowa droga, przełom w trudnościach, niesamowitość przejścia, determinacja zdobywców? Zapewne wszystko po trochu.

Przeczytacie tutaj o takich postaciach jak m.in.: Hansjörg Auer, John Ball, Riccardo Cassin, Bruno Detassis, Cesare Maestri, Reinhold Messner, Tita Piaz, Paul Preuss, Vittoro Ratti, Emil Solleder.

Czy są to najlepsze 43 przejścia w historii? Bynajmniej nie. Jednakże każde z nich w swoim czasie, to ścisły top wspinaczkowy. Miłym akcentem, jest to iż jedno opowiadanie dotyczy przejścia polsko-włoskiego :-)

Dość tych pseudohistorycznych rozważań :-). "Dolomity. Dni w pionie" to ciekawa, historyczna książka. Lekko napisana, autor, który zgrabnie wybrał przejścia, pod względem różnorodności, dzięki czemu uniknął on schematu: przybyli, łoili, zwyciężyli. W książce znajdziemy również inne wątki. W sumie jednak wszystko kręci się wokół wspinania... i o to chodzi ;).

W czasach gdy niejeden z nas drży 2 metry nad nowiutkim, nierdzewnym ringiem, warto poczytać o śmiałkach którzy w podkutych butach wytyczali nowe drogi na 800 metrowych pionowych ścianach, albo nimi schodzili... Pozycja ta ma niemiłosierną tendencję do zawyżania ilości celów wspinaczkowych "na później".

Damian Granowski

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież