Log in
    

Smartwool - najlepiej wyglądające skarpety

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Ostatnio modne staje się podejście ekologiczne, nawet w outdoorze. W produkcji sprzętu przejawia się to wykorzystywaniem surowców naturalnych czy wtórnych. Z jednej więc strony mamy wytwarzaną z butelek plastikowych bieliznę termoaktywną, z drugiej wełniane skarpety i odzież.

 

alt

Merino – rewelacyjna owcza wełna

Mnie osobiście urzekła w ostatnim czasie odzież wełniana. Oczywiście współczesne skarpety wełniane zachodnich marek w niczym nie przypominają tych kupowanych w dawnych czasach na straganach od górali, a wełniane swetry mają udoskonalone właściwości.
Wełna wykorzystywana obecnie w produkcji odzieży outdoorowej pochodzi z Nowej Zelandii lub Argentyny od owiec zwanych merynosami. Hodowle tych owiec prowadzone są zazwyczaj w sposób ekologiczny i pod szczególnym nadzorem: nie używa się pestycydów czy hormonów, a owce wypasane są na otwartych przestrzeniach. Podczas strzyżenia zwierząt runo jest starannie selekcjonowane, klasyfikowane i pakowane wraz ze specjalnymi oznaczeniami, od której owcy pochodzi.

W procesie dalszej produkcji otrzymujemy wełnę merino, której cechy możemy określić z grubsza tak (za www.strefagor.pl):
- zdrowotna, antybakteryjna i antystatyczna
- oddychająca
- regulująca temperaturę ciała
- antyalergiczna
- bezzapachowa
- miękka, niedrażniąca, niegryząca

Odzież z takiej wełny - w tym skarpety - to najprzyjemniejsze do noszenia rzeczy, jakie mam w swojej garderobie (choć oczywiście w pewnych okolicznościach sprawdzają się inne technologie, np. przed deszczem merino nas nie uchroni, wtedy musimy wyciągnąć z szafy Gore-tex :).

Test: wełna contra bawełna

Do odzieży z merynosów nikt mnie nie musi już przekonywać. Od wielu lat używam różnych rzeczy takich firm jak: Icebreaker, Devold, Teko i Smartwool. Są one moim podstawowym wyposażeniem na wszelkie wyjazdy: czy to dłuższe trekkingi w górach, czy krótkie wycieczki weekendowe lub nawet wyjazdy do rodziny. Mam na myśli wszelkie wypady, na których chcę się czuć dobrze przez cały dzień (lub nawet kilka pod rząd), nie myśląc o tym, że mogę wyglądać nieświeżo, czy nawet brzydko pachnieć. Z merino mi to po prostu nie grozi.
Jeśli jednak ktoś ma wątpliwości, czy moje uwagi nie są wyssane z palca i czy warto wydać więcej na profesjonalną odzież, proponuję wykonać 48-godzinny test polecany przez firmę Smartwool. Proszę założyć na jedną nogę skarpetę z wełny merino, na drugą bawełnianą czy syntetyczną. W tym czasie najlepiej uprawiać różne aktywności. Po dwóch dniach na pewno zrozumiecie, w czym tkwi różnica. Przede wszystkim podpowie Wam to Wasz nos :)
 

alt


Technologia Smartwool

Właściwie każda firma produkująca rzeczy z wełny merino budzi moje uznanie, bo zwyczajnie sama wełna jest rewelacyjnym surowcem. Trzeba ją jednak odpowiednio przetworzyć, by zyskała jeszcze lepsze właściwości niż wełniane runo owiec w naturze. Na przykład technologia Smartwool eliminuje zbieganie się dzianiny, tak że można ją prać bez problemu w pralce, o czym sama się przekonałam. Usuwana jest także szorstkość wełny, staje się ona miła i delikatna w dotyku oraz nie podrażnia skóry. Włókna Smartwool są niezwykle cienkie, o średnicy pomiędzy 1/3 a 1/10 grubości włosa ludzkiego. Wszystkie grubsze włókna (powyżej 30 mikronów) są eliminowane w procesie produkcji, gdyż to właśnie one są odpowiedzialne za uczucie „drapania”. Włókna Smartwool przeciwdziałają powstawaniu nieprzyjemnego zapachu w wyniku namnażania się bakterii, ponieważ włókna przyspieszają wydalanie wilgoci oraz nie łączą się z ludzkim tłuszczem. Zastosowanie najnowszych technologii oraz naturalnych właściwości skrętnych powoduje jeszcze większe odczucie oddychających właściwości dzianiny.

Smartwool w akcji

Nie miałam niestety okazji wypróbować odzieży Smartwool, od kilku lat jestem jednak użytkowniczką skarpet tej firmy. Pierwszą parę Smartwool dostałam w prezencie jakieś 3 lata temu. Uwierzcie mi, że po tak długim czasie nie widać na nich oznak znoszenia. Są to najwygodniejsze dla mnie skarpety w góry, gdyż rewelacyjnie trzymają się na nodze, dzięki zastosowaniu kilku patentów: pod spodem i na palcach mamy grubszy materiał, na śródstopiu elastyczną opinkę, a powyżej kostki żebrowany ścieg, także na wykończeniu skarpety. Zastosowano płaski szew (szczególnie w okolicach palców), tak że nic nas nie gniecie i nie powoduje odcisków. W żadnym miejscu nic mnie nie uciska, jednocześnie skarpeta dobrze trzyma się na nodze i nie zjeżdża w dół. Założona na stopę na początku wędrówki znajduje się w tym samym miejscu na jej końcu.
Posiadam w swoich zasobach także trekkingowe skarpety syntetyczne znanej firmy na „H”. Uwierzcie mi, czuć ogromną różnicę! Mimo że zależało mi na długich skarpetach, które w razie zimna będę mogła podciągnąć aż pod kolana, nie mogę w ich przypadku tego zastosować, bo skarpety te w górnym ściągaczu tak opinają nogę, że krew przestaje krążyć. Do tego przekręcają się w bucie, przesuwają przy dłuższej wędrówce, przez co tworzą mi się od nich odciski.

Trzeba przyznać, że nawet wśród producentów skarpet merino Smartwoole wyróżniają się szczególnym dopasowaniem do stopy. Dotyczy to zarówno wspomnianych przeze mnie wyżej skarpet trekkingowych, jak i biegowych.

alt

Dalsza część artykułu na stronie ceneria.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież