Log in
    

Test namiotu Baltoro firmy Marabut na Gaszerbumie

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Namiot Marabut Baltoro testowany był podczas wyprawy Ternua Female Team - Gaszerbrumy 2011, trwającej od 6 czerwca do 31 lipca tego roku.

Baltoro posłużył jako wyposażenie obozu II na Gaszerbrumie II, znajdującego się na wysokości ok. 6400 m n.p.m. Stał tam aż 27 dni, dobrze znosząc ciężkie w tym sezonie warunki atmosferyczne, przynoszące nieraz masywne opady śniegu i silne wiatry. Użytkowany był przy tym dość intensywnie. Służył mianowicie za schronienie dla kilku polskich ekip; w sumie korzystało z niego pięć osób. Choć Baltoro zaprojektowano jako namiot dwuosobowy, nieraz zamieszkiwały w nim po trzy osoby. Trzyosobowy zespół przetrwał w nim nawet poważne załamanie pogody, które uwięziło alpinistów na pięć dni. Wszystko to namiot wytrzymał i nadal jest zdatny do użytku.

Namiot Baltoro

 

Baltoro w wersji z fartuchami przeciwśnieżnymi to przestronna ekspedycyjna dwójka o wymiarach 210 na 150 cm oraz 107 cm wysokości. Dużą zaletą namiotu są dwa wejścia oraz dwa przedsionki. Większy świetnie sprawdza się jako powierzchnia do gotowania, zaś mniejszy z tyłu jako przestrzeń na sprzęt. Dwa pałąki wystarczają, aby zapewnić namiotowi wytrzymałość i stabilność w trudnych wysokogórskich warunkach przy jednoczesnym zachowaniu stosunkowo niskiej wagi: 3,9 kg. Pokrycie składa się z dwóch warstw. Tropik wykonany jest z mocnego materiału i dobrze chroni zarówno przed śniegiem i wiatrem, jak i - na niższych wysokościach - przed deszczem. Solidne fartuchy umożliwiają stabilne ustawienie Baltoro na śniegu i chronią przed wdzieraniem się podmuchów wiatru pomiędzy jego warstwy. Liczne pętelki i odciągi dają duże możliwości przytwierdzenia namiotu do podłoża. Podobnie jak w innych modelach Marabuta, podłoga jest mocna i solidna, co zapobiega jej przebiciu podczas biwaków na kamienistym podłożu. Wewnątrz namiot wyposażono w wykonane z siatki liczne kieszonki oraz praktyczną „półkę”.

Tekst i zdjęcia: Ola Dzik

Dalsza część artykułu na stronie ceneria.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież