Log in
    

The North Face Sasso Pant – dla wymagających podróżniczek

Ocena użytkowników: 4 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Firma The North Face stara się zaspokoić zapotrzebowanie na super profesjonalny sprzęt specjalistyczny, jak również dostosowuje się do potrzeb zwykłych turystów, co nie znaczy jednak, że traktuje wymagania mniej ekstremalnych eksplorerów z pobłażaniem.

Jednym z elementów kolekcji Pursuit, stworzonej z myślą o prawdziwych podróżnikach, dla których najważniejsza jest wygoda, wydajność, lekkość i funkcjonalność odzieży, są damskie spodnie Sasso.

Sasso to oddychające długie spodnie turystyczne o damskim kroju. Uszyte są z odpornego na rozdarcia i rozciągliwego materiału. By zapewnić pełną swobodę ruchu, nie zapomniano o przeszyciach w celu wyprofilowania zgięć w kolanach. Szybkoschnący, przepuszczalny materiał (95% nylon, 5% elastan) pokryty jest powłoką DWR, co zapewnia nieprzemakalność w przypadku deszczu, a także odporność na zabrudzenia. Jednocześnie spodnie oferują ochronę przeciwsłoneczną UPF 50. Dodatkowo materiał sygnowany jest znakiem Bluesign®. To rygorystyczny, niezależny system, wdrożony przez TNF w celu osiągnięcia bardziej ekologicznego profilu firmy. Zapewnia wydajniejsze wykorzystanie surowców w zakładach produkcyjnych i eliminuje szkodliwe substancje chemiczne na najwcześniejszym możliwym etapie procesu, czyli już u dostawców. Spodnie Sasso wyprodukowano w 100 % z materiałów pochodzących z recyklingu.

Wyposażono je w dwie siateczkowe przewiewne kieszenie zamykane na zamek. W pasie wszyto gumkę. Zapinane są na zatrzask z dodatkowo wszytym mocnym rzepem. Dostępne są do wyboru w kilku rozmiarach: XS, S, M, L, XL. Wyprodukowano je w Indonezji.

Decyzję o doborze rozmiaru spodni Sasso podejmowałam nie przymierzając ich wcześniej. Zdecydowałam się na rozmiar S. Zapewnia mi on dostateczną swobodę ruchów, choć sądzę, że rozmiar XS także byłby odpowiedni, gdyż wszyta w pasie gumka pozwala na elastyczne dopasowanie obwodu w pasie. Do tego rozciągliwy materiał powoduje, że spodnie nie opinają nam ciała. Musimy jednak pamiętać, że spodnie te nie mają szlufek do włożenia paska do spodni, więc nie możemy liczyć na to, że ściągniemy je dodatkowo w pasie, gdyby okazały się bardzo za duże. Amerykańskie marki znane są z tego, że ich rozmiarówka jest nieco większa niż europejska i musimy to na pewno uwzględnić podczas zakupów. W spodniach Sasso nieznacznie poszerzone są okolice bioder oraz ud, tak by pożeraczki hamburgerów również swobodnie się w nich mieściły :) Na pewno więc spodnie te przypadną do gustu panion, które mają trochę więcej ciała w tych okolicach. Na szczupłych osobach niekoniecznie będzie taki krój wyglądać korzystnie.

Krój nogawek natomiast jest prosty, co  pozwala czuć się pewnie podczas marszu. Nic mnie bardziej nie denerwuje, jak zbędna ilość materiału – im go więcej, tym większe ilości błota, które potrafią się do niego przyczepić podczas wycieczki.

Delikatne przeszycia w okolicach kolan i ud zwiększają dopasowanie kroju spodni do kobiecej sylwetki, ale także do wymagań podróżniczek. Na pewno pozwolą na poczucie wygody podczas podróży najdziwniejszymi środkami transportu i w najbardziej przedziwnych pozycjach.

To, co mocno doceniłam w spodniach Sasso, to ich wagę. To tylko 230 g, z czego najwięcej - jak mi się wydaje - waży gumka wszyta w pasie. Sam materiał, z którego są uszyte, jest leciutki i delikatny. Jest to szczególnie cenne w przypadku pakowania plecaka na wyprawę. I wcale nie musi to być jakiś ekstremalny kilkumiesięczny wyjazd backpackerski czy wielotygodniowa wędrówka z plecakiem na plecach. W erze tanich lotów liczy się każdy gram i ilość miejsca w plecaku, gdyż do bagażu podręcznego, który bezpłatnie można zabrać na pokład samolotu, nie zapakujemy wiele. Selekcja rzeczy musi być bardzo ostra. Sasso Pants nie tylko ważą niewiele, ale także można zwinąć je w bardzo minimalistyczny pakuneczek. Podczas podróży będą bardzo wygodne w użytkowaniu. Pokryte są powłoką, która powoduje, że nie łapią brudu.

Jak wiadomo sporą uciążliwością dla podróżników jest pranie rzeczy na wyjazdach. Rzadko mamy możliwość skorzystania z pralki z wirowaniem czy pralni publicznej. Najczęściej pozostaje nam do dyspozycji pranie w hotelowej umywalce lub lodowatym strumieniu. Materiał, z jakiego wykonane są spodnie Sasso, na tyle szybko schnie, że nie zauważymy jakiś większych niedogodności z tym związanych. Wystarczy rozwiesić je w jakimś przewiewnym miejscu i jeszcze tego samego dnia będziemy mogli założyć je na siebie. Od biedy wyschną nawet na nas. Nie musimy się także martwić, że wyciągniemy je pogniecione z plecaka. Można je zwijać, składać i upychać swobodnie – nawet jeśli przez moment wyglądają trochę zmaltretowane po takim działaniu, rozłożone szybko dochodzą do siebie.

To mój ulubiony typ ciucha na wyjazdach: długo wyglądają świeżo, mało ważą, są lekkie, wygodnie się je nosi i nie wymagają zbyt pobłażliwego traktowania. Mimo że materiał wygląda na delikatny, trudno go rozerwać. W jednym jedynie miejscu pojawiło się nieznaczne zmechacenie w wyniku dłuższego kontaktu z rzepem zapięcia od pokrowca na aparat.

Spodnie Sasso to tegoroczna wiosenna nowość firmy TNF (2013 r.). Póki co dostępne są w kolorze czarnym. Nie wyróżniają się więc na tle kolorowej i krzykliwej konkurencji. Być może w przyszłości firma pomyśli także o innej kolorystyce dostosowanej do potrzeb płci pięknej, która lubi się stroić i wyglądać ładnie także podczas podróży.

Podsumowując, spodnie Sasso Pant są:

  • wygodnie
  • funkcjonalne
  • profilowane
  • rozciągliwe;
  • proste, jeśli chodzi o krój;
  • lekkie;
  • przepuszczalne;
  • oddychające;
  • trwałe;
  • odporne na zabrudzenia;
  • szybkoschnące;
  • ekologiczne;
  • pokryte powłoką z DWR i UPF (50).

Kamila Gruszka

Ceneria.pl

Pełna wersja dostępna jest w serwisie www.Ceneria.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież