Log in
    

Gotowanie wody na biwaku? W czajniku Primus LiTech…

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W zamierzeniu producentów czajnik Primus LiTech przeznaczony jest dla wędrowców, wędkarzy, myśliwych oraz wszystkich, dla których ważny jest łyk ciepłej herbaty lub kawy podczas aktywności na świeżym powietrzu. Wyprodukowany jest z niezwykle lekkiego tworzywa odpornego na zarysowania. Stanowi godną rozważenia alternatywę wobec tradycyjnych menażek, jeśli chodzi o gotowanie wody w warunkach biwakowych.

Mnie osobiście zawsze na wyjazdach brakowało czystego naczynia na zagotowanie wody na herbatę. Zestaw menażek zazwyczaj używałam do zagotowania obiadu, a jak wiadomo pod namiotem trudno naczynia dobrze wypłukać z tłustych pozostałości. Herbata przyrządzona z wody zagotowanej w takiej menażce i tak miała jakiś dziwny posmak.

W tym roku dzięki czajnikowi Primus LiTech po raz pierwszy piłam na wyjeździe herbatę ze smakiem i w bardzo dużych ilościach. Gotowanie wody w czajniku okazało się przyjemnością, a do tego było bardzo szybkie.

Opis

Czajnik jest barwy grafitowej. Dzięki anodowanej powierzchni jest odporny na wgniecenia i zadrapania. Wewnątrz pokryty jest warstwą tytanową. Warte odnotowania są estetyczne walory Primus LiTech Kettle. Otwór do wlewania wody zamykany jest przykrywką z plastikowym uchwytem, z małą dziurką odpowietrzającą. Z tego samego odpornego na wysokie temperatury i nienagrzewającego się tworzywa wykonane jest zabezpieczenie rączki czajnika. Przytwierdzona jest ona po obu stronach za pomocą metalowych elementów i nitów. Na przedłużeniu rączki zamocowano wyprofilowany dzióbek niewielkiej średnicy. Czajnik charakteryzuje się niską wagą – jedynie 210 g (1,5 l). Wymiary to: 152 x 102 mm. Można go przechowywać w dołączonym do zestawu pokrowcu.

Wrażenia z użytkowania

Gdy wypakowałam czajnik z opakowania, zaniepokoiłam się, czy na pewno przesłano mi naczynie o właściwej pojemności. Wydawał się zbyt mały, jak na 1,5 l. Wlałam 6 szklanek wody do środka – faktycznie 1,5 litra wody wypełnia czajnik całkowicie, tyle że powyżej pewnego poziomu woda zaczyna wylewać się dzióbkiem. Realna zatem ilość wody możliwej do zagotowania to ok. 1,2 l.

Wcześniej – mam wrażenie – marnowałam zapasy gazu, nawet jeśli menażkę z wodą przykrywałam pokrywką. Czajnik zdecydowanie lepiej przewodzi ciepło. Ciepło ma szansę uchodzić jedynie przez dzióbek lub niewielki otworek w pokrywce. Może czajnik ten nie jest aż tak skuteczny jak zestaw typu Jetboil, ale ma za to kilka innych zalet :)

Nawet jeśli czajnik jest bardzo gorący, a gotująca woda aż kipi, obsługiwanie go jest bezproblemowe. Do gotowania blokuję rączkę w pozycji stojącej (składa się tylko w jedną stronę, gdy dopchniemy ją do oporu w drugą, stoi nieporuszona na sztorc). Plastik zabezpieczający na rączce jest może niewielkich rozmiarów, ale mimo wszystko pozwala na wygodne podniesienie czajnika jedną ręką. Z takiego samego tworzywa jest guziczek zamontowany w pokrywce, dzięki czemu łatwo ją zdejmiemy, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Wygodne jest także nalewanie wody z czajnika do innego pojemnika. Specjalnie wyprofilowany dzióbek powoduje, że nie rozlewa się ona na boki, tylko jednolitym strumykiem spływa do kubka.

Czajnik jest bardzo lekki, co też ułatwia nam jego obsługę. Nawet gdy napełniony jest wodą, nie powoduje to zbytniego obciążenia dla nas. Można go obsługiwać wygodnie jedną ręką.

Czajnik dokupiłam do zestawu menażek i wydawało mi się, że powinien się on idealnie mieścić w środku spakowanych jedna w drugą garnków. Mieścił się, ale nie na wysokość. Na szczęście całość pakowałam w pokrowiec, który zawiązywałam na tyle szczelnie, że zestaw tworzył mniej więcej całość.

Po dłuższym używaniu zauważyłam osad od wody wewnątrz. Pomyślałam, że nie powinno się to zdarzyć na reklamowej jako nieprzywieralna powierzchni. Okazało się jednakże, że zwykłe przetarcie czajnika od środka gąbką namoczoną wodą wystarczyło, by go usunąć. Faktycznie nie wnika on głębiej…

Tekst: Kamila Gruszka

Ceneria.pl

W pełnej wersji recenzję czajnika można przeczytać na stronie ceneria.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież