Log in
    

Szturm żarcie Chicks&Sport

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W dzisiejszych czasach turysta/wspinacz w górach żywi się zazwyczaj „słodkościami”, czyli wszelkiego rodzaju batonami, żelami, czekoladą, itp.. Jest to szybko przyswajalna forma energii, ale po jakimś czasie niektórzy mają już po prostu dość :-). Wtedy do łaski wraca coś „konkretnego” jak np. kanapki lub inne źródło białka. Kolejną opcją jaka pojawia się na rynku, są mięsne przekąski Chicks&Sport.

Temat jedzenia w górach jest bardzo skomplikowany i jeśli jesteście bardziej zainteresowani to polecam zobaczenie sobie tego artykułu: Jakie jedzenie w góry na trekking, alpinizm, wspinanie?. Dodam, że jest to jedynie wierzchołek góry lodowej. Z racji upodobań, trochę czasu spędzam w górach, a z racji zawodu to w terenie skałkowym ;-). Szczerze mówiąc, poszukuję różnych rozwiązań żywieniowych, które pozwolą mi na urozmaicenie diety podczas wspinania w górach, a jednocześnie będą lekkie, pakowne i nie będą słodkie... Dzięki uprzejmości firmy Merzdorf otrzymałem do przetestowania kilka ich produktów. Poniżej informacja od producenta, a później moje wrażenia.

Właściwe odżywianie w górach to podstawa!

Nie trzeba być ekspertem od górskich wypraw, żeby wiedzieć, że do wyruszenia w trasę trzeba się odpowiednio przygotować. Opracować dystans, sprawdzić, czy mamy spakowane wszystkie niezbędne elementy ekwipunku. I - co może być kluczowe dla powodzenia całej wędrówki - zapewnić sobie odpowiednie wyżywienie. Takie, które da nam siłę, energię i zapewni wszystkie niezbędne składniki odżywcze. Ważne, żeby do takiego przygotowania podejść z głową.

Pamiętaj nie tylko o węglowodanach!

Wiele osób przed wyruszeniem w góry szykuje cały zapas słodkich batonów i energetycznych żelów. One - owszem - mogą dać trochę więcej sił w czasie wysiłku, ale będą jednak mniej efektywne niż dokładnie dopasowany posiłek, który będzie zawierał więcej składników odżywczych. Warto pamiętać, że w czasie wysiłku dochodzi do rozpadu węglowodanów i tłuszczy - to właśnie stąd czerpiemy energię do działania. Im dłużej wykonujemy konkretne aktywności fizyczne, a w tym przypadku, im więcej czasu spędzamy w górach, tym bardziej zaczyna wzrastać wykorzystanie kwasów tłuszczowych. Jak mówi Marta Naczyk, dietetyk sportowy, zapewniając sobie dostarczenie dodatkowego białka, możemy pozwolić na pokrycie nawet dziesięciu procent zapotrzebowania energetycznego. W przypadku długich wędrówek, biegów czy wspinaczek ma to ogromne znaczenie.

Zadbaj o swój organizm - dostarcz mu wszystkiego, co niezbędne

W czasie górskich wypraw, czy nawet jakiegokolwiek innego wysiłku fizycznego, niektórzy mają problem ze spożywaniem posiłków, koncentrują się jedynie na danej aktywności, a jedzenie wolą uzupełnić ekspresowo, jak najszybciej, czasem nawet dopiero po ukończeniu danego dystansu. Jednak warto pilnować, żeby nasz organizm na bieżąco dostawał wszystko to, czego najbardziej potrzebuje. Przy dużym deficycie energetycznym, należy pomyśleć o dostarczeniu mu także białek i tłuszczów - mówi dietetyk sportowy, Marta Naczyk. I dodaje, że warto zaopatrzyć się w produkty lekkostrawne, łatwo przyswajalne i przede wszystkim zdrowe.

Takim rozwiązaniem może być przekąska Chicks&Sport. To soczyste plastry dojrzewającego filetu z piersi kurczaka. Nie od dziś wiadomo, że im krótszy skład produktów, tym lepiej dla naszego zdrowia. Chicks&Sport, poza dokładnie sprawdzonym i odpowiednio wybranym mięsem, ma jedynie naturalne przyprawy. Nie zawiera konserwantów, alergenów, ani glutenu. Przekąski można przechowywać w temperaturze pokojowej, ale świetnie sprawdzały się także w ekstremalnych warunkach - jak choćby podczas wyprawy na Mount Everest. To produkt od razu gotowy do spożycia, który może natychmiast dostarczyć organizmowi wiele potrzebnych składników. Jest jednocześnie zdrowy i smaczny. Sprawdzi się jako towarzysz niejednej górskiej wędrówki.

Moje wrażenia

Przekąsek Chicks&Sport miałem okazję używać głównie podczas wspinania w górach i parę razy w skałach. Jako wyznawca stylu light&fast (czasami Heavy&Slow) lubię lekką i wydajną energetycznie żywność. Idealnie jeśli jest zdrowa, smaczna i pozwoli mi zróżnicować dietę.

Jedna porcja ma 20 gram białka na porcję, co (dla większości jędzących) jest dobrą wartością na jeden posiłek (nie „zamula”). Przy produkcji zużywa się 200 gram kurczaka na 100 gram gotowego produktu. Taka porcja waży 46 gramów w plastikowej torebce.

Smakują całkiem nieźle, a na plus jest to, że nie dodaje się do nich żadnej chemii, tylko naturalne przyprawy.

Na co zwrócić uwagę?

Torebka nie jest za bardzo sprasowana, więc zajmą więcej miejsca w plecaku (lub wręcz „pękną” od zgniecenia), co może mieć znaczenie przy spakowaniu na większą wyprawę. Są dostępne sprasowane filety, które zajmą naprawdę mało miejsca. Dodatkowo producent na zlecenie może przygotować większe porcje (dwuosobowe), z mniejszą ilością powietrza :-). Oczywiście „zwykły” użytkownik na codzienne wspinaczki nie musi się tym martwić.

Produkt należy zjeść do 24 godzin po otwarciu. Najlepiej pewnie od razu. Warto też wiedzieć, że jest to produkt naturalny i jego data ważności to nie 3 lata, jak w przypadku niektórych liofilizatów, lecz około 6 miesięcy.

Trochę brakuje mi w ofercie większych paczek (np. dla dwóch osób). Co pozwoliłoby na zmniejszenie ilości odpadów plastikowych. Chociaż można na specjalne zamówienie dostać sprawdzone opakowanie bez tacki, pakowane próżniowo 50 gram.

Podsumowując – przekąski Chick&Sport to kolejny z produktów żywieniowych, które pozwolą zróżnicować nam nasze szturm żarcie. Będą świetną alternatywą dla np. suszonej wołowiny w terenie gdzie waga ma znaczenie. Równie dobrze można je wcinać w skałach, zamiast kolejnego batona, który nie dostarczy nam wiele białka.

Szczegółową ofertę znajdziecie na stronie producenta Merzdorf

Damian Granowski

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież