Log in
    

Artur Hajzer o raporcie

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Przedstawiamy Wam komentarz kierownika wyprawy na Makalu Artura Hajzera na temat raportu medycznego i akcji ratunkowej Roberta Szymczaka.

alt

Ekipa pod Makalu. Fot. arch. Artur Hajzer

Wnioski wyciągnięte w raporcie Roberta Szymczaka mogą sugerować (jeżeli ktoś się nie wczyta), że wyprawa na Makalu dokonała w tym zakresie jakiś zaniedbań.
Na pewno nie to było intencją Roberta, który uczestniczył wręcz we wzorowym przygotowaniu ekspedycji. Wnioski przez niego wyciągnięte mają formę zalecenia i rady dla przyszłych wypraw generalnie – nie wynikają z „błędów” wyprawy Makalu bo takich nie było. I tak chciałbym podkreślić, że:
- Wykonano przed wyprawowe badania zdrowotne uczestników
- Uczestnicy wypełnili kwestionariusz medyczny
- Dokonano medycznego i ratunkowego rozpoznania terenu. Z Mingmą Szerpą przed wyprawą omówiono procedurę ratunkową.
- Ubezpieczenie było nie tylko podwójne, ale nawet prawie potrójne. W latach poprzednich Polisa opiewała na 20 000 pln na akcję ratunkową. Teraz było to 50 000 na osobę.

- Faktem jest, że nie udało się pozyskać lekarza na wyprawę, p.o. lekarza był ratownik medyczny Maciej Stańczak
- zespół kontaktowy w Polsce nie był powołany przed wyprawą, ale pozostawienie polis u Jurka Natkańskiego sugerowało, gdzie trzeba dzwonić.
- Robert Szymczak był umówiony jako medyczny konsultant telefoniczny i poproszony, by miał telefon ciągle przy sobie i odbierał bez zwłoki, gdy wyświetli się satelitarny nr telefonu.
- Apteka wyprawy i obozowe: każdy obóz był wyposażony w aptekę przygotowaną przez dr Roberta Szymczaka. Wyprawa posiadała worek Gamova.
- Komunikacja: każdy uczestnik miał radiotelefon. Wyposażenie każdego w telefon satelitarny wydaje się na dziś nierealne.
- Hierarchia: proponowany system był stosowany na wyprawach w latach 70, w tym na ekspedycjach Henryka Furmanika i kompletnie się nie sprawdził – jednak wprowadzenie takiego sytemu na czas akcji ratunkowych może być rozważane.
- Szkolenie medyczne: przed wyprawą odbyło się szkolenie medyczne
.

Wnioski i informacje dodatkowe:
- sms typu "all ok" wysyłałem tylko swojej żonie (a co miałem pisać do żony?)
- radiotelefony PZA Yaesu są bardzo zawodne, o słabym zasięgu i b. energochłonne. PZA powinno uzupełnić ilość posiadanych radiotelefonów Kenwood do 10 szt.
- możliwa była komunikacja tylko przez telefon satelitarny. Skąpość informacji wynikała z faktu, że telefon mógł być użyty tylko w namiocie rano i wieczorem, jak i z jakości zadawanych pytań przez bazę. Otrzymano tylko jeden sms wprost z Polski. Wydaje się, że niezbędne są szkolenia z form komunikowania się zarówno przez radio jak i telefon. Na temat komunikowania się przez radio szkolenie podczas wyprawy odbyło się, niestety uczestnicy nie stronili od sformułowań slangowych i niejasnych typu "odpalam wrotki". Smsem zawsze lepiej zapytać "jakie plany na dziś?", zamiast "co robicie?". Odpowiedź wtedy nie byłaby myląca, typu "czekamy na helikopter", tylko precyzyjna "czekamy do 8 na helikopter potem schodzimy".
- akcja ratunkowa była zorganizowana przez R.Szymczaka i J.Natkańskiego wręcz idealnie i na czas. Była to pierwsza w historii polskiego alpinizmu akcja zorganizowana z udziałem zaaklimatyzowanych Szerpów dostarczonych helikopterem z miasta i jedna z nielicznych na świecie zorganizowanych tak szybko, że nie była tylko akcją "pro forma" (poszukiwawczą), ale zakończyła się pełnym sukcesem, w co wkład mieli wyżej wymienieni, agecja Seven Summit Treks i uczestnicy wyprawy: Tomek Chwastek w roli kierownika i dyspozytora w bazie, Kacper Tekieli i Adam Ciućka w górze.

Artur Hajzer

Źródło: polskihimalaizmzimowy.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież