Log in
    

Wyprawa na Kongur Shan - Odwrót

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W dniu 02.08.2012 po 3 nocach spędzonych w obozie 5 na wysokości około 6850mnpm w trakcie ataku w stylu alpejskim na Kongur Shan zdecydowaliśmy się na odwrót.

Dwa dni wcześniej osiągnęliśmy wysokość 7100mnpm w okolicach planowanego założenia obozu szturmowego. Niestety silny wiatr, który zwalał z nóg nie pozwolił na biwakowanie na tej wysokości i zmuszeni zostaliśmy wycofać się do miejsca lokalizacji obozu 5. Tam tez staraliśmy się przeczekać wiatr uniemożliwiający wykonanie ataku szczytowego. Niestety przez najbliższe 2 dni sytuacja nie uległa zmianie. Oczekiwaliśmy do 02.08 celem podjęcia próby ataku szczytowego bez zakładania obozu 6 ze względu na niemożność biwakowania wyżej w tych warunkach pogodowych. Niestety wiatr nie osłabł i skutecznie przez 2 nieprzespane noce wybił nam z głowy plan szybkiego ataku.

 

Kongur  Shan

Kongur Shan. Fot. i topo. Marcin Hennig

W związku z narastającym zmęczeniem grupy atakującej (Ola, Grzesiek i Marcin - 9 dzień akcji górskiej), kończącym się czasem ze względu na bilety lotnicze, uszkodzeniami namioty spowodowane silnym wiatrem, braki żywnościowe zdecydowaliśmy się na odwrót do bazy.
Odwrót ten trwał nieprzerwanie 20 godzin (od 8.30 rano do 4.30 w nocy dnia następnego).

Podsumowując wyprawa na Kongur Shan działała w stylu alpejskim zgodnie z założeniami, co pociągało w konsekwencji mała elastyczność pod względem przeczekiwania załamania pogody. Do pełnego sukcesu wyprawy zabrakło odrobiny szczęścia w postaci odpowiedniego okna pogodowego w momencie osiągnięcia obozu 5.

Podkreślić należy ze wyprawa pokonała główne trudności drogi (3600m przewyższenia) i zabrakło przebycia 600m terenu podszczytowego.
Obecnie cały skład wyprawy - 5 osob znajduje sie w Kaszgarze.

3 uczestników (Grzesiek, Tomek i Marcin) zgodnie z planem udają sią do Kirgistanu celem wylotu z Biszkeku do Warszawy.
Natomiast 2 uczestników (Adam i Ola), którzy maja bilety lotnicze na późniejszy termin, zamierzają podjąć próbę wejścia na szczyt, który był naszym celem aklimatyzacyjnym - Aklangam. Życzcie im powodzenia i odpowiedniej determinacji.

z pozdrowieniami
kierownik wyprawy
Marcin Hennig

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież