Log in
    

Wieści z zimowej wyprawy na Broad Peak-m.in. - co jadają na wyprawie...

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W dniu 23 stycznia po założeniu depozytu w miejscu obozu 2 wszyscy mocno wyczerpani i przemarznięci po zmroku wrócili do bazy. Niska temperatura - odczuwalne minus 50 -60 stopni dała wszystkim w kość.

Dziś tj. 24 stycznia Rafał Fronia przekazał, że Artur Hajzer i Marcin Kaczkan poszli do obozu 1 na noc . Część ekipy udała się na lądowisko helikopterowe, gdzie jest zasięg sieci satelitarnej Inmarsat obsługującej wyprawowy telefon Isatphon oraz modem do przesyłania danych w tej sieci, tzw. BEGAN.W  miejscu, gdzie jest baza wyprawy telefon i modem "nie widzą" satelitów. Na szczęście w bazie widoczna jest inna sieć satelitarna -Thyraya i-  możliwy jest kontakt telefoniczny i cyfrowy przesył danych, ale ze względu na koszty tylko lekkich materiałów. Inżynier informatyk Jarek Gawrysiak będzie próbował przesłać film nagrany podczas wyjścia do obozu 2, nagrany m.in. dzięki kamerze HD zamontowanej na kasku Jarka.

Krzysztof Starek

Ponieważ część internautów pytała, co jada się na wyprawie, poniżej opis przygotowany przez Jarka.

"Broad Peak Winter Expedition 2010 - 2011 to orgia kulinarna. Po wyprawie Nanga Parbat 2010, gdzie znosiliśmy katusze które zafundował nam kucharz, zachowaliśmy szczególną ostrożność. W Skardu w czasie formowania karawany poznaliśmy kucharza Mosen'a któremu zapowiedzieliśmy, że jeśli będzie źle gotował to zjemy jego. Widać przejął się swoją rolą i ewentualnym losem, gdyż nawet w czasie karawany jedzenie było ok - jak na warunki pakistańskie oczywiście.

Tak więc w warunkach bazy mamy 3 posiłki, niezłe choć monotonne.

Śniadanie: owsianka, jajko, ciapata (lokalny rodzaj pieczywa - chlebonaleśnikoplacek) - w zasadzie zawsze to samo. Lunch: makaron albo ryż, mięso jaka lub kozy (które przyszły 3 miesiące temu do bazy, tu zostały zabite, wpakowane do beczek i zdeponowane w szczelinie). Kolacja: mniam, makaron lub ryż, mięcho (jaka - twarde, kozy - śrmirdzące), warzywo (kapusta kiszona lub buraczki - które przyjechały w beczce z Polski), deser i w zasadzie to wszystko takie samo z małymi wariacjami. W obozach powyżej bazy sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Tam zajadamy same frykasy: gorący kubek, słodka chwila, puszkowy pasztet jeśli uda się go rozmrozić, kabanos, baton, duuużo herbaty, rybki z puszki, duuużo heraty i już."

Wtorek 25 stycznia

Dziś Artur Hajzer przekazał:

"24.01 Ja i Kaczkan byliśmy w c1. 26.01 wychodzi zespół Szymczak, Starek, Grządziel. I potem ruchem gąsienicy kolejne zespoły - w sumie 4 - z zadaniem poręczowanie do c3. Ostatni zespół ma dojść z linami w miejsce c3 na 7150m. Taki plan. Każdy zespół idzie w miarę na ciężko z noclegiem w c1 i chyba też w c2 (opcjonalnie). Poza tym tu u nas wszystko gra. Co nie działało to działa."

Źródło: polskihimalaizmzimowy.pl

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież