Log in
    

RetransMisje - niecodziennik z podróży. Western Kokshal Too

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

kokshal-mini Przygody, bo one...

ogarniają nasz układ, nieodwracalnie opanowują krwiobieg.

 Wywołują głód, którego nie da się ostateczne zaspokoić”.

 

 

Przygodo, ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie… kto choć raz cię doświadczył, albo nie jeden raz, a wiele razy. Z czasem, bowiem przygody odciskają się w nas tak wielkim piętnem, że ich nieobecność staje się prawdziwą udręką. Stagnacja, ułożenie, powtarzalność, spokojne i bezpieczne (prze)życie – to pojęcia, dla mnie coraz mniej czytelne. Rzecz jasna, nigdy nie utracę wyczucia tego, co ważne (rodzina, dom, przyjaciele), ale żyć tylko dniem powszednim, i wycinać nożem na balustradzie mijające dni? Niedoczekanie. No właśnie, to nie-do-czekanie, gdy już ogarnie mnie do granic, wprowadzi w „stan drżenia, niepokoju i nieustającego wyczekiwania”, wyruszam ja, i podobni do mnie. Bo przygoda to nieoczekiwany zwrot; w myśleniu, w niemożliwym, które staje się możliwe – to poszukiwanie innych punktów postrzegania. A zaduma, która się z tego rodzi, to mniej lub bardziej, przyczynek do rozwoju osobistego na wielu płaszczyznach. Przynajmniej taką nadzieją żyję.

Zdziwiłby się ten, kto by powiedział, że lotnisko nie może być źródłem przygód. Ja się zdziwiłem – no może nie do końca, ale mimo wszystko – bo gdy byłem już pewny, że uda nam się przejść z wielkimi bagażami odprawę na Okęciu, dobiegło nas energiczne nawoływanie. Halo halo halo, Panowie, całą grupę tu do mnie, proszę. Tu macie wymiary bagażu podręcznego. – Był to pracownik lotniska; jakiś możnowładny, którego wiecznie ochrzaniają „ci z Moskwy”, za zbyt duże bagaże podręczne. No to jesteśmy w dupie. – Wówczas pomyślałem. I wcale się nie myliłem, bowiem bagaż Mariusza ważył 17 kg (limit 10) i był dwukrotnie większy od dopuszczalnego. Na pierwszy ogień poszedłem ja. Z trudem, ale udało mi się wcisnąć plecak do „lotniskowej foremki” (była to mała, ażurowa skrzynka – miara bagażu), a waga pokazała 9,1 kg (limit 10).

 

 

approved_cabine_baggage

fot. Jakub Gałka

 

Byłem szczęśliwy. O tak, byłem szczęśliwy, że w pewnych kwestiach jestem panikarzem i brakuje mi bezczelności. Gorzej było z chłopakami. Jakub Gałka miał nadać dodatkowy bagaż. Oktawian Cież tak długo kopał plecak, aż się zmieścił, ale nie mógł go wyciągnąć, a plecak Mariusza, oparty o skrzynię, wystawał jeszcze pół metra. Sytuacja była komiczna, ale koszt nadania dodatkowego bagażu już nie był śmieszny (10 Euro za każdy dodatkowy kilogram). Na szczęście, pan możnowładny lotniska, rwąc boki ze śmiechu, w końcu odpuścił. A my, dogłębnie poruszeni, ubrani w goreteksy, polary, buty szturmowe, ciężkim krokiem ruszyliśmy do wejścia. Samolot już czekał, a w głowie kołatała się jeszcze jedna myśl – jak to będzie w drodze powrotnej?

 

                                           c.d.n.

 

Zapraszamy na naszą oficjalną stronę wyprawy: www.kokshal2010.pl

 

                                                        Piotr Picheta

 

Kokshal_sponsorzy_wszyscy

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież