Log in
    

RetransMisje - niecodziennik z wyprawy. Zachodni Kokshal Too

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
kokshal-miniKirgizja to swoisty kocioł „multi-kulti”. Podobno zamieszkuje go aż 180 nacji. Żyją tu Tatarzy, Łotysze, Ukraińcy, Rosjanie, Turcy, Uzbecy, Baszkirzy, Dagestańcy, Kazachowie, Koreańczycy, Chińczycy i wiele innych – można byłoby długo wymieniać. Ten kulturowy kocioł sprawia, że wszystko jest tu niesamowicie wielobarwne, i niezwykle oryginalne. Kolorowe ulice miast pełne są rozmaitych ludzi, o rysach twarzy tak etnicznie zróżnicowanych, że europejczykowi bardzo łatwo jest się tu wtopić, wniknąć i upodobnić do autochtonów (o ile zmieni się garderobę).

 

 

31 lipiec 2010 – Biszkek. Bazar Osh

 

kokshal_ulice_biszkeku

fot. Kuba Wrona - ulice Biszkeku

 

Biszkek to miasto pełne kontrastów, i to na tyle wyraźnych, że w pewnym momencie, paradoksalnie,  przestają one być zauważalne. Ta wielobarwność jest tak krzykliwa, tak natarczywa, iż z czasem przestaje się ją słyszeć, dostrzegać. No może poza jedną rzeczą – mowa o wszechpanującej biedzie. Ten kraj jest biedny, i to rzuca się od razu w oczy, i pozostaje w świadomości aż do ostatniego dnia pobytu. Zdawać się może, że w tym miejscu nie ma klasy średniej. Są ludzie bardzo biedni, i bardzo bogaci. Zdewastowane ulice, rozpadające się domy, wraki samochodów, gdzieniegdzie kontrastujące z luksusowymi markami (Leksus, Toyota), stanowią, jakoby, potwierdzenie tego przypuszczenia. A na ulicach handluje się wszystkim czym popadnie. Papierosy na sztuki, lokalne specjały gastronomiczne, przedmioty codziennego użytku, na wpół zużyte narzędzia. Przedmiotem handlu może być wszystko, co ma jakąkolwiek wartość. Handlować tu można wszędzie. Jednakże, takim najbardziej znamiennym miejscem o charakterze handlowym jest wielki Bazar Osh.

 

 

kokshal_bazar_osz

 

 

Ten potężny plac sprawia wrażenie jakoby jego kształt był wciąż nieustalony, jakby z każdą sekundą mieszał się, i przemieszczał wraz z niezliczoną rzeszą ludzi.  Bazar Osh to najpotężniejszy plac targowy w Biszkeku. Znajduje się on w zachodniej części miasta, i oferuje najróżniejsze artykuły. Kupić można tu różnej maści owoce, warzywa, świeże mięso, odzież, sprzęt RTV, wojskowe gadżety z amerykańskiej bazy wojskowej, na wpół rozkładające się wnętrzności owiec, baranów i innych zwierząt, i gdyby dobrze poszukać, zapewne broń i inne nielegalne produkty.

 

 

kokshal_zakupy

 

 

Całe szczęście dla nas, nasza wycieczka na bazar ogranicza się wyłącznie do zakupu żywności i drobnego sprzętu potrzebnego w górach (np. młotki, pilnik do ostrzy), bowiem dość szybko zostajemy zatrzymani przez lokalną policję. Na posterunku umiejscowionym gdzieś w jakimś ciemnym zaułku, pełni niepokoju, zostajemy dokładnie zrewidowani. Przyjemne dla ucha rozmowy o niczym, mocno kontrastują ze służbistością policjantów, którzy w myśl powiedzenia „służba nie drużba” z wielką precyzją oddają się czynnościom służbowym. Rewizji poddane zostają nie tylko nasze plecaki, kieszenie i ruskie siaty, ale również cele, jakie nas przygnały do Kirgizji. Po długich wyjaśnieniach zostajemy wreszcie wypuszczeni (szczęśliwie obyło się bez łapówki)

 

 

SS857903

 

Po skończonych zakupach wszyscy spotkamy się w miejscu odjazdu taksówek (na bazarze podzieliliśmy się na dwie niezależne grupy), gdzie przyczepia się do nas jakiś natarczywy Kirgiz. Strasząc nas jakimiś problemami z wojskowymi, próbuje wymusić od nas trochę gotówki. Początkowo żąda od nas 200 somów, ale widząc wyraźny opór materii schodzi do 50 somów. Nasza stanowcza odmowa i wyraźna przewaga liczebna (nasza szóstka i on sam) wyraźnie studzi jego zapał, ale mimo to, w jego oczach widać narastającą determinację. Jego zachowanie zaczyna stawać się coraz bardziej natarczywe i agresywne. Chcąc uniknąć niepotrzebnej konfrontacji szybko werbujemy dwóch taksówkarzy, i spiesznie opuszczamy Bazar Osh.

 

kokshal_owoce_bazar

 

 

kokshal_panfilov_

 

 

Wieczór spędzamy na wyśmienitej kolacji w parku Panfilov, gdzie z lubością oddajemy się degustacji lokalnych dziewczyn, i podziwiamy urodziwe piwa. A może odwrotnie było?
Kto by to już pamiętał...

 

 

Piotr Picheta

 

 

Kokshal_sponsorzy_wszyscy

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież